logo
Wtorek, 21 listopada 2017 r.
imieniny:
Janusza, Marii, Reginy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
s. Natalia Tendaj SłNSJ
Czy zapowiedzi proroków się spełniły?
Czas Serca
 


Był późny niedzielny poranek. Niezbyt dobra pora na wybranie się w drogę. Choć była to jeszcze wiosna, upał dawał się już we znaki, szczególnie w południe. Mimo to dwóch wędrowców właśnie opuszczało Jerozolimę. Ledwie tydzień temu wchodzili do niej wśród głosów tłumu pełnego entuzjazmu. Dziś szli, odwracając wzrok, marząc tylko o tym, by nikt na nich nie zwrócił uwagi…
 
Dziwne spotkanie w drodze
 
Gdy byli pewni, że idą sami i nikt nie podsłuchuje ich rozmowy, wstrzymywane dotąd uczucia wybuchły z mocą. Rozżalenie, złość, zawód, ale i strach, dotąd nieudolnie maskowane, wylewały się z nich niczym potok, który właśnie przerwał tamę, gdy nagle, ku swemu przerażeniu, uświadomili sobie, że jednak nie są sami. Jakiś samotny wędrowiec od dłuższego czasu szedł praktycznie obok nich. Zanim zdążyli jakoś zareagować, podróżnik sam zagaił rozmowę: „O czym tak dyskutujecie? Czy coś się stało?”. Obrzucili go spojrzeniem pełnym irytacji. „Chyba jesteś jedynym człowiekiem w okolicy, który nie wie, co się stało” – odpowiedział kwaśnym tonem Kleofas. Wędrowiec jakby nie usłyszał wyrzutu i spokojnym tonem kontynuował: „Ale co takiego? Powiedzcie”. „Naprawdę nie słyszałeś o Jezusie z Nazaretu? Był prorokiem potężnym w czynie i słowie. Spodziewaliśmy się, że to właśnie On wyzwoli Izraela… A tymczasem nasi przywódcy stchórzyli przed Rzymianami. Zdradzili Go, pojmali i wydali Rzymianom na ukrzyżowanie. Już trzeci dzień mija, jak to się stało. A jeszcze, jak gdyby tego było mało, kilka kobiet twierdzi, że grób jest pusty i że Go widziały. Tylko czekać, jak przez to babskie gadanie arcykapłani zainteresują się i nami”. Wędrowiec cierpliwie słuchał tej tyrady, wypowiadanej tonem, w którym gorycz zawodu mieszała się ze strachem przed niepewną przyszłością. „Czyli mówicie, że uważaliście Go za Mesjasza?” – powiedział, jakby upewniając się, czy dobrze wszystko zrozumiał. „No tak – odpowiedział Kleofas – nie tylko my… Wielu mówiło, że jeżeli ktoś jest w stanie wyzwolić Izraela, to tylko On. Żebyś widział, co On potrafił… Ludzi uzdrawiał, nawet wskrzeszał. A jak przemawiał… Nie jak inni rabini, którzy ciągle sprzeczają się między sobą, tylko jak król, władca, za którym człowiek był gotowy iść na koniec świata… Jak byliśmy głodni, to chleb rozmnożył; gdy była burza, rozkazał «Milcz!» i nastała cisza… Nie wiem, dlaczego pozwolił się pojmać. Piotrowi zabronił walczyć. Na początku myśleliśmy, że to dlatego, że sam się obroni, ale nie… Jakby cała moc Go opuściła…”. Wędrowiec chwilę milczał, wreszcie, spokojnym, ale zdecydowanym tonem odpowiedział: „Jak trudno wam uwierzyć we WSZYSTKO, co powiedzieli prorocy. Przecież tak miało być. Mesjasz miał cierpieć”. I tak, poczynając od Mojżeszowej Tory, przez pisma proroków, tłumaczył, które fragmenty Biblii odnosiły się do Niego.
 
Jezus komentuje proroków
Rozmowa z wędrowcem odmieniła uciekinierów, wrócili do Jerozolimy, pełni wiary, że istotnie Jezus jest obiecanym Mesjaszem, że Jego cierpienie miało sens, wreszcie, że On żyje! Nam zaś, żyjącym blisko dwa tysiące lat po tym wydarzeniu, ciśnie się na usta westchnienie: „Jaka szkoda, że nie było wtedy dyktafonów, jaka szkoda, że wędrowcy nie zapisali dokładnie słów Jezusa…”. Bardzo ciekawie byłoby dowiedzieć się, które fragmenty Pisma sam Jezus uznawał za odnoszące się do Niego. Nie mamy jednak takiej możliwości. A sprawa nie jest małej wagi. Przecież nazywamy się chrześcijanami, czyli tymi, którzy wierzą, że Jezus z Nazaretu jest obiecanym Bożym Posłańcem – Mesjaszem. Obraz Mesjasza cierpiącego był dla Żydów z pierwszego wieku naszej ery „zgorszeniem” – jak napisał św. Paweł (1 Kor 1,23). Użyte przez Apostoła Narodów greckie słowo skandalon można przetłumaczyć też jako kamień, o który ktoś się potyka i który stał się przyczyną jego upadku.
 
Jan Chrzciciel pyta – Izajasz wyjaśnia
 
Istotnie, póki Jezus nauczał i uzdrawiał, ciągnęły za nim tłumy, o czym poświadczają nie tylko ewangelie, ale także żydowski historyk Józef Flawiusz. On sam jednak budził nie tylko fascynację, ale i kontrowersje. Nie zajmował ludzi sobą, lecz starał się zwracać ich umysły i serca ku Ojcu. Gdy nazywano Go Mesjaszem, prosił, by tego nie rozgłaszać. Nawet Jan Chrzciciel, który przecież wskazał na Niego jako na obiecanego Mesjasza, Pomazańca Bożego, w pewnym momencie pełen wątpliwości posłał do Niego swoich uczniów z zapytaniem: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? (Łk 7,20)”. W odpowiedzi Jezus opisuje swoją działalność, w aluzyjny sposób przywołując proroctwo Izajasza: „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana” (Łk 4,16). W cytowanym fragmencie Jezus nie tylko określa się jako Namaszczony (tj. Mesjasz), ale wskazuje, jak On sam rozumie swoją rolę. Wydaje się, że najciekawsze jest jednak w tym fragmencie to, czego Jezus nie powiedział, nie przeczytał. Otóż w cytowanym tekście zaraz po słowach: „aby obwieszczać rok łaski Pańskiej” prorok dodaje: „i dzień pomsty naszego Boga” (Iz 61,2). Jezus zdecydowanie odcina się zatem od roli mściciela, a tym samym od roli mesjasza politycznego, który wyzwoli Izraelitów z ucisku ze strony rzymskich okupantów.
 
Przywódcy „pomogli” Jezusowi wypełnić proroctwa
 
Co ciekawe, mimo wyraźnego odcinania się przez Nazarejczyka od roli charyzmatycznego przywódcy antyrzymskiego powstania, religijne autorytety Izraela dostrzegają w Jego słowach i czynach znaki wskazujące na Jego „mesjańskość”. Co więcej, wymuszają na Nim, by pod przysięgą wyznał, że istotnie uważa się za Mesjasza, aby móc oskarżyć Go przed rzymskim prokuratorem o działalność wywrotową. Jest to bardzo znamienne, gdyż oznacza to, że paradoksalnie odrzucając Jezusa, potwierdzili, że wyjątkowo dobrze pasuje On do roli posłanego przez Boga Mesjasza. Możemy jeszcze dodać, że – niejako wbrew sobie – przyczynili się do wypełnienia proroctw o Mesjaszu cierpiącym, proroctw, na które powoływali się wyznawcy Jezusa już w czasach apostolskich.
 
Nawet prorokowi trzeba uwierzyć
 
Jakie to proroctwa? Chociażby Pieśni Sługi Jahwe zawarte u Izajasza, a szczególnie czwarta z nich, znajdująca się w 53. rozdziale tej księgi. Warto odnaleźć sobie ten tekst w Biblii i zobaczyć, jak adekwatnie opisuje los Jezusa. Możemy się domyślać, że był on jednym z tekstów, które Jezus przywołał w rozmowie z uczniami idącymi do Emaus. Problem jednak z tekstami prorockimi polega na tym, że do tego, by je przyjąć i odnieść do Jezusa, potrzebny jest przynajmniej zaczątek wiary. Ten, kto nie chce uwierzyć, zawsze znajdzie interpretację wspierającą jego niewiarę. Dlatego, choć w skierowanej do wyznawców judaizmu Ewangelii wg św. Mateusza aż roi się od przykładów proroctw wypełnionych przez Jezusa, nie można powiedzieć, że są one „twardymi dowodami” Jego mesjańskiego posłannictwa, a co najwyżej argumentami umacniającymi wiarę już wierzących. To wszystko przypomina nam tę podstawową prawdę – wiara jest łaską. Tym, co do nas należy i z czego będziemy sądzeni jest otwartość rozumu i woli na jej przyjęcie. Dlatego nie tylko do Hebrajczyków, ale i do nas odnosi się przestroga: „Postępujcie, jak mówi Duch Święty: «Dziś, jeśli głos Jego usłyszycie, nie zatwardzajcie serc waszych»” (Hbr 3,7).
 
s. Natalia Tendaj SłNSJ
Czas Serca 147/2017 

 
fot. Studio Katolik, Emmaus Nikopolis 2017 
 
Zobacz także
s. Natalia Tendaj SłNSJ
Jezus założył Kościół…, ale który? Czy wszystkie grupy religijne odwołujące się do osoby Jezusa Chrystusa i posługujące się tekstem Ewangelii można nazwać prawdziwymi Kościołami Jezusa Chrystusa i nie ma znaczenia, do której się należy? A może żadna dzisiejsza wspólnota nie zasługuje na to miano, bo prawdziwym Kościołem był tylko ten z pierwszych wieków? 
 
O. Tomasz Kwiecień OP
Ten święty Starego Przymierza w niczym nie przypomina bohatera pobożnych opowieści hagiografi cznych. Jest antybohaterem. Nie ma w nim niczego wielkiego. Jeśli jest w ogóle ikoną czegokolwiek, to duchowej tępoty i nieposłuszeństwa. Jest, jak mówi Psalmista, jak muł bez rozumu, można go okiełznać tylko wędzidłem. Historia Jonasza to właśnie opowieść o Bożym wędzidle i oczłowieku tępym jak muł. A jednak to Jonasz jest prorokiem, do którego Pan Jezus bezpośrednio się odwołuje, i to dwukrotnie...
 
Tomasz P. Terlikowski
W katolickim domu w centrum powinna być zawsze modlitwa. Bez niej trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie. Tyle że choć modlimy się codziennie, i co do teorii dzieci świetnie opanowały zasady modlenia, to w praktyce nasze modlitewne spotkanie dalekie jest od doskonałości. Szczególnie dobrze widać to wieczorem. Gdy już klękniemy (co, powiedzmy sobie szczerze, wcale nie jest proste, bo każdy – akurat wtedy chce się napić albo przytulić), zaczyna się rytuał podziękowań, próśb i przeprosin.  
 
 

NASZ SKLEP

___________________
 
 reklama