Straciłam zaufanie do pewnej osoby, chcę zaufać ponownie ale na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie. Chociaż osoba zainteresowana mówi, że mój brak zaufania jest bezpodstawny, to jednak nie potrafię zapomnieć i przebaczyć. Szanuję i cenię tę osobę ale jej drobne kłamstwa i niejasności a czasami sprzeczności budzą w moim sercu nieufność.
Skoro ta osoba zrobiła coś takiego, że straciła twoje zaufanie, to jakim prawem mówi ci teraz, że twój brak zaufania jest bezpodstawny? Brakuje w niej chyba pewnej pokory, która jest niezbędna, kiedy chce się czyjeś zaufanie odzyskać. Jeśli nie potrafisz drugi raz zaufać, to nie zmuszaj się do tego, przynajmniej narazie. Brak zaufania nie jest równoznaczny z brakiem przebaczenia. Jak przebaczamy powiedzmy alkoholikowi jego upadki, to nie znaczy, że mamy obowiązek powierzać mu własne dzieci pod opiekę, bo przecież przebaczyliśmy. Ważny jest też zdrowy rozsądek. Możesz przebaczyć, nie żywić wobec tej osoby negatywnych uczuć, ale niekoniecznie musisz się z nią przyjaźnić, jeśli nie chcesz.
Z tym zaufaniem to tak dziwnie.
Jak się chce kogoś zwolnić z pracy trzeba podać tego zwolnienia przyczynę. Wtedy zwolniony ma prawo zwrócić się do sądu aby przywrócił go do pracy lub wypłacić odszkodowanie, jeśli uda mu się wykazać, że powód zwolnienia nie miał miejsca. Cwani kadrowcy w takim przypadku piszą: "rozwiązuję z Panem umowę o pracę z dnia tego i tego z powodu utraty zaufania do Pana". Koniec, kropka. Nie mam zaufania (nie wiem dlaczego ale nie mam) i dłużej z Panem nie mogę pracować.
Mój najlepszy przyjaciel został pozwany przed sąd rodzinny przez własną żonę w sprawie rozwodowej. Żona zapytana o przyczynę wniosku rozwodowego powiedziała sądowi: nie mam zaufania do męża. Mąż zapytał się: jak to? Zdradzam Cię? Biję? Piję? Trwonię pieniądze? Nie dbam o dom i dzieci? Nie sprawdzam się w sypialni? Ona odpowiedziała: nic z tego ale nie mam do Ciebie zaufania i nie mogę dalej z Tobą żyć. I sąd rozwiązał to małżeństwo przez rozwód. Bez orzekania o winie.
I tak dalej.
Jeśli nie ma Pani zaufania do danej osoby i nie jest ona w stanie tego zaufania odzyskać to koniec, kropka. Nie ma rady. Może sobie Pani chcieć ale zaufać Pani nie zaufa.
Radzę tę relację przestawić na inne tory, takie na jakich zaufanie nie jest konieczne.
Nie wszystkim możemy, chcemy i powinniśmy ufać.
xc, jeśli podaje się w wypowiedzeniu taki powód, to trzeba go uzasadnić - stwierdził to Sąd Najwyższy. Brak precyzji to wystarczający powód na podanie pracodawcy do sądu.
Autor: e (---.net-partner.pl)
Data: 2010-07-26 23:11
Przebaczenie to nie rodzaj sklerozy - pamiętać będziesz zawsze i to nie podlega ocenie moralnej. Złem jest dopiero wypominanie winy. Przebaczenie może dokonać sie bez skruchy drugiej strony, ale jeśli chcecie pojednania to muszą w tym uczestniczyć obie strony. Dopiero po prawdziwym pojednaniu można zabrać się za odbudowywanie zaufania. I na żadnym z etapów nie będzie łatwo. Ale kolejność musi być taka inaczej zawsze coś będzie szwankować.
Witaj Faustyna, jestem w podobnej sytuacji co Ty, pewna osoba oszukiwała mnie przez długi czas, ostatnio się o wszystkim dowiedziałem i nasze relacje na początku strasznie się pogorszyły, lecz osoba ta jest dla mnie niezmiernie ważna i strasznie mi na niej zależy, więc nie mogę pozwolić sobie na całkowitą stratę kontaktu z nią. Dlatego powiem Ci tylko to, że jeśli ktoś jest dla Ciebie ważny i zależy Ci na dobrych relacjach z ową osobą to warto jest chociaż postarać się wybaczyć te kłamstewka. Wiadomo że łatwo nie będzie, ale postarać się trzeba, bo potem można żałować, że była szansa coś z tym zrobić, a tak łatwo się odpuściło.
Pozdrawiam Cię serdecznie i uszy do góry. :)