logo
Środa, 26 listopada 2014
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Komunia w intencji nawrócenia rządzących Koreą Pn.
Autor: baranek (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2013-08-31 10:21

Obejrzałam wstrząsający film, nakręcony z ukrytej kamery i z narażeniem życia o Korei Północnej:

http://pl.gloria.tv/?media=491105

Obecnie oczy świata zwrócone są na Egipt i na Syrię. Mam wrażenie, że okrutne ludobójstwo, które ma miejsce w Korei mniej obchodzi świat niż tamte kraje, bo świat nie ma tam na oku żadnych interesów w rodzaju np. ropa naftowa.
Tymczasem ludzie cierpią tam niewyobrażalnie, nie mają żadnej nadziei.
My, będąc zwykłymi ludźmi - wydawałoby się - nie mamy wpływu na to, co dzieje się w Korei. To jednak nie jest prawdą: każde popełnione przez nas zło, najmniejszy ukryty grzech - wzmacnia siłę zła na świecie, umacnia szatana, daje mu siłę. W pewnym stopniu więc, grzesząc - jesteśmy odpowiedzialni za sytuację np. w Korei Pn. Podobnie, jeśli staramy się o świętość - dajemy przewagę dobru i przyczyniamy się do uświęcenia świata, do pokoju, do rozszerzania się miłości.

Mam więc propozycję dla Forumowiczów:
Oprócz dążenia do dobra i starania się o uświęcenie myślę, że dobrą rzeczą byłoby ofiarowanie przez miesiąc codziennej Komunii św. w intencji... nawrócenia rządzących Koreą Pn. Ich nawrócenie uratowałoby tysiące istnień ludzkich!
Ja ofiarowuję swoją Komunię św. już od pewnego czasu w tej intencji.
Kto się dołączy?

 Re: Komunia w intencji nawrócenia rządzących Koreą Pn.
Autor: streetcleaner (---.internetia.net.pl)
Data:   2013-08-31 19:37

Tego typu ofiara, komunia św, modlitwa itp. w podobnej intencji to znakomity pomysł, szczególnie że ludzie mają tendencję do potępiania z góry różnych wielkich grzeszników, w tym tych być może największych, czyli polityków, którzy przez swoje rządy doprowadzili to cierpienia i śmierci wielu ludzi, a może zamiast uważać ich za zło wcielone i od razu wysyłać do piekła lepiej zauważyć w nich człowieka takiego jak my, tylko takiego, który straszliwie zbłądził.
pozdrawiam

 Re: Komunia w intencji nawrócenia rządzących Koreą Pn.
Autor: eM. (---.tktelekom.pl)
Data:   2013-08-31 23:50

To bardzo dobry pomysl, choc przyznam tez ze ostatnio mi sie intencji nagromadzilo i a propos tego chcialem zapytac - jedna komunia = jedna intencja czy mozna kilka?

 Re: Komunia w intencji nawrócenia rządzących Koreą Pn.
Autor: sstaszek (---.tvkdiana.pl)
Data:   2013-09-01 14:59

Chyba twoja intencja to "pobożne życzenie" nie mające nic wspólnego z realiami. Nawet jak stałby się cud i Kim Dzong przyjął naukę katolicką, to natychmiast zostałby uznany za wariata (i nie było by to specjalnie dziwne w ich realiach). Taki cud to zdarzył się św. Pawłowi, ale On też nie nauczał "swoich". Zmiana systemu w Korei to ewolucja polityczna (którą trzeba przyśpieszyć...). Jakby zmiana systemu zależała od zmiany jednej osoby czy nawet całej ekipy rządzącej, to Amerykanie (z mandatem ONZ) już to dawno zrobiliby. Jak takie przemiany są skomplikowane to widać np. w Iraku czy Afganistanie.
Radzę modlić się raczej o spełnienie rzeczy bardziej realnych.

 Re: Komunia w intencji nawrócenia rządzących Koreą Pn.
Autor: 38 na karku (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2013-09-01 15:33

Jakoś sobie nie umiem wyobrazić, że się przychodzi do Pana Jezusa w Komunii świętej, mówi się jedną intencję, a On mówi, że wystarczy. W miłości, zwłaszcza w Bożej, nie ma takiej miary. Najważniejszą intencją jest to, co się ma w sercu. Oby także te dobre intencje, które się na ustach.

 Re: Komunia w intencji nawrócenia rządzących Koreą Pn.
Autor: baranek (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2013-09-02 11:17

Sstaszku, ja nie proszę o komentarze pod adresem mojego pomysłu, lecz proszę ludzi dobrej woli, aby ofiarowali swoją codzienną Komunię św., aby Bóg odmienił serca rządzących Koreą. DLA BOGA NIE MA NIC NIEMOŻLIWEGO. Proponuję, abyś pomodlił się także o wiarę dla siebie :-)
Poza tym Bóg lubi modlitwę za nieprzyjaciół i On sam wie najlepiej, co zrobić z naszymi modlitwami - w jaki sposób "użyć tego materiału", którego Mu dostarczamy.
To nie my mamy wybierać, która intencja modlitewna jest po ludzku realniejsza do wysłuchania przez Boga. Jego drogi nie są naszymi.

 Re: Komunia w intencji nawrócenia rządzących Koreą Pn.
Autor: xc (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2013-09-02 14:32

Modlitwa jest rzeczą cenną, intencje bardzo szlachetne.

W przypadku Korei i innych niespokojnych punktów na świecie zawsze mam wątpliwości. Czy sama modlitwa wystarczy. Czy mamy jakiś moralny i ogólnoludzki obowiązek aktywnej reakcji na to co się dzieje? Wiemy, że w przeszłości (nie tak bardzo odległej) ludzkość spokojnie oglądała "newsy" telewizyjne, popijając herbatę i jedząc kolację, a Tutsi rżnęli Hutu, a potem Hutu rżnęli Tutsi. Albo Sudańczycy z Północy Sudańczyków z Południa. Nie mówiąc w ogóle o rzezi Ormian przez Turków lub Żydów przez Niemców. Świat nic nie mówił a potem....
Wiadomo, nie wolno do tego dopuścić, trzeba coś robić. Ale co? Wiadomo, że krwawy reżim dobrowolnie nie odejdzie. Trzeba użyć siły aby nie mordował. A więc trzeba będzie zabić ludzi aby nie zabijano innych ludzi. A potem jak się obali tyrana, to nie wiadomo, kto i jak ma go zastąpić. Mówi się "demokracja - nikt nie wymyślił lepszego ustroju" Demokratyczna Europa dochodziła do tego co ma, tak jakieś kilkaset lat. Do czasu Magna Charta Libertatum do Traktatu Maastricht był ocean krwi, łez i potu. Wojny stu-, trzydziesto-, siedmio- i ilu-tam-letnie. Był głód, chłód, nędza i ubóstwo. Parada samodzierżawców, autokratów, tyranów i obłąkańców, którzy wywarli niezatarte piętno na mózgach Europejczyków.

Załóżmy, że rzeczywiście będzie cud i tyran Korei nawróci się i co? Odejdzie w zapomnienie? Stanie przed sądem? Kto ma go sądzić? Wedle jakiego prawa? Kto ma być po nim? Łagodne przekazanie władzy? Kto komu i na jakich warunkach? W Polsce był Kościół, który pośredniczył między tyranami a ludem i nam się udało. Czego niektórzy nie mogą Kościołowi wybaczyć ale to inna sprawa. I musiałby być inny cud w Korei a po nim kolejny i tak dalej. Procesy społeczno-polityczne mają to do siebie, że nie wystarczy wymienić jednej figury na szachownicy aby zmienił się obraz gry. Jeśli nawet, to zmiany będą bardzo, bardzo powolne. No ale z drugiej strony, od czegoś przecież trzeba zacząć. Rosja bez Stalina to jednak inna Rosja niż ze Stalinem. Niemcy z Hitlerem nie mogłoby dojść do tego czym są Niemcy dziś.

 Re: Komunia w intencji nawrócenia rządzących Koreą Pn.
Autor: baranek (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2013-09-02 20:50

Drogi xc!
Skoro osobiście nie dysponuję największą armią świata, nie jestem właścicielką fortuny, lecz zwykłym szaraczkiem, to nie jestem zobowiązana do odpowiedzialności za świat, w którym żyję? Mam wyjść z założenia, że i modlić się nie warto, bo jak rząd Korei ustąpi, to po nim przyjdzie nie wiadomo co?
W takim razie, nie ufając swoim możliwościom, ani możliwościom Boga, usiądźmy, na czterech literach i zanurzmy się w depresji lub też w "hulaj dusza", bo wszystko i tak jest bez sensu!
Nie rozumiem: jesteśmy chrześcijanami, jesteśmy wezwani, by wierzyć Bogu, ufać wbrew nadziei.
Tymczasem co i rusz widzę wpis, że modlitwa o nawrócenie grzeszników i tak nic nie pomoże.
Prawda, że ludzie nie umieją pomóc Korei już od kilkudziesięciu lat. Ale w Biblii pełno jest przykładów, że to nie człowiek zwycięża, tylko Bóg. Przykładem choćby Gedeon.
Na chrześcijańskim forum jest dużo bardzo rozsądnych chrześcijan, którzy dobrze wiedzą, z czym Pan Bóg jest w stanie sobie poradzić, a z czym nie.
A gdzież zawierzenie, ufność, szaleństwo wiary?
Swoją drogą ciekawe jak wszyscy ważą, czy opłaca się chodzić na Mszę każdego dnia dla dobra bliźnich...

 Re: Komunia w intencji nawrócenia rządzących Koreą Pn.
Autor: xc (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2013-09-03 13:39

Droga Pani Baranek!

Między organizowaniem wojennej krucjaty na Koreę a postawą siedzenia na czterech literach i popadaniem w depresję jest całe spectrum postaw.
Nie napisałem nigdzie, że nie warto się modlić (także w intencji nawrócenia tyrana Korei) ale pisałem o czym innym. Pewnie zrobiłem to nieudolnie, więc podejdę do tego inaczej i jeszcze raz opiszę moje stanowisko.

Załóżmy, że modlę się usilnie o nawrócenie Kima. Bóg w swojej łaskawości, nagle, niespodziewanie i cudownie powoduje, że jutro Kim odkryje w sobie chrześcijanina (na zasadzie mistycznego oświecenia bo nie ma w jego otoczeniu kogoś, kto wytłumaczyłby mu na czym chrześcijaństwo polega, kto to Jezus, jakie Jego przesłanie). I postanawia natychmiast i nieodwołalnie wdrożyć idee Jezusa w życie. I co? Przecież on nie jest sam, jest tylko eksponentem pewnej grupy, pewnego środowiska (policja, wojsko, bezpieka, partia komunistyczna, biurokracja, elity), które są z jednej strony podwieszone pod niego a z drugiej go podtrzymują. Ci ludzie nie są zainteresowani żadnymi zmianami, bo im jest dobrze, są "u żłoba", mają władzę, prestiż i czerpią profity. Czy oni też mają być mistycznie nawróceni? Jeśli tak, to załóżmy, że ma to miejsce. I opróżniają natychmiast obozy koncentracyjne. I wychodzą z nich miliony głodnych, dyszących zemstą ludzi. Takich, którzy zadają sobie pytanie: gdzie są ci, którzy mnie do takiego stanu doprowadzili, ci którzy zagłodzili mi na śmierć dzieci, którzy zastrzelili mojego ojca, którzy zakatowali moją żonę, nie przepuścili nawet mojej ulubionej piosenkarce (tak jak to miało miejsce ostatnio). Dawaj ich tu!
Załóżmy, że i na takich ludzi też spłynie łaska i wychodząc zza drutów powiedzą: "wybaczamy i prosimy o wybaczenie" (naszym biskupom wypowiedzenie tych słów w odniesieniu do Niemców zajęło dwadzieścia lat, Niemcy odpowiedzieli grzecznie ale bez specjalnego entuzjazmu, spora część społeczeństwa polskiego była oburzona). To co zrobić z tymi, którzy nie będąc Koreańczykami całkiem dobrze żyją z tego, że Korea Północna taka jest jaka jest. Przecież ktoś sprzedał im technologię nuklearną (kak dieła gospodin Putin?), ktoś nie jest zainteresowany tym aby połączyli się północny Koreańczycy ze swoimi braćmi z Południa (Japończycy, Chińczycy), bo zjednoczeni będą zbyt mocni. Tych też ma Pan Bóg nawrócić mistycznie?

Nie ujmuję nic Pani intencjom, po prostu pokazuję, że nie jest to takie łatwe. Ze nie chodzi o zmianę punktową ale cały proces i łańcuch przyczynowo skutkowy, który niekiedy rozwija się na ogromnych przestrzeniach przez długie, długie lata. Nam Europejczykom zajęło jakieś 1500 lat (licząc od upadku Rzymu do upadku muru w Berlinie), żeby zrozumieć, że lepiej pracować razem niż przelewać krew. W tym okresie wylano w Europie oceany łez, potu, krwi i innych wydzielin. Dodatkowo: prośba o nawrócenie Korei (jak głębokie nawrócenie? sama deklaracja nawrócenia nie wystarczy, ileż krwi wylano "między krześcijany"?) jest de facto prośbą o to aby Bóg ręcznie sterował światem.

Wiem, że trudno się jest pogodzić z tym, że człowiek nic nie może w wielkich sprawach. Że jest bezradny, bezsilny i zły sam na siebie i otaczający go świat. Że pojawia się pytanie: "a gdzie jest Bóg? czemu pozwala na to wszystko?".

Nie wiem co robić. Nie będę się mądrzył. Mnie jest bliska postawa bohaterów Dżumy. Trzeba robić swoje, to co nakazuje sumienie. Jeśli Pani nakazuje modlić się o nawrócenie Kima i jego kliki, to niech się Pani modli. Jeśli Pani podpowiada przystępować w intencji tych ludzi, to niech Pani przystępuje. Kto wie? Dobrze Pani robi.

 Re: Komunia w intencji nawrócenia rządzących Koreą Pn.
Autor: Maggy (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2013-09-04 00:34

A ja pozostanę jednak przy swojej intencji Bogu wiadomej, w której już jakiś czas przyjmuję Pana Jezusa w Komunii Świętej. Jest mi po prostu bliższa sercu, choć oczywiście nie mam nic przeciwko ten intencji Twojej, baranku. Każdy potrzebuje modlitwy, więc jeśli tylko tak sumienie mówi, to jak najbardziej trzeba się tego trzymać. I niech się spełni wola Boga.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat: