Autor: Monika (---.helnet.pl)
Data: 2010-07-28 14:04
Witam,
mam dylemat, jestem na drodze uzdrowienia wewnętrznego, w związku z tym chodzę prawie codziennie do kościoła, Komunia św. spowiedź, Biblia, itp. Byłam na 4 Mszach o uzdrowienie, staram sie współpracować z łaską Pana Boga, ale mój stan (zaburzenia lękowe) daje mi tak popalić, że mimo iż jestem blisko Boga popadam w skrajną rozpacz, rozmawiałam z księdzem ale tak na prawdę nikt mnie nie rozumie. Boję się, że stracę wiarę, czasem mam wrażenie, że umrę z wyczerpania.
Może ktoś doradziłby mi co mogłabym dla Boga jeszcze zrobić, dziękuję Mu za wszystko, a jednak rozsądek woła coś innego. Myśli często są skierowane przeciw Niemu, ale nie mam na to wpływu. Mam wrażenie, że tylko Jego milosc trzyma to wszystko, tylko dlaczego tak długo... nie rozumiem jak Bóg może patrzeć na taki lament człowieka? :(
|
|