logo
Poniedziałek, 22 grudnia 2014
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Czy musimy wstrzymać się od tańców?
Autor: Bajka (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2006-05-06 09:49

Chciałam zapytać jakie są "korzenie" zwyczaju rocznej żałoby po najbliższych zmarłych. Chodzi mi o ubiór w czerni i nietańczenie na zabawach. Nie jest to chyba uwarunkowane jakimiś przykazaniami. Pytam ponieważ w grudniu zmarł mój teść, a w sierpniu mamy wesele u siotrzenicy męża. Czy musimy wstrzymać się od tańców? Żal po śmierci teścia jest w sercu. Nasze tąńczenie lub nie uważem, że niczego nie zmieni w tej kwestii. Z pozdrowieniami Bajka

 Re: Czy musimy wstrzymać się od tańców?
Autor: zosia (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2006-05-06 14:34

Może mam swoje niezbyt mądre zdanie, ale nie zamierzam chodzić ubrana na czarno, gdyby zmarła moja teściowa lub mama. Ja też zapowiedziałam / nie cieszę się najlepszym zdrowiem/, że nie życzę sobie, żeby w razie mojej śmierci rodzina chodziła ubrana na czarno. Z wyjątkiem dnia pogrzebu. Pamiętać będę, tak jak pamiętam o zmarłym ojcu i teściu. Niestety. Co do tańcół, to o tym jeszcze nie pomyślałam.

 Re: Czy musimy wstrzymać się od tańców?
Autor: Kasia (---.gorzow.mm.pl)
Data:   2006-05-06 14:49

Skoro umarł teść, to najlepiej porozmawiaj z mężem - czy on też uważa, że żałobę nosi się "w sercu", czy może będzie mu przykro, że po śmierci jego ojca będziesz się świetnie bawić. Wydaje mi się, że to są sprawy rodzinne, a obce osoby mogą tylko namieszać.

 Re: Czy musimy wstrzymać się od tańców?
Autor: mi (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2006-05-06 14:56

Od grudnia do sierpnia to dużo czasu. Wydaje mi sie, że tańczenie czy nietańczenie niczego nie zmienią. Na pewno nie pomogą zmarłemu w dostaniu się do nieba. Wydaje mi sie, że pamięć o osobie zmarłej lepiej wyrazić na modlitwie wstawienniczej, a nie na powierzchownych gestach.
Chyba, że kogoś to razi.

 Re: Czy musimy wstrzymać się od tańców?
Autor: 38 na karku (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2006-05-06 16:09

Ostatnio wielu mowi, ze ma cos "w sercu" ze krzyzyk nosi w sercu, a nie na łancuszku na szyi, ze załobe nosi w sercu, itp. itd. A kiedy spotykam takich ludzi w realu to chce az zapytac:
NAPRAWDE?
Warto porozmawiac z mezem, co On o tym mysli.

 Re: Czy musimy wstrzymać się od tańców?
Autor: maryla (---.sympatico.ca)
Data:   2006-05-06 16:43

dolaczam sie do 38... i Kasi przeciez to ojciec twojego meza i wazne jest jego zdanie w tym wzgledzie. Kosciol nie wypowiada sie na temat zaloby.
Po smierci moich rodzicow nie nosilam czarnych ubran, ale zalobe w sercu (i wtedy nawet na mysl by mi nie przyszlo aby tanczyc a mialam i weselisko w rodzinie i inne uroczestosci - czulam wtedy potrzebe tylko bycia na uroczystosciach. Jestem wdzieczna mojemu mezowi ze nawet nie pytal czy chce tanczyc).

 Re: Czy musimy wstrzymać się od tańców?
Autor: Bogumiła (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2006-05-07 17:36

