logo
Piątek, 15 grudnia 2017 r.
imieniny:
Celiny, Ireneusza, Ninony, Niny, Waleriana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Justyna Majewska
Abstynencja jest trendy
Rycerz Młodych
 


„Alkohol jest dla ludzi”. Stwierdzenie to powtarzane do znudzenia zdaje się być tak oczywistym, że już nikt nie oponuje. Napawa to grozą, gdyż bagatelizuje się fakt, że od przysłowiowego kieliszka można uzależnić się i popaść w chorobę alkoholową.
 
„Więcej ludzi utonęło w kieliszku niż w morzu”
(François de La Rochefoucauld).
 
Nie piję, więc jestem
 
Każde nałogowe picie zaczyna się niewinnie: jedno, drugie, trzecie piwko na imprezie czy imieninach. Każda okazja jest dobra. No bo jak odmówić w towarzystwie? Nikt nie chce zostać uznanym za „mięczaka”. Ponoć abstynenci to frajerzy, pantoflarze i maminsynki. Powiedzieć „nie” nalegającemu, wręcz naciskającemu, koledze uchodzi za heroizm. Odmówić wypicia choćby symbolicznej dawki trunku, to jakby popaść w niełaskę i zostać wykluczonym ze „stada”. Wielu ludzi, nie tylko młodych, nie wytrzymuje tego napięcia i presji ze strony otoczenia. Ulega więc namowom. Chcą być bowiem cool i trendy – mówiąc młodzieżowym żargonem.
 
Człowiek jest istotą społeczną. Potrzebuje zatem akceptacji. Odmawiając częstującym, naraża się tym samym na kpinę, ironię i niewybredne żarty pod swoim adresem. Dzieje się tak, jeżeli nie mamy silnej woli i stanowczego charakteru. Pamiętaj, że to ty decydujesz o swoim życiu. Nie pozwól, aby ktokolwiek myślał za ciebie. Podobnie jak niemodne staje się palenie, tak i picie alkoholu może okazać się wkrótce anti-cool. Sztuką wymagającą odwagi jest powiedzieć w grupie znajomych: „Wybaczcie, ale ja nie piję”. Gwarantuję, że chwilowe zakłopotanie zniknie i pojawi się pewność siebie. Głupie uśmieszki przerodzą się w szacunek do wybijającej się takim stwierdzeniem osoby. Nie zapominajmy, że stosowanie towarzyskiego przymusu picia oraz bierność wobec postępującego uzależnienia drugiego człowieka to wykroczenia przeciw przykazaniu miłości bliźniego.
 
Ból istnienia
 
Za pomocą alkoholu nie ubarwi się monotonnego i szarego życia. Éric-Emmanuel Schmitt mawiał, że „człowiek pije, żeby utopić jakąś myśl, a ta przeradza się w obsesję. Podejrzenie, które chciało się odsunąć, pod wpływem alkoholu staje się żywsze, silniejsze, zajmuje coraz więcej miejsca”. Ludzie sięgają po napoje alkoholowe z różnych pobudek. Grono „pociągających z butelki” nie może poradzić sobie z życiem i szuka zgubnego ratunku na jej dnie. Potencjalni alkoholicy to osoby, które potrzebują życiowych podniet. Samotność również może prowadzić do upojenia alkoholowego. Wino, wódka czy piwo nie są środkami znieczulającymi „bólu tego świata”. Sięgając po kieliszek, aby „utopić” swoje troski i cierpienie, igramy z ogniem. Łatwo sparzyć się już na samym początku.
 
Zdaniem Antoniego Kępińskiego „alkohol redukuje udrękę pytań związanych z obrazem samego siebie”. W innym miejscu ten wybitny psychiatra pisze: „Trzeba pić do dna, by dojść do dna swej duszy. A że dna tego w rzeczywistości nie ma, więc im głębiej się schodzi, tym większą ciemność się widzi i zapanowuje ochota skończenia ze sobą, w czym też alkohol pomaga, przynosząc zamiast śmierci utratę świadomości”. Alkohol wyniszcza nie tylko ciało, ale i duszę oraz psychikę człowieka. Odmóżdża i degraduje do zwierzęcia. Pozbawia go jednocześnie godności. Alkoholik traci szacunek dla siebie. Stacza się coraz bardziej z każdym opróżnionym kieliszkiem. Łudzimy się, że napoje wyskokowe uśmierzą ból istnienia.
 
Świat w barwach szarości
 
William Wharton, amerykański pisarz, słusznie stwierdził, że „ludzie uzależnieni od narkotyków są podobni do alkoholików. Nie szanują się, chcieliby uciec od samych siebie. To rodzaj psychicznego samobójstwa”. Nikt nie jest w stanie uciec od samego siebie. Nadużywający wysokoprocentowych trunków przestają liczyć się w szanującym się środowisku. Ludzie oddalają się od pijaczyny jak od trędowatego. Chorobę alkoholową można uznać za „trąd” XXI wieku.
 
Jeżeli nie staniemy w prawdzie, nie wyzwolimy się ze szponów szatańskiego nałogu. Ile rodzin z jego powodu zostało rozbitych? Do ilu tragedii doprowadził? Po spożyciu trunku wysokoprocentowego traci się kontrolę nad sobą i swoimi reakcjami. Do wielu gwałtów i zdrad dochodzi po libacji. Rany, choć zabliźnione, pozostają na zawsze. Nie pozwól, aby alkohol zniszczył twoje życie. Walcz o godność. Wolność od używek jest bezcenna. Na tej drodze nie jesteś sam. Alkohol oferuje ci świat w barwach szarości. Czy taki obraz rzeczywistości zadowala cię?
 
Justyna Majewska
Rycerz Młodych 4/2013
 
fot.  Rhianon Lassila | Unsplash (cc)
 
Zobacz także
Patrycja Wierzbicka
Świątynia to przestrzeń spotkania – człowieka z Bogiem, człowieka z człowiekiem. Ład świętego miejsca, jego światła i cienie, jego znaki, symbole i obrazy mają uprzytomnić człowiekowi, iż „Pan jest blisko”. Świątynia otwiera horyzont całkiem innej rzeczywistości. To, co dotykalne i widzialne, jest jedynie metaforą tego, co naprawdę jest.
 
o. Michał Adamski OP
Mityzacja rzeczywistości jest zabiegiem tak starym, jak stary jest człowiek i jego dzieje. Jednak obok mitów, które funkcjonują w powiązaniu z pewnymi archetypami czy paradygmatami myślenia, najczęściej spotykamy się z mitami tworzonymi na „użytek własny”. Można powiedzieć, że część mitów, jakie sami tworzymy, czy też przejmujemy od innych, jest karykaturą rzeczywistości okrojonej do naszych potrzeb.  
 
Dariusz Piórkowski SJ
Naśladowanie Chrystusa jest krzyżem. W jakim sensie? Czy ta głęboka prawda ma być jedynie teologicznym frazesem usprawiedliwiającym wszelkie zło, które nas spotyka? Czy cierpienie to fundament chrześcijaństwa? Czy krzyż to drugie imię naszej bezradności, prowadzącej do zaprzestania jakiegokolwiek działania w celu polepszenia naszego losu? Wydaje się, że Jezusowi chodzi o coś innego. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama