logo
Niedziela, 21 września 2014 r.
imieniny:
Darii, Mateusza, Wawrzyńca, Hipolita – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Grzegorz Strzelczyk
Co po śmierci?
List
 


Czyściec – jeden czy kilka?

Wydawać by się mogło, że nie ma tu już właściwie miejsca na najbardziej charakterystyczny dla szeolu stan niedookreślonego oczekiwania, zdecydowana polaryzacja pośmiertnego losu na niebo i piekło na pierwszy rzut oka go wyklucza. Żywa wśród chrześcijan praktyka modlitwy za zmarłych przypominała jednak – i nie mogło to ujść uwadze Ojców Kościoła pierwszych wieków – że przecież nie każdego śmierć zastaje w stanie absolutnej sprawiedliwości, czyli pełnej gotowości na wejście do domu Ojca. Jeśli modlimy się za zmarłych, to dlatego, że wierzymy, iż nasza modlitwa może im jakoś "dopomóc" także po śmierci. Zatem albo stan oddalenia od Boga jest jakoś odwracalny, albo oprócz stanów definitywnych – zbawienia i potępienia (nieba i piekła) – trzeba zakładać możliwość istnienia jeszcze jednego stanu "pośredniego" na drodze do zbawienia, stanu, w którym człowiek jakoś dojrzewa, dzięki modlitwie i ofierze żyjących sióstr i braci, do pełni jedności z Bogiem.

Czasowe tylko potępienie

Idea "czasowego" tylko potępienia (zwana apokatastazą), które Bóg ostatecznie przezwycięży, tak że wszyscy, z szatanem włącznie, zostaną zbawieni na końcu czasów, pojawiała się w refleksji niektórych Ojców Kościoła, nigdy jednak nie zyskała powszechnej akceptacji. Uznanie jej za pewnik byłoby bowiem jednoznaczne z uznaniem, że grzech nie jest w stanie definitywnie oderwać człowieka od Boga. To z jednej strony stawiałoby pod znakiem zapytania rzeczywiste istnienie ludzkiej wolności, z drugiej – podważałoby sens poszukiwania Boga i wszelkiego moralnego wysiłku w życiu (po co mam się starać, jeśli i tak będę zbawiony?). Natomiast druga z możliwych interpretacji, zakładająca istnienie "stanu przejściowego", systematycznie zyskiwała na znaczeniu w teologii łacińskiej i z czasem rozwinęła się w naukę o czyśćcu. Sama nazwa pojawiła się wprawdzie dopiero na początku XII w., ale główne intuicje znaleźć możemy już na przykład u św. Augustyna, czyli na początku wieku V.

Konieczny do zbawienia

Starotestamentalny wątek szeolu był jeszcze wykorzystywany przez Ojców Kościoła przy próbie odpowiedzi na inne pytanie. Co mianowicie z tymi, którzy umierają bez chrztu, ale nie popełnili przed śmiercią żadnego grzechu? Chodziło zwłaszcza o dzieci. Z jednej strony panowało przekonanie, że chrzest z wody jest konieczny do zbawienia, z drugiej – decyzją Boga nie odrzucił. Niektórzy teologowie postulowali zatem możliwość istnienia jeszcze jednego stanu pośredniego, tym razem trwałego, do którego miałyby trafiać takie osoby (zwanego zwykle limbus puerorum). Otchłań ta nie byłaby ani miejscem potępienia, ani pełnego zbawienia. Inni szli jeszcze dalej, sugerując istnienie oddzielnego stanu także dla świętych Starego Testamentu (limbus patrum). Jeszcze w średniowieczu i w późniejszej scholastyce hipotezy te były mocno rozpowszechnione, nie stały się jednak częścią oficjalnego nauczania i współcześnie nie odgrywają już żadnej roli (Katechizm Kościoła Katolickiego mówi jedynie o niebie, czyśćcu i piekle).


 
Zobacz także
ks. Mieczysław Piotrowski TChr.
5 lutego 1915 r. w małym austriackim miasteczku Sonntag w górach Vorarlberg , w katolickiej rodzinie, urodziła się Maria Simma. Od małego dziecka odznaczała się głęboką religijnością. Po ukończeniu szkoły ludowej pracowała przez wiele lat jako służąca. Trzykrotnie podejmowała próby wstąpienia do klasztoru, jednak za każdym razem, odmawiano jej przyjęcia, ze względu na słabe zdrowie...
 
Marek Blaza SJ
Kościół jest tą rzeczywistością, w której liturgia i mistyka budują jedność, a jednocześnie nie eliminują różnorodności, którą wnosi do wspólnoty każdy wierny. Sprawcą budowania jedności w różnorodności jest Duch Święty, który rozdziela charyzmaty wierzącym. Trzeba jednak przy tym zauważyć, iż dla chrześcijanina liturgia stanowi raczej rzeczywistość obiektywną i jednoczącą, a mistyka stwarza w ramach liturgii konieczną przestrzeń dla różnorodności... 
 
Elżbieta Chowaniec
W zaciszu pokoju tak odmiennie, spokojnie. Nie dochodzą tu dźwięki, nie dochodzi gryzący w uszy krzyk. Za progiem nie żądzą już prawa ulicy, żadna hybryda nie wyskoczy niespodziewanie zza rogu; nie muszę już grać, nieustannie przebierać w słowach, uśmiechać się zazwyczaj jedynie do złej gry; nie muszę się bać... Jedynie tutaj nie szukam tylko po to, by nie odnaleźć...
 


reklama