To powiem ci Bajko, że nie musisz. Nie musisz chodzić na czarno, nie musisz wstrzymać się od tańców, nie musisz płakać. Jesteś zadowolona z odpowiedzi? Takiej przecież oczekiwałaś. Nie, tańczenie nic nie zmieni w tej kwestii. W tej kwestii naprawdę sądzę, że nic nie zmieni. Skoro zadajesz takie pytanie, to nic nie zmieni. Kiedy umierali mi bliscy, ojciec, matka, siostra - po prostu do głowy mi nie przyszło, że mogłabym się dobrze bawić na jakiejś imprezie. Zazwyczaj, jeśli w sercu jest żałoba, chce się ją przeciągać, nie liczy się dni. Nie chodzi o rozpacz, bo chrześcijanin nie powinien rozpaczać, ale własnie serce zbyt boli, bo coś skończyło się już na zawsze. W Niebie będzie już wszystko inaczej. Boli serce, bo przychodzi tęsknota za tym, czego już nigdy nie będzie. Bo wspomina się piękne chwile. Albo wspomina się chwile, w których skrzywdziliśmy tego, kto odszedł. Myśli się wtedy, że można było kochać bardziej, lepiej - a teraz już jest za późno. To wszystko właśnie sprawia, że nam tak trudno śmiać się radośnie, bawić. Nikt nie może nakazać nam tego żalu, on przychodzi sam, jeśli się kocha. Jeśli tę osobę nosiło się w sercu.
Jeśli pytasz czy wolno, czy wystarczy "mieć tylko w sercu" to znaczy, że w sercu już dawno nie masz żałoby. Nie próbuj siebie oszukiwać, nie szukaj w braku przykazania usprawiedliwienia dla tego, czego w tobie nie ma. Ja nie chcę powiedzieć, że robisz coś zlego, że grzeszysz, skoro nie czujesz żałoby. Ale nie udawaj. Może nie zdążyłaś teścia pokochać, może nie miałaś okazji, może on chciał być daleko. To wiesz tylko ty i nam nie wolno tego oceniać. Po prostu nie masz go w sercu. W tej sytuacji noszenie czarnego stroju na pokaz nie ma sensu.
Ale jest właśnie ta druga sprawa, o której niektórzy wyżej napisali. Twój mąż. On na pewno przeżywa to inaczej. Jeśli mąż jest ci bliski, jeśli go kochasz, to dostosowujesz się do tradycji wlaśnie dla niego. Jeśli u niego w rodzinie jest taki zwyczaj przestrzegany, jeśli dla niego jest to ważne - powinnaś chodzić ubrana na czarno. Bo inaczej sprawisz mu dodatkową przykrość. I jeszcze przed rodziną będzie się musiał za ciebie tłumaczyć. A tym bardziej taniec. Pytasz w swoim imieniu, czy w imieniu męża? "Czy powinniśmy powstrzymać się od tańców?". Czy to jest również jego problem, czy tylko twój? Czy może ty szukasz naszej pomocy, żeby jego przekonać, że dobrze byłoby zatańczyć? To bardzo ważne. Jeśli on uważa że nie możecie tańczyć, to w ogóle nie ma o czym mówić. W tej sytuacji ty musisz się dostosować do niego, bo na tym polega miłość. Jeśli uważa że nie powinniście iść, to nie idźcie. Ale może on uważa inaczej, bo skoro to właśnie w jego rodzinie robi się w okresie żałoby wesele. to może jego rodzina nie widzi problemu. Na samo wesele - jeśli to nie jest problem dla męża - powinniście iść, ze względu na jego rodzinę. A tańczyć? Tylko wtedy, gdy on tego będzie chciał, i nie zachęcany sam poprosi. Jeden taniec, spokojny, rzeczywiście nic nie zmieni. Szaleństwo weselne na pewno zawsze będzie nie na miejscu. Ale wszystko trzeba dostosować do rodziny - tamtej rodziny, skoro i śmierć i wesele jest właśnie u nich. Nie wolno ci naciskać. Absolutnie żadnych nacisków. Teraz mąż może nie mieć nic przeciw temu, bo zrobi to na przykład dla ciebie, skoro widzi, że w tobie nie ma żalu. Ale kiedyś, kiedy coś się między wami zepsuje, jego bardzo mocnym argumentem będzie wlaśnie to: kiedy umarł mój ojciec, nawet nie umiałaś powstrzymać się od zabawy. Mnie bolało serce, a ty chciałaś tańczyć. To nie jest miłość. Już wtedy mnie nie kochałaś.
Weź to pod uwagę. Popatrz w jego serce i uszanuj jego uczucia.

 Re: Czy musimy wstrzymać się od tańców?
Autor: yeah (153.19.250.---)
Data:   2006-05-08 10:42

Od grudnia do sierpnia sporo czasu, nawet tradycją uświęcony czas żałoby po teściu nie trwa tak długo. Co innego po ojcu - ale tu też chyba tradycja mówi o 6 miesiącach...
Czy to, że ktoś zmarł to powód do żałoby dla nas, wierzących? Przecież ten człowiek jest już szczęśliwy z Bogiem :)
Ostatnio byłam na mszy i pogrzebie, które to były świadectwem naprawdę głębokiej wiary. Takiego radosnego pogrzebu to jeszcze nie przezywałam. I oczywiście, jest to dla rodziny smutne wydarzenie, ale patrzenie przez pryzmat wiary wiele zmienia.
Najciekawsze były świadectwa osób młodych, które tak z chodzeniem do kościoła nie bardzo, a którzy mówili, że jakby tak działo się w kosciele, taki Duch Boży był obecny zarówno w kapłanach, jak i wiernych to by do tego koscioła częściej chodzili.
Poruszający był też fakt, że rodzina zmarłego (po 2-letniej chorobie na raka, 60-letniego męża, ojca, dziadka) w nekrologu zamieściła takie zdanie:

"Pogodzona z odejściem - Rodzina". Podczas gdy wszystkie nekrologi zawierają: pogrążeni w smutku, pogrążeni w żałobie...

Bajko, mimo smutku żyje się dalej, a jak można inaczej żyć, jak nie ze świadomością, że tam, po drugiej stronie jest szczęście na wieki i jak nie radować się?
Oczywiście zgadzam się, że powinnaś zapytać męża, jak on to przezywa, a tańczyć na weselu myślę, że możesz - w końcu to święto Pańtwa Młodych, którym zależy na tym, by i inni podzielali z nimi radość tego dnia.
Pozdrawiam

 Re: Czy musimy wstrzymać się od tańców?
Autor: Na-drugim-końcu... (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2006-05-09 08:15

Ale na wszelki wypadek lepiej niech wszyscy na weselu w geście współczucia ubiorą się na czarno, włącznie z kapelą, która najlepiej jak by grała jakieś "smuty", a tak poważnie, idź na wesele i pozamiataj parkiet tak jak się należy! i nie przejmuj się niczym, to Ci powinno dobrze zrobić :)

 Re: Czy musimy wstrzymać się od tańców?
Autor: Hania (217.153.143.---)
Data:   2006-05-09 14:47

Witaj Bajko,
To zależy od was jaki czas poświęcicie na żałobę. W niektórych regionach jest to pewnie rok. Gdzie indziej krócej. Ja myślę, że rok to za długo aby chodzić na czarno, nawet jeśli osoba jest bliska. Ponieważ żałobę przeżywa się i powinno się przeżywać w sercu, a nie na pokaz. Osobie która zmarła nie pomożesz ubiorem, natomiast pomożesz modlitwą. Oczywiście że za tym "idą" pewne zachowania. Tu też przychodzi z pomocą wiara. Jeśli wierzymy w zmartwychwstanie, zbawienie nasze to przecież wiemy, że osoba tak naprawdę nie "umiera", że zobaczymy się za jakiś czas. Myślę, że to napawa radością a nie smutkiem. Oczywiście smutek jest bo już nie zobaczymy tej osoby na ziemii, nie usłyszymy głosu. Jest cierpienie. Uważam, że powinnaś porozmawiać z mężem i oboje zdecydować. Ja bym poszła na ślub i wesele. Czy młodzi mają też odwołać wesele bo ktoś bliski zmarł 8 miesięcy wcześniej ? Im też może być przykro, że goście nie przyszli. Jeśli tak będziesz czuła w sercu to nie musisz tańczyć przez całą noc do upadłego, ale wypośrodkujmy to wszystko i nie popadajmy w skrajności. Uważam, że modlitwa, zamówiona Msza, zapalenie świeczki na grobie będzie lepszym wspomnieniem go niż obłudne chodzenie w czerni przez rok. Załączam też tekst z Pisma Świętego
(Syr 38; 16-23)
"Żałoba po zmarłym
16 Synu, wylewaj łzy nad zmarłym
i jako bardzo cierpiący zacznij lament,
według tego, co mu przystoi*, pochowaj ciało
i nie lekceważ jego pogrzebu!
17 Płacz gorzko i z przejęciem uderzaj się w piersi,
zarządź żałobę odpowiednio do jego godności,
dzień jeden lub dwa, dla uniknięcia potwarzy,
potem już daj się pocieszyć w smutku!
18 Ze smutku bowiem śmierć następuje:
smutek serca łamie siłę.
19 Tylko do chwili pogrzebu niechaj trwa smutek,
bo życie udręczone - przekleństwem* dla serca.
20 Nie oddawaj smutkowi swego serca,
odsuń go, pomnąc na swój koniec.
21 Nie zapominaj, że nie ma on powrotu,
tamtemu nie pomożesz, a sobie zaszkodzisz.
22 «Pamiętaj o moim losie, który będzie też twoim:
mnie wczoraj, tobie dzisiaj».
23 Gdy spoczął zmarły, niech spocznie i pamięć o nim,
pociesz się po nim, skoro już wyszedł duch jego"

Pozdrawiam i życzę miłej zabawy.

 Re: Czy musimy wstrzymać się od tańców?
Autor: Bajka (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2006-05-12 09:22

Dziękuję wszytkim za wyrazone swoje zdanie na temat moich wątpliwości, a raczej naszych wątpliwości, gdyż tak k naprawdę dotycza mnie i męża.Wobec stwierdzenia , że nie mam żałoby w sercu odpowiem tak: prawda jest taka,że czas leczy rany.Szeczólnie jeśli umiera 90-letnia schorowana osoba , nie mająca żadnego kontaktu z otoczeniem , dla której śmierć jest naprawdę wybawieniem.
Mowię to na przykladzie m.in. mojego męża ktory to był bardzo związany ze swoimi rodzicami . Obowiązek wobec nich był zawsze na pierwszym miejscu.Czesto nie liczyliśmy sie nawet my jako mężeństwo...Kiedy 5 lat temu nagle zmarla jego matka - to faktycznie to on sam długo nie mógł pogodzić się z tym faktem .Teraz i on stwierdził , choć oczywiście było mu przykro, że śmierć dla taty była wybawieniem i odejść przecież musi każdy.Jeśli chodzi o rodzinę męża wobec tej sprawy to siostra nosi żałobę ale jej córka, ktora właśnie ma wyjść za mąż, ktora jest nawet zwiazana z ruchami kościelnymi , wspólpracuje z ksieżmi,jeżdzi na rekolekcje itp..kiedy zmarł jej dziadek zamiast przyjechać na pogżeb to pojechała na zaplanowany wcześniej wyjazd z przyjaciołmi i zaptrzyjaźnionym księdzem...Pozdrawiam serdecznie.

 Re: Czy musimy wstrzymać się od tańców?
Autor: 38 na karku (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2006-05-12 15:07

Jak zmarła tesciowa mojego brata to pomimo, ze była Ona osoba chora i bez normalnego kontaktu (długotrwała choroba Alzheimera), to moze i było wybawieniem dla naszej rodziny, ale ta osoba nie była tylko ciezarem. CZŁOWIEK NIGDY NIE JEST TYLKO CIEZAREM. Mnie było bardzo ciezko, choc czesto sie Nia tylko opiekowałam.
Na innych, zwłaszcza młodszych, nie ma co sie ogladac. Czy to nie my mamy swiecic przykładem?
Pozdrawiam serdecznie.

 Re: Czy musimy wstrzymać się od tańców?
Autor: Bogumiła (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2006-05-12 15:24

No widzisz Bajko. To wiele zmienia. W takiej sytuacji trudno nosić w sercu żałobę tak długo, bo właściwie była ona w was na długo wcześniej. Jeśli z chorym nie ma żadnego kontaktu, w naszych uczuciach on jakby już nie żył. Ten rok żałoby przesuwa się w czasie. I nie jest to żaden wstyd, że z czasem wszystko mniej boli. To jest dar Boga. Gdybyśmy wszystkie swoje bóle przeżywali aktualnie tak samo jak kiedyś - nie dało by się żyć. Zapominanie jest darem. Najważniejszy był właśnie mąż, bo to jego rodzic. Tu odpada kwestia sprawienia jemu bólu.

W tej sytuacji może i ten ubiór nie będzie problemem. Chodzi właśnie o tradycję w waszym środowisku. Ja na przykład po śmierci rodziców chodziłam na czarno ubrana, ale dość szybko "dorzucałam" inne elementy: np. biały kołnierzyk, albo czarny strój w drobny jaśniejszy rzucik, itp. Takie drobne zmiany nie przeszkadzają nawet tym, którzy żałobę przeżywają mocniej. Robiłam to specjalnie (jestem sama, więc nie było problemu co rodzina przeżywa), by samej sobie przypominać, że choć tak bardzo boli, to jest nadzieja, to nie może być rozpaczy.
Powtórzę to, co pisałam wyżej: nie udawaj, jeśli nie czujesz już żałoby - nie ubieraj się na czarno, chyba że z miłości do rodziny żyjącej. Ja na przkład mam takie prywatne zdanie, że ten czarny kolor jest potrzebny bardziej mnie niż innym. Ja tym ubiorem "mówiłam" innym, że mam prawo do smutku, mam prawo nie tańczyć, mam prawo zamyślić się czy rozpłakać bez powodu. Jeśli już ból się oddala - powolną zmianą stroju dawałam ludziom znaki, że można ze mną pogadać bardziej na luzie itp.

I jeszcze taniec. Jeśli chodzi o zdanie tej młodej panny, to akurat nie mam ochoty brać go pod uwagę, w sytuacji o której piszesz. Tu bym raczej patrzyła na jej rodziców. Na jej rodzinę. Ale nie będę się powtarzać, bo o tym już pisałam.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat: