logo
Wtorek, 21 listopada 2017 r.
imieniny:
Janusza, Marii, Reginy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Abp Wojda: żyjemy w epoce kolonizacji ideologicznej, która neguje Boga
 


Żyjemy w epoce kolonizacji ideologicznej, która neguje odniesienie człowieka do Boga i stawia człowieka w centrum wszystkiego, która chce, żeby Boga wyrugować z naszego życia. Czymże byłby człowiek, gdyby nie było Boga – podkreślił w niedzielę metropolita białostocki abp Tadeusz Wojda.
 
Uczestniczył on w  VIII Pielgrzymce Małżeństw i Rodzin do sanktuarium Trójcy Przenajświętszej i św. Anny w Prostyni, która odbyła się w dniu odpustu ku czci tej świętej.
 
Abp Wojda wskazał, że w sytuacji, gdy liczy się tylko człowiek nie ma miejsca na sprawiedliwość wobec innych ludzi.
 
„Jeśli człowiek przestanie być sprawiedliwy wobec Boga to w imię czego miałby być sprawiedliwy wobec drugiego człowieka” – mówił metropolita białostocki.
 
Podkreślił także, że przykład życia św. Anny – znany z tradycji chrześcijańskiej – pokazuje jak ważną rolę odgrywa rodzina w wychowaniu i przekazywaniu wiary.
 
Abp Wojda przypomniał, że kult św. Anny rozpowszechniony jest na całym świecie. Wiele osób przybywa do sanktuariów nazwanych jej imieniem.
 
Ze źródeł archiwalnych wynika, że św. Anna objawiła się w Prostyni nad ranem po uroczystości Trójcy Przenajświętszej w 1510 roku (27 maja). Mieszkanka wioski, Małgorzata, żona Błażeja, wyszła przed dom i zobaczyła przy pobliskim krzyżu kobietę ubraną na biało. Gdy przejęta, myślała, że widzi śmierć, wtedy nieznajoma osoba powiedziała: „Niewiasto, nie bój się! Nie jestem ja śmierć, lecz św. Anna.
 
Papież Franciszek na zakończenie Mszy Św. na Jasnej Górze w 2016 r. poświęcił korony Statui Trójcy Przenajświętszej w Prostyni. Jest to jedyne w kraju sanktuarium Trójcy Przenajświętszej (na prawach diecezjalnych).
 
Publikujemy treść homilii: 
 
Eucharystia odpustowa św. Anny w Prostyni
30 lipca 2017, abp T. Wojda
 
Dzisiejsza uroczysta celebracja Eucharystii, oprócz dziękczynienia za dar miłości Jezusa Chrystusa na krzyżu i naszego odkupienia, kieruje naszą uwagę na jeszcze jedną osobę. Jest nią św. Anna. To w jej sanktuarium, tu w Prostyni, się znajdujemy i obchodzimy jej wspomnienie. Bogu dziękuję, że tu jesteście i na dodatek tak liczni, mieszkańcy Prostyni, pielgrzymi indywidualni i pielgrzymki małżeństw. Wnioskuję z tego, że tutejsza Patronka, św. Anna jest wam bliska i u niej szukacie wstawiennictwa. Dobry to znak i piękne świadectwo że do niej powracacie i prosicie ją o orędownictwo w osobistych i rodzinnych sprawach.
 
Zadziwiający i piękny jest fakt, że Św. Anna nikogo nie opuszcza, o czym świadczy wielki kult, jakim wierni ją otaczają od najdawniejszych lat. Jej imię, oznaczające łaskę, wdzięk, jest jednym z najbardziej rozpowszechnionych, ku jej czci wzniesiono liczne świątynie w całym chrześcijańskim świecie. Ona jest patronką matek, kobiet rodzących, wdów, żeglarzy, ubogich oraz szkół chrześcijańskich. Patronuje też rodzinom i wychowaniu w rodzinach pokazując w zestawieniu z Maryją i Jezusem ciągłość pokoleń i jej wagę w procesie kształtowania dzieci.
 
Kiedy pochylamy się nad życiem św. Anny, rodzi się nieodzownie pytanie, co sprawia, że znajduje ona tak wielkie uznanie w oczach wiernych całego świata? Jakie jest jej przeslanie na dzisiejsze czasy, jakże bardzo odmienne od czasów, w których ona żyła? To samo pytanie chciałbym skierować do każdego z was. Dlaczego tu przybywacie tak licznie i wy?
O życiu świętej Anny wprawdzie nie znajdziemy wielu informacji w księgach Nowego Testamentu, ale za to znajdujemy je w obfitości w tradycji chrześcijańskiej. Ta ostatnia poświęca jej wiele miejsca i przybliża jej postać. W licznych świadectwach pisemnych z pierwszych wieków chrześcijaństwa (pośród których Protoewangelia Jakuba i Ewangelia Pseudo-Mateusza), które zawierają przekaz ustny wydarzeń, faktów i informacji na temat osób związanych z Jezusem Chrystusem, odnajdujemy wiele elementów, które pozwalają nam spojrzeć na dzisiejszą Świętą, jako na wzór niewiasty i matki. Z woli Bożej wydała na świat Maryję, matkę Jezusa Chrystusa.
 
Pozwólcie, zatem, że zatrzymam się chwilę w naszych rozważaniach nad tymi właśnie cechami charakterystycznymi jej życia, bowiem, jak się wydaje, najpełniej ukazują aktualność jej przesłania duchowego na dzisiejsze czasy, i pozostają wzorem dla niejedne niewiasty i matki, które pragną w dzisiejszym świecie dobrze spełnić swoje powołanie i macierzyńską odpowiedzialność.
 
Apokryficzne pisma chrześcijańskie ukazują Patronkę dzisiejszego święta jako niewiastę sprawiedliwą i pełną bojaźni Bożej. Sprawiedliwość to jedna z najważniejszych i najpiękniejszych wartości jakie człowiek posiada. Kościół nazywa ją cnotą. Polega ona na stałej i trwałej woli oddawania Bogu i bliźniemu tego, co im się należy. Sprawiedliwość w stosunku do Boga wyraża się w religijności, poszanowaniu jego przykazań, w czci jaką człowiek okazuje Bogu i jego imieniu, w poszanowaniu rzeczy przez Niego stworzonych. W stosunku do ludzi zaś, sprawiedliwość jest poszanowaniem praw każdego, budowaniem w stosunkach ludzkich harmonii, która sprzyja bezstronności względem osób i dobra wspólnego. Człowiek sprawiedliwy, często wspominany w Piśmie świętym, wyróżnia się stałą uczciwością swoich myśli i prawością swojego postępowania w stosunku do Boga i bliźniego. W Księdze Kapłańskiej czytamy: „Nie będziesz stronniczym na korzyść ubogiego, ani nie będziesz miał względów dla bogatego. Sprawiedliwie będziesz sądził bliźniego” (Kpł 19,15).
 
Żyć sprawiedliwie, dobrze, mówi św. Augustyn, to nic innego jak miłować Boga całym sercem, całą duszą i całym umysłem. Dla Niego zachowuje człowiek nienaruszoną miłość, której żadne nieszczęście nie złamie, która posłuszna jest jedynie Bogu samemu, która czuwa nad rozeznaniem wszystkiego, by nie dać się zaskoczyć przez podstęp i kłamstwo (Św. Augustyn, De moribus ecclesiae catholicae, I, 25, 46: PL 32).
 
W dzisiejszej dobie społeczeństwa płynnego, w którym na siłę stara się relatywizować wszystko, negując Boży fundament życia ludzkiego, przykład wiary, sprawiedliwości i bojaźni Bożej, jakim się odznaczała św. Anna, staje się nad wyraz pożądany i aktualny. Trzeba być świadomy, jak przypomina papież Franciszek, że żyjemy w epoce kolonizacji ideologicznej, która neguje odniesienie człowieka do Boga i stawia człowieka w centrum wszystkiego. Jeśli zanegujemy postawę sprawiedliwości człowieka wglądem Boga, to w życiu człowieka nie będzie też miejsca na sprawiedliwość względem drugiego człowieka. Jeśli człowiek przestanie być sprawiedliwy wobec Boga, to w imię czego miałby być sprawiedliwym wobec drugiego człowieka? Skądinąd wiemy aż nazbyt dobrze jakie są konsekwencje odejścia człowieka od Boga.
 
Z przekazów chrześcijańskich dowiadujemy się, że św. Anna, gdy miała 24 lata, poślubiła swojego męża Joachima. Swoje małżeństwo uważała za związek święty, złączony przez Boga. Oboje zachowywali Prawo Boże, czcili Boga, modlili się, kroczyli drogą pobożności zgodnie i przykładnie, odbywali pielgrzymi do świątyni Jerozolimskiej, dzielili się swoimi dobrami z biednymi i pielgrzymami, składali ofiary na świątynię w Jerozolimie. Choć razem z Joachimem byli szczęśliwym małżeństwem, byli ciężko doświadczeni brakiem potomstwa. W kulturze żydowskiej brak dziecka był uważany za hańbę i karę Bożą. W pokorze znosili tę niesławę, w modlitwie przed Bogiem wyjawiając swój smutek. Z upływem lat, choć malała nadzieja, gorętsze stawały się modlitwa i prośba o potomstwo. I Bóg wysłuchał ich modlitwy. Anioł, ukazując się Joachimowi, oznajmił: „Pan Bóg przyjął łaskawie twoją modlitwę i jałmużnę, otrzymasz córeczkę i nadasz jej na imię Maryja; ta córeczka będzie od dzieciństwa Bogu oddana i pełna Ducha Świętego”.
 
Małżonkowie ogromnie ucieszyli się radosną nowiną, podaje tradycja. Anna porodziła dziewczynkę, której w 15 dniu, zgodnie ze zwyczajem żydowskim, nadano imię Maryja. Następnie przynieśli ją do świątyni, aby złożyć przepisaną prawem ofiarę i spełnić ślubowanie. Maryja, to Matka Syna Bożego, Jezusa Chrystusa.
 
Jakże bardzo chciałoby się, aby taka postawa cechowała wszystkie nasze polskie rodziny, wszystkie nasze polskie chrześcijańskie rodziny. Być świadomy, być przekonany, że małżeństwo to nie jakiś tam związek, nawet jeśli oparty na miłości mężczyzny i kobiety, ale związek święty, dokonany wobec Boga, do wielka rzecz. Ale, aby taką świadomość posiąść, trzeba rozbudzić w sobie pragnienie bycia z Bogiem, trzeba pozostawać z Nim w stałej zażyłości, przyjaźni, trzeba się modlić i wierzyć, dokładnie tak, jak to czyniła dzisiejsza Patronka.
 
Jeśli tak będzie pojmowany związek małżeński, to również i każde poczęte w nim dziecię, będzie postrzegane jako najwyższa wartość, jako dar Boży. A zatem nie będzie miejsca na zabijanie poczętego niewinnego dziecka, na traktowanie go jako czystego materiału genetycznego, z którym można zrobić co się chce.
 
Nieustanne odnawianie świadomości sensu rodzicielstwa, pojmowanego jako doniosłe wydarzenie, ukazuje, że życie ludzkie jest darem, który przyjmujemy po to, aby go ponownie ofiarować. Rodząc nowe życie, rodzice przekonują się, że dziecko, „choć jest owocem ich wzajemnego daru miłości, jest zarazem darem dla obojga — darem, który wypływa z daru. A ponieważ jest darem Bożym, jest włączane do wspólnoty wiernych poprzez Chrzest święty. W tym objawia się sens macierzyństwa odpowiedzialnego za poczęte życie.
 
Zwracając się kiedyś do kobiet, Św. Jan Paweł tak do nich mówił: „Doświadczenie macierzyństwa wyostrza w was wrażliwość na bliźniego, ale zarazem obarcza was wyjątkowym zadaniem: „macierzyństwo zawiera w sobie szczególne obcowanie z tajemnicą życia, które dojrzewa w łonie kobiety. (…) Ten jedyny sposób obcowania z nowym kształtującym się człowiekiem stwarza z kolei takie odniesienie do człowieka — nie tylko do własnego dziecka, ale do człowieka w ogóle — które głęboko charakteryzuje całą osobowość kobiety”. Matka bowiem przyjmuje i nosi w sobie innego człowieka, pozwala mu wzrastać i czyni mu miejsce w swoim wnętrzu, szanując go w jego inności. Dzięki temu kobieta pojmuje i uczy innych, że ludzkie relacje są autentyczne, jeśli się otwierają na przyjęcie drugiej osoby, akceptowanej i kochanej ze względu na godność, którą nadaje jej sam fakt bycia osobą, a nie inne czynniki, jak na przykład przydatność, siła, inteligencja, uroda, zdrowie” (Ev 99).
 
Poczęcie nowego życia pociąga za sobą konieczność zapewnienia temu życiu godnego i odpowiedzialnego wychowania. I w tym przypadku dzisiejsza Święta daje nam cenne wskazania jak należy podjąć ten obowiązek. Swojemu ukochanemu dziecięciu, Maryi, przekazała wiernie tę samą mądrość i bojaźń Bożą, głęboki szacunek względem Boga i bliźniego, umiłowanie rzeczy Bożych i roztropność w posługiwaniu się rzeczami ziemskimi. Strzegła też pilnie i bacznie jej drogocennej perły niewinności, którą Maryja zasłynęła w dziejach świata jako niedościgniony wzór niepokalanego dziewictwa i czystości.
 
Przypominał nam kiedyś nasz wielki Rodak Papież, że troska o godne wychowanie swoich dzieci jest współuczestniczeniem w Bożym zamyśle, który stworzył rodzinę, aby była „prawdziwym sanktuarium życia (…) miejscem, w którym życie, dar Boga, może w sposób właściwy być przyjęte i chronione przed licznymi atakami, na które jest ono wystawione, może też rozwijać się zgodnie z wymogami prawdziwego ludzkiego wzrostu. Dlatego rodzina odgrywa decydującą i niezastąpioną rolę w kształtowaniu kultury życia” (Ev 92).
 
Drodzy w Chrystusie pielgrzymi, drodzy małżonkowie, którzy przybywacie do tego sanktuarium, aby u św. Anny szukać wzorców życia jako rodzice i jako chrześcijanie. Medytujcie tę tak piękną ikonę świętości, ikonę niewiasty i matki wiernej i sprawiedliwej wobec Boga i człowieka. To ona nam dzisiaj przypomina kim powinna być kobieta, jakie jest powołanie matki chrześcijańskiej, jak należy budować autentyczne życie małżeńskie, gdzie należy szukać umocnienia dla naszych rodzin i małżeństw, które bardziej niż kiedykolwiek przezywają trudności, zwłaszcza gdy autentyczne i sakramentalne małżeństwo jest wyśmiewane, wytykane palcem jako przeżytek historyczny, jako coś co nie pasuje do współczesnej kultury i dlatego należy zmienić, a najlepiej odrzucić.
 
Wobec tych licznych zakus, przypomina jeszcze papież Franciszek, należy bronić rodziny, aby mogła zawsze być miejscem, w którym uczymy się dostrzegania motywów i piękna wiary, modlitwy oraz służby Bogu i innym. Amen
 
BP KEP
episkopat.pl