logo
Wtorek, 19 września 2017 r.
imieniny:
Januarego, Konstancji, Leopolda, Teodora – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Mirosław Salwowski
Czy bawić się w wojnę?
Przewodnik Katolicki
 


 W przemówieniu na Anioł Pański 21 stycznia br. Ojciec Święty Benedykt XVI pozdrowił inicjatorów programu „Zmień zabawkę”, którzy w mieście Lecca (płd. Włochy) wezwali dzieci do porzucenia zabawek przypominających broń. „Gratuluję im tej inicjatywy i chciałbym poszerzyć ten apel: chrońmy dzieciństwo przed zarażeniem przemocą” – powiedział Papież.
 
Tymczasem choć wiele osób krytycznie podchodzi do różnego rodzaju gier komputerowych, w których aż roi się od wirtualnych masakr i jatek, to apel o wyeliminowanie z dziecięcych zabawek militarnych akcentów niejednego może już wprawić w niemałe zakłopotanie.
 
Przygotowani na wojnę
 
Od wieków chłopcy tradycyjnie bawią się w wojnę, udając żołnierzy, rycerzy czy policjantów. Któż z nas nie pamięta tych zaciętych dziecięcych podwórkowych bitew, podczas których z atrapami mieczy, strzelb, pistoletów i karabinów pragnęliśmy uszczknąć co nieco z bohaterstwa sławnych wojowników? Dziecięce zabawy mają przygotowywać do dorosłego życia. Wzywanie do porzucenia militarnych zabawek – wszak rolą mężczyzny jest bronić rodziny, ojczyzny oraz słabych i bezbronnych – może wydawać się dziwne. W tym celu musi on umieć się bić, a zabawa w wojnę jedynie wdraża chłopca w tę przyszłą męską powinność. Bawić się zatem w wojnę czy nie bawić? Dawać dzieciom atrapy sprzętu służącego do ranienia, zabijania i niszczenia czy też nie?
 
Nie wszystko jest godziwe
 
Nie wszystko co tradycyjne, utrwalone od dawien dawna w społecznej mentalności, musi być dobre i godziwe. Zarówno przeszłość, jak i teraźniejszość zna wiele ugruntowanych zwyczajów i sposobów myślenia, które nie mają nic wspólnego z chrześcijaństwem. Gdyby chrześcijanie traktowali każdą z zastanych tradycji bez zastrzeżeń, to pewnie do dziś czczono by Zeusa czy Światowida, składano krwawe ofiary z ludzi, praktykowano „prawo pierwszej nocy” albo handel niewolnikami. Każda z tych czynności miała bowiem za sobą wielusetletnią tradycję i mniejsze bądź większe poparcie społeczne. Niestety, nawet chrystianizacja nie zawsze potrafiła zmienić pewne zgubne nawyki. Tak więc zabawa małych chłopców w wojnę nie jest jeszcze – sama w sobie – żadnym argumentem na rzecz słuszności tej praktyki. Istotne winno być porównanie dwóch postaw wobec przemocy, nazwijmy je roboczo: „tradycyjnie pogańską” oraz „tradycyjnie chrześcijańską”.
 
Ostatnie z możliwych rozwiązań
 
Pogaństwo często raczyło się agresją, brutalnością i rozlewem krwi. Starożytni Rzymianie wypełniali po brzegi areny podczas walk gladiatorów, zaś Grecy rozmiłowani byli w boksie. Władcy pogańskiego Rzymu wysyłali swoje armie na podbój nowych krajów, a bardziej prymitywne ludy zamieszkujące Afrykę, obie Ameryki i Oceanię znane były z tego, iż traktowały przemoc jako miłą rozrywkę, sposób na zdobycie sławy oraz trofeów w postaci głów i skalpów nieprzyjaciela.
 
 
1 2  następna
Zobacz także
Jacek Stojanowski
"Wszędzie Ci chrześcijanie się panoszą" - słyszy się tu i ówdzie. "Wyznawaliby tą swoją religię w ciszy i spokoju, a nie ciągle tylko nawijali o Bogu. Do tego jakieś koncerty robią, procesje, ulotki wciskają." Czy my, chrześcijanie, rzeczywiście przesadzamy? Może nie szanujemy prawa drugiej osoby do wolności wyznania? Tylko skąd takie wnioski skoro my nikogo do niczego nie zmuszamy? Konieczność bycia ateistą - przerabialiśmy w Polsce przez prawie 50 lat trwania PRL-u. Ale wraz z końcem Polski Ludowej nie nastał, tak dla kontrastu, jakiś tajny "katoland"...
 
Jacek Stojanowski
Ktos zadał mi pytanie, na które nie potrafiłem odpowiedzieć: jak jest z ekskomuniką, która została rzucona na tych, którzy uwięzili Prymasa Tysiąclecia? Czy została zdjęta?
 
Michał Klizma
Zawsze zastanawiała mnie osoba zabita przypadkowo. Oto nasz dzielny morderca wychodzi na ulicę i strzela do pierwszej z brzegu osoby. Kamera śledzi dalej naszego bohatera, towarzyszy jego kolejnym zabójstwom i innym dramatycznym wydarzeniom, ale trupem leżącym na trotuarze nikt już się nie zajmuje. On zrobił już swoje: dał się zabić...
 
 
___________________
 
 reklama