logo
Poniedziałek, 23 lipca 2018 r.
imieniny:
Brygidy, Apolinarego, Sławy, Sławosza, Żelisławy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Rafał Sulikowski
Cela w Płocku. ”Dzienniczek” Siostry Faustyny w świetle psychologii
materiał własny
 


Znana na całym świecie

Biografię świętej Siostry Faustyny zna każdy interesujący się miłosierdziem Boga. Jej życie zewnętrzne było typowe - takie, jak każdej dziewczyny, a potem kobiety w okresie międzywojennym w Polsce. Ciężka praca, wyłącznie fizyczna, bieda, choroby. Przeszkody zewnętrzne w realizacji swego celu, jakim było powołanie duchowe. Ówcześnie trzeba było wnieść wyprawkę, czyli rodzaj posagu do wybranego klasztoru. Bolesne przejścia rodzinne, jako, że rodzice przeciwni byli formie Jej powołania. Kiedy wreszcie dopięła swego (w sensie pozytywnym), okazało się, że życie w klasztorze jest wyjątkowo ciężkie. Znowu praca, a nadto niezrozumienie otoczenia - sprawdzanie, kontrola, nieufność, doprowadzana miejscami do granic absurdu. Śmiech i kpiny, posądzanie o czary, histerię, dziwactwa, neurotyzm, obłudę.

Nad tym wszystkim Jej głęboka ufność przez łzy. Zawierzenie, które było źródłem niesłychanie bogatego życia wewnętrznego. Obrazy, wizje, kontakt z Bogiem - wszystko na przekór materialistycznie zorientowanemu światu modernizmu. Życie przewyższające wszystkie produkcje dzisiejszych fantasy i science-fiction, ponieważ w odróżnieniu od nich prawdziwe prawdą jasną, bez zbędnej metaforyki i wieloznaczności.

Dzieło to natrafiało zrazu na przeszkody doktrynalne. Przez jakiś czas zakazano rozpowszechniania orędzia miłosierdzia w formach przekazanych przez tę prostą zakonnicę. Dziś natrafiamy na bardziej subtelne trudności psychologiczne. Nie chodzi już dziś o zgodność orędzia z Magisterium Kościoła. Rzecz rozgrywa się w naszych umysłach, nie nawykłych do spraw cudownych. Postrzegamy - za sprawą akademickiej psychiatrii, ale nie tylko - Siostrę Faustynę jako kogoś o mało stabilnej osobowości, kogoś, kto snuł swoje fantazje i marzenia, ubierając je w formę prawd wiary, uwewnętrznionych poprzez pewnego rodzaju nadwrażliwość. Sądzić należy, że jest to postawa błędna.

Zacznijmy od początku

Norma psychiczna w tradycji psychiatrycznej była ostro odgraniczana od patologii. Akademicka psychiatria dzieli ludzi na zdecydowaną większość (mieszczących się w tzw. normie psychicznej) oraz mniejszość będących w stanie "nienormalnym". Choroby psychiczne są tutaj zdecydowanie odróżniające jakościowo życie ludzi normy od mniejszej patologii. Jednak pojęcie normy z czasem problematyzowało się. Poszerza się dziś obszary "normalności", która zagarnia obszary dawniej uznane za patologiczne. Już w latach 70. polski wybitny psychiatra Kazimierz Dąbrowski sformułował prawo czy zasadę słynnej już "dezintegracji pozytywnej", która polega na czasowym rozluźnieniu struktur osobowości, by potem nastąpić miała integracja na wyższym poziomie.

Siostra Faustyna nie była egzaltowaną osobą o nadprzeciętnej religijności, lecz prorokiem, posłanym przez Stwórcę na świat, żeby ratować ludzkość. Bóg lubi wybierać to, co słabe w oczach ludzkich. Siostra Faustyna była kobietą zdrową umysłowo, choć cierpiała duchowo i fizycznie. Nie sposób pomylić - mając odpowiednią wiedzę z psychologii i teologii - mistyki z psychopatologią. Są to dwa różne całkowicie w swej istocie porządki.

Wielu sceptycznie nastawionych do Faustyny teologów z czasem się nawracało. Przykładem może być ks. Ignacy Różycki. Przez ćwierć wieku był głęboko nieufny wobec jej objawień. Faustyna jego zdaniem była ofiarą halucynacji na podłożu histerii i zatem nie tylko jej rzekome objawienia były pozbawione wszelkiej wartości religijnej, ale zarazem i tym samym heroiczność jej życia to sprawa przegrana. Kategorycznie odmówił uczestniczenia jako teolog-ekspert w procesie beatyfikacyjnym. Stanowczość sądu ks. Różyckiego zachwiała się, gdy z ciekawości przeczytał Dzienniczek. Uznał wówczas, że świętość Heleny-Faustyny jest prawdziwie heroiczna, a jej objawienia noszą znamiona pochodzenia nadprzyrodzonego.

 
1 2 3 4 5 6 7 8  następna
Zobacz także
Krzysztof Osuch SJ
W rozważaniu, opartym na Lm 3, 1-33, chcemy  wyraźniej zobaczyć, że  także w czasie bardzo wielkiej udręki obecny jest Bóg i śpieszy z pomocą. Każdy rodzaj bólu – fizyczny, psychiczny i duchowy – przynagla nas do wzmożonego wysiłku poznawczego, który naprowadza na właściwe zachowanie w cierpieniu.  Wcale nie jest tak, że cierpienie bezapelacyjne skazuje nas na pogrążenie się w poczuciu beznadziejności i rozpaczy. Pośród największych cierpień Bóg objawia się jako źródło nadziei na ocalenie.
 
Ks. Jan Jagiełka
Ojciec Święty liczy na to, że Polska współtworząc struktury Unii Europejskiej wniesie w nie swą kulturę, a przede wszystkim wiarę w Chrystusa i bogactwo chrześcijańskiego dziedzictwa. Bł. Natalia Tułasiewicz już w okresie II wojny światowej zrealizowała tę ideę. Dobrowolnie wyjechała do Niemiec, by wnieść Jezusa, chrześcijaństwo i piękne człowieczeństwo w życie wielu ludzi...
 
Michał Nieniewski
Czasami Bóg interweniuje w ewidentny sposób. W przypadku o. Joachima Badeniego poprzez kilka przeżyć mistycznych. W ciągu jednego dnia rozbudziły w rozrywkowym młodzieńcu powołanie do zakonu dominikanów i głód eucharystyczny. Każdy z tych znaków młody Badeni mógł zignorować lub odrzucić. Te kilka „Bożych sygnałów” nie odebrało mu wolnej woli. Pan Bóg szanuje ludzką wolność... 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama