logo
Piątek, 31 października 2014
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Grzech obżarstwa.
Autor: Lidia (---.play-internet.pl)
Data:   2011-06-25 00:50

Mam problem, nie potrafię poradzić sobie z grzechem obżarstwa i bardzo się z tym męczę. Czy ktoś wyrwał się ze szponów tego grzechu? Proszę o pomoc i rady.

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: susa (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2011-06-25 06:51

Jest cienka granica między grzechem obżarstwa (jednemu z grzechów głównych o nazwie łakomstwo) a zaburzeniami odżywiania (bulimia).
Też mam z tym problem i ze swojej strony powiem Ci, że trudno silną wolą opanować tendencję do nadmiernego jedzenia. Zastanów się skąd może się to brać, może uciekasz od depresji, lęków w jedzenie? Wtedy rozwiązaniem byłaby psychoterapia by znaleźć przyczynę, niżej podaję link do ośrodka zajmującego się psychoterapią lęków i zaburzeń odżywiania. http://www.psychoterapia-silesia.pl/osrodek_leczenia,artykuly__publikacje,378.html
Ale oprócz psychoterapii potrzebna jest również silna decyzja, motywacja dlaczego nie chce tyle jeść, i konkretnie realizowane postanowienie, a więc wyznawanie tego grzechu w sakramencie pokuty.

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: Sylwia (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2011-06-25 09:55

Lidio, nie wiem dokładnie, co masz na myśli, mówiąc "obżarstwo". Kiedy jest się nastolatkiem/-ką, ma się wtedy wzmożony apetyt i nie ma w tym nic złego, ponieważ człowiek dojrzewa. :) Natomiast, jeśli jesteś osobą dorosłą, a jedzenie ma wpływ na twoją wagę, styl życia i wykonanie zadań, to musisz z tym pójść do lekarza. Słyszałam, że nadmierne jedzenie, to sposób na stres, może to twój przypadek? W każdym razie pozdrawiam cieplutko i życzę sukcesów, najlepiej, jak znajdziesz źródło swych problemów, będzie ci wtedy łatwiej walczyć z obżarstwem.
Tutaj to się chyba powinien wypowiedzieć psycholog.
Powodzenia, Lidio. Wierzę, że z Bożą pomocą, uda Ci się, w końcu dla Pana Boga nic nie jest niemożliwe. :) (por. Łk 1,37)

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: Gośka1981 (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2011-06-25 10:08

Też tak mam. Nie potrafię się powstrzymać. Po prostu nie potrafię. A Ty Lidio, zajadasz może stres, problemy? Jest coś takiego jak jedzenie kompulsywne. To jest swego rodzaju zaburzenie, czy jak to nazwać? W Szczecinie na przykład jest u Dominikanów poradnia, taka wspólnota anonimowych żarłoków (tak się to dokładnie nazywa). Wprawdzie sama nie korzystam, choć pewnie powinnam, ale poszukaj w internecie czegoś takiego blisko swojego miejsca zamieszkania. Może to byłoby pomocne?

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: foam (---.icpnet.pl)
Data:   2011-06-25 12:10

Najpierw zbadaj, czy to nie jest uzależnienie od jedzenia i czy po prostu - nie gorsząc się sobą - nie powinnaś się leczyć. To jest coraz powszechniejsze we współczesnym świecie. Polecam stronę:
http://www.anonimowizarlocy.org/index.php

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: smok (---.play-internet.pl)
Data:   2011-06-25 12:14

Lidio, pierwszą myśl mam taką, że człowiek jest jednością psycho-fizyczno-duchową i że jak coś "nie działa" na jednym poziomie to wpływa też na pozostałe.
Piszesz o GRZECHU obżarstwa, ale czy to jest aby tylko kwestia GRZECHU, czy także nie jest to kwestia postrzegania siebie, swojego ciała oraz przeżywanych emocji i tego wszystkiego, co się dzieje na poziomie psychiki?
Myślę, że samo obżarstwo jest tylko (i aż) sygnałem tego, co dzieje się dużo głębiej w Tobie i właśnie to "wyłazi" pod postacią "ładowania" w siebie jedzenia. mam takie poczucie, że są w Tobie potężne głody i stąd takie reakcje CAŁEJ TWOJEJ OSOBY NA TYCH WSZYSTKICH TRZECH POZIOMACH, które ujawniają się w jedzeniu.

Dlatego wydaje mi się, że pomoc nie może dotyczyć tylko i wyłącznie sfery duchowej, ale również, a może nawet przede wszystkim - emocjonalnej. Może trzeba by przyjrzeć się, czy są w tym tendencje bulimiczne, czy nie trzeba by skontaktować się z jakimś dobrym lekarzem specjalistą (np. psychiatrą - jeśli ten pęd do jedzenia jest tak mocny i mógłby szkodzić Twojemu zdrowiu to lekarz mógłby zdecydować, czy na początek nie trzeba by ograniczyć tych głodów farmakologicznie, żeby zmniejszyć napięcie w Tobie i żeby łatwiej było Ci pracować nad tym wszystkim.)
Wydaje mi się również, że dobrą pomocą byłaby też psychoterapia, aby przyjrzeć się własnym uczuciom i tym wszystkim głodom serca, uczuć i poradzić sobie z (być może) ogromnym poczuciem winy np. dlatego, że nie jesteś w stanie panować nad jedzeniem, bo jest to grzech, itp., itd.
Dobrym sposobem może też być konkretna dieta (ustalona przez lekarza!), której trzeba będzie przynajmniej próbować się trzymać, czy chociażby spisywanie na kartce listy zakupów i robienie ich ściśle na dany dzień, żeby w lodówce nie było nadmiaru zapasów lub ustalanie jadłospisu na cały tydzień, żebyś mogła czuć się bezpiecznie co do jedzenia. Dobrze by też było tak sobie zorganizować dzień, żebyś jak najmniej mogła być w domu z dostępem do jedzenia, przygotować sobie kanapki do pracy/na zajęcia/tam, gdzie bywasz i próbować odwracać uwagę od samego jedzenia, a koncentrować się na tym, czym się zajmujesz, na wykonywanych zajęciach, spotkaniach z ludźmi itp.
Problemy z jedzeniem to też m. in. problemy z granicami (wobec samego siebie, innych ludzi), problemy z relacjami wewnątrzrodzinnymi i tymi późniejszymi - to wszystko się ze sobą wiąże, splata i wybucha często w tym gwałtownym objadaniu się - dlatego takie zewnętrzne ustalenie ram ilościowych i jakościowych jedzenia (w sensie rytmu posiłków, ich ilości, wprowadzonej diety) ma służyć porządkowaniu trudności, ran, konfliktów, buntów, itp.

Takie medyczno-psychologiczne spojrzenie na ten problem pomaga też tak naprawdę porządkować sferę duchową, bo jak sama pewnie wiesz, grzech jest ŚWIADOMYM I DOBROWOLNYM przekroczeniem przykazań, a w przypadku różnych uwikłań emocjonalnych, czy chorób (a np.bulimia jest chorobą, tak, jak i alkoholizm, jak i wiele innych), trudności psychicznych trudno jest mówić o pełnej wolności, czy często również świadomości czynu, choć oczywiście z chorobą trzeba i należy walczyć, i trzeba też pamiętać o tym, że choroba nie może służyć do tłumaczenia się. Ale są to tak naprawdę indywidualne kwestie do przeanalizowania w konfesjonale - okoliczności grzechu, świadomość, dobrowolność, itp., itd.

Niech Jezus przytuli Cię mocno do Swojego Serca i da Ci siły do walki o siebie.

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: Pokręć (62.233.211.---)
Data:   2011-06-25 12:27

Myślę, że tu nie chodzi o grzech, a o chorobę zwana bulimią. Próbowałaś szukać pomocy u lekarza? Nie wszystko, co wygląda na grzech musi nim od razu być. Np. ktoś, kto kradnie, bo jest kleptomanem nie musi od razu grzeszyć przeciwko VII przykazaniu. Ale chorobę trzeba leczyć.
Porozmawiaj z jakimś mądrzejszym księdzem, zapytaj go, czy powinnaś poszukać pomocy lekarskiej, bo może to jest właściwa ścieżka? Nie ma co "zawracać" Panu Bogu głowy tym, co możemy zrobić sami z Jego pomocą, rzecz jasna.

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: Esterka (---.204.92.86.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2011-06-25 13:24

A zdrowotnie wszystko w porządku? Proponuję zacząć od wizyty u lekarza i zrobienia badań: morfologii, cholesterolu, hormonów tarczycy, kortyzolu i płciowych, elektrolitów. Druga sprawa to regularne, zbilansowane posiłki: 4-5 razy dziennie, w każdym białko i warzywa. Organizm odpowiednio odżywiony nie domaga się jedzenia ponad miarę. Możesz też przed posiłkiem nakładać sobie porcję na zasadzie: garść białka (mięso, nabiał, ryby, jaja, warzywa strączkowe, kukurydza), garść warzyw, mała garść węglowodanów (miary mojej byłej dietetyczki), kłaść to na małym talerzyku, jeść powoli i nie dokładać już później.

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: Lili (---.ip.netia.com.pl)
Data:   2011-06-25 14:46

Jeśli nie dajesz rady sama i obżarstwo szkodzi Twojemu zdrowiu psychicznemu i fizycznemu, to oprócz walki na polu duchowym (post i modlitwa oraz jałmużna - bardzo skuteczne) warto się zwrócić o pomoc do psychologa.

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: elisa (---.4-3.cable.virginmedia.com)
Data:   2011-06-25 15:15

Droga Lidio,
nie wiem jak duży jest to problem i czego już próbowałaś, ale moim zdaniem zacznij od strony zdrowotnej. Skonsultuj się z lekarzem rodzinnym, a on po wywiadzie zdecyduje, czy powinnaś zasięgnąć porady psychologa, dietetyka, endokrynologa, itd., aby wiedzieć gdzie leży źródło problemu. Pozdrawiam.

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: Franciszka (77.222.244.---)
Data:   2011-06-25 15:32

Mocna motywacja do odchudzania się jest najlepszym lekarstwem na ten problem. Wiem o tym z własnego doświadczenia. Odkąd pamiętam - zawsze miałam nadwagę i ten problem z powstrzymaniem się od jedzenia. Jednak kiedy zaczęłam mieć poważne problemy zdrowotne i dowiedziałam się od lekarza, że muszę schudnąć oraz kontrolować się, co i ile jem, to wzięłam się za siebie. Nawet świadomość grzechu obżarstwa nie dała u mnie takich rezultatów, jak świadomość, że muszę ratować własne zdrowie. W końcu jest to łamaniem Piątego Przykazania Bożego.
Trzeba na to spojrzeć racjonalnie, przemyśleć, czym praktycznie jest to "obżarstwo". Jeśli po prostu masz dobry apetyt i twoja dieta nie szkodzi zdrowiu, to może niepotrzebnie przejmujesz się tym. W końcu - dobry apetyt nie jest grzechem. To współczesne media lansują taki obraz kobiety - tyczki, która musi być stale na diecie, a jak nie jest - to widocznie coś z nią jest nie tak.
Być może problem jest co najmniej wyolbrzymiony. W przypadku problemu zdrowotnego, potrzebna jest wizyta u lekarza, jak już radzili tutaj inni.

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: MaBi (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2011-06-25 20:20

Media kreują dwie rzeczy: bycie szczupłym, a jednocześnie reklamują, że możemy sobie pozwolić na zachcianki jedzeniowe wszelakie. Jak nie zwariować?
Też jem za dużo. Wiem, że zajadam emocje i tu leży problem. Zastanów się, czy trzeba zaczynać od nazywania tego, co robisz, grzechem.

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: aga (212.160.111.---)
Data:   2011-06-25 21:40

Lidio to może być problem natury psychicznej, też się kiedyś nadmiernie objadałam. W moim przypadku były to słodycze, już w dzieciństwie pochłaniam nienormalne porcje czekolady, batoników, ciastek i lodów na patyku - dzisiaj wiem, że tak zajadałam brak miłości i wsparcia w domu rodzinnym, czułam się potwornie samotna i niekochana, a słodycze chociaż na chwilę koiły mój ogromny wewnętrzny ból i głód miłości. Na dobrą sprawę to błędne koło przerwałam dopiero ze 2 lata temu, kiedy potwornie przytyłam od zajadania problemów jeszcze większymi porcjami czekolady. Tu potrzeba zastanowienia się nad sobą, OGROMNEJ chęci powrotu do zdrowych nawyków i czasami niestety pomocy psychologa (ale i tak całą pracę wykonujesz ty, psycholog to jedynie wsparcie). Wierzę, że sobie poradzisz.

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: B. (---.warszawa.mm.pl)
Data:   2011-06-26 00:32

Otwartość na uwagę osoby, która powie Ci lub już powiedziała, co robisz źle. Np. mając złe nawyki żywieniowe traktujesz jako naturalne zjadanie na śniadanie dwóch kajzerek. Koleżanka mówi Ci: ojej, jak dużo jesz. Dwie kajzerki to dużo? dziwisz się. - No pewnie, że dużo, odpowiada koleżanka.
Bierzesz sobie to do serca i zaczynasz zjadać na śniadanie jedną kajzerkę (np. z serem i szczypiorkiem). Popijasz herbatą i okazuje się, że nie jesteś już głodna. Zajmujesz się po śniadaniu pracą lub czymś innym pożytecznym.
Możesz także pomóc sobie, litując się nad swoim niewolnikiem - żołądkiem. On wszystko co włożysz do swojego wnętrza, MUSI przepracować, choćby była to praca nadmierna. Podobnie jak inne narządy wewnętrzne. Jeżeli nie nadążą, zaczną się oznaki choroby. Np. powiększony poziom cholesterolu czy żylaki. Zmniejszając ilość jedzenia nie oczekuj spadku wagi w kilka dni. To co się zgromadziło latami, latami też będzie ubywać. Ale żołądek zacznie Ci dziękować (personifikując), i pozostałe narządy też odetchną. Za jakiś czas odczujesz radość, że czujesz się lżej i lepiej wyglądasz.

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: xc (---.180.46.141.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2011-06-26 04:21

Sugeruję wizytę u specjalisty, dietetyka. Ale takiego, który ma stosowny dyplom i prowadzi swoją działalność w tym zakresie w ramach jakiejś poradni. Nie stosować samej "diet cudownych" wyczytanych w kolorowych czasopismach lub przeczytanych w internecie. Nie radzę również samej bawić się w dietę.
Dietetyk ma na początek zlecić tzw badania podstawowe aby ustalić stan organizmu i ewentualnie dojść do przyczyn obżarstwa. Może to efekt choroby, którą trzeba leczyć? I opracuje stosowną dietę, właściwą dla wieku, stanu zdrowia, zawodu i td.
Więcej ruchu i chwila refleksji przed tym nim się cokolwiek włoży do ust nie zawadzą.

A o tym, czy mamy w danej sytuacji do czynienia z grzechem radzę porozmawiać sobie z konfesjonale.

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: Ziuta (194.1.144.---)
Data:   2011-06-26 18:27

Czy po zjedzeniu czegoś robisz się bardziej głodna?
Tak miała znajoma osoba, lekarz zresztą. Wykryto u niej coś co jest odwrotnością cukrzycy (nie pamiętam nazwy). Nie było to takie oczywiste i osoba starała się o diagnozę. Teraz nie je cukrów (słodkie, biała mąka), a głównie jarzyny i wiedząc o działaniu jej organizmu nie robi sobie dokładek.
Pozdrawiam Cie serdecznie.

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: femme (---.238.68.22.ip.abpl.pl)
Data:   2011-06-28 09:06

Lidio, zainteresuj się rekolekcjami o uzdrowienie (poszukaj w google). Byłam na takich i zostałam uzdrowiona. Obżarstwo niszczyło mnie choć próbowałam wszystkich wymienionych rad moich przedmówców. Bez skutku. Na rekolekcjach odbyłam generalną spowiedź i modliłam się do Ducha Świętego o światło, by wskazał co jest przyczyną mojego zniewolenia. Okazało się, że w mojej psychice została rysa po traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa i muszę przebaczyć krzywdy osobie, która mnie zraniła. W pakiecie dostałam również od Boga uzdrowienie z innych chorób. :)
IM WIĘCEJ PRZEBACZYSZ TYM WIĘCEJ ŁASK OTRZYMASZ OD PANA - "i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom". Ważne jest, by żyć w łasce uświęcającej, nie chować urazy i przebaczać wszystko każdemu krzywdzicielowi, "przerobić" na nowo bolesne wspomnienia tzn. przywołać je do pamięci i wypowiedzieć to co czułaś, kiedy zadano Ci ból po to, by oczyścić ranę serca. Np. W imię Jezusa Chrystusa wybaczam...
1. wymienić krzywdziciela
2. wymienić zadane ciosy
3. określić co wtedy czułaś
Ważne jest, by ten akt przebaczenia wymawiać na głos, nie w myśli (w kościele szeptem). Przywoływanie traumatycznych wspomnień boli, ale to tak jak ze źle gojącą się raną, należy ją dokładnie oczyścić i zdezynfekować by się zagoiła. Bóg w swej łaskawości uzdrawia nie tylko na rekolekcjach więc módl się o to gdziekolwiek jesteś. Ważne, abyś karmiła się codziennie Słowem Bożym, które uzdrawia i wzmacnia (najbardziej lubię Psalmy) oraz ufała Panu, że Ci pomoże. Pozdrawiam i życzę owocnej modlitwy.
P.S. Polecam spotkanie z charyzmatykiem, KS. JOHNEM BASHOBORĄ - 2 lipca w Łodzi:
http://www.odnowa.jezuici.pl/

 Re: Grzech obżarstwa.
Autor: katoliczka (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2014-08-30 17:58

polecam bardzo krótki artykuł:
http://adonai.pl/sakramenty/spowiedz/?id=79
pozdrawiam

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat: