logo
Poniedziałek, 22 grudnia 2014
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Ela (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-02-25 10:25

Witam,
Kiedyś bardzo wierzyłam w Boga, byłam bardzo praktykująca, nawet kilka lat spędziłam w zakonie. W wieku 30 lat wyszłam za mąż. Zapowiadało się wspaniale, bylismy bardzo szczęśliwi, marzyliśmy o dużej gromadzie dzieci. Po roku zaczęłam robic badania na płodność. Leczyłam się dwa lata, miałam kilka zabiegów, wiele powikłań, jedno poronienie i wiele chorób mnie dopadło. Lekarze stwierdzili, że zostaje tylko in vitro. Od roku się nie leczę, ale jestem psychicznie i fizycznie rozbita. Mam wiele dolegliwości np. reumatoidalne zapalenie stawów, niedoczynność tarczycy, przytyłam 10 kg... Chyba mam depresję. Wracam z pracy to kładę się do łóżka i leżę. Weekendy całe leżę w łóżku. Cały czas myślę o śmierci, chcę umrzeć.
Mój mąż realizuje się w pracy, potem siedzi przy komputerze i nadal coś robi. Chyba mu to odpowiada, że nic od niego nie chcę. Widzi co się ze mną dzieje, ale udaje że wszystko jest ok. On zresztą taki jest, dla niego zawsze wszystko jest ok, nie widzi nigdzie problemu. Od roku mnie nie dotyka. Próbowałam kilka razy namówić go do współżycia - chyba mu się już nie podobam, nie jest zdolny do aktu. Mówi, ze jest wszystko dobrze, jest tylko troche zmęczony. Czuję do siebie obrzydzenie, moje ciało jest dla mnie tylko cierpieniem. Powiedziałam mężowi, że chce umrzeć. Zareagował bardzo histerycznie, że mam go nie zostawiać, że mnie kocha. Nic mu nie daję, nic nie chcę, więc nie wiem dlaczego nie pozwala mi odejść. Gdy powiedziałam, że chce odejść, on powiedział, że sobie coś zrobi. Dla mnie to koszmar, nie mam żadnego celu w zyciu. Do adopcji przekonywałam męża, ale on nie chce, z kolei in vitro ja nie chcę.
W Boga juz nie wierzę, do tego przyczyniło sie inne tragiczne wydarzenie.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Paweł (---.e-wro.net.pl)
Data:   2013-02-25 16:51

Nie poddawaj się w modlitwie. Namów go na rekolekcje dla małżeństw, pójdźcie do seksuologa.
Piszesz że już nie wierzysz, a wiara to podstawa. Uwierz.

"Wtedy uczniowie zbliżyli się do Jezusa na osobności i pytali: Dlaczego my nie mogliśmy go wypędzić? On zaś im rzekł: Z powodu małej wiary waszej. Bo zaprawdę, powiadam wam: Jeśli będziecie mieć wiarę jak ziarnko gorczycy, powiecie tej górze: Przesuń się stąd tam!, a przesunie się. I nic niemożliwego nie będzie dla was. Ten zaś rodzaj złych duchów wyrzuca się tylko modlitwą i postem."
Mt 17, 19-21

"Dalej mówił do nich: Ktoś z was, mając przyjaciela, pójdzie do niego o północy i powie mu: Przyjacielu, użycz mi trzy chleby, bo mój przyjaciel przyszedł do mnie z drogi, a nie mam, co mu podać. Lecz tamten odpowie z wewnątrz: Nie naprzykrzaj mi się! Drzwi są już zamknięte i moje dzieci leżą ze mną w łóżku. Nie mogę wstać i dać tobie. Mówię wam: Chociażby nie wstał i nie dał z tego powodu, że jest jego przyjacielem, to z powodu natręctwa wstanie i da mu, ile potrzebuje. Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli którego z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą."
Łk 11, 5-12

Depresja to niebezpieczna choroba. Proponuję również skorzystać z pomocy chrześcijańskiego psychologa i modlitwy o uzdrowienie.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: malutka (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2013-02-25 19:25

Elu, potrzebujesz pomocy. Porozmawiaj z psychologiem o tym, co czujesz, że nie chce Ci się żyć i że mąż stał się obojętny dla Ciebie. Zapewne On też nie radzi sobie z tym, że nie możecie mieć dzieci i ucieka od problemu. Może razem skorzystajcie z porady psychologa? Nie obwiniaj się tym, że nie możesz ich mieć, że mąż się od Ciebie odsuwa, zamiast Ci pomóc. Porozmawiaj z Nim, dlaczego z Tobą nie rozmawia i uważa, że wszystko jest w porządku? Powinniście najpierw odbudować Wasze relacje, być dla siebie oparciem, a później myśleć o dzieciach, jeśli będzie to możliwe. Nie wiem, dlaczego straciłaś wiarę w Boga i odeszłaś od Niego tak daleko, skoro byłaś tak blisko. Nie zawsze wszystko w życiu układa się po naszej myśli i Bóg daje nam to, co chcemy dostać. Doświadcza nas wtedy. Nie wiem, czy się modlisz, chodzisz do Kościoła, może oddaj Mu to wszystko, co jest dla Ciebie trudne - choroby, niepłodność, samotność w małżeństwie, swoją niewiarę i poproś Go, aby Ci pomógł, aby wróciła Ci chęć do życia, wiara w Niego. Nigdy nie jest łatwo wierzyć, szczególnie gdy jest ciężko i trudno się z czymś pogodzić. Spróbuj zacząć szukać Boga w sobie, swoim życiu, nawet gdy nie chcesz i wydaje Ci się, że jest daleko, że się zawiodłaś na Nim.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: kkk (193.242.212.---)
Data:   2013-02-25 19:55

A robiłaś może badania na boreliozę? Bo ta bakteria czy wirus (nie wiem) wywołuje szereg chorób. W tym opisywane przez Ciebie. Koniecznie zrób badania w tym kierunku.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: klawiatura (---.ip.netia.com.pl)
Data:   2013-02-25 20:15

Na tytułowe: też tak mam. Mąż ma rację. Myśli o śmierci to ucieczka. Jest problem - szukaj rozwiązania. Sensownego rozwiązania.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: tess (---.slowackiego.trustnet.pl)
Data:   2013-02-25 20:44

witaj
O ile coś tam wiem o Twoich dolegliwosciach to koniecznie musisz zacząć je leczyć. Bo niedoczynnosc tarczycy wywołuje depresję oraz inne twoje objawy. Skoro masz chorobe o podłozu autoimmunologicznym to mozesz tez mieć cos z przysadką mózgową ale to juz u endokrynologa. Jeśli zaczniesz leczyć jedno drugie tez sie poprawi bo to reakcja łancuchowa. Musiz udać sie do endokrynologa (skierowanie u ogólnego). Wierz mi schudniesz lepiej sie poczujesz. Bóg też nam nakazał dbać o zdrowie. Głowa do góry, Bóg z Tobą.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: m (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-02-25 20:52

Takie stany mogą być wywołane przez zaniedbanie niedoczynności tarczycy (mam ją). Czy bierzesz leki? Chodzisz do endokrynologa? Jak Twoje wyniki? Za każdym razem moja doktor pyta mnie, czy chcę zajść w ciążę, bo wtedy trzeba by zmienić dawki leków. Przy tej chorobie często jest za krótka faza poowulacyjna (lutealna), co utrudnia zapłodnionej komórce jajowej zagnieżdżenie się. To, że przytyłaś sugeruje, że masz źle dobrane leki (chyba że przed leczeniem byłaś patykiem). To samo tyczy się faktu, że nic Ci się nie chce (też to przechodziłam). Moja rada: do lekarza, a później na codzienne spacery (wiem, że wcale nie chcesz, ale musisz się zmusić - po pewnym czasie będzie o wiele lepiej). GŁOWA DO GÓRY.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Esterka (---.165.kosman.pl)
Data:   2013-02-25 21:03

Elu, wybierz się do lekarza psychiatry, objawy wskazują na depresję. Być może będzie potrzebne leczenie i terapia psychologiczna.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Alicja (---.ssp.dialog.net.pl)
Data:   2013-02-25 22:22

Naprotechnologia... Może tak spróbujecie?

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Anna (---.zamosc.mm.pl)
Data:   2013-02-26 07:08

Tak wiele małych dzieci oczekuje na czyjąś miłość. I nie ma nikogo, kto zechciałby ją dać. Może pomyślcie o tym.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: m (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-02-26 10:00

Anno, rozumiem Cię. Ale Ela wyraźnie napisała, że mąż nie chce adopcji. W sumie trudno się dziwić, bo jeśli z Elą tak kiepsko, że i on pewnie ma dość, to jak ma jeszcze myśleć o adoptowanym dziecku?

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Ela (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-02-26 11:08

Dzięki wszystkim.
Odpowiadam
Naprawdę nie wierzę, jestem gotowa na śmierć. Byłam u psychologów wielokrotnie. Wygadanie sie nic mi nie pomaga, podobnie jak płacz. Na borelioze robiłam badania 3 razy, jak i wszystkie inne antygeny (np chlamydie). Zresztą chyba wszystkie możliwe badania robiłam, nawet rezonans całego ciała. Leków brałam mnóstwo, euthyrox przez dwa lata i coraz większą dawkę, antybiotyki przez 3 miesiące, niesterydowe przeciwzapalne przez dwa lata z przerwami, dostinex na prolaktyne dwa lata, betaserc na piski w głowie przez pół roku. A co miesiąc szprycowali mnie zastrzykami hormonalnymi.
Od roku jestem "czysta" i fizycznie czuję sie coraz lepiej.
Przepraszam wszystkich wyznawców, ale w naprotechnologie nie wierzę. Miałam codzienne monitoringi przez rok i po prostu nie mam owulacji.
Psychiatra - jeżeli pójdę, dostane psychotropy bądz inne antydepresanty, po nich żaden ośrodek adopcyjny mnie nie przyjmie. Koniec nadziei i marzeń.
Planuje teraz odejśc od męża.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Iza (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2013-02-26 11:25

Elu, skoro masz za soba poronienie, to znaczy, ze owulacja Ci sie jednak zdarza. To dowod na to, ze mozesz zajsc w ciaze. Czy masz udokumentowana wyczerpana rezerwe jajnikowa? Jesli nie, to szansa ciagle jest. Czy leczylas sie w klinice leczenia nieplodnosci? Wielu zwyklych ginekologow czuje sie wystarczajaco kompetentnymi do leczenia nieplodnosci, ale leczenie u nich czesto nie bywa skuteczne. A moze zostalibyscie rodzina zastepcza? Czesto zdarza sie tak, ze jak kobieta dostanie pod opieke dzieci, to cos sie odblokowuje i zachodzi w ciaze naturalnie. A to nie jest zobowiązanie do smierci jak adopcja. Zapytaj meza, dlaczego nie chce adopcji, moze przeciwko byciu rodzina tymczasowa nie bedzie mial oporow?
Do psychiatry mozesz isc prywatnie, zeby papiery miec czyste do OA (potrzebne jest zaswiadczenie z poradni zdrowia psychicznego, przeciez nie beda sprawdzac wszystkich psychiatrow prywatnych). To wymaganie jest idiotyczne - a jak biologiczny rodzic zachoruje na depresje, to tez trzeba mu dzieci odebrac? Choroba jak choroba, leczy sie ja jak kazda inna i mija.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Franciszka (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2013-02-26 12:44

"Naprawdę nie wierzę, jestem gotowa na śmierć" - Nikt nie wie, co będzie z nim po śmierci. Jedno jest pewne: dzień dzisiejszy. Jesteś wolnym człowiekiem, więc możesz zrobić, co ci się podoba, tylko zastanów się, co ci się opłaca. Nie wierzysz w Boga, ale Bóg wierz w ciebie. Już zainwestował w ciebie swoje życie, które oddał Bogu Ojcu, umierając na krzyżu. Kocha ciebie taką, jaka jesteś. Mąż może cię nie rozumieć, ale On przeciwnie - rozumie, bo wziął na siebie wszystkie ludzkie cierpienia, w tym także niezrozumienie ze strony bliskich - swoich wybranych uczniów. Zaufaj Mu, a On uzdrowi twoje zranione serce.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: est (---.centertel.pl)
Data:   2013-02-26 17:31

Też długo nie mieliśmy dzieci. Też się leczyliśmy. Też hormony, też tycie, deprasje. Robiliśmy in vitro - nie udało się. Adoptowaliśmy. Troje. Pocieszę Cię - teraz to jest dopiero gehenna. Nie ma się do czego rwać.
Dużo czytałam tekstów religijnych, teologicznych. Tęsknie za Bogiem bardzo. Czekam.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Esterka (---.165.kosman.pl)
Data:   2013-02-26 17:34

O ile mi wiadomo depresja jest przeszkodą w adopcji w trakcie leczenia, nie po jego zakończeniu.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: m (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-02-26 18:16

Kiedyś w "Ekspresie Reporterów" był świetny program o rodzinach zaprzyjaźnionych. No właśnie, nie zastępczych i nie adopcyjnych. Polega to na tym, że zapraszasz dziecko na weekendy, święta, wakacje, ferie, odbierasz ze szkoły. Jesteś jakby jego "ciocią". Może na początek coś takiego?
Nie interesuję się naprotechnologią, a jedynie NPR. Ja też kiedyś miałam większość cykli bezowulacyjnych, ale z czasem (i podejrzewam, że dzięki dobrze dobranym dawkom Euthyroxu - biorę różne, zależnie od dnia) wszystko się wyregulowało.
Piszesz, że brałaś Euthyrox przez dwa lata - czyli teraz nie? No to się nie dziwię, że nie masz normalnych cykli i że się tak czujesz. Ten lek suplementuje brakujące hormony w Twym organizmie i branie ich jest konieczne dla równowagi biologicznej. Jeśli nie wierzysz, poczytaj w necie o roli tyroksyny (na szybko z Wikipedii: "wpływa na czynność gruczołów płciowych; bardzo ważny dla rozwoju fizycznego i psychicznego młodych organizmów, wpływa również regulująco na laktację i rozród"). To, że teraz jest lepiej, nie znaczy, że jest tak, jak być powinno. Zanim trafiłam na sensownego endokrynologa, przerobiłam różnych lekarzy, dawki, leki, po drodze rodząc dwoje dzieci. Brałam dawki od 50 (spałam, zero energii itd.) przez 75 do 100 (nie spałam do 2-3 w nocy, miałam kołatania serca, niepokój, poty, myślałam, że umieram). 100 jedna lekarka kazała mi brać codziennie przez ok. pół roku - to był fatal. Teraz jestem na 75 4x w tygodniu i 88 3x w tygodniu, ale różnica w formie i wynikach jest nawet przy małych ingerencjach w dawce. To naprawdę trzeba dobrze ustalić. Nie możesz bronić się przed braniem niezbędnych hormonów. W cukrzycy np. trzeba brać sztuczny hormon (insulinę), bo inaczej się umrze. To konieczność. I podobnie jest z tyroksyną.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Ania (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2013-02-27 10:07

Jak nie ma relacji z Panem Bogiem to wszystko inne się wali. jak u Ciebie. Zacznij od spowiedzi, sakramentów, jedzcie na rekolekcje dla małżeństw.

Jak nie masz owulacji to trzeba to leczyć, tu Naprotechnologia może pomóc. Mąż od roku Cie nie dotyka i uważa, że wszystko OK? Czy Wy ze sobą szczerze rozmawiacie?

Nie dziwię się Twojej depresji - jesteś sama w małżeństwie, z mężem nie masz relacji, z Panem Bogiem tez nie - to naprawdę można się załamać.

Najpierw zadbaj o relację z Bogiem i mężem.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Ania (---.tktelekom.pl)
Data:   2013-02-27 10:22

Pisze Pani że nie wierzy, ale i tak zaproproponuję modlitwe wstawienniczą o uwolnienie i uzdrowienie, czy spowiedz świętą. Przypomina mi się fragment Ewangelii św. Marka 5, 21-34:

Kobieta cierpiąca na krwotok

Gdy Jezus przeprawił się z powrotem w łodzi na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. (...) Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd na Niego napierał. A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: «Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa». Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. A Jezus natychmiast uświadomił sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: «Kto się dotknął mojego płaszcza?» Odpowiedzieli Mu uczniowie: «Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: Kto się Mnie dotknął». On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: «Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości!».

Będę pamiętać w modlitwie.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: klawiatura (---.ip.netia.com.pl)
Data:   2013-02-27 10:25

Nie wierzę, że jesteś gotowa na śmierć. Człowiek posiada instynkt samozachowawczy.
O ile mi wiadomo, leczenie psychiatryczne jest przeszkodą do przysposobienia. Nieważne, czy zakończone, czy leki czy tylko terapia (np. dla DDA). Tak wynika z ustawy, jak mnie poinformowała pracownica ośrodka adopcyjnego.
Odejść od męża - kolejna ucieczka. Jak długo masz zamiar w ten sposób?

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: traszka (---.ip.netia.com.pl)
Data:   2013-02-27 10:51

Dopowiedzenie co do leczenia psychiatrycznego: ważniejsze, czy osoba jest zdrowa. To warunek adopcji - potrzebne jest zaświadczenie od lekarza rodzinnego.
Czy ktoś kto pisze, że tak żyje:
"Wracam z pracy to kładę się do łóżka i leżę. Weekendy całe leżę w łóżku. Cały czas myślę o śmierci, chcę umrzeć" nadaje się w tym momencie do opieki nad dzieckiem? Nie. Bez leczenia absolutnie nie.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: paty (193.242.212.---)
Data:   2013-02-27 11:09

Ela daj spokój. Wierzę że ci trudno, ale zawsze można znaleźć coś co da ci nadzieję. Z pracy jesteś zadowolona? Może załóż dodatkowo własną działalność, jeśli masz oczywiście na to siły psychiczne i fizyczne. Mówię o tym, bo czasami hobby które przynosi zyski jest najlepszym lekarstwem na smutek, depresje.
Proponuję również msze uzdrawiające. To nie żarty. Moja sąsiadka została uzdrowiona. Może tutaj jest wyjście.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Ela (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-02-27 11:50

Witam
Owulacja zanikła po poronieniu, miałam duże komplikacje. Z tarczycą to jest zagadka, bo czym mniej leków biorę tym lepsze mam wyniki. Podejrzewam, że to inne hormony wpływają na tarczycę, ale każdy lekarz mówił mi co innego.
Z mężem rozmawiam ciagle i długo, tylko te rozmowy niczego nie wprowadzają, bo on jest optymistą i wszystko wydaje mu się wspaniałe. Wczesniej bardzo mi to odpowiadało, ale teraz słyszę tylko kłamstwo.
Adopcja. Na pewno nie teraz, w moim stanie.
Szukam ciągle celu, jakiegos zaczepienia. Tylko nic mnie już nie pociąga. Moja praca to wklepywanie cyferek i tylko tyle jestem w stanie robić.
Nigdzie nie chodzę i nic nie robię, bo boję sie ludzi i trudnych sytuacji. Wielkrotnie uciekałam z płaczem z urzędu. Teraz wysztko mąż za mnie załatwia.
A najśmiesniejsze jest to, że mamy dużo oszczędności, cały czas mysleliśmy o przyszłości dzieci, których nie mamy i przez te lata sporo się nazbierało. Niestety nie umiem wydawać pieniędzy i tak na prawdę nic mnie nie cieszy. Boje sie nawet iść do sklepu żeby jakieś ubrania kupić.
Powiedziałam męzowi, że dochodzę. Bardzo źle to zniósł, ja zresztą też.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: paty (193.242.212.---)
Data:   2013-02-27 13:07

No więc jest jakiś plus tej sprawy, masz oszczędności. Pomyśl o mszach uzdrawiających. Jak pisałam znam osobę w ten sposób uzdrowioną.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: jan (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2013-02-27 14:23

czy mam napisac drugi list
/.../

To najlepsza opcja, bo nie wprowadza kolejnego tematu do istniejącego wątku. Zachowuje porządek.
moderator

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Esterka (---.165.kosman.pl)
Data:   2013-02-27 15:06

Proponowałabym wyjechać gdzieś z mężem na tydzień lub dwa i zrelaksować się. To może pomóc bardziej niż bieganie po lekarzach.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: klawiatura (---.ip.netia.com.pl)
Data:   2013-02-27 16:36

Cytuję Paty"
"zawsze można znaleźć coś co da ci nadzieję. Z pracy jesteś zadowolona? Może załóż dodatkowo własną działalność, jeśli masz oczywiście na to siły psychiczne i fizyczne. Mówię o tym, bo czasami hobby które przynosi zyski jest najlepszym lekarstwem na smutek, depresje".

Nie zawsze można znaleźć. A na raka hobby też pomoże? Czemu na chorobę o nazwie depresja ma być najlepszym lekarstwem? Smutek a depresja to kompletnie różne rzeczy, nie wkładaj ich do jednego worka.

Elu, popatrz realnie - czy bez męża będzie Ci lepiej? Naprawdę lepiej, nie na chwilę. Czy przyczyny są właśnie zewnętrzne? Z tego, co piszesz, wcale tak nie jest. Kto za Ciebie do urzędu pójdzie?

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Majka (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-02-27 17:22

Elu,
bardzo mnie poruszył Twój list i z racji tego, że znam się trochę na medycynie chciałabym Ci coś podpowiedzieć. Czasami w trakcie wizyt lekarskich nie ma czasu na dokładne zaznajomienie pacjenta ze wszystkimi objawami jego choroby, ale myślę, że większość objawów o których pisałaś( depresja, wzrost wagi, problemy z donoszeniem ciąży, senność) są po prostu wynikiem niedoczynności tarczycy. Nie obwiniaj siebie o to jak się czujesz bo to objawy choroby na którą cierpisz, tylko znajdz dobrego endokrynologa i zaopiekuj się sobą. Zanim organizm dojdzie do równowagi będzie Ci potrzebne trochę czasu i cierpliwości. Potrzebne Ci odpowiednie leczenie, dużo miłości i cierpliwości w stosunku do siebie, warto też wraz z mądrą przyjaciółką, albo czytając jakieś mądre artykuły pomyśleć jak na nowo ożywić Wasze relacje z mężem. W każdym związku co jakiś czas zawiewa chłodem. Myślę, że z tego co mówisz on bardzo Cię kocha, ale jako kobietka warto, żebyś zadbała o to by między Wami znowu nastała wiosna.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: look (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2013-02-27 17:30

klawiatura, bo czasami pieniądze i hobby pomagają nam żyć. Nie wiem co się tak unosisz. Przynajmniej można znaleźć jakiś dodatkowy cel w życiu.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: malutka (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2013-02-27 18:01

Elu, czy nie kochasz swojego męża, że chcesz od Niego odejść? Czy nie możecie dojść do porozumienia? Potrzebujesz pomocy, także od męża. Czy chcesz zostać sama w takim stanie? Dlaczego odeszłaś od Boga i nie chcesz do Niego wrócić? Czy życie z Nim nie było kiedyś Twoim celem? Może tego celu w życiu Ci brakuje, dlatego nie ma ono dla Ciebie sensu? Może nie możesz Mu czegoś wybaczyć?
Odpowiedz sobie na te pytania. Gdybyś miała siłę i ochotę zrobić coś dla innych, to możesz zająć się wolontariatem na rzecz dzieci. Zawsze znajdzie się Ktoś, kto będzie potrzebował Ciebie i Twojej pomocy, a Ty oderwiesz się od smutków i zyskasz wiele. Ale najpierw zacznij od ratowania siebie i relacji z mężem.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Esterka (---.165.kosman.pl)
Data:   2013-02-27 20:04

Look, w depresji nie ma się siły na takie sprawy jak hobby. Czasem wstanie z łóżka i umycie się to już jest wysiłek. A gadanie typu: weź się w garść, znajdź hobby sprawia dodatkowy ból u osoby, która sama z sobą czuje się beznadziejnie. Proponuję najpierw dokształcić się w temacie depresji, a potem ewentualnie pisać coś na jej temat i dawać rady, bo inaczej szkodzi się chorej osobie.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Ela (---.ip.jarsat.pl)
Data:   2013-02-27 21:06

