logo
Wtorek, 19 września 2017 r.
imieniny:
Januarego, Konstancji, Leopolda, Teodora – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Bp Janocha pobłogosławił obraz ”Pani na Lipiu”. Czy w dawnym sanktuarium maryjnym odrodzi się Jej kult?
 


Pierwsza świątynia stanęła w Lipiu w 1599 r. Chociaż kościół jest pod wezwaniem Świętej Trójcy, obchodzi odpust 16 lipca, czcząc Matkę Bożą Szkaplerzną. Biskup Michał Janocha 16.07.2017 r. wziął udział w uroczystościach w Lipiu k. Grójca.
 
Biskup Michał Janocha pobłogosławił obraz Maryi z Dzieciątkiem w Lipiu k. Grójca. Czy w dawnym sanktuarium maryjnym odrodzi się Jej kult?
 
Joanna Szewczyk z Ziemięcina ćwiczy ze scholą piękne, dominikańskie pieśni. Organista pan Darek przyniósł z własnego ogródka świeże płatki róż do sypania przez bielanki, inny parafianin przed odpustem skosił trawnik przy kościele, jeszcze inny – przystroił kwiatami ołtarz. Przygotowania do tegorocznej uroczystości Matki Bożej Szkaplerznej, także duchowe – poprzez nowennę, w parafii w Lipiu trwały długo. Bo chociaż kościół jest pod wezwaniem Świętej Trójcy, obchodzi odpust 16 lipca, czcząc Matkę Bożą Szkaplerzną, której obraz znajduje się w głównym ołtarzu świątyni.
 
Jednak podczas odpustowej sumy bp Michał Janocha pobłogosławił inny wizerunek, historycznie związany z kościołem. Ikonę Pani na Lipiu, wzorowanej na koronowanym papieskimi koronami obrazie Matki Bożej Białynickiej, wykonała Małgorzata Nowalińska z krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Trzy lata wcześniej namalowała ten wizerunek w mniejszych, feretronowych rozmiarach.
 
Proboszcz ks. Ewaryst Tomasiewicz dziękował obecnemu na uroczystości ks. prałatowi Wiesławowi Kądzieli, bo to właśnie z jego inicjatywy do podgrójeckiej parafii powróciła „Pani na Lipiu”.
 
– Chciałbym, żebyście ten obraz, który niejako wraca do was po ponad stu latach, całym sercem umiłowali – mówił wzruszony ks. Kądziela i prosił parafian, żeby każdą Mszę św. kończyli modlitwą do Matki Bożej. Zapowiedział, że pozostawi w parafii księgę, do której będą wpisywane łaski otrzymane za wstawiennictwem „Pani na Lipiu”. Pierwsi wpisali się do niej kapłani uczestniczący w odpustowej Eucharystii wraz z bp. Michałem Janochą. Ksiądz Kądziela wyraził nadzieję, że odrodzony kult Maryi zrodzi też w parafii powołania do kapłaństwa, gdyż w wielowiekowej historii nie wydała ona ani jednego kapłana.
 
Pierwszy kościół drewniany stanął w Lipiu w 1599 r. Wybudował go dla ojców franciszkanów miejscowy dziedzic Jan Lipski, a już dwa lata później biskup Jan Tarnowski erygował parafię z części parafii Błędów. Franciszkanie wkrótce opuścili Lipie. Ich miejsce zajęli karmelici trzewiczkowi, czczący Matkę Bożą Szkaplerzną oraz obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem z Białynicz (obecnie Białoruś). Obraz musiał słynąć łaskami, skoro w XVIII- wiecznych spisach i na starych mapach widnieje jako sanktuarium maryjne.
 
Na kilkanaście lat w parafii osiadły też siostry brygidki, które potem przeniosły się do Warszawy, na tereny, nazwane przez nie Nowolipiem i Nowolipkami. Dlatego też gościem na tegorocznych uroczystościach odpustowych był ks. prałat Walenty Królak, proboszcz stołecznej parafii św. Augustyna na Nowolipiu.
 
W 1640 r. część karmelitów przeniosła się do Warszawy, dając początek klasztorowi i kościołowi na Lesznie (obecnie kościół Narodzenia NMP, w al. Solidarności). Pozostała w Lipiu część konwentu karmelitów, zarządzała parafią do czasu kasaty zakonów w 1864 r., po powstaniu styczniowym. Wycofujące się w 1915 r. wojska rosyjskie spaliły kościół i zrujnowały przylegający do niego klasztor. Świątynię szybko odbudowano, ale ponownie spaliła się od uderzenia pioruna. Odbudowano ją w latach 1924-1931 w stylu późnorenesansowym.
 
Historia nowego obrazu rozpoczęła się od jednej fotografii, jaką wykonał w Lipiu w 1915 r. fotograf dokumentujący wojenne zniszczenia. Jego zdjęcie spalonej, zdeformowanej metalowej sukienki Matki Bożej, odnalezione po latach w warszawskim Instytucie Sztuki, zainteresowało proboszcza z Lipia ks. Kazimierza Lipiaka. Chciał odtworzyć wizerunek, ale na przeszkodzie stanęła mu śmiertelna choroba. Jego marzenie chciał spełnić obecny proboszcz ks. Tomasiewicz, lecz zadanie okazało się arcytrudne. Ani w parafialnym archiwum, ani  w szufladach parafian nie zachowało się żadne zdjęcie łaskami słynącego wizerunku. Pozostało więc zdać się na domysły. Że skoro karmelici trzewiczkowi, przenosząc się na do Warszawy, czcili Matkę Bożą z Białynicz jako „Panią na Lesznie”, prawdopodobne ten sam obraz – powszechnie cieszący się kultem w zakonie karmelitów – czczony był również jako „Pani na Lipiu”.
 
Nawiązując do uroczystego poświecenia wizerunku, bp Michał Janocha zauważył, że oznacza ono niejako „wprowadzenie go do kultu”, by przypominał, że „wszystkie wymiary naszego życia należą do Boga”.
 
– Mówiąc o poświęceniu mamy też na myśli kogoś, kto oddaje swoje siły, czas, życie dla ukochanej osoby. W ten sposób dotykamy istoty życia chrześcijańskiego, którego wzorem jest Maryja. Całe jej życie było dla Jezusa i tak jest na tym obrazie: Jezus zasiada na jej ramieniu po stronie serca – mówił biskup. –  Żyjemy w czasach, kiedy na rozmaite sposoby wmawia się nam, żeby troszczyć się tylko o siebie, być dla siebie. Smutne jest takie życie, bo w nim nigdy nie będzie głębokich więzi, przyjaźni, miłości, tylko jakaś straszna samotność i ranienie innych. Bóg stworzył nas po to, żebyśmy siebie rozdali innym, pokroili jak chleb, poświęcili swoje siły i czas. Na tyle na ile poświęcamy siebie, odnajdujemy samych siebie. Tego nas uczy Maryja.
 
Analizując symbolikę obrazu, bp Janocha zwrócił uwagę na dłoń Jezusa wzniesioną w geście błogosławieństwa. A błogosławieństwo, które czyni Jezus i które kapłani powtarzają na zakończenie każdej Ofiary Eucharystycznej, jest znakiem krzyża.
 
– Znak śmierci nazywamy błogosławieństwem. Bez wiary jest to absurdem, głupotą – zauważył biskup. –  Ale jeśli wierzymy, wszystkie nasze trudności, cierpienia, zmagania o wierność, uczciwość, zmagania ze słabościami własnymi i bliźnich, ze starością, chorobą, mogą stać się błogosławieństwem. Pan Jezus przyszedł na świat nie po to, żeby te trudności zabrać, ale żeby je uświęcić. Tego nas uczy ten wizerunek Pani na Lipiu. I dodał:  – Niech królewskie jabłko w dłoni Jezusa na tym obrazie przypomina nam, że my wszyscy z historią naszego życia, splątanymi losami osobistymi, rodzinnymi, parafialnymi, narodowymi, jesteśmy w Jego ręku.
 
Po uroczystym poświęceniu obrazu, usytuowanym w bocznym ołtarzu, podziękowanie biskupowi złożył proboszcz parafii oraz przedstawiciele rodzin i kół różańcowych.
 
Po Mszy św., przed wystawionym Najświętszym Sakramentem odmówiono Litanię do Matki Bożej Szkaplerznej, a następnie wokół kościoła przeszła procesja eucharystyczna. Wzięły w niej udział m.in. poczty sztandarowe, bielanki, ministranci, przedstawiciele straży, orkiestra, asysta kościelna oraz dzieci pierwszokomunijne. Na zakończenie uroczystości biskup pobłogosławił parafian i gości Najświętszym Sakramentem, a parafialny chór odśpiewał dziękczynne „Ciebie Boga wysławiamy”.
 
Odpustowi towarzyszył kiermasz wyrobów z misji, prowadzony przez ks. Tomasza Zielińskiego ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich.
 
„Gość warszawski”
www.archwwa.pl