Autor: Michał (193.238.94.---)
Data: 2010-07-27 20:54
Witam. Mam taki problem. Od jakiegoś czasu borykam się z różnymi stanami psychicznymi typu natręctwa, myśli samobójcze czasami i różne tym podobne. Powodów tego może być wiele - od przebywania przez 6 lat w złym towarzystwie, po siedzenie przed komputerem i grami swego czasu po 10-12 godzin dziennie, po masturbacje przez 12 lat, po poniżanie w dzieciństwie itp. Ale czy to są prawdziwe powody tego? Ostatnio zauważyłem, że od jakiegoś czasu "obserwuję" wnikliwie siebie od środka. Badam jak się zachowuje moja dusza, jakbym siedział w niej. Nie wiem czy to czasem nie jest niebezpieczne i czy to stąd nie biorą się moje problemy. Czytałem kiedyś o Buddyzmie Zen, o Medytacji Transcendentalnej. Te filozofie i zabiegi mówią m in. "Po co szukać szczęścia na zewnątrz siebie, jeżeli można je znaleźć wewnątrz siebie". Nawet się w to swego czasu zagłębiłem i miałem pewne "doznania mistyczne" - wydawało mi się że jestem w centrum wszechświata (ale wtedy miałem coś w rodzaju manii - podszedłem do pianina elektronicznego i ni stąd ni zowąd zacząłem tworzyć na bieżąco jakieś utwory które naprawdę brzmiały "profesjonalnie" - a ja nie mam wykształcenia muzycznego i nie umiem za dobrze grać - czułem że mogę góry przenosić - ale to nie było takie Jezusowe, czułem pustkę w głowie a zarazem milion myśli naraz. Potem obejrzałem artykuł video, że te filozofie to szatańska sprawka, i że pozytywne myślenie to coś najgorszego (bo te filozofie polegają na pozytywnym myśleniu - uwolnieniu się od cierpienia - nirwana). Że wśród praktykujących je jest zastraszająca liczba samobójców. Ale już teraz tego nie uprawiam, ale zagłębiam się w siebie, obserwuje co się dzieje w środku mnie. Może przez to mam te dziwne stany. Czy powinienem przestać to robić?
|
|