Malutka zadałaś odpowiednie pytania.
Męża bardzo kocham i własnie dlatego chce od niego odejść. Chcę umrzeć i to pragnienie jest większe od miłości do niego. Nie chcę, aby cierpiał. Wymyśliłam, że jak odejdę, będę w stanie to zrobić. Wiem, że i tak będzie cierpiał, niestety.
Dlaczego nie wierzę w Boga?
Od 5ciu lat widzę cierpienie dzieci. Bliźniaczki urodzone w 6 miesiącu. Od urodzenia walczą o życie, większośc czasu spędzają w szpitalu na operacjach. Są one dla mnie bardzo bliskie, widziałam mnóstwo bólu, często agonię. Modliłam się, ofiarowałam wszystko co miałam, codzienna eucharystia, posty, błagałam, płakałam, oddawałam moje życie, aby tylko one nie cierpiały, następnie modliłam się o śmierć dla nich. Próbowałam zrozumieć, jak Bóg pozwala na takie coś. Jakoś moje cierpienie potrafiłam zrozumieć, rozumiałam że krzyż jest darem. A dzieci? Krzyż? Za co? Po co? Straciałam wiarę nie w jednej chwili, ale przez kilka lat. NIe jestem zła na Boga, ja jestem pewna, ze jeżeliby istniał nie dopusciłby do tego. Dlatego nie wierzę w Boga miłosiernego. Jeżeli jest, to okrutny, kierujący się jakąś pokrętną logiką, która do mnie nie przemawia. Jedną trzymałam do chrztu:(
Mam za sobą też trudną przeszłość. Przeszłam terapię DDA, pewnie to też wpływa na to, ze nie radzę sobie z obecną sytuacją.

Pieniądze oddałabym wszystkie i mogłabym do końca życia spłącać kredyty, zeby tylko bliźniaczki były zdrowe, albo żebym miała dziecko. Jestem dobrym przykładem, ze pieniądze szcześcia nie dają, a mogłabym za nie bez męża przeżyc bez pracy jakieś 10 lat.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: klawiatura (---.ip.netia.com.pl)
Data:   2013-02-27 21:08

Dzięki, Esterko. O to mi chodziło.
Ktoś się gdzieś unosił? Miałam popierać szkodliwe treści?

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Joanna (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2013-02-27 21:16

Elu, Elu, dobrze, że tu napisałas, dostałaś bardzo dużo rad, może jakieś będą dla Ciebie odpowiednie. Mam za soba depresję, cały czas czuję sie "na granicy" mimo, ze nie biore już leków, to wiele zachowań, lęków pozostało. Doskonale Cie rozumiem, także ten pomysł odejścia od męża, bo tak w depresji dziwnie się myśli - człowiek nie wiadomo dlaczego jeszcze powiększa swoje cierpienie, zupełnie sie w nim zanurza, nie ma potrzeby, chęci ani sił, żeby sie z tej otchłani wydobyć. Jeśli jednak masz w sobie tyle siły, zeby stanąc na chwilę obok swojej sytuacji, to prosze Cie przemyśl następujące rzeczy:
1/mąż nie rozumie Cię- to prawda, bo nie moze nikt z zewnątrz zrozumieć tego, co ty czujesz. Ale spróbuj nie mieć do niego o to żalu, bo tak samo nie rozumieją cie inni, którzy nie mają depresji, a z kolei pomyśl tylko jakiego wsparcia mogłaby Ci udzielić druga chora osoba. Więc z samego rozumienia niewiele wynika. Spróbuj spojrzeć na tę sytuacje jak na dobro Boze, że mąż jest optymistą, mozesz uczyć się od niego, a nie uciekać, mimo, że może ten jego optymizm Cie drażni, to pamiętaj, ze to Ty masz dziś wypaczone, skrajnie pesymistyczne podejście do życia, a on jest Ci potrzebny jako pewne "rusztowanie" życiowe, żebyś mogła ten czas przetrwać. Jego zachowanie świadczy o ogromnej miłości do ciebie i spróbuj znaleźć w tym pocieche i choć odrobine wdzięczności.
2/zasada żelazna- w depresji nie podejmuje się żadnych życiowych decyzji, gdyż nie sa one oparte o żadne racjonalne przesłanki, a jedynie o zaburzone reakcje emocjonalne.
Nie dodawaj sobie cierpienia dodatkowo,przetłumacz sama sobie , że to bez sensu.Bardzo jest ważne, zeby starac sie na siłe wręcz uciekać od emocji do analizowania i myslenia, pisania racji na kartkach, umacniania sie w nich.cieszenia się z każdego swojego uśmiechu i lepszego dnia. Pamiętaj, ze wszystko, co czujesz, to nie jest prawdziwa rzeczywistość, ale objawy choroby, które trzeba wszystkimi siłami pokonać.
3/ pieniędzy nie wydawaj na ciuchy, to bez sensu, poszukaj dobrego lekarza - endokrynologa i psychiatry oraz terapeuty. Zainwestuj w siebie i podziękuj Bogu, że masz na to srodki. Jak nauczysz sie od nowa życ w pełni - problem z ciąża i dziećmi rozwiązecie spokojnie, ale nie dziś. Nie mozesz sie wogóle na tym koncentrować. Poświęc tyle środków , ile trzeba, zeby wrócić do zdrowia. Dla siebie, męża, i na Bożą chwałe.
4/padło tu wiele mądrych rad, np o zmianie otoczenia, wyjeździe, wczasach, sanatorium - podejmij tę decyzję rozumowo- dla swojego dobra, zmiana otoczenia, odpoczynek może być tym bodźcem, który przywróci Cię do życia. Od wieków taką terapeutyczną rolę spełniała podróż do Włoch - piękny kraj, ciepło, słonce, teraz wiosną najlepiej.Na czas najdłuższy jak można, najlepiej na własną rękę, we własnym tempie, ale jak wolisz. Może bodźcem dla Ciebie będzie poznanie innych ludzi i to tempo i ruch na wycieczce. Zmęcz się inaczej niż psychicznie.
5/ spróbuj doprowadzić siebie do stanu (leki, psychoterapia, wyjazd) kiedy zrozumiesz, ze ani sens Twojego zycia, ani poczucie szczęścia i radości nie są zależne od Twojego męża, dzieci, pracy - to wynika ze spokoju i harmonii, które w sobie mamy jako stan przyrodzony od Boga. Można to osiągnąć (podtrzymać) wyciszeniem, zaufaniem do Stwórcy, modlitwą, miłością do Boga i innych ludzi - ale to wymaga zainteresowania sie światem zewnętrznym, a wiem, jak bardzo wydaje Ci się dziś trudne. Ale zapewniam Cię, ze można to osiągnąc, najpierw krótkie przebłyski radości, spokoju, a potem coraz częstsze powroty do stanu spokoju wewnętrznego. Bardzo Ci tego wszystkiego życzę, bo wiem, ze kiedy te złe dni miną, nadejdzie dla Was piękny, dobry czas. Z Panem Bogiem

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: klawiatura (---.ip.netia.com.pl)
Data:   2013-02-27 21:24

Elu, dlaczego uważasz, że dla tych dzieci cierpienie to krzyż? Jezus mówił o świadomym wzięciu krzyża i podążaniu za Nim, co w tamtym kontekście oznacza zgodę na prześladowania.
Cierpienie jest do łagodzenia (na ile to możliwe), zgadzania się na nie, przeżywania, ale nie do rozumienia.
W okrutnego Boga to też nie wierzę.
Jesteś dobrym przykładem na to, że fałszywy obraz Boga i rzeczywistości bardzo szkodzi.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Calina (---.lightspeed.cicril.sbcglobal.net)
Data:   2013-02-28 00:50

"Co można powiedzieć człowiekowi, który powiada, że nie wierzy w Boga, bo za dużo jest cierpień na świecie.."
Poczytaj:
"http://mateusz.pl/ksiazki/js-pn/js-pn_07.htm

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Anna (---.siedlce.vectranet.pl)
Data:   2013-02-28 09:28

Oddaj swoje życie Chrystusowi, tylko On może Ci pomóc. Każdy dzień oddawaj Bogu i mów 'bądź wola Twoja". Nie poddawaj się szatanowi, bo on jest kłamcą. On potrafi tylko niszczyć i chce zniszczyć Ciebie, nie dostrzegasz tego?
Twoje życie jest wartością bezcenną i szanuj ten dar.
W życiu wiele wycierpiałam i nadal cierpię. Depresja czasami dopada także mnie ale pomimo wszystko ufam Bogu i wierzę że po burzy będzie słońce.
Zaufaj Bogu,On wie co dla każdego z nas jest najlepsze. Nie zachowuj się jak rozkapryszone dziecko, które próbuje wymuszać na rodzicach coś, czego w danej chwili nie może dostać. Takim zachowaniem możesz tylko sobie zaszkodzić.
Zauważ też, że obok masz człowieka, męża, który Cię kocha i pragnie dla Ciebie dobra. Zacznij dostrzegać to co masz, a nie tylko to czego Ci brakuje.
I dziękuj Bogu za to co masz, za męża, rodziców, rodzeństwo itp. Nie każdy bowiem posiada tak bezcenne dary.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: malutka (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2013-02-28 17:35

Elu, jeśli odejdziesz od męża i będziesz próbowała zakończyć swoje życie, to On będzie cierpiał. Piszesz, że nie chcesz, aby cierpiał, dlatego chcesz odejść. Właśnie swoim odejściem od Niego i myśleniem o śmierci skazujesz Go na to cierpienie. Czy pomyślałaś, jak On będzie się czuł? Jeśli Go kochasz, jak mówisz, to nie zadawaj Mu bólu. Masz takie myśli, bo jesteś chora i potrzebujesz pomocy, której musisz poszukać. Nie podejmuj żadnych decyzji, których możesz później żałować.
Nie rozumiem też sensu cierpienia i dlaczego Bóg doświadcza nim ludzi, często niewinnych, bezradnych. Nie zawsze modląc się o coś, otrzymujemy to, bo może jest to po prostu niemożliwe. Swoim odejściem od Boga, niewiarą w Niego, nic nie osiągniesz, bo sama zadajesz sobie ból. Spróbuj pogodzić się z tym cierpieniem, którego doświadczyłaś, na które nie możesz patrzeć i pomóc tym, którzy cierpią. Jeśli byłaś kiedyś w Zakonie, a więc byłaś blisko Boga, to spróbuj wrócić do tego czasu, jak wtedy żyłaś, czym była dla Ciebie wiara. Nie myśl o tym, czego nie masz, tylko o tym, co masz, co jest dobre w Twoim życiu, co możesz dać Komuś innemu, a w zamian Ty też możesz coś dostać - coś co da Ci radość i sens tego, co robisz.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: justyna (---.home.aster.pl)
Data:   2013-02-28 22:14

Przeczytałam tylko Twoje wypowiedzi więc nie wiem co radzili inni i czy moje rady się nie powtórzą.
Czy mąż jest Twoim przyjacielem, próbuje Cię w jakiś sposób ratować? Zapisać do psychologa, psychiatry ? Oczywiście on tego nie przeżywa ale musi widzieć jak Ty reagujesz na zycie, zamykanie się w domu i spanie na dłuższą metę nie pomoże ( chyba że zwariować albo doprowadzi Cię do momentu kiedy będziesz się bała wyjść z domu) Myślę że dobrą drogą bedzie - zakładam ze chcesz się wyleczyć a nie umrzeć tak naprawdę bo wtedy nie pisałabyś na forum - pójście do lekarza i dalsza terapia, pieniądze nie są problemem a więc trzeba je tu zainwestować.
Leki z dużym prawdopodobieństwem pomogą Ci stanąć na nogi, masz zaburzoną wizję świata, a przecież jesteś młodą osobą ktora może w życiu jeszcze być szczęśliwa. Sama przeszłam drogę przez nerwicę, też nie mogłam mieć dzieci i czułam jeszcze kilka lęków które nie pozwalały na normalne funkcjonowanie. Terapia i leki dużo mi pomogły, ale też praca nad sobą, wierzę że jest to też dobra droga dla Ciebie.
Śmierć to nie wyjście.
Terapii może towarzyszyć to co jeszcze sprawia Ci przyjemność, zimą niedobór słońca też robi swoje. Wyjazd w ciepłe miejsce jest dobrym pomysłem. Ciesz się tym co dała Jego działaniu w nasze życie.natura (zapachy, jedzenie, podróże) Dobra lektura, unikanie złych wiadomości i cieżkich filmów.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Magdalena (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2013-02-28 23:10

Bóg nie jest przyczyną naszego cierpienia. Cierpienia duchowe, a często i fizyczne to nieuchronne konsekwencje naszych grzechów właśnie przeciwko Bogu. Nie, dlatego, że Pan Bóg się na nas mści, ale dlatego, że tak kończy się służba Szatanowi. Ale pamiętajmy, że jest dla nas nadzieja, ponieważ Pan Bóg zawsze wybacza tym, którzy stają przed Nim w prawdzie i w pokorze proszą o przebaczenie.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Magda (---.205.56.39.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2013-03-02 10:33

Szukaliście dobrej terapii dla siebie jako małżeństwa, szukałaś dla siebie? Coraz częściej słychać o specjalistycznej pomocy psychologicznej dla osób dotkniętych niepłodnością.
Objawy niedoczynności tarczycy to: niepłodność, poronienia, depresja. Może to tylko to (bardzo proste leczenie suplementacją hormonu), może to coś więcej, ale to już u lekarza trzeba dobrze sprawdzić. Bardzo polecam dobrego lekarza endokrynologa-ginekologa, przy poradni endokrynologicznej lub leczenia niepłodności.
Trudno konkretnie, bo nie wiem, skąd jesteś.
Czy mielibyście siły na długą pielgrzymkę, np. szlakiem św. Jakuba?

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Ela (---.ip.jarsat.pl)
Data:   2013-03-02 21:23

Mój mąż jest pracoholikiem i nie jeździ na wakcje.
Camino de Santiago kiedyś przeszłam :)

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: m (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-03-02 23:52

I jak, Elu? Byłaś już u lekarza? Bo choćbyśmy wszyscy na tym forum na rzęsach stanęli, Ty sama musisz sobie pomóc.

 Re: Chcę umrzeć, ale mąż mi nie pozwala.
Autor: Jolka (---.231.5.124.koba.pl)
Data:   2013-03-03 10:25

Wierzę, że blisko jest ktoś, kto Ciebie potrzebuje. W tej chwili to nie musi być mąż: może jakaś sąsiadka, której trzeba pomóc, może zajrzeć do jakiejś świetlicy dla dzieci i tam pomóc. Przypomnij sobie Hioba, który wiary nie utracił. Każdy z nas poddawany jest próbom, są obok ludzie bardziej nieszczęśliwi niż Ty a zwracają się do Boga. Zachowujesz się, nie gniewaj się, jak dziecko: nie dostałam prezentu, to się obrażę. Bóg Cię kocha, idź do Niego, wypłacz się i poproś o światło Ducha. Pomagaj innym: są domy dziecka, hospicja, domy opieki. Czekają tam na Ciebie.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat: