logo
Poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.
imieniny:

Franciszka, Kazimiery, Ruty, Piusa, Joanny, Baldwina – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Justyna Majewska
Abstynencja jest trendy
Rycerz Młodych
 


„Alkohol jest dla ludzi”. Stwierdzenie to powtarzane do znudzenia zdaje się być tak oczywistym, że już nikt nie oponuje. Napawa to grozą, gdyż bagatelizuje się fakt, że od przysłowiowego kieliszka można uzależnić się i popaść w chorobę alkoholową.
 
„Więcej ludzi utonęło w kieliszku niż w morzu”
(François de La Rochefoucauld).
 
Nie piję, więc jestem
 
Każde nałogowe picie zaczyna się niewinnie: jedno, drugie, trzecie piwko na imprezie czy imieninach. Każda okazja jest dobra. No bo jak odmówić w towarzystwie? Nikt nie chce zostać uznanym za „mięczaka”. Ponoć abstynenci to frajerzy, pantoflarze i maminsynki. Powiedzieć „nie” nalegającemu, wręcz naciskającemu, koledze uchodzi za heroizm. Odmówić wypicia choćby symbolicznej dawki trunku, to jakby popaść w niełaskę i zostać wykluczonym ze „stada”. Wielu ludzi, nie tylko młodych, nie wytrzymuje tego napięcia i presji ze strony otoczenia. Ulega więc namowom. Chcą być bowiem cool i trendy – mówiąc młodzieżowym żargonem.
 
Człowiek jest istotą społeczną. Potrzebuje zatem akceptacji. Odmawiając częstującym, naraża się tym samym na kpinę, ironię i niewybredne żarty pod swoim adresem. Dzieje się tak, jeżeli nie mamy silnej woli i stanowczego charakteru. Pamiętaj, że to ty decydujesz o swoim życiu. Nie pozwól, aby ktokolwiek myślał za ciebie. Podobnie jak niemodne staje się palenie, tak i picie alkoholu może okazać się wkrótce anti-cool. Sztuką wymagającą odwagi jest powiedzieć w grupie znajomych: „Wybaczcie, ale ja nie piję”. Gwarantuję, że chwilowe zakłopotanie zniknie i pojawi się pewność siebie. Głupie uśmieszki przerodzą się w szacunek do wybijającej się takim stwierdzeniem osoby. Nie zapominajmy, że stosowanie towarzyskiego przymusu picia oraz bierność wobec postępującego uzależnienia drugiego człowieka to wykroczenia przeciw przykazaniu miłości bliźniego.
 
Ból istnienia
 
Za pomocą alkoholu nie ubarwi się monotonnego i szarego życia. Éric-Emmanuel Schmitt mawiał, że „człowiek pije, żeby utopić jakąś myśl, a ta przeradza się w obsesję. Podejrzenie, które chciało się odsunąć, pod wpływem alkoholu staje się żywsze, silniejsze, zajmuje coraz więcej miejsca”. Ludzie sięgają po napoje alkoholowe z różnych pobudek. Grono „pociągających z butelki” nie może poradzić sobie z życiem i szuka zgubnego ratunku na jej dnie. Potencjalni alkoholicy to osoby, które potrzebują życiowych podniet. Samotność również może prowadzić do upojenia alkoholowego. Wino, wódka czy piwo nie są środkami znieczulającymi „bólu tego świata”. Sięgając po kieliszek, aby „utopić” swoje troski i cierpienie, igramy z ogniem. Łatwo sparzyć się już na samym początku.
 
Zdaniem Antoniego Kępińskiego „alkohol redukuje udrękę pytań związanych z obrazem samego siebie”. W innym miejscu ten wybitny psychiatra pisze: „Trzeba pić do dna, by dojść do dna swej duszy. A że dna tego w rzeczywistości nie ma, więc im głębiej się schodzi, tym większą ciemność się widzi i zapanowuje ochota skończenia ze sobą, w czym też alkohol pomaga, przynosząc zamiast śmierci utratę świadomości”. Alkohol wyniszcza nie tylko ciało, ale i duszę oraz psychikę człowieka. Odmóżdża i degraduje do zwierzęcia. Pozbawia go jednocześnie godności. Alkoholik traci szacunek dla siebie. Stacza się coraz bardziej z każdym opróżnionym kieliszkiem. Łudzimy się, że napoje wyskokowe uśmierzą ból istnienia.
 
Świat w barwach szarości
 
William Wharton, amerykański pisarz, słusznie stwierdził, że „ludzie uzależnieni od narkotyków są podobni do alkoholików. Nie szanują się, chcieliby uciec od samych siebie. To rodzaj psychicznego samobójstwa”. Nikt nie jest w stanie uciec od samego siebie. Nadużywający wysokoprocentowych trunków przestają liczyć się w szanującym się środowisku. Ludzie oddalają się od pijaczyny jak od trędowatego. Chorobę alkoholową można uznać za „trąd” XXI wieku.
 
Jeżeli nie staniemy w prawdzie, nie wyzwolimy się ze szponów szatańskiego nałogu. Ile rodzin z jego powodu zostało rozbitych? Do ilu tragedii doprowadził? Po spożyciu trunku wysokoprocentowego traci się kontrolę nad sobą i swoimi reakcjami. Do wielu gwałtów i zdrad dochodzi po libacji. Rany, choć zabliźnione, pozostają na zawsze. Nie pozwól, aby alkohol zniszczył twoje życie. Walcz o godność. Wolność od używek jest bezcenna. Na tej drodze nie jesteś sam. Alkohol oferuje ci świat w barwach szarości. Czy taki obraz rzeczywistości zadowala cię?
 
Justyna Majewska
Rycerz Młodych 4/2013
 
fot.  Rhianon Lassila | Unsplash (cc)
 
Zobacz także
Jadwiga Zięba
Odnajdujemy w kulturze ślady przenikliwych obserwacji mężczyzn, którzy tworzyli interesujące portrety kobiet. Jednak pełniejszy obraz dają dzieła samych kobiet, odsłaniające tajemnice ich serc. Chociaż przez narodzenie ze Świętej Dziewicy podział natury ludzkiej na mężczyzn i kobiety został przezwyciężony i kobiecość Maryi może mieć sens dotyczący całej ludzkości, warto zwrócić uwagę na znaczenie, jakie ma dla samych kobiet w doświadczeniu Tajemnicy.
 
Michał Gryczyński
Jasna Góra, z Cudownym Obrazem Matki Bo­żej Częstochowskiej – postrzeganym jako drugie godło Polski – od wieków pełni rolę integrującą  nasz naród. Do duchowej stolicy Polski, w której panuje Królowa Polskiej Korony pielgrzymują pątnicy z wszystkich zakątków świata. Czarna Madonna z Jasnej Góry od stuleci cieszy się niezwykłą czcią ludu polskiego...
 
Marek Chmielewski
W tradycji biblijnej nadawanie imienia miało nie tylko znaczenie funkcjonalne, ale przede wszystkim wskazywało na przeznaczenie człowieka lub na jakąś wyróżniającą go cechę. Stanowiło zatem swoisty program życia i jego dewizę. Takie traktowanie imienia stało się powszechną praktyką w środowiskach życia zakonnego niemal do naszych czasów. Toteż wybór imienia nigdy nie był sprawą mody czy osobistych upodobań, ale stanowiło zobowiązujące zadanie – niemal charyzmat dla osoby zakonnej.
 
 
___________________
 
 reklama