logo
Niedziela, 23 listopada 2014
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: psychicznie wykonczony (---.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl)
Data:   2003-12-01 21:49

Mam juz dosyć walki z masturbacją i oglądaniem pornografi.
Moje upadki trwają juz od kilku dobrych lat i nie widze szans na poprawe w przyszłosci. Kazdy upadek bardzo boli.
Po nim następuje spowiedź i co ... kilka dni i znów upadek.
Staram sie często modlić , prosić Pana Boga o czystość, a wciąz
dokonuje tego dziadostwa . Teraz juz nawet nie umiem wygrać
z pokusą, a cały czas walczę. NIe umie wyjść z tego bagna.Ja sie chyba staczam ku przepaści, a przecież tego nie chce.
Jesli ktokolwiek wie jak to zrobić to bardzo prosze niech napisze.
Zgóry dziękuje.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Dobrotliw (---.icpnet.pl)
Data:   2003-12-02 01:02

Cześć! Spróbuj nie zajmować sie przez jakiś czas tym grzechem i chodź nadal do spowiedzi. Najważniejsze, żebyś nie tracił wiary. Bóg Ciebie wciąż kocha, a to że walczysz to wniosek, że i Bóg o Ciebie walczy....bo skąd ta siła? A nawet gdybyś przestał walczyć On nadal będzie walczył! Tak więc zobacz jakiego masz przyjaciela. Na dobre i na złe! A teraz rady, które pewnie Ci się przydadzą.

1) Czy Jezus jest Twoim Panem? Rz 10,9-11
2) Modlitwa. Najlepiej Rózaniec.
Tym razem nie chodzi tylko o zwylka modlitwe: Rz 12,21
Ta modlitwa polega na wykorzystaniu tych zlych monet dla Pana Boga. Zobaczysz jak zacznie się uzdrawiać Twoja wyobrażnia! Ja np. modle sie za: kobiety chore na raka piersi, osoby zgwalcone, chore na prostate, molestowane itp. Polecam!
(u mnie jest to 10 różanca dziennie od jakiegoś czasu)
3) Czy jesteś w jakiejś wspólnocie?
Łatwiej wytrwać i poznać ludzi, którzy Ci pomogą z bliska, a nie tylko przez internet! Dz 3, 42.
4) Chociaz dopiero 4, bardzo ważny!
Postaraj się nie włączyć tego głupiego telewizora i nie kupuj tej gazety! To zadanie wbrew pozorom jest łatwe i stać Cię na to, bo masz własną wolną wolę! Nie patrz na to. Nie szukaj!
5) Wyobrażnia.
Tutaj jest trudniej. Właśnie dlatego podałem ten punkt 2. Więc tak: modlisz się korzystając z pkt.2. ale nie po to by sobie "powyobrażać", bo wtedy byłby to grzech. Nie na tym to polega. Ja wciąż mam pokusy "wyobrażania sobie czegoś", ale kiedy widzę, że jest źle to właśnie idę sie modlić, nawet po grzechu. Zrobiłem coś żle - to teraz zrobię coś dobrze. Ale wracam do tematu: postaraj sie nie rozbierać, nie wyobrażać, nie tworzyć. Po prostu nie myśleć na ten temat. A nawet jeśli pomyślisz na ten temat (co po prostu jest czasem normalne) to obracasz te myśli właśnie dla Pana Boga modląc sie za innych. :)
6) Czy wiesz, że jest możliwe trzymanie rąk przy sobie? Nie mówię o wiązaniu. Po prostu można tego nie zrobić. Można nie dotykać. Nie prowokować.
7) W sumie dopiero praktykuję ten punkt od niedawna. Po prostu można wyjśc na zewnątrz i pochodzic sobie po dworku.... :) Może ten punkt powinien być wcześniej? Nie wiem. Jak sprawdzisz i Ci się uda to mi powiesz.

Ps. jak myślisz czy ja jestem taki "dobry" że te punkty Ci podałem i się teraz chwalę? Bzdura! Latam do spowiedzi bardzo często, czasem nawet co 2 dni. Natomiast zmienił się kaliber. Wszystkie te elementy są w moim życiu tak ja w Twoim, po prostu są teraz mniejsze. Czasem nie wytrzymam i też leże w bagnie i co mam zrobić? Wstaję i..... i idę dalej z Jezusem! Uda się! Zobaczysz! A.S.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy
Autor: Karol (---.waw.cdp.pl)
Data:   2003-12-02 01:08

Witaj bracie w Chrystusie, Panu Naszym. Mam 16 lat, jeszcze rok temu miałem taki sam problem. Nie wiem, czy ci to w czymś pomoże, ale postaram opisać ci moją historię zerwania z tym świństwem, oraz moje przemyślenia na ten temat.

Robiłem ekhm. to nie pamiętam od kiedy, ale napewno od podstawówki, wtedy jeszcze nie świadomy, co właściwie robię. Gdy poszedłem do gimnazium, wzrosła moja świadomość o tym, lecz nie było to pozytywnym wydarzeniem. Na domiar złego wtedy rodzice kupili pierwszy komputer, i zaczęłem oglądać zdięcia. Robiłem to, choć wiedziałem, że jest to złe, z czasem (około roku) zaczęła we mnie dojżewać chęć zerwania z tym. Sam wiesz, jak to jest trudne, czasem człowiekowi wydaje się, że wręcz nie możliwe. Przez ten rok zbliżyłem się bardzo do Pana, można powiedzieć, że dopiero wtedy zaczęłem go naprawdę poznawać. Wraz z ciągłym poznawaniem Pana wiele żeczy w moich myślach i życiu zaczęło się pomyślnie układać, choć jeszcze nie to. Wtedy zaczęłem się lepiej uczyć, wtedy odkryłem też wielką łaskę, jaką są trud i cierpienie. To było pod koniec drugiej klasy gimnazjum. W wakacje pojawiło się w moim życiu jedno z głębszych przeżyć religijnych, mianowicie wizyta Ojca Świętego w Polsce. Przez ten czas naprawdę pogłębiłem swoją wiarę, i przez ten tydzień, czy dwa udało mi się tego nie robić, był to do tamtej pory jeden z dłuższych okresów, jakie udało mi się wytrzymać bez tego. Lecz potem znów upadłem. Ale był to dla mnie już tylko swego rodzaju nałóg, którego za prawie każdą cenę pragnąłem się pozbyć. Mimo częstego grzechu ciągle bardzo intensywnie odkrywałem Pana, bardzo dużo czasu spędzałem w kościele na rozmowie z Nim, zacząłem Go odnajdywać w mojej walce z szatanem, z nieczystością jako mojego Największego sprzymierzeńca. Zaczął się nowy rok szkolny w dla mnie trzeciej klasie gimnazium i zapragnąłem zostać lektorem, upatrywałem w tym moją ostatnią deskę ratunku. Kurs na lektora zaczął się w październiku, bardzo poruszającą mszą. Bardzo szybko, bo w przeciągu może dwu tygodni okazało się, że kurs dla mnie nie był jakąś deską ratuknu, ale wielką łodzią, w której znalazłem ukojenie. Potem sprawy zaczęły się coraz lepiej układać, coraz mniej grzeszyłem, coraz rzadziej to robiłem. Lektorstwo było dla mnie wybawieniem. W wakacje już nigdy świadomie tego nie robiłem ( co znaczy dla mnie świadomie powiem za chwileczkę). pod koniec wakacji, w sierpniu pojechałem na rekolekcje oazowe, one były dla mnie ostatecznym "oczyszczeniem".Teraz jestem w pierwszej klasie liceum. W pierwszej klasie gimnazium miałem średnią około 3,2; w drugiej 3,8; a w trzeciej 5,1 miałem w sumie 171 pkt. i dostałem się do bardzo dobrej szkoły. Myślę, że osiągi w nauce są dobrym wykładnikiem przemian, które we mnie zaszły. To tyle z mojej historii. Teraz małe wyjaśnienie i jakby ciąg dalszy.

Nie robię już tego świadomie, to znaczy, że nie usiądę i zacznę to robić, już jestem na tyle wolny, że z niewielkim tylko trudem udaje mi się oddalić tą grzeszną myśl. Ale jednak czasem, żadko zdaża mi się robić to w nocy, przez sen, nie jest to całkiem nieświadome, ale wydaje mi się, że ( to głupie i nie wiem, czy mnie zrozumiesz) np. są tramwaje, którymi mogę niejako sterować, a podczas takiej ja to nazywam wizualizacją, robię to, wcale o tym nie wiedząc, a z wizualizacją jest powiązane uczuciem, jakie odczuwam robiąc to. Świadomość odsyskuję dopiero po jakimś czasie, czasem jest już za późno, a czasem jeszcze nie. Wtedy oczywiście przestaję to robić. Modlę się do Pana o czystość snów, myśli i czynów, aby nie pozwolił mi, abym to robił podczas snu.

A teraz kilka rad:
1. Nigdy, choć może się wydawać, że to już koniec, że porażka, nie przestawaj się modlić, spróbuj wieczorem poświęcać dla Pana nawet pół godziny, ale nie tylko na wyklepywanie wyuczonych formułek modlitewnych. Staraj się raczej rozmawiać z Panem jak z kimś, kto rzeczywiście stoi o krok od ciebie, ogromnie cię kocha i pragnie dla ciebie jak najlepiej. Chwal Pana wszędzie, a szczególnie tam, gdzie mogą cię wyśmiać.
2. Nigdy nie zamykaj się w sobie, ale trzymaj się razem z przyjaciółmi. Jeżeli masz kolegów, którzy powodują, że twoje myśli przybliżają się do grzechu, bezwarunkowo odetnij się od nich, chociażby miały cię spotykać za to nieprzyjemności (ja tak zrobiłem, nie zawsze było miło). Raczej przybliż się do parafii, zapisz się do Oazy, sprubój zostać lektorem.
3. Nie przeklinaj, nie złorzecz rodzicom, choćby nawet nie wiem jak wydawało by ci się, że nie mają racji (może i nie mają), ale są twoimi rodzicami. Staraj się nie grzeszyć niczym innym, bo inaczej twoje próby będą wyglądać jak wyprawy z motyką na słońce, będą skazane na niepowodzenie.
4. Sprubój, zwłaszcza, że zaczą się Adwent, podjąć jakieś wyżeczenie (np. słodycze, mniej komputera), postaraj się być choć czasem na roratach.
5. Módl się zawsze i wszędzie, nawet w autobusie, przecież ani nikt, ani pani z psem, ani babcia z kulami, anie kierowca autobusu nie uderzy cię za to, że się przerzegnasz.
Narazie nic więcej do głowy mi nie przychodzi.

Nieśpisz jeszcze? Jak cię nie uśpiłem, to bardzo się cieszę. :)
Acha, nie wiem, czy takie nieświadome robienie tego jest grzechem, czy nie, więc postaraj się tego dowiedzieć (i napisz mi też o tym :-) ).
Proś o modlitwę w różnych kołach modlitwy w internecie (jeśli nie chcesz konkretnie mówić o co, napisz, że w Bogu wiadomej intencji).
Nie bój się księdza w konfesjonale, może ob być nawet znajomym twoich rodziców, możesz się z nim znać osobiście, w żadnym wypadku nie powie o tym co usłyszał nikomu. Nie będzie cię też ani ganić, ani źle na ciebie patrzeć, jedyne co może ci zrobić, to zapytać, czy chcesz przyjąć jego pomoc, albo nawet zam go poproś o pomoc.
Gorąco Cię pozdrawiam, Ufaj Panu.
Postaram się za Ciebie modlić do Pana, naszego Dobrego Pasterza.
Staraj się dużo rozmyślać o Panu, na tematy związane z wiarą.
"...Wiara, Nadzieja i Miłość; te trzy, z nich zaś największa jest Miłość"
P.S. przepraszam za błędy, ale z gramatyki nie jestem orłem :-)

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Renata (---.net.pl)
Data:   2003-12-02 01:31

Przede wszystkim przestań się tym wszystkim zamartwiać. Pan Bóg widzi Twoje wysiłki i wie , że nie jest Ci łatwo.
Grzechu trzeba żałować, ale nie można koncentrować się na nim przez nadmierne poczucie winy.
Każdy upadek bardzo boli- tak piszesz-to boli Twoja upokorzona duma. Przyjmij, że jesteś słaby w tej dziedzinie i tak po prostu w tej chwili jest.
Zauważ swoje mocne strony. Na pewno wiele rzeczy robisz dobrze. Rozwijaj
swoje zainteresowania i na nich właśnie skupiaj swoją uwagę. Badź po prostu dobrym człowiekiem, zainteresowanym także sprawami innych ludzi a nie skupionym tylko na sobie.
Nie walcz wprost z pokusą, bo przegrasz. Organizuj swój czas w ten sposób, żebyś nie miał czasu na smutne rozmyślania. A pisemka pornograficzne czy inne materiały wyrzuć , żeby zrobić ten pierwszy ważny krok. Oczywiście jeśli chcesz coś zmienić...
A z Panem Bogiem rozmawiaj o wszystkim, opowiadaj Mu o swoich radościach nie tylko o problemach. On wie , że chcesz być czysty. I ciesz się życiem, radość jest lekarstwem na Twoje problemy.
Powodzenia. Pozdrawiam. Renata

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: G (---.bnet.pl)
Data:   2003-12-02 06:55

spokojnie... staraj się, Jezus to widzi. I idź zawsze do sakramentów - pokuta, Eucharystia, i chyba będzie OK (choć może nie od zaraz)

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Arni (---.klodzko.sdi.tpnet.pl)
Data:   2003-12-02 08:15

Szczęść Boże!
Wiem, że w Lublinie jest Grupa Wsparcia "Odwaga" gdzie ludzie pomagają sobie w pracy ze swoimi problemami natury seksualnej (Szczególnie homoseksualnej). Grupa ta ma również swoją stronę internetową: http://www.odwaga.oaza.org.pl/.
A na pewno pomoże Ci spowiedź u jednego spowiednika i mocne zaufanie temu spowiednikowi. Raduj się każdym dniem przeżytym w czystości. Jestem księdzem i wiem, że radość z jednego dnia przeżytego w czystości przyniesie Ci więcej pożytku niż ciągłe skupianie się na walce z tym problemem.
Polecam Ciebie Panu i życze wytrwałości w tej trudnej pracy nad sobą.
Ps. Jeżeli chcesz to napisz na priv.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: artek (---.pwradio.pl)
Data:   2003-12-02 09:00

Walczyłem z tym przez całe lata i wygrałem. Jak chcesz to napisz.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Verba Docent (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2003-12-02 09:07

Przyjacielu! Człowiek, to taka dziwna istota, która potrafi wznieść się na wyżyny ducha i popaść w dno upodlenia. Historia człowieka, tak całej naszej cywilizacji jak i poszczególnych jednostek to nieustanna amplituda. Walka z samym sobą jest najtrudniejsza. Nie mam wiedzy w zakresie seksuologii i psychiatrii więc nie będę się silił na podanie Ci prostych rozwiązań. Od tego są specjaliści, do których radzę Ci się zwrócić. Ocenią oni, czy to co Cię prześladuje jest normalne dla Twojego wieku i sytuacji rodzinnej, jakie środki zaradcze może zaoferować Ci współczesna medycyna. Być może sytuacja którą opisujesz jest charakterystyczna dla Twojego wieku i stopnia dojrzałości seksualnej (przypomniała mi się stara anegdota o Prokofiewie i Rymskim-Korsakowie) i jest to po prostu "strach o wielkich oczach". Jak rozumiem to prześladuje Cię poczucie grzechu popełnianego nieustannie, bez horyzontu. Sugeruję wyszukanie sobie stałego spowiednika, kierownika duchowego, z którym szczerze i w sposób ciągły będziesz mógł analizować sytuację i znajdować wspólnie rozwiązania. Tak więc jak widzisz, moja rada to: nie możesz zostać sam ze swoim problemem. Kieruj się do fachowców. Tych od ciała i tych od duszy. A co możesz zrobić sam? Zwróć się do OJCA NASZEGO! W modlitwie przede wszystkim. Nie ma sytuacji bez wyjścia. "Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam".
(Ew. wg św. Mateusza 7:7) Powodzenia!

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Tomek (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2003-12-02 09:48

Polecam Ci stronę SLAA/AE http://waae.webpark.pl To jest strona uzaleznionych od seksu i chorej "miłości".
Polecam równiez program 12 kroków AE

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: nina (---.umcs.lublin.pl)
Data:   2003-12-02 12:00

Witaj,
w zasadzie moi przdmówcy podali Ci wszelkie możliwe pomoce, chcę ograniczyć się tylko do Ciebie samego. Zapewne jesteś dobrym i inteligentnym młodym dobrze zapowiadającym się człowiekiem.
Godnym zatem uwagi jest rozwój duchowy i intelektualny Twojego umysłu i serca.
Musisz zdać sobie sprawę kim chcesz być już teraz i szczególnie w przyszłości.
Jeśli dobrym wartościowym człowiekiem, ojcem rodziny, umiłowanym dzieckiem Bożym, musisz zacząć zmieniać wszystko stare, na nowe godne uwagi i zainteresowania. Wartościowa muzyka, lektura, Pismo Św. Poznaj swojego Patrona. Wyniki w nauce to bardzo ważna sprawa i nie możesz jej zzniedbywać, ale właśnie jej poświęcaj tak dużo czasu aby na złe myśli nie było miejsca z powodu braku czasu. Brak zainteresowań, dużo czasu tzw. nauda prowadzi do wszelkich grzechów i wynaturzeń. Staraj się uświadomić sobie, że stracony czas nie wroci już a kiedyś musimy za ten czas - talenty zdać sprawę. Najpiękniejszym wzorem dla nas słabych jest Oblubieniec Najśw. Maryji Panny, Weź Go sobie za wzór, On był takim zwyczajnym człowiekiem jak my ale bliskość Maryji i Jezusa broniły Go przed wszelkim grzechem.
Nasz Ojciec Św. nawiązał w Wadowicach, że dla młodego człowieka dobrze przeżyty czas to ciągły postęp w nauce, zdobywanie wiedzy czegoś nowego, ubogacanie się innymi dziedzinami niż szare monotonne życie wokół nas.
Jeśli złapiesz bakcyla tak Cię ciągnie, że powrót do złych nawyków będzie dla Ciebie stratą, wszelką stratą. Poznasz, że uczynki z ciała to marność nad marnośc i tylko marność nie warta spojrzenia a co dopiero zużycia cennej energii, którą można sporzytkować dla pozyskania dobra własnego i innych.

I jeszcze taki maleńki epizod z życia stygmatyka św. ojca Pio. Otóż po spowiedzi rozpłakał się. Na to zakonnik jego spowiednik zażenowany zapytał Ojcze co Ci jkest.
O. Pio odpowiedział, a wiesz mój synu (tak zwykł się odnosić do swoich współbraci) Ty myślisz że grzech to przekroczenie przykazania.
Otóż grzech to zadanie gwałtu Miłości. Wiesz dobrze kogo nazwał Miłością samego Boga miłującego nas aż do śmierci na drzewie krzyża.
Spróbój wejść unysłem i sercem w głębię Męki Pańskiej i tą ogromną miłośc do nas ułomnych jaka ciągle płynie z krzyża podczas Eucharystii.
Przylgnij jak św. Magdalena do przebitych nóg Jezusa i nie opuszczaj ich aż pokusa nie minie. Zło samo Cię nie opuści dla diabła jesteś kąskiem, musiśz stanoiwczo i radykalnie wydać mu walkę ale nie sam, właśnie z Ukrzyżowanym. Ciągle ofiaruj Bogu Ojcu kielich Najdroższej Krwi Chrystusa za swoje uzdrowienie z trądu grzechu wołaj za trędowatym Jezusie Synu Dawida ulituj się nade mną.

Usiwiadom sobie że to ciało jest świątynią Boga i nie możesz jej błotem zanieczyszczać, staraj się aby była właśnie na wzór św. Józefa czysta i miłym mieszkaniem dla Twojego Jezusa. Powiedz czy chciałbyś przyprowadzić dziewczynę do pokoju pełnego cuchnących śmieci nigdy. A czym ona jest w porównaniu z Twoim Stwórcą? Zatem nasze dusze i serca, nasz umysł siła rzeczy stawać się godny Tego, który w nas mieszka.
Bardzo się rozpisałam bo bardzo mi zależy na Tobie i tak jak św. O. Pio moim pragnieniem jest wyrwać Cię z sideł demona dla Tego którego z pewnością kochasz tylko jeszcze zbyt mało.
Często powtarzaj Mu zapewniaj Go Jezu kocham Cię ponad wszystko, pomóż mi całym życiem swym udowodnić swą miłość do Ciebie, rozpal moje serce Twoją świętą miłością, czystą niwinną miłością.
Zaprzęgnij ciało do roboty jak konia do powozu i nie ustawaj.
Twoi przyjacele pamiętają o Tobie u drzwi Tabernakulum.
Postaraj się zajmować swoją wyobraźnię dobrymi pragnieniami, spróbój z walki z grzechem jednocześnie przynieść dobro dla innych. W chwili pokusy powierz ją Jezusowi za biedne nieszczęśliwe dzieci wykorzystywane seksualnie. Cóż to jest oprzeć się jakiejś namiastce chwilowej rozkoszy gdy się ma przed oczyma te niewinne istoty tak bardzo okaleczane i bezsilne.
Uwierz a Bóg dokona reszty.
Z Bogiem

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: w (80.48.237.---)
Data:   2003-12-02 21:56

www.pomoc2002.prv.pl
to jest stronka ktora glownie zajmuje sie homoseksualozmem
ale wiem ze znaja sie takze na problemie samogwaltu.
napisz do nich na maila. pozdrawiam, niech Bog prowadzi.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Marek (---.gda.computerland.pl)
Data:   2003-12-04 14:16

Witam
Do wszystkich rad dołączam jedną technikę - jak jest ciężko, myśl w perspektywie dni ("dziś tego nie zrobię"). Dużo łatwiej jest dać sobie radę dzieląc czas na "drobne" (oczywiście natychmiast po końcu "dziś" trzeba postawić sobie zadanie "dziś tego nie zrobię"). Do końca dnia potrafisz wytrwać.

No i trzymaj się.
pozdrawiam
Marek

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Renata (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2003-12-06 18:45

Polecam też stronę:
www.dominikanie.pl/~kbroszko/

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: tiggerek (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2003-12-09 10:49

Poszukaj przyczyn masturbacji. Często są to np. nieprzyzwoite strony w
internecie czy filmy w TV. Pamiętaj, by nie walczyć ze skutkiem, ale z
przyczyną. Unikaj więc przyczyny, która wywołuje grzech. Internet i TV od
dziś powinny być dla Ciebie jak muchomor. Jeśli masz kosz grzybów, to
oczywiste jest, że nie będziesz jadła muchomora, bo wiesz, że jest on
trujący. Tak więc jeśli masz do wyboru wejść na internet, albo zrobić coś
pożytecznego, wybierz to drugie, bo przecież w przypadku pierwszego
(muchomora) sama wiesz, czym się to skończy...
Druga rzecz, o której warto pamiętać, to nie wchodzić w dialog z pokusą.
Kiedy przychodzi pragnienie, pokusa - mówisz NIE i koniec. Kiedy czujesz, że
szatan zaczyna kusić, mówisz mu "spadaj ode mnie chłopie" i już się nim nie
zajmujesz. Jeśli samo powiedzenie sobie nie pomaga, to dobrym pomysłem jest
się czymś po prostu zająć. Najlepiej wyjść na spacer :-)
Trzecia sprawa. Przyjrzyj się w jakich momentach najczęściej popełniasz
samogwałt. Czy kiedy jesteś wesoła, smutna, czy kiedy "masz doła", a może
kiedy Ci się po prostu nudzi? Staraj się znaleźć sposób na inne wyładowanie
emocji :-)
I po czwarte - chyba najważniejsze - MÓDL SIĘ DUŻO... Sama z tym nie
wygrasz. Szatan jest sprytny i wie kiedy zaatakować, wie, kiedy jesteśmy
tacy słabi, że mu ulegniemy. Porozmawiaj o tym problemie ze swoim
spowiednikiem. Porozmawiaj o tym z Jezusem na modlitwie. Bedzie dobrze -
musisz tylko chcieć pozbyć się tego grzechu, chcieć z nim zerwać, skończyć :))
Życzę wytrwałości!!
Madzia :)

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Pawel (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2004-01-07 08:11

Zachęcam do lektury strony: http://www.kuwolnosci.republika.pl. Znajdziecie
tam moje świadectwo dotyczące problemu masturbacji a także porady jak
poradzić sobie z tym problemem. Strona ta jest wynikiem moich osobistych
doświadzceń, problem masturbacji dotyczy mnie już od jakiegoś czasu wierzę
jednak, że z Boża pomocą uda mi się z tego wyjść. Mam nadzieję, że
informacje z tej strony pomogą komuś z Was.
pozdrawiam

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Daniel (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2004-01-16 14:45

Chciałem się podzielić z wami moim świadectwem, mam nadzieję że przynajmniej część z Was ono poruszy i skłoni do zastanowienia się, czy naprawdę warto?. Badania pokazują, że choć niewielu się do tego przyznaje, to masturbacja jest problemem bardzo dużej części młodych ludzi. Dzisiaj większość środków masowego przekazu, pisemek młodzieżowych przekonuje nas, że to jest w porządku, normalne, że to poznawanie swojego ciała. Na nieszczęście pogląd ten podziela również spora część wydawałoby się poważnych ludzi, np. niektórzy psychologowie. Zacznę od tego, że masturbacja nie jest dobrem, wręcz przeciwnie, prowadzi do wyniszczenia duszy, do utraty wrażliwości, egoizmu i szukania tylko własnej przyjemności. Będę się na swoim przykładzie starał pokazać wam, jak masturbacja mnie zmieniła, jak mnie zniewoliła i zawładnęła moim życiem...

A zaczęło się dosyć niewinnie. Gdzieś pod koniec podstawówki zrobiłem to po raz pierwszy. Na przerwach koledzy z klasy rozmawiali o tym, że się masturbują i przez to sprawiali wrażenie jakby "bardziej dorosłych". Ja też zapragnąłem być taki, być może chciałem wreszcie znaleźć się w grupie, która mnie zazwyczaj odrzucała. Zrobiłem więc to, spodobało mi się i na którejś przerwie pochwaliłem się, że też się masturbuję. Widziałem, że uznali mnie za "swojego". Na początku w ogóle nie zdawałem sobie sprawy w co się tak naprawdę wpakowałem, ponieważ było to przyjemne i dawało poczucie odprężenia. Nie wiedziałem nawet jak szybko moja zabawa z własnym ciałem przeobrazi się w prawdziwe piekło...

Moje ciało niestety zaczęło potrzebować coraz to nowych i nowych bodźców erotycznych. Tak więc zaczęło się od oglądania po kryjomu gazet pornograficznych i filmów. "Rajem" w tym względzie stał się dla mnie dostęp do Internetu, gdzie można było (i pewnie można nadal) znaleźć mnóstwo pornografii. W tym momencie jednak pojawił się pierwszy sygnał, że to co robię nie jest dobre - wstydziłem się i bałem, że ktoś mnie nakryje na masturbacji, lub że rodzice znajdą zdjęcia na komputerze, czy też schowane skrzętnie gazety.

Mimo to nie przestałem tego robić, a wręcz przeciwnie, posuwałem się coraz dalej i dalej, to bagno w zasadzie samo mnie wciągało, nie miałem nad tym kontroli. Mimo, że wiedziałem, że samogwałt jest złem, to nie potrafiłem przestać - już wtedy byłem zniewolony. Robiłem to coraz częściej, czasem nawet kilka razy na dzień, prawie każda moja kąpiel pod prysznicem zawierała jeden nieodłączny element - masturbację. Zdjęcia z Internetu zawierały coraz ostrzejsze sceny pornograficzne, nawet homoseksualistów i seks ze zwierzętami. Nie tylko oczy chciały coraz więcej, także ciało - czasem na przykład drażniłem okolice odbytu... Coś co mnie wcześniej podniecało po pewnym czasie przestawało w ogóle działać i szukałem nowych doznań.. Najgorsze jednak było to, że cały czas czułem się, jakby każdy dookoła wiedział o tym, co robię, wszyscy koledzy z pokoju w akademiku (widzicie, że z podstawówki zdążyłem już dojść na studia...). Samogwałt stał się dla mnie sposobem na odprężenie się, na ucieczkę od problemów - na przykład gdy uczyłem się i nie mogłem się skoncentrować, to się mastrubowałem i dalej wszystko szło gładko, z tym że w ciągu niedługiego czasu znów potrzebowałem tego "narkotyku".

Na razie nie wspominałem w ogóle o Jezusie i o wierze katolickiej. Czasami chodziłem do spowiedzi, niby wyznawałem ten grzech, ale później nic nie robiłem, aby to zmienić. Potrzebowałem niestety skrzywdzić ukochaną osobę, żeby się wreszcie opamiętać. Będąc na 4 roku studiów poznałem pewną cudowną dziewczynę i zaczęliśmy ze sobą chodzić. Nie wiem, jak potrafiłem jednocześnie mówić jej, że ją kocham i masturbować się myśląc w dodatku o innych kobietach, dzisiaj brzydzę się tym... Zaczęliśmy uprawiać petting i mimo, że wmawiałem sobie, że wszystko jest w porządku, bo przecież nie chcę uprawiać seksu przed ślubem, to obydwoje wiedzieliśmy, że coś tutaj jest nie tak. W zasadzie myślałem tylko o tym, żeby zaspokoiła moje pożądanie - nie wiem dziś, jak mogłem tak ją traktować...

Dziewczyna namówiła mnie dziewięć miesięcy temu, żebym poszedł do spowiedzi. Zrobiłem to i było to dla mnie prawdziwym oczyszczeniem. Spowiedź była w zasadzie z całego życia. Później przyjąłem Komunię Świętą i popłakałem się. Przestałem się masturbować i myślałem, że już jest "po sprawie". Niestety nie było, nie jest i chyba jeszcze długo nie będzie. Ostrzegam Was, wszyscy młodzi ludzie, jest to droga, z której się tak łatwo nie powraca, skutki uprawiania samogwałtu mogą się za Wami ciągnąć nawet przez całe życie. Zauważyłem po sobie, że samogwałt nauczył mnie egoizmu, szukania własnej tylko przyjemności, co nie pozwala prawdziwie kochać drugiego człowieka. Wiem teraz jak wszelka nieczystość może burzyć miłość między ludźmi, jak trzeba później cierpliwie zaczynać wszystko od nowa i budować w ciągu długiego czasu to co się zburzyło w jednej chwili. Wierzcie mi, że nie warto uczyć się egoizmu, bo potem wyrzuty sumienia po skrzywdzeniu kochanej osoby nie dają spokoju. Jesteśmy z moją dziewczyną ciągle razem, dziękuję za to Bogu, bo jest ona cudowną kobietą. Brzydzę się tym, co jej potrafiłem kiedyś zrobić. Cały czas modlimy się nawzajem za siebie o czystość, bo wiemy, że to jest jedyna droga do miłości do drugiego człowieka. Złożyłem nawet mojej dziewczynie pisemny "ślub czystości", w którym zobowiązuję się nie robić różnych rzeczy, które uznaję za nieczyste.

Niestety Szatan nie chce mnie tak łatwo wypuścić ze swoich sideł. Czasami zdarza mi się jeszcze upadek, chociaż przyznaję że często dzieje się to w nocy, gdy moja wola jest osłabiona, gdy się obudzę w środku nocy i nie jestem w stanie wyraźnie odróżnić tego co dobre od zła. Później czuję się z tym źle, mimo że moje sumienie mi podpowiada, że to nie był grzech ciężki, bo przecież nie był w pełni świadomy. Wierzę, że Pan Jezus mnie ciągle prowadzi i ciągle uzdrawia i że dzięki Jego Miłosierdziu i modlitwie wstawienniczej bliskich mi osób uda mi się wreszcie całkiem zerwać z tym grzechem, pragnę tego z całego serca. Przy okazji osobom, które również walczą z tym zniewoleniem chcę powiedzieć, żeby uzbroiły się w mnóstwo cierpliwości i przede wszystkim pokory. Nie przywiązujcie zbytniej wagi do pojedynczego upadku, nie myślcie, że już wszystko stracone. Powierzcie kolejny raz swój upadek Bożemu Miłosierdziu i idźcie dalej. Od masturbacji nie można uwolnić się z dnia na dzień, zwłaszcza gdy tak jak w moim przypadku to zniewolenie trwało tak długo (8 lat?). Przede wszystkim trzeba też prosić Boga o pokorę i nigdy nie wierzyć w swoje siły, a tylko w siłę, którą On nam daje do pokonania własnych słabości. Pamiętajcie też, że nie jesteście sami ze swoim problemem. Zapraszam wszystkich do codziennej modlitwy o czystość dla młodych ludzi i niech nam Bóg błogosławi w naszym zmaganiu o wypełnianie Jego woli. Chwała Panu!

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Tomasz Piotr (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2004-02-05 07:56

:) Myślę, że cokolwiek Ci nie napiszę, to i tak od razu się nie zmienisz. Kiedyś myślałem, że jestem w martwym punkcie - wprawdzie miałem okres przerwy od tego przez pół roku, ale potem wróciłem do regularnego robienia tego. I wtedy pewna Asia, której nie znam, napisała tu na forum odpowiedź na list i był dostępny jej mejl. Podzieliłem się z nią swoimi doświadczeniami (z pozycji eksperta) i myślałem, że w zasadzie nic z tego nie wyniknie. Ale... ona napisała do mnie 2 mejle (z czego jeden, który przyszedł natychmiast, zapowiadał drugi - właściwy).
Dowiedziałem się najpierw, że dziewczynom nie jest łatwiej :) Czy jest trudniej? Tego chyba się nie dowiemy, ale kiedyś myślałem, że jest łatwiej.
Czy to świństwo może nie być grzechem. Oj, przyjaciele! Tak samo, jak kłamstwo. Też - dotyczy wszystkich. Ale to jeden z najważniejszych grzechów i najczęstszych. Powszechność niczego nie usprawiedliwia. Inna sprawa - jako były onanista wiem, że nie każdego to dotyczy... I kiedy moja sympatia, która miała być tą osobą do "zaangażowania się", które miało mnie "wyciągnąć z nałogu", dowiedziała się o tym, była bardzo przerażona, zdziwiona i ogólnie - niezadowolona. To trochę wynik naszej słabej formacji - nie wiemy o tym zbyt wiele. Dziewczyna była w młodzieżowej wspólnocie i była pełna wiedzy o tym, "jak ważna jest czystość przedmałżeńska" itp. Oprócz tego, niestety, była pełna mądrości ludowej (nie Bożej) typu "jeżeli ktoś jest uzależniony, to nigdy się nie zmieni". To dziwne, że ludzie nie potrafią czasami rodzielić grzechu od grzesznika - ohydy samogwałtu od nieszczęścia uzależnionego człowieka, który czasem nawet nie przyczynił się do swojego upadku - zadziałały na niego reklamy, stres...
Znam to uczucie! Znam... :| Wychodzisz z kościoła oczyszczony i chcesz wierzyć, że już nigdy tego z sobą nie zrobisz. Wiesz, że wspomnienia świeżych fantazji są zaraz za drzwiami, które Pan Jezus zamknął. Ale wystarczy nacisnąć klamkę. Nota bene: świeżych, bo powinno się jak najszybciej iść do spowiedzi i dążyć do poprawy. Jeżeli upadasz w nocy - najlepiej idź od razu na pierwszą ranną Mszę Św. do Spowiedzi! Możesz czuwać do rana - ja często uznałem to za stosowną karę dla siebie. Najgorsze, że po upadku jest trudniej utrzymać równowagę. Jeżeli za bardzo się katujesz, możesz mieć wówczas pokusę "pójścia na całość". Tego od dzisiaj nie wolno Ci robić. Ja kilka razy tak zrobiłem, nawet wiele. Zwłaszcza, kiedy pierwszy upadek jest taki... delikatny. Już grzech, a jeszcze żadna przyjemność. Nie! Trudno. Wystarczy na dzisiaj. Tego zabroniła mi w mejlu Aśka. I od jej mejla raz to złamałem. Przed moją spowiedzią generalną!
Wiem, że teraz jestem mało wiarygodny. Kiedyś też nie wierzyłem tym, którzy mówili, że z tego wyszli!!! Myślałem - trafiła im się dłuższa przerwa i już popadają w samozachwyt. Ale, gdybym ja twierdził, że z tego nie wyszedłem, to negowałbym Boże działanie w mojej prywatnej historii. Pan Bóg powiedział: "już wystarczy". Gdyby można go było uściskać... Mogę tylko ucałować medalik. Wbrew pozorom, On może wydobyć z najgorszego zła - dobro. Nawet z świństwa (tak to nazywam sam i wobec przyjaciół, chodzi o masturbację, onanizm, ipsację, samogwałt i sporo niecenzuralnych określeń). Otóż ludzie, którzy to robią, znają lepiej ciało. Potrafią z niego zrobić dobry użytek. Ale cena jest oczywiście za wysoka. Niech mnie Pan Bóg broni, żebym to reklamował. Ceną jest to, że kochamy siebie i nienawidzimy. Upodabniamy się do Golluma. Dlatego - trzeba z tym skończyć. Tylko - pytanie jak.
Rady Asi - nie bać się. Kiedy już odzyskasz łaskę - wówczas nie myśleć o przyszłości, o każdej chwili, która może być okazją do zrobienia tego. ("Tak tu opowiadam, ale jutro mogę to zrobić" - tak nie myśleć). Prosić o siłę i liczyć, że Góra da siły. Ostatnie zdanie jest Asi. Lubię ją. Ale sens tego zdania zrozumiałem na długo później, niż je przeczytałem.
Dodałbym swoje rady i rady mojego spowiednika (spowiedź po ostatnim "pójściu na całość") w moim ujęciu. Otóż musisz:
1. nie mówić o tym
2. nie myśleć o tym
3. nie martwić się o to
4. (w efekcie) nie robić tego
Ta kolejność jest słuszna
Natomiast czego należy nie robić to już wymieniłem. Ale trudno mi to tak posegregować. Potrzeba by wtedy wymieniać od liczb ujemnych. -1 nie myśleć o tym co było, -2 nie czytać bzdur na ten temat.
Oto co powiedział spowiednik: (parafraza) "Ten problem należy do takich, które podlegają zjawisku fiksacji. Jeżeli człowiek się na tym koncentruje - zaczyna krążyć jak wokół czarnej dziury i wpada. Ale jeżeli nie zaprząta sobie tym uwagi, a w miejsce pustki coś jest, wówczas to traci swoją magiczną moc i przestaje człowieka zniewalać. Potrzeba powściągliwości (TP - której wypaczeniem jest "luz", ludzie myślą, że powściągliwość = umiarkowanie. Bzdura. Powściągliwość to zdolność powiedzenia: "jestem tylko człowiekiem... nie chcę być lepszy od innych... to, co robię teraz, podoba mi się..."), ale ona jest Darem Bożym i warto się o nią modlić. Jako pokutę módl się codziennie o powściągliwość".
Powściągliwość jest potężna, i ciągle mi jej brakuje. Ale ona jest potrzebna, żeby wyjść z świństw. Kiedyś myślałem "wyjdę z tego, napisze wstrząsające świadectwo i wszyscy mnie będą za to kochali". W zasadzie teraz napisałem długie świadectwo, ale kiedy "wychodziłem z tego" - nie zastanawiałem się nad tym. Wychodziłem, bo ciągle wychodzę - wzwyż i wgłąb!
Ktokolwiek dotarł do tego miejsca, niech jeszcze wie, że może do mnie napisać, wówczas wyślę mejla od Asi. Nie jest to złamanie tajemnicy korespondencji - mejl jest własnością adresata w świetle prawa. Chyba, że autor zadeklaruje inaczej. To, co napisałem, na pewno nie jest obarczone żadnym prawem autorskim ;) Ale teraz pomyślałem, że to byłoby jednak nie fair - jeżeli ktoś będzie chciał tego "cudownego mejla" ;) (mi pomógł, ale nie gwarantuję, że na Was zadziała), to zapytam jej najpierw.
Pokój i dobro z Tobą i z Wami Wszystkimi.
"Wiedzcie, że Pan jest Bogiem: On sam nas stworzył, my Jego własnością, jesteśmy Jego ludem, owcami Jego pastwiska."
Ps 100:3
Z Panem Bogiem

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Wojtek (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2004-02-05 10:20

Cześć.
Ja wyszedłem z tego po 16 (szesnastu) ! latach. I mimo, że minęło od tego czasu 1,5 roku to ciągnie mnie dalej.... To rzeczywiście tak jak z alkoholizmem albo paleniem papierosów. No ale z Bożą pomocą jakoś sobie poradzę.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: klucha (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2004-02-05 18:12

Miałam ten problem przez około 6 lat. Postanawiałam sobie, że nigdy więcej
itd, miałam straszne wyrzuty sumienia i nic, nie skutkowało. Bałam się iśc
do spowiedzi, w końcu po wielu latach poszłam, znów zgrzeszyłam i tak kilka
razy, ale potem trafiłam do spowiedzi do pewnego księdza, który mnie w
konfesjonale potraktował tak jak żaden inny ksiądz do tej pory, poczułam
obecnośc Boga tuż przy mnie, poczułam, że On wcale nie jest na mnie wściekły
o to wszystko, że Jemu jest mnie po prostu bardzo żal. W dzień spowiedzi
wieczorem dowiedziałam się przypadkiem , ze ten ksiądz pracuje w sąsiedniej
parafii. Od tamtej pory zaczęłamm chodzić do niego do spowiedzi,
zdecydowałam sie odbyć trudną rozmowę, powiedziałam mu, jak bardzo czuję się
zniwewolona, a on zorientował się w któryms momencie, że to, o czym cały
czas mu mówię, to nie słabość tylko, nie zamierzony grzech, ale potworny
nałóg i wtedy powiedział mi, żebym mimo tego grzechu chodziła do Komunii, sa
co jakiś czas się z grzechu spowiadała. Sam dał mi takie warunkowe
pozwolenie i poczułam , że to jestto. Chodziłam do komunii, co jakiś czas do
spowiedzi, co 2 tygodnie albo co miesiąc, o ile dobrze pamiętam i cały czas
starałam się pamiętać o słowach księdza, że Jezus przez swoje czyste i
święte Ciało, leczy nie tylko naszą duszę, ale też i nasze zranione ciało.
Wtedy postanowiłam już nie obiecywać sobie, ż enigdy więcej, tylko ufać
Jezusowi> Starać się , ale ufać Jemu.I wreszcie, nawet niw weim kiedy, nałóg
znkł.Później tylko raz czy dwa udało się szatnowi mnie skusić, ale to było
pod wpływem silnych emocji. A teraz, już od 3 może 2 lat tak mniej więcej
jestem wolna. A przez ten mój grzech Bóg znalazł do mnie drogę, obrócił zło
w dobro. Teraz jestem wolna, ale rozumiem, co to znaczy nałóg, rozumiem, żę
nie pomagaja tłumaczenia, że robisz sobie krzywdę, że to straszne zło itd.
To tylko dobija. I dlatego z tego nałogu może nas wyleczyć tylko miłość.
Miłość Jezusa. Mimo że teraz jestem wolna, to widzę , że taki nałóg ma
później wpływ na całe życie, że potemjest pokusa, czy nawt taka nieświadoma
postawa, żeby drugiego człowieka traktować jak narzedzie do dostarczania
sobie przyjemnośći. Kiedy więc Pan Cie wyzwoli, a wiem, że wyzwoli na pewno,
módl się , by zabrał i wyprostował te wszystkie skrzywienia, które w Tobie
spowodował ten nałóg.A gdy już będziesz wolna, to pamiętaj, że Twoja
czystość będzie wspaniałym prezentem dla Twego najukochańszego człowieka.
PAN CIE WYZWOLI, TO JEST MOZLIWE.SAMA SIE NIE WYZWOLISZ, ALE ON MOZE CIE WYZWOLIC.
A swoją drogą to ciekawe, ze ksiądz, u którego się kiedyś spowiadałam, jest
teraz moim duchowym kierownikiem.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Gosia (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2004-02-05 21:03

Cze¶ć!
Mam dopiero niespełna 16 lat. Masturbację zaczęłam uprawiać jak byłam mała, nie pamiętam nawet kiedy dokładnie. Nie wiem jak to się zaczęło. Już wtedy jednak czułam że to co¶ złego, choć wogóle nie wiedziałam o co chodzi. Z czasem, jak byłam już starsza, zaczęłam czytać różne gazety, artykuły. No i zaczęło do mnie docierać w jakim tkwię bagnie. Wprawdzie "specjali¶ci" twierdz±, że to jest korzystne dla zdrowia i inne takie głupoty. Jednak ja czułam że grzeszę. I to porz±dnie. Bałam się chodzić do spowiedzi. Przed każd± dosłownie się trzęsłam.
No i ten grzech starałam się się mówić jak najciszej i w takiej formie, żeby ksi±dz się nie domy¶lił. Choć robiłam to, przystępowałam do Komunii. Dzi¶ wiem, że to było ¶więtokradztwo. Jednak co by powiedzieli rodzice na to, że już wkrótce po spowiedzi nie idę do Komunii? Zawsze obiecywałam sobie że to już ostatni raz.
Ale nie wychodziło. Po każdym upadku czułam się podle. Zrozumiałam że tylko Bóg może mi pomóc. Że sama sobie nie poradzę. Modliłam się, ale nadal grzeszyłam.
Pamiętam spowiedĽ jak± odbyłam przed ¶więtami Bożego Narodzenia w 2002 roku. Wtedy ksi±dz "zainteresował" się tym grzechem. No i wyznałam. Pamiętam do dzi¶ słowa kapłana, że jestem jak dzban, a mój przyszły wybranek, m±ż, na pewno chciałby dostać go w cało¶ci, piękny, nienaruszony, a nie jakie¶ skorupy. Bardzo to do mnie przemówiło i głęboko zapadło w serce. Powiedziałam sobie, że ja ukochanej istocie również chcę w przyszło¶ci ofiarować wła¶nie taki nienaruszony skarb. Całe jabłko, a nie ogryzek. Pamiętam tę spowiedĽ do dzi¶, bo wła¶nie od tego czasu wyzwoliłam się. Bóg sprawił po prostu cud, tylko tak mogę to okre¶lić. Nie robię tego już od ponad roku. Wiem, żę to krótki czas,
w porównaniu do okresu nałogu, ale jestem szczę¶liwa. I nadal modlę się by to do mnie nie wrócio. Owszem, czasem ogarnia mnie pokusa, ale zwyciężam j± w Panu. Ofiaruj się całkowicie Bogu. Tylko On może Ci pomóc. Pomy¶l, że istnieje kto¶, kogo pokochasz i tej osobie będziesz chciał ofiarować swoj± czysto¶ć.
Jeszcze nie jest za póĽno. A może warto porozmawiać wprost z kim¶, kto to przeżył? Nabierzesz pewno¶ci, że wyj¶cie z tego nałogu, nawet po kilkunastu latach jest możliwe. Rozejrzyj się, wokół jest wielu ludzi z takim problemem, tylko że się do tego nie przyznaj±. Sama się o tym przekonałam. Rozmowa bardzo pomaga.
Zaufaj Panu, bo tylko On może Ci pomóc. Przyjmij to cierpienie i walcz. Pan wie, kiedy nadejdzie Twój czas. B±dĽ cierpliwy i módl się.
Wierzę, że Ci się uda! Ty także w to uwierz!

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: K (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2004-02-05 23:06

Chciałabym dodać jedną b. wazną rzecz do swojej wypowiedzi. Nałatwiejszym sposobem (a może najtrudniejszym) jest stanięcie w obecności Boga i modlitwa:
"Ojcze, proszę Cię zabierz to ode mnie, oczyść mój umysł, oczyśc moje serce. Daj mi pokój".
Taka modlitwa ma sens tylko wtedy jesli naprawde cchesz sie tego wyrzec. U mnie to działa b. skutecznie. Nie tylko w sprawch dotyczących czystosci. Właściwie większoć nierozwiązywalnych problemów po prostu znikła. Jest to tak proste, że az trudno w to uwierzyc. Czesto sama borykałam się z czymś bezskutezcnie całymi latami i kiedy w końcu "poddałam się" "odryłam" własnie tę modlitwę jako wyraz swojej bezsilności. Od tego czasu z mam przekonanie, że Ojciec zawsze jest na wyciągniecie ręki, tylko niestety ja czasem tej pomocy nie chce (wrecz ją ignoruję) i wybieram grzech, ale to juz jest inna sprawa...

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Marek (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2004-02-06 23:14

Witaj!!
Już sporo osób Ci odpowiedziało, to ja też dam świadectwo.
Robiłem to od jakiegoś 13 roku życia. Nie myślałem, że to coś złego, zle
wtedy nie byłem katolikiem. Ok 18 roku życia zmieniłem totlnie punkt
widzenia na Boga, grzech... chciałem przerwac nałóg, ale yłem już dość
głęboko w niego wplatany. Tak jak wiele osób, które przede mną się
wypowiadały, myślałem o okropności zaspokajania soich potrzeb dopiero po
fakcie. Wiem, że Bóg mnie kocha i nie chce zwracać uwagi na mije grzechy,
bylebym ich żałował. A ja żałuję i nie chcę powtarzać. Wielokrotnie po
uczynku padam na kolana i przepraszam Pana ze grzech. Proszę o siłę.
Spowiedz przychodzi mi bardzo trudno, ale wiem, że uzdrawia. Ciągle słyszę:
módl się o czystość. więc się modlę. Mam czasem okresy miesięcy, kiedy nie
grzeszę. Myślę wtedy, że już po wszystkim, że wygrałem i wtedy... upadam.
Nigdy nie będzie momentu, że pokusy nie będzie. Każdą chwilę kiedy
przestaniemy mysleć, że grzech jest mozliwy - szatan wykorzysta przeciwko nam.
dużo pomocy dają mmi świadectwa osóc duchownych, które twierdzą, że
codziennie przegorąco modlą się o swoją czystość. A nawet w życiorysach
świętych można wyczytać, że oni nigdy nie zapominali prosić Boga o tę łaskę.
Więc i ja muszę nieustanie o nią zabiegać, bo przecież czystość jest łaską.
Jeszcze nie wyszedlem z trego nałogu. Ale ufam Bogu. Wiem, że On mnie nie
opu,ści i widzi moje nędzne starania. Jak aniołowie w niebie muszą się
cieszyć, kiedy widzą, że choć raz na 100 ale udało mi się odrzucić pokusę.
Wiem, że oni wszysy się za mną wstawiają. I Matka Boska też, ona
najbardziej!!! Często, gdy przychodzi pokusa - chwytam za różaniec i
kurczowo go ściskam. Z nim w ręku, a z Maryją w sercu nie mogę zgrzeszyć.
Często, podczas pokusu próbuję z całych sil wysilić swoją wyobraźnię i widzę
cierpiące, ale patrzące na mnie z miłością oczy Chrystusa biczowanego. Wiem,
że to ja go biczuję, bo przecież każdy grzech to kolejno cios dla Niego.
podsumowując... chyba nie ma czegoś takiego jak całkowite wyjście z nałogu.
Nieezpieczenstwo grzechu zawsze b,ędzie. To od nas, naszej pracy, zaparcia i
otwarcia na Boską pomoc zalezy jak wyjdziemy z próby.
pozdrawiam wszystkich gorąco i życzę wytrwałości w walce z grzechem.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Renia (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2004-02-06 23:16

Zerwałam z masturbacją po wielu latach zmagań. Ale nie z miłości do Jezusa czy Boga tylko po to, aby sie opanować i zdyscyplinowac. Miłość Boga przyszła później PO ZWYCIĘSTWIE. Bo masturbacja była dla mnie wierzchołkiem góry problemów i grzechów, także lekkiej rozwiązłosci.
Nieczystość cielesna jest grzechem głownym od którego zaczyna się setki
innych grzechów. W MOIM PRZYPADKU SETKI. Aby opanowac swoje ciało poszłam do lekarza zrobiłam sobie badania czy jestem zdrowa i zaczęłam pościc o chlebie i wodzie przez 7 dni co 3 miesiące, przez 3 dni o samej wodzie co miesiąc.
Codziennie zaczełam wstawac o 2:00 w nocy i czytac Pismo Swięte przez 15
minut, zadawałam sobie ból cwiczeniami fizycznymi, 1 raz w tygodniu
ograniczałam sen do 3 godzin. Nie litowałam sie nad soba. Uczyłam sie na pamięc tekstu ksiażki, ćwiczyłam pamiec. Pokusa masturbacji znikła po 2 tygodniach od zaczacia mojej terapii ale ja nie przestałam ćwiczyć się.
To i wielke innych rzeczy robiłam przez 9 miesiecy ale juz po miesiącu
poczułam sie silna .Poczułam,że JA PANUJE NAD GRZECHEM A NIE ON NADE MNA.
teraz pokusa pojawia się ale ja czuje sie silniejsza niz ona. Oprocz tego poczułam że moge,bo skoro panuję nad swym ciałem to moge zapanowac nad nerwami i podwładnymi itd.
Skończyłam strudia i wyszłam za mąz i urodziłam dzieci, które wychowuje w
dyscyplinie.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Piotr (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2004-02-09 21:45

Miałem z tym też problem i to bardzo duży.
Wydaje się (oprócz tego wszystkiego co napisano), problemem jest też pycha ludzka,strach przed odrzucerniem przez drugą osobę, łatwiej jest zrobić sobie "przyjemność"niż niż być odrzuconym przez inną osobę. Łatwiej czasami żyć iluzjami marzeniami erot. niż rzeczywistością. Ilu ludzi gra w Toto-Lotka rozmyślając co sobie kupią gdy wygrają zamiast wziąć się do pracy i z niej żyć (nie mam tu na myśli ludzi, którzy chcą, a nie mogą pracować).
Są tu pewne podobieństwa.
Ludzie są też bardzo zamknięci w sobie nie umieją się otworzyć na innych. Problemy,uczucia przeżywają w sobie, a nie z innymi. Wyjdź do innych,"ora et labora" - módl się i pracuj, nie zostawiaj sobie czasu na marzenia o "niebieskich migdałach", a Pan dokona reszty. Pozdrawiam
Piotr

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Martina (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2004-03-12 08:28

Polecam artykuly na temat walki i uwolnienia od tego nalogu:
http://www.dominikanie.pl/~kbroszko/integracja_mast.htm

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: sabina (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2004-05-07 10:15

chciałbym się podzielić moim takim, nazwijmy to, śwaidectewm... Czytając Twój tekst miałam wrażenie jakby to były moje mysli sprzed roku, półtorej, moze nawet dwóch lat, nie jest to teraz bardzo istotne... W każdym bądź razie ten sam problem dotyczył i mnie... co zrobiłam, spytasz? tak szczerze powiedziawszy to niedużo - zaufałam Jezusowi, wystrczył jeden krok i On zrobił tysiąc nastepnych. Po tym jak pierwszy raz wyspowiadałam sie z tego grzechu (wiem, ze nie jest łatwo, ale mysle ze Duch Święty Ci w tym pomoże) jeszcze wielokrotnie upadałam. Moje trwanie w czystości trawło dopóki doputy przystepowałam do Komunii- potem twierdząc ze i tak "nic nie trace", bo i tak musze iść do Spowiedzi, znów pogrążałam sie w grzechu... Spowiedzi mijały, i następne i następne i jakoś tak wyszło (nawet nie wiem dokładniejak to sie stało, ale mysle ze to nie moja sprawa zeby wiedziec:) ze wyzwoliłam sie z tego.
Faktem jest, że dziewczyna mógłaby Ci w tym pomóc, ze mogłbyś przestać to robić dla niej, dla Waszej miłości, ale przecież równie dobrze takim Kimś, Komu obiecasz czystość moze być Jezus, mozesz to tez zrobić dla Twojej przyszłej zony, dzieci, rodziny. A moze (bo nie znamy woli Boga) zostaiesz powołany do życia zakonnego? Mysle ze wtedy czystość tez sie przyda :). Wydaje mi sie ze istone przy Spowiedzi jest też proszenie Jezusa o uzdrowienie duszy, bowiem jest to jeden z grzechów, który bardziej zatruwa nasze sumienie. poza tym wydaje mi sie, ze szatan bardzo lubi ten chwyt, warto więc przyjować Komunię w intencji wytrwania w czystości. Jesli chodzi o mnie to będę sie modlić za Ciebie - to Ci jest teraz najbardziej potrzebne. Pamietaj: tylko jeden krok. Jak juz sie zdecydujesz, On zrobi wszystko za Ciebie :) z modlitwą Sabina.
P.S. A są na świecie faceci, którzy nie myślą o seksie poznając, dziewczyne - uwierz mi, bo ja własnie takiego mam. W wytrwaniu w czystości, a także w znalezieniu chłopaka, który mnie szanuje pomógl mi Ruch Swiatło- Życie:) też gorąco polecam :) pa! trzymaj sie cieplutko!

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Michal (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2004-05-13 21:23

Chłopie! Co wy tak tu wszyscy z tym samogwałtem? Nadreprezentacja, jak na mój gust. Administrator powinien wydzielić Wam jakąś "działkę" (przepraszm) i odsyłać, podobnie jak pytania o spowiedź.
Po pierwsze nie jest to grzech przeciwko Duchowi Świętemu, tylko nałóg, wiec grzech raczej lekki, wyspowiadaj się, to cię szatan przestanie dręczyć skrupułami.
Po drugie jest to ćwiczenie na cierpliwość i pokorę. Jak widzisz w nałóg wpada się łatwo i lekko, wychodzi latami.
Po trzecie zajmij się czymś pożytecznym (więcej kontaktów z ludźmi zamiast komputera!). Według mnie to Wam się po prostu nudzi. Być może i oddajesz pole szatanowi, ale póki walczysz, to nie jest to groźne (każdy z nas walczy, ciesz się, że masz na razie takie zmartwienia). Traktuj to jak natręctwo. To takie dziwactwo, którym szatan dręczy dobrych ludzi, jak inaczej nie może.
Znałem kiedyś przezacną panią docent, z którą na koniec dnia pracy obchodziłem pięć razy całe laboratorium sprawdzając wszystkie kurki powtarzając głośno: "wyłączone, wyłączone, wyłączone", a potem robiliśmy trzy razy ósemki pomiedzy filarami na korytarzu. To była "dusza człowiek", czego i Tobie życzę.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Jacek (---.lesko.sdi.tpnet.pl)
Data:   2004-05-20 15:50

Witam :), wiesz nie martw sie ze Ci nie wychodzi, ze dalej trwasz w tym grzechu. Nie tylko TY masz ten problem. Najsmutniejsze jest, gdy uwaza sie masturbacje za cos dobrego i ulega sie pokusie przyjemnosci. Ciesz sie z tego ze podejmujesz walke, bo inni juz dawno dali za wygrana. Grzech ten jest niezwykle powszechny, a walke podejmuja nieliczni. Czasem moze sie wydawac ze nigdy z tego nie wyjdziesz, ze nie warto sie meczyc, nie warto walczyc- lecz ważą sie tutaj Twoje przyszle losy[zbawienie]. Moze... poprzez ten nałóg masz sie przyblizyc do Boga, moze dlatego masz takie trudnosci, bo Bog uwaza ze sobie z nimi poradzisz[on najlepiej wie na co Cie stac] i wygrasz prawdziwa miłosc, umocnisz sie poprzez tę walke.Jak wygrasz... zrozumiesz ludzi, ktorzy w zyciu sobie nie radza, ktorzy nisko upadli..... przyblizysz sie do Boga, poczujesz sie silniejszy, zrozumiesz ze tylko żyjac blisko Boga mozna osiagnac szczescie [trzeba wiedziec ze nie jest to zawsze szczescie po ludzku rzecz biorac]. Nie jest to łatwa droga, ale tę droge warto wybrac, sam dobrze o tym wiesz... Wiem, probujesz i Ci nie wychodzi, nie mozesz zrozumiec dlaczego...Gdy z tym walczysz, zaczynasz inaczej patrzec na swiat, jest to dla Ciebie wielki cieżar, i zapewne gubi Cie pewnosc siebie, gdy poczujesz ze juz wygrales lub pojawia sie jakas pustka... Właśnie ten moment wykorzystuje szatan.

Zobacz jak wielu osobom zalezy na tym abys wygral z tym nalogiem. TO JEST MOZLIWE... Przekonaj sie sam. Mozesz z tym walczyc nawet cale życie, jesli nie podejmiesz walki całkowitej, az do krwi, z calych swoich sil... Musisz wytoczyc cale swoje sily przeciwko temu nalogowi, zmobilizowac sie, a porazki traktuj jak bitwy, ktore nie decyduja calkowicie o wygranej wojnie. Ale pamietaj- nie mozesz zbytnio ufac wlasnym siłom, musisz zaufac Bogu, ze Cie wyleczy, uzdrowi. Jest to niejako Twoja droga krzyżowa, ktora kazdy czlowiek ma wyznaczona przez Boga. Sprobuj znalezc sobie przyjaciol, ktorzy maja podobne poglady do Twoich i calkowicie popieraja czystosc i prawdziwa miłość.Gdy uda Ci sie wytrwac przez pewien okres czasu w czystosci- NIE ulegaj złudzeniu, ze juz koniec, ze teraz bedzie łatwo, bo tak naprawde teraz bedzie najtrudniej. Modl sie o czystosc w myslach i zamiarach, modl sie szczegolnie do Niepokalanie Czystej, ktora jest wzorem czystosci. Poprzez te walke, zmien cale swoje zycie, swoje poglady i podejscie do Boga. Nie martw sie, ze jestes inny niz wszyscy, bo starasz sie byc dobry...-to sie podoba Bogu, On właśnie daje Ci siły do walki, On cie naprawde ogromnie kocha i chce Ci pomagac w roznych trudnosciach, ktore napotykasz na swojej drodze...
Dostales juz tak wiele wskazowek od moich poprzednikow, ale najwazniejsze sa czyny, dlatego probuj skorzystac z tych wskazowek, a na pewno Ci sie uda...Polecam Ci szczegolnie czasopismo "Miłujcie sie",tam znajdziesz wiele swiadectw osob, ktore borykaja sie z tym problemem, osob takze tych, ktorym udalo sie zakonczyc walke zwyciesko, sa tam przyklady ludzi w bardzo trudnych sytuacjach, jednak im rowniez pomogł Bog. Uwierz, ze wygrasz, a uda Ci sie.
Pozdrawiam, :)

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Paweł (---.dyn.optonline.net)
Data:   2004-06-03 15:34

Witaj :), Wiesz, miałem ten sam problem i udało mi się go pokonać.
Z Bożą pomocą można wszystko, wystarczy mu się zawierzyć i polecić.
Ja obiecałem to Jemu, mojej najlepszej Przyjaciółce <i tu uwaga mała: znałem ją już długo i ufałem bezgranicznie więc mogłem jej o tym powiezdieć, nie wiem czy znasz i ufasz swej dziewczynie na tyle, żeby rozmawiac o tak poważnych sprawach, wg mnie poczekaj z tym jeszcze> i sobie...obietnicy dotrzymałem - od 8 miesięcy jestem czysty od masrurbacji.
Spróbuj Leszku - oddaj ten problem Bogu, obiecaj Jemu, sobie, w skrytości serca mozesz tez obiecać również swojej dziewczynie - mnie to zmotywowało bardzo mocno i daje sobie radę. Wierzę, że i Ty też potrafisz - i modlę się za Ciebie :)
pozdrawiam Cię serdecznie

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: ja i ja (---.dyn.optonline.net)
Data:   2004-06-03 15:36

Miałam ten problem niecałe 20 lat lat. Bedąc w związku przez ponad pół roku też. Powiedziałam mojemu chłopakowi o tym, bo chcialiśmy - chcemy budować na prawdzie.
Polecam to samo. Nie poddawaj się.
Głownym problemem wyjścia z tego jest to że chcemy nie grzeszyć, ale nie chcemy do końca przestać i wyzbyć się tego - niby odrzucamy i nienawidzimy tego a w głębi czuje się, przyzwolenie na jeszcze raz. To trzeba pokonać.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: klucha (---.dyn.optonline.net)
Data:   2004-06-03 15:37

Miałam ten problem przez około 6 lat. Postanawiałam sobie, że nigdy więcej itd, miałam straszne wyrzuty sumienia i nic, nie skutkowało. Bałam się iśc do spowiedzi, w końcu po wielu latach poszłam, znów zgrzeszyłam i tak kilka razy, ale potem trafiłam do spowiedzi do pewnego księdza, który mnie w konfesjonale potraktował tak jak żaden inny ksiądz do tej pory, poczułam obecnośc Boga tuż przy mnie, poczułam, że On wcale nie jest na mnie wściekły o to wszystko, że Jemu jest mnie po prostu bardzo żal. W dzień spowiedzi wieczorem dowiedziałam się przypadkiem , ze ten ksiądz pracuje w sąsiedniej parafii. Od tamtej pory zaczęłamm chodzić do niego do spowiedzi, zdecydowałam sie odbyć trudną rozmowę, powiedziałam mu, jak bardzo czuję się zniwewolona, a on zorientował się w któryms momencie, że to, o czym cały czas mu mówię, to nie słabość tylko, nie zamierzony grzech, ale potworny nałóg i wtedy powiedział mi, żebym mimo tego grzechu chodziła do Komunii, sa co jakiś czas się z grzechu spowiadała. Sam dał mi takie warunkowe pozwolenie i poczułam , że to jestto. Chodziłam do komunii, co jakiś czas do spowiedzi, co 2 tygodnie albo co miesiąc, o ile dobrze pamiętam i cały czas starałam się pamiętać o słowach księdza, że Jezus przez swoje czyste i święte Ciało, leczy nie tylko naszą duszę, ale też i nasze zranione ciało. Wtedy postanowiłam już nie obiecywać sobie, ż enigdy więcej, tylko ufać Jezusowi> Starać się , ale ufać Jemu.I wreszcie, nawet niw weim kiedy, nałóg znkł.Później tylko raz czy dwa udało się szatnowi mnie skusić, ale to było pod wpływem silnych emocji. A teraz, już od 3 może 2 lat tak mniej więcej jestem wolna. A przez ten mój grzech Bóg znalazł do mnie drogę, obrócił zło w dobro. Teraz jestem wolna, ale rozumiem, co to znaczy nałóg, rozumiem, żę nie pomagaja tłumaczenia, że robisz sobie krzywdę, że to straszne zło itd. To tylko dobija. I dlatego z tego nałogu może nas wyleczyć tylko miłość. Miłość Jezusa. Mimo że teraz jestem wolna, to widzę , że taki nałóg ma później wpływ na całe życie, że potemjest pokusa, czy nawt taka nieświadoma postawa, żeby drugiego człowieka traktować jak narzedzie do dostarczania sobie przyjemnośći. Kiedy więc Pan Cie wyzwoli, a wiem, że wyzwoli na pewno, módl się , by zabrał i wyprostował te wszystkie skrzywienia, które w Tobie spowodował ten nałóg.A gdy już będziesz wolny, to pamiętaj, że Twoja czystość będzie wspaniałym prezentem dla Twego najukochańszego człowieka.
PAN CIE WYZWOLI, TO JEST MOZLIWE.SAM SIE NIE WYZWOLISZ, ALE ON MOZE CIE WYZWOLIC.
A swoją drogą to ciekawe, ze ksiądz, u którego się kiedyś spowiadałam, jest teraz moim duchowym kierownikiem. A ja, nawet ja mi czasem przez głowę przejdzie, zeby znów zrobić coś takiego, mam tyle - dzięki Bogu siły-żeby tego nie robić. I pokus jest mniej i słabsze. I to w sytuacjach, w których dawniej bym uległa. Ale to wszystko mam dzięki temu tylko, ze Jezus dał mi swoje Ciało.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Pax (---.dyn.optonline.net)
Data:   2004-06-12 22:40

Przeczytaj:
http://etyka.opoka.org.pl/biblioteka/I/ID/9809V_04.html

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Hubert (---.dyn.optonline.net)
Data:   2004-06-14 00:33

Twój problem nie jest mi obcy, przeżywałem go bardzo podobnie jak Ty i z tego nałogu Bóg mnie uwolnił. Co ważniejsze, nie było w tym żadnej mojej zasługi, choć przez cały czas walczyłem i były okresy, gdy Bóg wyjmował ze mnie ten cierń na jaki¶ czas. My¶lę, że na podstawie tego co piszesz mogę powiedzieć, że wszystko jest w porz±dku. Wstyd jest czym¶ zupełnie naturalnym, byłoby dziwne gdyby¶ go nie odczuwał, ale pamiętaj, że s± rzeczy gorsze niż wstyd i że to nie ksi±dz, a Bóg Cię wyzwoli, gdy uzna to za stosowne. Nie nasz± rzecz± jest zwyciężać, nasz± jest walczyć do końca. Po prostu to Bóg walczy o Ciebie i robi to najmniejszym z możliwych kosztem. Gdy uzna, że już osi±gn±ł swój cel, zajmie się kształtowaniem w Tobie innych cech, których potrzeby zmiany teraz nie zauważasz. Według mnie na razie przerabiasz ćwiczenie na pokorę i cierpliwo¶ć. Gdy j± odrobisz, twój problem zniknie (a wraz z nim kilka innych) na zawsze. Niestety będzie to oznaczało, że teraz czekaj± Cię kolejne ciernie, więc spoko! Pamiętaj, że moc w słabo¶ci się doskonali i że Bóg chce uczynić mocnym to co słabe jest w tobie oraz, że w każdej chwili masz wystarczaj±c± ilo¶ć łaski. Rzecz± niesłychanie istotn± jest, by¶ teraz w swojej sytuacji ¶wiadczył o Jezusie i o łasce, któr± wy¶wiadcza Ci Bóg. Jest to ogromna pokusa szatana, który chce nas doprowadzić do zamilknięcia, wtedy gdy upadamy. Ale, gdy byłem w Twojej sytuacji, zdawałem sobie sprawę, że najważniejsze było podnoszenie się z kolejnych upadków i ¶wiadczenie o tym co Bóg mi uczynił. A teraz, niezależnie od tego co jeszcze tu napiszecie nie chcę już do tego tematu wracać, na prawdę s± ważniejsze przykazania i ważniejsze problemy z którymi młodzieży, prędzej czy póĽniej będziesz musiała się zmierzyć. Na to jest młodo¶ć, by przygotować się do tej walki. Ja wiem, że hormony buzuj±, ale to minie, a co na tym dla ukształtowania siebie "ugracie", to wasze. Bóg nie dopuszcza żadnej sytuacji bez konkretnej przyczyny. Odkryć ten cel, to wasza rzecz. Im lepiej "odrobicie lekcje", tym większ± korzy¶ć z tej sytuacji wyniesiecie.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Marlov (---.dyn.optonline.net)
Data:   2004-06-15 12:47

Miałem taki sam problem. Mam 19 lat. Od razu powiem - NIKT nie jest w stanie Ci pomóc, jeżeli sam sobie nie pomożesz. Przerabiałem ten sam problem ponad pół roku. Pierwsz raz "zrobiłem" to na poprzednich wakacjach, na początku nie podchodziłem do tego jako do grzechu cięzkiego, ale wiedziałem, że coś jest nie tak...
Dlatego chodziłem do spowiedzi, miałem opory w konfesjonale, jak o TYM powiedzieć, żeby zabrzmiało dobrze, bo jakoś o mastrubracja nie chciałem księdzu mówić. Dlatego mówiłem samogwałt ... ale to w sumie nie istotne. Gdy uświadomiłem sobie, że jest to grzech ciężki sytuacja zawsze się powtarzała.
SpowiedĽ --> grzech --> spowiedĽ --> grzech.... Naprawdę bardzo mocno z tym walczyłem. Raz udało mi sie prawe 2 miesiace nie masturobować się, ale jednak upadłem. Jest bardzo trudno utrzymać się w czystości. Ale jednak jakoś zwyciężyłem (odpukać) i teraz jest już od 3 miesięcy OK.
To tak słowem wstępu. Mój problem trwał 7 miesięcy w tym 2 miesiące "przerwy" - może się wydawać mało, lecz w sumie tu czas chyba nie ma znaczenia. Każdy KTO KOCHA BOGA przeżywa to w mniej więcej w ten sam sposób.
Ma ogromną ochotę zrobić TO, telepie się (tu jest zawsze najgorzej). Robi to a potem żałuje.

Co mi pomogło przezwyciężyć grzech?

- wstyd przed Bogiem, że robię TO
- zalecam pojechać do Częstochowy na modlitwę i objecać Bogu walkę z tym. Wiem co mówię - to da efekt
- zawsze wierzyłem że ... "Bóg za dobre wynagradza a za złe karze" - może to zły agrument, ale po prostu wierze, że PRZYJEMNOSĆ z Boskich darów (z tego co Bóg "da" mi za moją walkę z grzechem) będzie większa niż samogwałtu
- zdawałem maturę - zająłem się nauką, dlatego miałem mniej czasu na robienie TEGO :)
- codziennie modlitwa 2/3 razy (nie chodzi o ilość, ważna jakoś) zawsze miałem problemy z modlitwą, ale dziękowałem Bogu za to, że nie zrobiłem tego dziś i prosiłem o wytrwałośc na dzień nastepny
- z doświadczenia już wiedziałem, że najważniejsze to przetrwać okres od 3 do 6 dni po spowiedzi, wtedy najwięcej mnie kusiło - przetrwać ten okres to chyba było dla mnie 60% sukcesu. Aha, ten okres trzeba przetrwać, nie to że wyjedziesz, albo nie dasz sobie okazji do m-bacji, musisz usiąść, musisz mieć ochote na to, ale musisz walczyć, a co naistotniejsze wygrać... dasz radę.

Niestety, musze przyznać, ze teraz są wakacje, a to trudny okres. Duzo wolnego czasu, a z nudów głupie pomysły przychodzą do głowy. To okres w którym walka z m-bacją jest najcięższa :(
I ja po maturze uświadomiłem sobie, że nadal mam z tym problem. Nie robię tego, ale myślę o tym, że może by tu zrobić. Wiesz co robię ?? widząc powiedzmy "przyjemność" tfuuu ... z robienia tego staram się pomyśleć co będzie po TYM... żal, ból serca, wstyd przed Bogiem. Naprawde trudno by mi było zmarnować te 3 miesiace czystości i znów wstyd pójść do konfesjonału. Wiem, ze gdy teraz bym to zrobił , potem poszedł do spowidzi to sytuacja znów zaczęła by się powtarzać. Dlatego cały czas walcze !! Doszedłem do tekigo momentu, że gdy mam ochotę to walka z pokusą zajmuje mi ok. 2 minut... ALe BARDZO SIE BOJE ŻE ZNÓW MOGE UPAŚĆ ... :(:(:( Życzę Ci wytrwania w walce, Bóg wierzy w Ciebie, że dasz rade :) i pamiętam.
Każdy z nas dostaje taki krzyż jaki może unieŚć i ani "gram" cięższy. Dlatego Bóg jest pewien, że możesz z tym wygrać, daje ci taka możliwoŚć. Musisz tylko uwierzyć i wytrwać. MyŚli o bezsensie istnienia odpadają. Odpadają! Walcz... Wierzymy w ciebie.
Pozdrawiam

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: juno (---.ipt.aol.com)
Data:   2004-07-21 16:27

Nie upadaj na duchu to podstawa :) dobrze, ze rozpoznajesz sytuacje, ktore dzialaja na ciebie uruchumiajaco. Z nimi trzeba cos zrobic. Moze w tym czasie modl sie, albo czytaj cos dobrego - tym nie obudzisz rodziny i na pewno ci nie zaszkodzi. Mowie tez tak z wlasnego doswiadczenia.
I popatrz juz raz przez taki czas ci sie udalo, a wiesz co to znaczy? Ze mozna nawet dluzej. I wierze, ze ci sie uda. Jezeli bedziesz bardzo pragnal, jezeli poodcinasz korzenie grzechu, odetniesz sobie mozliwosci i bedziesz sie modlil w tej intencji (ale nie tylko w tej, bo to przeciez tylko czastka zycia) to Pan Bog na pewno ci poblogoslawi. Modl sie Koronka. Ktos mi ostatnio powiedzial, ze Pan Bog czuje sie bezradny wobec tych, ktorzy w ten sposob go wzywaja, po prostu musi ich wysluchac. I wysluchuje :)

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: Rysio (---.ipt.aol.com)
Data:   2004-07-21 16:34

W walce z masturbacja czesto wazne jest samo staranie i o tym trzeba
powiedziec spowiednikowi.
Samo mowienie grzechu na kazdej spowiedzi powoduje nie zal za grzechy, ale
rozzalenie na siebie na Boga i na caly swiat.
Dobre jest wybijanie klina klinem, tzn. zajmowaniew sie czyms, odsylanie
natretnych mysli.
pO OBUDZENIU WSTAWAJ NIE WYLEGUJ SIE, ZACzNIKJ SIE GIMNASTYKOWAC NARZUC
SOBIE RYTM DNIA.
Wtedy o wiele latwiej bedzie ci powstrzymywac sie od masturbacji.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: max (---.ipt.aol.com)
Data:   2004-07-21 18:03

Po prostu odrzuć to.
Naprawdę nie jest to takie trudne.
Uwierz w siebie.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Anna (---.ipt.aol.com)
Data:   2004-10-15 15:25

Polecam Ci ksiażki Wydaw. Misjonarzy Krwi Chrystusa:
Winfried Wermter, "Twój nałóg to twoja szansa: o roli wiary w leczeniu z uzależnień i nałogów",
Winfried Wermter, Onanizn - jak się z tego uwolnić?",
Winfried Wermter, Czystosc - twoje szczęscie!",
Walter i Ingrid Trobisch, "Jest wyjscie! Korespondencja z Ilon± D."
Można je zamówić internetowo. Adres www.cpps.pl, wejdĽ na wydawnictwo, oferty - walka z uzależnieniami.
Druga moja rada, to pod wyżej wymienionym adresem znajdziesz programy skupień i rekolekcji w poszczególnych domach misyjnych na terenie całej Polski. Wydaje mi się, że warto byłoby skorzystać, zwł. z rozmowy z misjonarzem. Oni pomagaj± własnie ludziom uzależnionym od najrózniejszych rzeczy pocz±wszy od ogl±dania telewizji po narkotyki. Naprawdę spróbuj. W walce z nałogiem potrzebny jest drugi człowiek, czasem jakas grupa... Najważniejsze jest to, że chcesz z tego wyjsc. I oddawać wszystko Panu Bogu, bo tak naprawdę jestesmy słabymi ludĽmi, ale z Nim możemy wszystko. Ja też powoli dochodzę do tej prawdy. Z modlitwa

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: sówka (---.ipt.aol.com)
Data:   2004-10-15 16:02

Bóg nas pięknie prowadzi, kiedy próbujemy przy nim trwać. Mam ten sam problem, ale odk±d uwierzyłam, tak na prawdę Bogu, że mnie kocha i chce abym do Niego przyszła ( było to po rekolekcjach Odnowy w Duchu ¦w.) staram się a On mnie wspiera. Niestety wci±ż jeszcze upadam, i czasem czuję , że sama szukam pokusy, ale wiem, zależy mi na miło¶ci Boga, na wiecznym szczę¶ciu z Nim i dlatego staram się i Pan przyjmuje moje starania.
Piszę Ci to wszystko, żeby¶ wiedział, że trwanie przy Panu daje owoce, dobre owoce,( nawet kiedy nie jeste¶my doskonali) ale warunkiem jest prawdziwa wiara w miło¶ć Boż±, a ona też się rodzi z trwania.
Ten grzech jest konsekwencj± braku miło¶ci własnej i braku wiary w to, że jest się człowiekiem kochanym. Kiedy przyjmiesz Miło¶ć Boż± skierowan± do Ciebie wtedy wszystko się zmieni, a nawet je¶li znów upadniesz to Twój żal przyprowadzi Cię znów do stóp Kochaj±cego Miłosiernego Ojca, który przyjmie Cię z pełnymi honorami tak jak syna marnotrawnego.
Niech Pan Cię wspiera w drodze ku Dobremu.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: klucha (---.ipt.aol.com)
Data:   2004-12-12 00:19

Miałam ten problem przez około 6 lat. Postanawiałam sobie, że nigdy więcej itd. Miałam straszne wyrzuty sumienia i nic, nie skutkowało. Bałam się iśc do spowiedzi. W końcu po wielu latach poszłam. Znów zgrzeszyłam i tak kilka razy. Ale potem trafiłam do spowiedzi do pewnego księdza, który mnie w konfesjonale potraktował tak jak żaden inny ksiądz do tej pory. Poczułam
obecnośc Boga tuż przy mnie. Poczułam, że On wcale nie jest na mnie wściekły o to wszystko, że Jemu jest mnie po prostu bardzo żal. W dzień spowiedzi wieczorem dowiedziałam się przypadkiem, ze ten ksiądz pracuje w sąsiedniej parafii. Od tamtej pory zaczęłamm chodzić do niego do spowiedzi. Zdecydowałam sie odbyć trudną rozmowę. Powiedziałam mu, jak bardzo czuję się zniwewolona, a on zorientował się w któryms momencie, że to, o czym cały
czas mu mówię, to nie słabość, to nie tylko niezamierzony grzech, ale potworny nałóg. I wtedy powiedział mi, żebym mimo tego grzechu chodziła do Komunii, a co jakiś czas się z grzechu spowiadała. Sam dał mi takie warunkowe pozwolenie i poczułam, że to jest to. Chodziłam do komunii, co jakiś czas do spowiedzi, co 2 tygodnie albo co miesiąc, o ile dobrze pamiętam i cały czas starałam się pamiętać o słowach księdza, że Jezus przez swoje czyste i
święte Ciało leczy nie tylko naszą duszę, ale też i nasze zranione ciało. Wtedy postanowiłam już nie obiecywać sobie, że nigdy więcej, tylko ufać Jezusowi. Starać się, ale ufać Jemu. I wreszcie, nawet nie wiem kiedy, nałóg znkł. Później tylko raz czy dwa udało się szatnowi mnie skusić, ale to było pod wpływem silnych emocji. A teraz, już od 3 może 2 lat tak mniej więcej jestem wolna. A przez ten mój grzech Bóg znalazł do mnie drogę, obrócił zło w dobro. Teraz jestem wolna, ale rozumiem, co to znaczy nałóg. Rozumiem, że nie pomagaja tłumaczenia, że robisz sobie krzywdę, że to straszne zło itd.
To tylko dobija. I dlatego z tego nałogu może nas wyleczyć tylko miłość. Miłość Jezusa. Mimo że teraz jestem wolna, to widzę , że taki nałóg ma później wpływ na całe życie. Że potem jest pokusa czy nawet taka nieświadoma postawa, żeby drugiego człowieka traktować jak narzedzie do dostarczania sobie przyjemnośći. Kiedy więc Pan Cie wyzwoli, a wiem, że wyzwoli na pewno,
módl się, by zabrał i wyprostował te wszystkie skrzywienia, które w Tobie spowodował ten nałóg. A gdy już będziesz wolny, to pamiętaj, że Twoja czystość będzie wspaniałym prezentem dla Twego najukochańszego człowieka.
PAN CIE WYZWOLI, TO JEST MOZLIWE.SAM SIE NIE WYZWOLISZ, ALE ON MOZE CIE WYZWOLIC.
A swoją drogą to ciekawe, ze ksiądz, u którego się kiedyś spowiadałam, jest teraz moim duchowym kierownikiem. I odprawil nasza mszę ślubna. Teraz jestem szcześliwą mężatką, jestem zupełnie uzdrowiona przez Jezusa. Do tego stopnia, ze nie postrzegam seksu jako czegoś brudnego (a to niestety jest częste u osób, które mialy takie problemy). Zaznawszy bliskości w małżeństwie, nawet wtedy, kiedy w sferze seksualnej się nie układa, nie mam ochoty wracać do dawnego grzechu I nie wracam, jest to dla mnie coraz bardziej naturalne, nie musze już tak walczyć ze sobą jak kiedyś. A to załuga tylko i wyłącznie Jezusa. walczyłam nieraz o to sama o władnych siłach, bez skutku, Ciało Jezusa mnie uzdrowiło (rzecz ważna, było pozwolenie spowiednika na przyjmowanie komunii mimo wszystko, spowiednik tak rozeznał tę sprawę i uznał, ze w przypadku nałogu moze mi pozwolić na przyjmowanie Komunii , która stała się dla mnie lekarstwem.

Mastrubacja nijak sie ma do seksu i prawdziwego poczucia bliskości małżonka. Zobaczysz, kiedy sie ożenisz.

Moja rada - znajdź madrego spowiednika, który tez będzie sie trochę znał na psychologii. I jeszcze jedna ważna rzecz - masturbacja jest aktem egoizmu, jest odzwierciedleniem jakichś innych problemów. Sfera seksualna zawsze odzwierciedla wszystkie nasze inne sfery. jEŚLI MAMY W NIEJ PROBLEMY, CZY SAMOTNIE, CZY W MAŁŻEŃSTWIE, TO ZNACZY, ZE COS JEST NIE TAK W JAKIEJS INNEJ DZIEDZINIE, ZE COŚ NA RANI itd.Poza tym, przykazanie szóste, przeciwko któremu grzeszymy masturbacją, jest przykazaniem szóstym, a nie pierwszym. Warto o tym pamiętać, bo często jest tak, ze grzesząc w sferze seksu, a jesteśmy przekonani, ze to największe zlo, jakie mozemy uczynić. Tymczasem największym złem jest.mieć innego boga, uczynić coś ważniejszym niz Bóg. Masturbacja często może być konsekwencja tego, ze złamaliśmy 1 przykazanie.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: olcia (---.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl)
Data:   2004-12-12 19:12

Wszyscy piszecie o bardzo krótkich okresach. Ja mam ten problem od 24 lat. Zaczęło sie to w wieku 6 lat i oczywiscie do 16 roku życia nie przedstawiało to dla mnie problemu z czystej niewiedzy. Osobiscie nie wierzę już, że można z tego wyjśc. Wprawdzie nie oglądam filmów i zdjęc pornograficznych dzieki Bogu. Kiedyś sporadycznie na nie zerkałam. Na szczęście nie otwieram stron tego typu, ale problem istnieje. Najciekawsze jest to, że normalna fizycznośc w telewizji np. pocałunek na ekranie wywołuje we mnie obrzydzenie. Obawiam sie, że albo jestem tak egoistycznie nastawiona [sama sobie poradzi] albo pewna część mnie przez długoletnie praktyki została zniszczona. Może szatan osiągnął to co chciał. Od 12 lat nie jestem w żadnym związku. Boje sie facetów i nie moge sobie wyobrazic, że ktoś mógłby mnie dotknąc. Pomijam fakt, że jestem osoba bardzo dumną i nie toleruje, że kobieta mogłaby sie w jaki kolwiek sposób narzucac facetowi. Teraz juz wiem, że sama sobie jestem winna, i najprawdopodobnie nigdy sie nie zakocham i nie spotkam tegpo jedynego. Taka Zosia samosia również w tym wzgledzie. Modliłam sie, różne rzeczy próbowałam. Teraz zdarza mi sie to rzadko, niemniej zdarza i chyba będę żyła z tym balastem dozywotnio, z egoistyczna wyuzdaną miłościa do samej siebie. Piszecie tu o okresach 6 lat maksymalnie. A co z ludzmi takimi jak ja? Ze wstrętnym 24 letnim stażem? Musze dodac, że na myśl o byciu z facetem robi mi sie nie dobrze. Z jednej strony człowiek bardzo by chciał, a z drugiej jest zamkniety jak w puszce wolowiny. Jeśli ktoś robi to krótko, to uciekajcie ludzie jak szybko sie da, bo po 24 latach możecie juz nie uciec. Wiem że to moja wina. Na zewnatrz tak porządna, ułożona. A w niektóre noce obłuda i zakłamanie. Ja już swój limit u Pana Boga wyczerpałam. Bóg sie zdenerwował i powieział radz sobie sama. Ilez razy możesz Mnie robić w konia? I zostałam. A diabełek sie cieszy. Z zewnatrz tak czysta i porzadna a w środku bruna i zakłamana. Jeśli ktoś z was może mi poradzic cos madrego to chetnie posłucham, ale wiem jedno: nie udam sie do żadnej wspólnoty [z całym szacunkiem do niej]. LUDZIE NIE DAJCIE SIE WROBIC W TO BAGNO, BO KARA MOŻE BYC BARDZO CIĘŻKA. WY MOŻECIE SIE URATOWAĆ JA JUZ NIE. RATUJCIE SIE. POWODZENIA.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: marta (---.ipt.aol.com)
Data:   2004-12-16 14:53

Witaj,
Obecnie jestem na etapie uzdrawiania - oczywiście przez Jezusa z tego jakże starsznego zniewolenia samogwałtem. Z doświadczenia wiem, że bardzo ważna i potrzebna jest druga osoba - jeśli to możliwe to kapłan i psycholog w jednej osobie :) dzięki Bogu ja znalazłam taką osobę... Wiem, że nie należy walczyć z samym problemem samogwałtu, bo to nie w tę stronę. Jeśli dokonujemy samogwałtu, to musimy przyjrzeć się sobie, co nas rani, co boli, co przeżywamy, bo samogwałt jest być może "produktem ubocznym" naszych innych jakże ważnych, silnych przeżyć. Wnikanie w siebie, swoje uczucia i emocje często bywa bardzo trudne, bolesne, ale zapewniam Ciebie, że warto. Bo kiedy znajdzie się źródło problemu samogwałtu, to wtedy będzie można z tym coś zrobić :) A przede wszystkim oddaj to zniewolenie Jezusowi, On jest Lekarzem, daje moc i siłę... to od Niego powinniśmy czerpać wody, bo przecież jesteśmy spragnieni. Proszę idź do spowiedzi świętej - tam czeka na Ciebie sam Jezus Chrystus. Kapłan jest tylko Jego narzędziem, ale w rzeczywistości to Chrysus jest w konfesjonale, czeka na Ciebie, to On przebacza i spogląda z miłością na każdego grzesznika. przecież ON oddał życie za nas samych i za nasze grzechy. więc głowa do góry :) zapewniem o modlitwie

P.S. CHOĆBY WASZE GRZECHY BYŁY JAK SZKARŁAT,
JAK ŚNIEG WYBIELEJĄ;
CHOĆBY BYŁY CZERWONE JAK PURPURA,
STANĄ SIĘ [BIAŁE] JAK WEŁNA.
/Iz 1,18b/

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Aśka (---.client.comcast.net)
Data:   2005-03-07 16:08

Ten link jest często cytowany na forum. Widzę, ze nasz moderator go
lubi :). Chyba sie wypowiem, od dłuższego czasu się do tego zabieram. w
jednej z wypowiedzi tu zamieszczonych jest o mnie. Pamietam jak pierwszy
raz strasznie płakałam jak zobaczyłam link do tego posta podesłany do kogoś
i tak bardzo walące po oczach słowa (czyjeś) cytujące mnie: i asia
powiedziała :(.Ktoś myślał, ze ja wygrałam że wyszłam z tego... jemu pomogło
sie to uwolnić i oby nadal trwał w czystości. mi się nie udało,moja pycha i
pewność pokonały mnie. od tamtego czasu kiedy do tego chłopaka pisałam te
słowa, mineło wieeele czasu, zmieniła sie bardzo moja sytuacja zyciowa,
wiele spraw sie pokomplikowało, wiele wyjasniło. Wiesz Aniu powiem Ci jedno,
popros Boga o rozwiazanie tego co Cie boli. Ale jak będziesz prosic nie miej
do Niego pretensji ze zrobił cos co jest nie po Twojej mysli. sama ostatnio
tego doświadczyłam, prosiłam go o cos a jak wysłuchał moich modlitw i w
wielu sytuacjach zapobiegł mojemu upadkowi, miałam do niego potem pretensje,
ze ten jeden jedyny raz mógł dać mi okazję. Głupio prosić Boga o okazję do
grzechu..... Pokrzyzował mi plany, romantycznego wieczoru.... jestem mu za
to wdzięczna, teraz, bo wtedy płakałam. i tak wkradł sie grzech, ale kto wie
gdyby moje plany sie spełniły czy nie załowałabym tego jeszcze bardziej?
zaufaj Bogu, on to poprowadzi. ja przez masturbacje napłakałam się wiele, a
teraz juz nawet nie pamietam kiedy tak upadłam. To JEGO łaska a nie moja
zasługa... Tak wyszło, że przestałam Bogu się opierać sama nie wiem jakim
sposobem i kiedy. Nie wymagaj by wszystko zmieniło sie tu i teraz..... im
bardziej będziesz walczyc tym i na siłe chcieć, tym bardziej będziesz się
opierac na sobie, a nie na Bogu, a to nie tedy droga...

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: rafal (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2005-08-22 10:05

Mam ten sam problem już od podstawówki. mam 14 lat hcę z tym jak najszybciej skończyć...Jednak za każdym razem mi się nie udaję.Chcę bardzo iść do spowiedzi i powiedzieć całą prawdę , albo bardzo się boję że ksiądz mnie potępi. Wiecie może jak kulturalnie wyjawić ten grzech , bo nie mam pojęcia jak to zrobić.wierzę że spowiedź będzie moją deską ratunku.
-----------------------
Punkt pierwszy nie jestes jedynym, ktory spowiada sie z takich grzechow. Zaden ksiadz cie nie potepi!
Jesli chodzi o wyznanie grzechu, to rozumiem ze moze byc problemem, by jakies jego okreslenie przeszlo ci przez gardlo. Jednak odwagi, idziesz z tym problemem do Jezusa, ktory na ciebie czeka. Najwazniejsze to nazwac grzech po imieniu tak by jasno bylo wiadomo o co chodzi.
Pozdrawiam. Nie lekaj sie, odwagi.
ks. moderator.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: nobody1972 (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2005-09-17 01:34

Mam ten sam problem, co Olcia. Dziękuję Ci dziewczyno za wpis. Myślałem, że tylko ja jestem TAK DŁUGO w tym bagnie. Sama masturbacja to (jeśli tak można napisać) mały problem. Gorsze są konsekwencje tego nałogu. Bez samozaparcia, wiary, wytrwałości i przede wszystkim bez pomocy Pana Boga, nie można wyjść z nałogu masturbacji.
Pozdrawiam.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Krzysiek (---.hsd1.il.comcast.net)
Data:   2005-11-20 22:24

Mam problem uzalenienia od poronografii, w dodatku dochodzi do tego jeszcze nieczystość (masturbacja), a mam 18 lat. Ciągnie się to od 13 roku życia, przeszedłem przez wszystkie stadia. Zawsze popełniałem ten grzech świadomie, początkowo nie dostrzegałem, a może i dostrzegałem, ale nie chciałem dostrzegać skutków, jakie może to wywołać. Potem gdy przybrało to już bardzo poważne rozmiary, miewałem straszne wyrzuty sumienia i zadręczenie, ale wtedy jeszcze walczyłem. Dziś możnaby rzecz jestem wypalony. Zaprzestałem walki, choć wiem że to źle. Wydaje mi się że nie mam siły, aby samemu podołać. Chodzę do dobrych spowiedników (Jezuici), ale zasadniczo poza spowiedzą to nie mam z kim pogadać o tych problemach, tzn. znam takich ludzi, ale kontakt z nimi ogranicza się do internetu. Zastanawiam się też czy się nie udać do egzrocysty - takie nałogi to przecież też forma zniewolenia, możeby mi to pomogło (modlitwa o uwolnienie? modlitwa wstawiennicza?). Z perspektywy lat dostrzegam również jakie te nałogi poczyniły skutki w moim człowieczństwie. Najbardziej chyba boli dewaluacja wartości uczuć. Następnie dewaluacja wartości i godności człowieka, a zwłaszcza kobiety - przedmiotowe traktowanie. Czasem oznaki jakiś dewiacji i zboczeń. Miewam chwile kiedy dostrzegam siebie już nie jako człowieka, a jako zwyczajne zwierze. Zajmuje to również czas i wpływa na stany emocjonalne. Konakt z Bogiem także jest zerwany, pojawia się niechęć do modlitwy, mimo tego że staram się modlić i chodze często do kościoła (jestem lektorem). Na pewno nie czuję się pełnowartościowym i wolnym człowiekiem, czasem łapie się na czymś co jest całkowicie obce i wrogie zasadom, które wyznaje. W momencie popełniania grzechu jestem świadomy tego co robie, co więcej chce tego (nałóg?), ale mam też świadomość, że wtedy jakby działa moje 2 ja... .

Pozdrawiam:
Krzysiek

P.S Raczej Ci nie pomogłem, ale naświetliłem nieco sprawę z punktu widzenia skutków.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Justyna (---.hsd1.il.comcast.net)
Data:   2005-12-26 19:35

Kiedyś mój spowiednik widząc, że spowiadam się nawet z dnia na dzień z tego samego grzechu (myśli nieczyste) powiedział, że bez dwóch zdań mam zaprzestać spowiedzi na okres miesiąca. Jednak nie chodziło tu o grzech onanizmu, niestety.A kiedy już zaczęło dochodzić do onanizmu, to mój kierownik duchowy powiedział, że wręcz przeciwnie, mam się spowiadać z tego tak często, jak to się przytrafi.
Jeśli odczuwasz już to zmęczenie i pomimo Twoich starań dochodzi cały czas do grzechu, możesz spytać spowiednika o jakieś "ulgi". Ja osobiście nie miałam odwagi nigdy się spytać wprost, "czy mogłabym odpocząć", wolę się jednak pomęczyć...
Myślę, że sęk tkwi w psychice, może to nerwica? Jak masz możliwość i przypuszczenia w tym kierunku, możesz pójść do psychologa, jak mi poradził jeden z księży przy spowiedzi (konkretnie wskazał seksuologa). Też nie skorzystałam z tej pomocy, bo nie chcę się otwierać przed rodzicami. Jeśli jednak możesz, korzystaj z każdej dostepnej pomocy. A już najbardziej z tej "odgórnej".

Pozdrawiam i życzę wytrwania w dobrym.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: kule3ka (---.hsd1.il.comcast.net)
Data:   2005-12-26 20:36

Wiesz co... bylam u spowiedzi w niedziele przed świętami... Po ponad 5 miesiacach walki i mówienia - a po co? przecież i tak znów upadne... Poszłam do spowiedzi w końcu, dostałam "zwolnienie"- idz do Komunii nawet jeśli nie uda Ci się wytrwać w czystości. I wiesz czym to zaskutkowalo... tym że do dziś jest OK!! Do dziś, czyli dziewiaty dzien wytrzymuje [strasznie to brzmi, ale nie zrozumie ten, kto sam nie siedzi w tym bagnie!!]. Walcze! Mam wole walki, co mnie zadziwia tez! Poza tym, jednak codzienna Eucharystia moze wiele zdzialac! Jak narazie to dla niej walcze o każdy następny dzien. Nie stawiam wymogów - do konca roku, ale stawiam wymóg - jeszcze jeden dzień! I tak co dzień... A może kiedyś nie będzie to już potrzebne.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Robert (---.hsd1.il.comcast.net)
Data:   2005-12-26 21:57

Pytanie o sposoby radzenia sobie z nałogiem musisz przede wszystkim zadać Twojemu spowiednikowi. Według mnie dopadła Ciebie pokusa popełnienia grzechu świętokractwa. Jak sam zauważyłeś, częste chodzenie do spowiedzi św. wydało Ci się bez sensu wobec braku poprawy postępowania. To błąd. Jeśli popełnisz grzech ciężki powinieneś jak najszybciej pójść do spowiedzi. Życie w łasce uświęcającej daje siłę do walki z pokusami i z grzechem. Trwanie w grzechu powoduje osłabienie sumienia. Sumienie to głos Boga w ludzkich sercach. Nie zagłuszaj go! Staraj się żyć zawsze w zgodzie z własnym sumieniem (zdrowym sumieniem, które widać wyrzuca Tobie, skoro masz jakąś wątpliwość).
Może znasz, a może nie znasz, w każdym razie polecę Tobie lekturę czasopisma "Miłujcie się!" www.tchr.org/milujcie . Mnie ono bardzo pomogło zrozumieć wiele spraw.
Staraj się odszukać w sobie przyczynę zła. Może być to z pozoru błahostka, np. zbyt długie i bezkrytyczne oglądanie TV. Mówisz, że kiedy nie masz co robić, lub w nerwach. Przed czynem zawsze jest pokusa. Myślę, że jesteś w stanie wyczuć pokusę. Kiedy ona nadejdzie zacznij się modlić. Matka Boska, nasz wzór czystości bardzo pomaga w takich chwilach słabości.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Maciek (---.autocom.pl)
Data:   2005-12-27 00:47

Cóż, widzę, że nie byłem jedyny....
Ja w tym siedziałem ok 8 lat (od 12 roku życia)
Myślę, że teraz problem w głównej mierze polegał na tym, iż nie byłem do końca świadomy tego, czym jest masturbacja.
W szczytowym momencie uzależnienia musiałem to robić kilka razy dziennie.
Gdy w końcu poznałem czym to tak, naprawdę jest poczułem się jak najgorszy śmieć, dopadły mnie tak straszliwe wyrzuty sumienia, że aż nie mogłem spać (serio!).
Poszedłem do spowiedzi, poczułem taką ogromną ulgę, jakbym zrzucił z siebie jakiś ogromny ciężar, no i jak ręką odjął!. Przymus robienia tego znikł (ot, tak!). Oczywiście wiadomo, że musiałem, wyeliminować wszystkie bodźce, które to wyzwalały i nieustannie modliłem się o czystość, ale i tak Łaska Boża jest przeogromna! Przestałem to robić dosłownie z dnia na dzień.....
Upadłem do tej pory dopiero po 7 miesiącach czystości (przez własną głupotę - zacząłem się wystawiać na bodźce i nie trzeba było długo czekać na efekty). Ale poszedłem do spowiedzi i wszystko jest ok.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Grażka (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2005-12-28 09:46

"zaufaj Bogu, on to poprowadzi. ja przez masturbacje napłakałam się wiele, a teraz juz nawet nie pamietam kiedy tak upadłam. To JEGO łaska a nie moja zasługa... Tak wyszło, że przestałam Bogu się opierać sama nie wiem jakim sposobem i kiedy. Nie wymagaj by wszystko zmieniło sie tu i teraz..... im bardziej będziesz walczyc tym i na siłe chcieć, tym bardziej będziesz się opierac na sobie, a nie na Bogu, a to nie tedy droga..."
Te słowa Aśki to równez moje doświadczenie... nie wiem jak i kiedy, ale Bóg uzdrowił mnie i chwała Mu za to, Pan jest WIELKI, Miłosierny i bardzo łaskawy... i kocha Cię.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Zwykły młody facet :) (---.hsd1.il.comcast.net)
Data:   2006-06-19 22:16

Moi drodzy – dla tych, którzy mają z tym problemy
Nie wiem czy to jest odpowiedni moment, ale skoro to czytacie to pewnie Pan tak zdecydował:)•
Chciałbym podzielić się z Wami tym jak Pan pomaga mi z walczyć z problemem masturbacji. Chyba w końcu znalazłem rozwiązanie jak sobie z tym poradzić:), dlatego chce się z Wami tym podzielić. Sukces w tym, żeby przestać się tym martwić:) Jesteśmy tylko ludźmi i naturą naszą jest, ze grzeszymy. Wiecie, co odkryłem?, że pomimo tego, że upadamy to Pan Jezus i tak nas kocha :) Upadasz, a On i tak Cię kocha :) Dobrze widzi, że walczysz z tym i to mu się podoba :) Nie obwiniaj się za to, jesteś tylko człowiekiem. Zauważyłem, że kiedy tylko się z tym pogodziłem, pozbywając się usilnej myśli skończenia z tym, paradoksalnie problem sam znika:) Staram się myśleć zupełnie odwrotnie, tzn. nie w stylu: "wczoraj i przedwczoraj znowu to zrobiłem :((( chce z tym skończyć!!!", tylko w taki sposób: "Dziękuje Ci Panie Jezu, że dzisiaj tego nie zrobiłem!:) Może jutro tez mi pomożesz?:)"
I zawsze z uśmiechem:) Nie ma sensu wybiegać daleko w przód. Ciesz się obecnym dniem czystości:) Mi tak się udaje, co jest dla mnie dużym sukcesem. Choć w przeciągu ponad miesiąca zrobiłem to chyba ze 3 razy (nie ma sensu liczyć), ale w ciągu tego okresu było ponad 30 dni!!! że się powstrzymałem :)
Zacząłem na to patrzeć zupełnie inaczej. Kiedy mnie kusi, mówię sobie:
"możesz to zrobić, jesteś przecież wolny, Pan Jezus dał Ci wolność. Możesz..., ale czy musisz?"
Nie wiem czy jutro też wytrwam, o pojutrze już nie umyśle:), Jeśli się nie uda, trudno. KONIECZNIE Z UŚMIECHEM wybiorę się do kościoła i do konfesjonału, bo tam spotykam przeolbrzymią MIŁOŚĆ. Do tej pory było to dla mnie jedynie słowo, całkiem niedawno dostrzegłem, co się za nim
kryje:)•
Chwała Panu za twórcę tej strony :)

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Damian (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2008-05-28 16:23

Nie umiem z tym nalogiem wygrac co dalej?
-----------------

To jeszcze raz przeczytaj uważnie cały watek - znajdziesz rozwiazanie.
moderator

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Adam (---.opera-mini.net)
Data:   2008-07-04 13:06

ciesze sie ze o tym napisałeś. zawsze doceniałem takich ludzi. wiesz mysle ze twoj problem nie jest tylko TWOJ bo sam tez mam identycznie. tez modle sie chodzę do spowiedzi i nic. dalej w to bagno ide. nie wiem czemu. mam czasem takie doły ze glowa boli. ciesze sie ze jestes. naprawde. bede modlil sie za Ciebie. wierze ze Ci sie uda. BADZ MOCNY. nie wpadaj w doły z powodu upadków. BOG widzi serce. :-) pozdrawiam

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: pomocna (83.5.22.---)
Data:   2008-11-28 22:08

Myslę, że 5 lat temu skończyłam z nałogiem. Poszłam do spowiedzi, po raz pierwszy wyspowiadałam się z tego grzechu - była to moja spowiedz z dłuższego okresu zycia. Następnie przysięgłam Bogu, ze już więcej tego nie zrobię. Niestety, problem pojawił się dnia następnego, kiedy znów zgrzeszyłam. Tym razem bolało o wiele bardziej, gdyż było obarczone przysięgą. Żałowałam bardzo, można powiedzieć, ze ciężko mi było żyć. Dosłownie. To był koszmar. Chyba po raz pierwszy zrozumiałam co tak na prawde znaczy zrezygnować z Boga. Poszłam jednak do spowiedzi i od tej pory jest ok :) I oby tak było - niech Bóg da mi siłę. I Tobie też życzę z całego serca. A da się uwierz :) Co więcej - im dłużej twasz w abstynencji, tym mniej Cię ciągnie - jak z każdym nałogiem :) Pozdrawiam i życzę wielu Łask Bożych

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: A. (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2009-12-10 10:23

Modlitwa o uzdrowienie z masturbacji:
Jeżeli w Twoim życiu zdarzały Ci się grzechy masturbacji, to wzbudź w swoim sercu szczerą intencję uzdrowienia:
Duchu Święty, który widzisz całą moją przeszłość. Ty najlepiej znasz moje słabości i upadki. Przychodzę do Ciebie z raną masturbacji. Uzdrów mnie, proszę, z tych poniżających czynów, za które z serca przepraszam i proszę o wybaczenie. Pomóż mi nie tylko za każdym razem wyznawać ten grzech na spowiedzi św., ale też przebaczać go sobie samemu/samej. Naucz mnie szacunku
do mojego ciała, które jest Twoją Świątynią. Napełnij mnie a nowo poczuciem intymności, wstydliwości i czystości. Pomóż mi otwierać się na innych i im pomagać. Przeniknij Bożą miłością moje ciało, serce i całą moją płciowość. Duchu Święty, umacniaj mnie w chwilach pokus i naucz mnie odwracać od nich
uwagę. Amen.


Modlitwa uzdrowienia ze skutków kontaktu z pornografią:

Jeżeli w ciągu Twojego życia miałeś/aś jakikolwiek kontakt z pornografią, to wzbudź w swoim sercu szczerą intencję uzdrowienia:
Duchu Święty, Obrońco człowieka, przynoszę Ci ból mojego serca, którym był kontakt z pornografią. Wyrwij mnie z tej śmiertelnej matni. Przetnij wszystkie nici zła, które poprzez ten grzech są jeszcze w mojej duszy. Wiem, że nic samemu/sama nie mogę uczynić. Przychodzę więc, Duchu Święty, prosić o pomoc w zerwaniu z tym uzależnieniem. Uzdrów błagam moją wyobraźnię i pamięć. Oczyść moje ciało i skrzywione pragnienia. Wypełnij mnie Bożym Światłem i Bożym Słowem. Zatop mnie w Bożym Miłosierdziu. Zanurz mnie na stałe w Ranie Konającego Serca Pana Jezusa, który daje każdemu zbawienie. Wiem, że Chrystus wychodzi na drogę każdego człowieka, aby mu
pomagać i prowadzić do nieba. Pomóż mi, Duchu Święty, trzymać się zawsze drogi czystej miłości, aby nie krzywdzić nikogo spojrzeniem, myślą, słowem czy uczynkiem. Daj mi siłę dbać o czystość intencji. Naucz mnie prawdziwie kochać. Amen.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: SWer (---.xdsl.centertel.pl)
Data:   2009-12-13 21:11

Wiesz, mi pomogły rekolekcje Ewangelizacyjne Odnowy w Duchu Świętym. Trwały przez 9 tygodni co tydzień i wyszedłem z tego choć jestem czujny.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Halinka (---.icpnet.pl)
Data:   2009-12-13 22:28

Dziękuję za piękne, szczere świadectwa.
Pan Bóg darmo dał mi łaskę zerwania z nałogiem. Nawet na dobrą sprawę nie zauważyłam tego co się stało.
Byłam na nabożeństwie do Ducha Świętego i członkowie wspólnoty charyzmatycznej położyli na mnie ręce. Żadnych fajerwerków, niczego - żadnego płaczu, upadania, ciepła, jak to deklarowali inni. Ok - pomodlili się, dziękuję.

Pomyślałam, że Bóg przychodzi kiedy chce i jak chce i widać nie jestem na to gotowa, a może jest coś we mnie co muszę jeszcze zmienić.
Dopiero później zdałam sobie sprawę, że dostałam coś o co nie prosiłam; wyzwolenie z nałogu. Zauważyłam że tego "nie potrzebuję" zupełnie. I wtedy już wiedziałam, że to co odczułam jako zwykłe nałożenie rąk, było wielką łaską od Ducha Świętego - otrzymałam dar o który nie prosiłam darmo. Choć zmagałam się wiele miesięcy z tym wstydliwym problemem, to łaska Boga pozwoliła go rozwiązać dosłownie w ciągu chwili.
Traktuję to jako jedną z największych pociech, której mi udzielił Pan.
Walczę z innymi wadami, z którymi też mi trudno i ciągle upadam. Ale myślę sobie też tak, że Bóg daje nam trudności w życiu, też ku naszemu zbudowaniu. Choć upadam, czasem na pysk, wstaję i mam oczy utkwione w Panu. Trochę jak dziecko które musi 1000 razy upaść, żeby w końcu nauczyć się chodzić. Może to zmaganie z sobą ma szczególne znaczenie dla mojego zbawienia i zbawienia innych ludzi? Może warto je ofiarować Panu. Tak myślę, że życie świętych też obfitowało w wiele trudności i to był ten czynnik, który ich "uświęcał". Chcę moje zmagania ofiarować Bogu w intencji zbawienia swojego i innych grzeszników. A choć upadnę, nie chcę tego bardzo, bardzo. Ale upaść tak naprawdę, to znaczy załamać się i nie kontynuować dalej drogi do Niego.
Kiedyś ksiądz na kazaniu powiedział o mnichu który miał kiepskie "noty" w zakonie, i był obiektem kpin, bo ciągle się spóźniał. On pomimo że bardzo nie chciał być spóźnialski i konstruował ciągle różne wymyślne urządzenia, żeby tylko być punktualnie, nieustannie nadal przychodził po czasie. Po śmierci w niebie św Piotr go przywitał serdecznie :) Dla Pana Boga też ważne było nastawienie i pragnienie - Liczyło się to że bardzo chciał i próbował ze wszystkich sił. Zawsze jakoś pocieszam się, że to Miłosierdzie jest pierwszym przymiotem Boga, a sprawiedliwość pewnie jednym z kolejnych.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: deseo (---.89.108.10.static.crowley.pl)
Data:   2010-01-06 11:44

zapraszam na www.slaa.pl

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: wp.pl (---.dyn.iinet.net.au)
Data:   2010-08-26 02:06

Masturbacja ma swoje gorsze strony. Jakie?

Przedwczesny wytrysk
To oczywiście problem dotyczący mężczyzn. Coraz większej grupy mężczyzn – warto by dodać. Choć większość z tych przypadków ma swoje źródło raczej w problemach zdrowotnych, to u młodych mężczyzn kłopoty z przedwczesnym wytryskiem mogą być też związane z nieumiejętnym masturbowaniem się. Mózg masturbującego się mężczyzny koduje osiąganie erekcji na skutek określonego sposobu stymulacji, co sprawia, że jest ona niemożliwa lub znacznie trudniejsza do osiągnięcia w inny sposób.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: wp.pl (---.dyn.iinet.net.au)
Data:   2010-08-26 02:07

Skrócenie czasu stosunku seksualnego
Nasz mózg szybko uczy się zapamiętywania różnego typu bodźców, jakie wpływają na nasz organizm. Podobnie, jak zapamiętujemy rodzaj stymulacji, jaki przynosi nam największą satysfakcję, zakodowaniu ulega czas stymulacji, po jakim następuje wytrysk lub orgazm. Podczas autostymulacji zarówno wytrysk jak i orgazm osiągany jest zwykle wcześniej, niż kiedy uprawiamy seks w parze. Dzieje się tak zarówno dlatego, że często masturbujemy się w pośpiechu, obawiając się, że ktoś nas podczas tej erotycznej zabawy z samym sobą nakryje, ale też dlatego, że lepiej znamy potrzeby własnego ciała i wiemy, co przyspieszy dotarcie na szczyt. Tego typu reakcje organizmu utrudniają współżycie, zwłaszcza, że aby osiągnąć orgazm kobieta potrzebuje zwykle ok. 13 minut więcej niż mężczyzna.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: wp.pl (---.dyn.iinet.net.au)
Data:   2010-08-26 02:08

Zaburzenia orgazmu
Masturbacja ma prowadzić do orgazmu. Jako jedną z wielkich zalet tego rodzaju autostymulacji wymienia się właśnie to, że uczymy się w trakcie masturbacji reakcji własnego organizmu na różne rodzaje dotyku. Dowiadujemy się, co sprawia nam przyjemność, a co nam zupełnie nie odpowiada. Jednak jak w przypadku przedwczesnego wytrysku, tak i zaburzenia orgazmu wynikają z utrwalenia nawyków, które pozwalają osiągnąć orgazm tylko w trakcie autostymulacji. Te fałszywe nawyki reagowania seksualnego sprawiają, że wiele par uskarża się na niemożność osiągnięcia orgazmu w trakcie stosunku seksualnego. Podobnie dzieje się w przypadku kobiet używających wibratora do autostymulacji. Żaden męski członek nie jest w stanie zachować się jak wibrator, nauka przeżywania orgazmów za sprawą wibratora może więc prowadzić do rozczarować w kontakcie z mężczyzną.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: wp.pl (---.dyn.iinet.net.au)
Data:   2010-08-26 02:08

Uzależnienie od masturbacji
Kolejny problem, o którym mówi się zdecydowanie zbyt rzadko. Masturbacja, jak każda inna czynność silnie wpływająca na emocje, ma właściwości uzależniające. Wiele osób uznaje autostymulację za świetny sposób nie tylko na rozładowanie napięcia seksualnego, ale też napięcia w ogóle. Tak jak inni pod wpływem stresu sięgają po słodycze, alkohol czy papierosy, tak osoby uzależnione od uczucia ulgi, jakie daje im masturbacja, rozładowują napięcie właśnie poprzez autostymulację.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: wp.pl (---.dyn.iinet.net.au)
Data:   2010-08-26 02:09

Maskowanie problemów w związku
W dojrzałej relacji seksualnej osoby współżyjące ze sobą czerpią przyjemność z seksu, a nie masturbacji. Jeśli nie są w stanie przeżyć rozkoszy z osobą, z którą współżyją, i muszą uciekać się do masturbacji, to pierwszy sygnał, że w związku dzieje się coś niedobrego. Długotrwałe stosowanie takiej metody zapewnienia sobie satysfakcji seksualnej niemal na pewno doprowadzi do rozpadu związku. Jeśli para mimo usilnych starań nie jest w stanie zapewnić sobie nawzajem przyjemności ze stosunku seksualnego, zamiast uciekać w masturbację, warto raczej skorzystać z pomocy seksuologa.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Patryk (---.koronowo.com.pl)
Data:   2011-05-14 15:51

W pewnym momencie życia trzeba przestać traktować Boga jak Kogoś, kto ciągle patrzy mi na ręce, przez Kogo deprymuję się, przez Kogo paraliżuje się moje życie, a w tym relacja do Niego. Nieraz trzeba oddzielić to, co jest naturalne, a więc moralnie usprawiedliwione, od tego co jest Boże, a co należy pogłębiać. Wiara i seksualność. Nie można nadwyrężać wiary w życiu człowieka, ale także akcentować nazbyt seksualności w mojej relacji do Boga, bo nie to jest najważniejsze. Pragnę powiedzieć, że czasem na chłodno należy pomyśleć nad tym, czy jestem z Nim dlatego, bym poczuł się lepiej, czy dlatego, że zawsze wiem, iż mogę do Niego wrócić, przyjść jak do dobrego ojca? Bo myślę, że wielu ludzi w nałogach chce sobie coś udowodnić, a jeśli wszelkie zamierzenia spełzną na niczym i okażą się kompletnym fiaskiem, należy za to obwiniać Boga, ale On nie jest od regulowania tego co zostało nadszarpane. Od tego są terapeuci i myślę, że Bóg jest cichym doradcą, ale daje nam pomoc ludzi, którzy poprzez swoją perswazję i sposób zaangażowania są w stanie nam pomóc. Istnieje pewna synteza wiary i osiągnięć współczesnej psychologii i oddziaływania jej na człowieka, dlatego wielu kapłanów wybiera drogę psychologii vide ks. dr Marek Dziewiecki, bo wiedzą, że również przez to Bóg może pomóc nam stanąć na nogi. Modlitwa zawsze jest uniwersalnym lekarstwem na wszystko, ale często pomija się w tym aspekt własnej wolnej woli i systematycznego korzystania z tego co Bóg nam dał w darze psychologii i współczesnej terapeutyki.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: polk (---.xdsl.centertel.pl)
Data:   2011-08-04 21:09

Pragnę tylko powiedzieć, że Jezus żyje i nadal uzdrawia. Również uwalnia, np. z nałogów. Człowiek nie jest w stanie poradzić sobie SAM z pewnymi nałogami, czy nawet czasem poprzez inne osoby. Ale Jezus potrafi temu zaradzić. Pomoże nam, jeśli o to poprosimy.
Sam żyłem w nałogu masturbacji przez długie lata. Ale Jezus mnie uwolnił podczas rekolekcji Ojca Jamesa Manjackala. http://www.jmanjackal.net/pol/polretir.php
Dlatego zachęcam wszystkich zniewolonych do szukania pomocy w pierwszej kolejności u naszego Ojca w niebie. :) Chwała Panu. :)

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: tomek (---.xdsl.centertel.pl)
Data:   2011-10-10 22:04

Tez już mam dość tego dziadostwa. Po każdym moim upadku przepraszam Boga za to co zrobiłem i obiecuje Mu poprawę. Wierze w Chrystusa, że mi pomoże. Trzeba tylko samemu tego chcieć.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Maja (---.pz1-nat.espol.com.pl)
Data:   2011-12-29 19:33

Widzę, że wątek jest dość długi, więc postanowiłam napisać i swoją część życia związaną z tym grzechem opowiedzieć.
U mnie zaczęło się to pod koniec podstawówki. Oglądałam z rodzicami film w tv (nie będę opowiadała fabuły, bo w sumie nie pamiętam). Zdecydowanie nie był to film przeznaczony dla mojego wieku, bo zawierał treści niestosowne dla mnie. Zobaczyłam fragment i postanowiłam zobaczyć, czy to działa tak samo. W takim wieku, człowiek odkrywa swoje ciało i też je odkrywałam. W mojej codzienności narastały problemy rodzinne. Wcześniej nie chodziłam też do kościoła, tylko na rekolekcje wielkopostne organizowane przez szkołę i parafię, na której znajdowała się szkoła (swoją drogą bardzo je lubiłam). W tym samym czasie (zakończenie podstawówki) zmarł papież Jan Paweł II. Osobiście poczułam się jakbym straciła kogoś bardzo mi bliskiego, przypomniał mi się dziadek (zmarł jak miałam 2 lata). W głowie pojawił się pstryczek -> czas pójść do spowiedzi, będzie to trudne, ale dasz radę. No niestety nie dałam rady, wtedy pójść. Pojawił się kolejny grzech, mianowicie zabieranie pieniędzy mamie z torebki (poszłam w ślady ojca). Rodzice jako poniekąd karę, czy też "odkupienie swoich win" kazali mi i mojemu bratu iść do spowiedzi. Mentalnie byłam na to przygotowana, ale wtedy nie wiedziałam, że masturbacja jest grzechem i w ogóle czymś złym (Nawet nie pamiętam czy się z tego wcześniej spowiadałam). Zaczęłam więc przygotowywać się do bierzmowania, a dokładniej byłam co tydzień na Mszy św., do spowiedzi chodziłam co miesiąc. W tym okresie grzechy były raczej "mniejsze". Odkrywałam swoją wiarę, bardzo mi się to podobało, chciałam być jak najbliżej parafii (pomagałam sprzątać itp.) i Kościoła. Po bierzmowaniu, nadszedł czas zmian. Czas wydorośleć, jednak nie chciałam zostawić Kościoła, wiary. Upadałam co raz częściej. Mimo to zdarzało się, że miesiąc przerwy miałam, czasem 2 lub 3. Najwięcej zmian przyszło w poprzednim roku szkolnym. Byłam wtedy w 3 liceum. Poznałam kapłana (jeszcze wtedy diakona), który swoim stylem bycia, modlitwy, wiary urzekł mnie do głębi. Byłam na etapie -> nie chcę już tego grzechu, brzydzę się nim. Ale tu był mój błąd. Nie akceptowałam siebie, ze swoimi wadami, a to klucz do sukcesu.
Wracając. Ten kapłan, zaczął działać, organizować, a tu wyjazd na Dni Młodych, Lednicę, zapraszał na pieszą pielgrzymkę, jakieś konkursy nie konkursy. Postanowiłam się w to zagłębić, by nie myśleć o grzechu, z którym się męczyłam (generalnie całe gimnazjum i liceum, uważana byłam za kujona, który się uczy ciągle, a ja się nigdy nie uczyłam, no może w liceum, ;) ale to była powłoka zewnętrzna, nikt nie wiedział co we mnie jest w środku, co się dzieje u mnie w domu).
Przedostatni upadek był we wrześniu tamtego roku, potem nie wiem kiedy, ale w maju były Dni Młodych, na które pojechałam. Wspaniałe 4 dni. W 3 dzień, wieczorem, miało miejsce nabożeństwo pokutne, spowiedź. Wybrałam się do spowiedzi. Zanim przystąpiłam do kratek konfesjonału strasznie się bałam, nie wiedziałam jak mam powiedzieć, ale wiedziałam, że chcę z tym grzechem zerwać na zawsze. Uklęknęłam powiedziałam swoje grzechy i że więcej nie pamiętam, a kapłan do mnie uśmiechasz się, a ja (że często się śmieję, mimo to że strach mnie przeszedł, że może mnie nie rozgrzeszyć przez to) uśmiechnęłam się, a nawet zaczęłam się śmiać. Ksiądz skupił się właśnie na tym uśmiechu, pytał czy śmieję się często. Mimo to, że spowiedź minęła, wracając nie mogłam przestać się śmiać. Jakże działanie Pana Boga w tym sakramencie jest wielkie. :) Wielkość tego faktu, uświadomiłam sobie właściwie przed chwilą, może to doda mi otuchy do kolejnych spowiedzi, by się nie bać, bo Jezus na nas zawsze czeka. :) Jeszcze jedno. Co mnie tak naprawdę pchało do spowiedzi? Każdy kogo spotkałam mówił mi: Jezus Cię kocha. Jezus Cię kocha. Jakże piękne słowa. :)

Od tamtego czasu nie mam tego grzechu na sumieniu. Jednak szatan chce bym go popełniła. Ciągle mnie kusi, non stop. Jednak nie chcę upaść. Z jednej strony wiem, że to grzech ciężki, z drugiej zaś nie chcę stracić tego, co do tej pory uzyskałam. Dziękuję Bogu za ten czas. Modlę się, by mi pomagał, bo wiem, że z pokusami sama sobie rady nie dam.
Pomocne także były dla mnie wyjazdy na Lednicę, piesze pielgrzymki do Częstochowy i Myśliborza, chodzenie co tydzień do kościoła (bo w liceum, też nastąpiło załamanie i nie chodziłam na Msze św.)
Jeszcze na sam koniec. Początek roku 2011 do końca roku szkolnego, to była intensywna nauka, głównie na poprawę ocen i do matury. Okazało się, że będę miała średnią z paskiem 4,75 pierwszy raz w życiu (o czym zawsze marzyłam). Pozdrawiam.
P.S Warto walczyć z grzechem. Jeżeli przeczytałeś/aś moją wypowiedź - dziękuję, :) mam nadzieję, że pomoże Ci w wyjściu z grzechu, nałogu. Pamiętaj Jezus Cię kocha.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Marcin (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2011-12-31 18:46

Tak, dla kogoś kto zdaje sobie sprawę z wielkości tego grzechu, naprawdę to jest problem. Wydaje się, że to sytuacja bez wyjścia, a jak do tego dojdzie jeszcze pornografia, która jest jednym wielkim bagnem i kłamstwem, w takiej sytuacji może pomóc tylko Pan Jezus. Czytaj świadectwa osób, którym udało się wyjść z tego nałogu. Mnie bardzo pomogła Koronka do Najświętszego Serca Pana Jezusa wg. Św. Ojca Pio. Musisz się tylko modlić z wiarą. Nie przestawaj wierzyć. Nigdy nie powtarzaj słów: "nigdy już tego nie zrobię". Tylko Bóg może Cię uratować, Ty sam nic nie możesz, musisz to zrozumieć. No i jeszcze jedno: jeśli posiadasz wiadome czasopisma czy oglądasz strony, których dojrzały mężczyzna nie powinien oglądać, musisz z tym skończyć od zaraz. Gazety zniszcz i powiedz jeszcze Panu Jezusowi, albo Maryi, że postanawiasz przez np. miesiąc bardzo starać się, aby nie oglądać tych stron. To naprawdę pomaga. Musisz jednak pracować nad sobą i unikać pozorów zła.

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Lost (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2012-01-08 19:17

Dziś znowu upadłem i chwilami wydaje mi się tak jak pewnie dziesiątkom ludzi, których spotykam na ulicy (z tym, że oczywiście nikt o tym otwarcie nie mówi) - z tego nie da się wyjść. I z takim też nastawieniem po raz kolejny wpisałem w google: "jak wyjść z masturbacji". Czytałem już dziesiątki takich odpowiedzi i rad jak te powyżej mojej odpowiedzi i z całą pewnością wszystkie z nich niosą jakąś wartość.
Doszedłem jednak do pewnego wniosku, którym chciałbym się podzielić. Wydaje mi się, że ABSOLUTNIE NAJWAŻNIEJSZA w walce z tym nałogiem jest umiejętność znalezienia w sobie wewnętrznej siły w kryzysowych momentach.
Ot po prostu. Cokolwiek Ci ją daje: modlitwa, myśl o najbliższych, Eucharystia. Ale nie tylko one.
Ze swojej strony na te chwile chciałbym przedstawić kilka cytatów-myśli, które nieraz naprawdę podtrzymują mnie na duchu:
- "Kto walczy - już jest zwycięzcą!"
- "Kto potrafi pokonać innych - jest silny, kto potrafi pokonać siebie - jest potężny" (wiem wiem - było na demotywatorach)
- "Wyrzuć z siebie tę piekielną machinę! Naucz się kochać i być kochanym!" D. Koontz "Północ"

- "Ważne jest uświadomienie sobie nawet najmniejszych sukcesów" Bear Grylls (przy okazji polecam wstęp do książki Bear'a Gryllsa "Urodzony, by przetrwać" naprawdę daje "kopa" w walce z sobą jeśli się go odniesie do walki z nałogiem, bo z tego co widzę survival i walka o czystość mają ze sobą naprawdę dużo wspólnego)
Pozdrawiam wszystkich walczących i życzę powodzenia, a sam no cóż w trakcie pisania tej odpowiedzi doszedłem do wniosku, że zaczynam od nowa. Co z tego, że po raz 873 czy tam który. Co z tego, że mija 9 rok odkąd znalazłem się w tym bagnie. Wbrew logice wbrew swoim słabością wbrew złu wbrew tym którzy mówią, że z tego nie da się wyjść zaczynam od nowa. Tych, którzy czytając to co tu piszę są w takiej samej sytuacji jak ja - zapraszam do wspólnej walki.
Na koniec jeszcze jeden cytat, też Bear'a Gryllsa - dla mnie najważniejszy bo pomógł mi już dziesiątki, jeśli nie setki razy, nie tylko w walce z nałogiem:
- "Nie wyobrażam sobie, by dało się odnieść w życiu sukces, jeśli człowiek nie zaangażuje się w to całym sercem. To samo dotyczy sztuki przetrwania - ci, którym udaje się wyjść z opresji, niezależnie od płci, zawsze dają z siebie wszystko. Zarówno w życiu, jak i w survivalu, jeżeli się łamiesz, przegrywasz".

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Rafał (---.xdsl.centertel.pl)
Data:   2012-02-06 12:43

Bardzo ci dziękuję za ten wpis na forum. To naprawdę pomaga. Tak jak już napisałem rzeczywiście najważniejszym zdaje mi się (z perspektywy czasu) odkrywanie tego cudu łaski Bożej. Bo ona jest najważniejsza. To ona może właśnie napełnić człowieka i pozwolić mu odkryć te nową rzeczywistość - powstawanie z upadku jest ważniejsze od niego samego. TO świat i nasze instynkty chciałyby abyśmy skupiali się na swojej marności (vanitas vanitatum et omnia vanitas - jak pisał Kohelet 1,2).

Ale my mamy nową jakość - a mianowicie to, że KTOŚ oddał za nas życie i będzie oddawał do końca świata, przecież czujemy JEGO obecność w kościele (niestety nałóg i cierpienie z powodu masturbacji i pornografii, obwinianie się może to zmienić, może przerodzić Msze św w koszmar - czujemy wtedy pustkę, spotkania formacyjne jeśli na takie trafiamy (uczestniczyłem w nich także wtedy gdy jeszcze nie walczyłem z grzechem, a go tolerowałem) nie dają nam radości.

Ważne jest też świadectwo innych, abyśmy się wspierali w walce i abyśmy cieszyli się, że dziś mamy 16-stopniowy mróz, a nie myśleli o tym, jak bardzo jesteśmy okropni, skoro upadamy. Za św Pawłem można powtórzyć: "ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny" (2 Kor 10,12b). Bo my chcemy przez tę radość znaleźć spokój. Ważne jest też czerpanie radości od tych, którzy na szczęście są daleko od grzechu i patrzenie na ich radość. Mam 18 lat, (nie wiem jak ty drogi odbiorco) i naprawdę cieszy mnie widok uśmiechu na twarzach moich koleżanek (pięknie się śmieją) i tak mi jest żal, że nie jestem czysty. Ale do tego trza dążyć całym sobą, by takim czysty być. Módlmy się wiec do Maryi, Matki Czystej Miłości, koronką do Jej serca i jakkolwiek inaczej. Z modlitwą (i z prośbą o modlitwę).

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: P (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2012-05-26 20:21

Byłam u spowiedzi. Tak się bałam, wstydziłam. Rozpłakałam się, wyłam wręcz. Po wyjściu, ksiądz się wychylił, sparaliżował mnie strach, ale to Bogu wyznałam grzechy, a nie księdzu. Tylko tak jakoś mi dziwnie. Proszę o modlitwę i wsparcie.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: a (---.204.103.50.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2012-10-04 02:18

Dużo już zostało powiedziane, więc napiszę krótko.

NAJWAŻNIEJSZE, to uświadomić sobie, że wszystko zależy OD GŁOWY, nie od ciała. Najgorsze jest fałszywe przeświadczenie, że uzależniony organizm "na odwyku" będzie domagał się tego, do czego się przyzwyczaił. Nieprawda. Jeśli pokona się skłonności psychiczne, z fizycznymi będzie dużo łatwiej.

Palacz na odwyku ma do pokonania trudności fizyczne. Organizm chce na fajkę, bo dostawał ją regularnie. Podobnie alkoholik. A w przypadku omawianego uzależnienia, jak pokonasz skłonności psychiczne, to masz już "z górki". Nie trzeba stopniowo odzwyczajać organizmu. Można zerwać z dnia na dzień, jeśli ktoś umie poukładać sobie dobrze w głowie. To nie palenie, gdzie trzeba ratować się plastrami, zmniejszając dawki. Tu wystarczy jakiś mocny bodziec, zmieniający GŁOWĘ, a ciało samo da radę.

A jak zmienić głowę? Przyjaciele, zintensyfikowanie innych aktywności czy zainteresowań. Książki, sport, hobby. I koniecznie modlitwa. Bez Boga nie ma opcji.

Powodzenia.

 Re: Masturbacją mnie chyba wykonczy.
Autor: bolek (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2012-11-20 20:14

Szczerze mówiąc wpisałem w wyszukiwarce tylko hasło "Manjackal", jako, że ciekawy byłem co dobrego o o. Jamesie można przeczytać. No i proszę, m.in. dowiaduje się, że jednego z kolegów na rekolekcjach JM uwolniono od tego samego co i mnie.

Najlepsze jest to, że przed rekolekcjami praktycznie nie wierzyłem, że kiedyś całkowicie się uwolnię od tego diabelstwa. Próbowałem jakoś przestać, ale to wracało coraz intensywniej...

Sam fakt, że to znikło po 3dniowym spotkaniu z Manjackalem jest cudowny, ale jeszcze bardziej niesamowite jest to, jak bardzo człowiek się stacza, kiedy nie ma w sobie Ducha Świętego - bo tak było dotychczas ze mną. Duch Święty rozpościera przed tobą horyzonty - impossible is nothing!

Dodam, że na kilku płaszczyznach mojej psychofizyki są pozytywne zmiany, w życiu również.

Wyobraźcie sobie, że paliłem również papierosy i absolutnie nie prosiłem o uzdrowienie z tego grzechu. Bóg jest jednak jajcarzem i myślę, że poprzez odebranie mi chęci wciągania dymu do płuc chciał trafić do mojej osoby, mówiąc: "tego się na pewno nie spodziewałeś, co cwaniaczku:) "?

Palenie odeszło, tak po prostu. Masturbacja też. To jest prawdziwy cud. Dzięki Ci kochany Boże!

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Krzysztof (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2012-12-28 02:07

Nie mam wątpliwości co do tego, iż modlitwa, żarliwa i pokorna, pomaga w przezwyciężaniu pokus, także dotyczących tej sfery życia. Modlitwa pomaga żyć w czystości. Modlitwa pomaga wrócić do życia w czystości, wyjednywa u Boga za wstawiennictwem świętych potrzebne łaski.
Modlitwa jest potrzebna, jest niezbędna, konieczna.
Pokorna modlitwa pomaga też pokornie spojrzeć na siebie, na moje człowieczeństwo i moją seksualność. To spojrzenie, pozbawione fałszu i obłudy pozwala uczciwie oddzielić to co we mnie jest świadomie grzeszne(z mojej winy), od tego co jest biologią.
Organizm mężczyzny funkcjonuje w taki sposób, że właściwie nie ma potrzeby "pomagać" (poprzez masturbację) w rozładowaniu seksualnego napięcia. To napięcie powinno być rozładowane samoczynnie poprzez tzw. zmazy nocne i taka sytuacja dla mężczyzny samotnego oraz pragnącego żyć w czystości, to ideał.
W moim przypadku zmazy nocne nie pojawiają się a napięcie seksualne ciągle rośnie i domaga się ujścia. Siła tego napięcia jest tak wielka, że w jednym momencie może zawładnąć myślami do tego stopnia, że choć jestem bardzo wierzący to ulegam czasem pokusie jak najszybszego rozładowania. Gdy nie ulegam pokusie wówczas pojawia się kolejny problem. Po kilkumiesięcznej wstrzemięźliwości obok napięcia seksualnego pojawia się ból jąder utrudniający codzienne funkcjonowanie. Wówczas masturbacji też towarzyszy ból.
Lekarze specjaliści doradzili mi znaleźć partnerkę i rozpocząć regularne życie płciowe... , tylko że ja jestem wierzący i nie mogę poszukać sobie jakiejś partnerki, ani też nowej żony. Dlatego ze swojej sytuacji staram się nie robić dramatu. Mówię sobie: "wytrzymaj, ile się da" bo okres zadręczania się mam też za sobą i wolałbym aby to nie wróciło.
Na koniec powtórzę jeszcze raz: nie mam wątpliwości co do tego, iż modlitwa, żarliwa i pokorna, pomaga w przezwyciężaniu pokus, także dotyczących tej sfery życia. Modlitwa pomaga żyć w czystości. Modlitwa pomaga wrócić do życia w czystości, wyjednywa u Boga za wstawiennictwem świętych potrzebne łaski.
Pozdrawiam

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Piotrus (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2014-03-29 13:46

Koledzy onaniści z onanizm.pl przetłumaczyli plik 'karmić właściwego wilka':
http://onanizm.pl/index.php?/topic/13015-poradnik-kurs-wychodzenia-z-nalogu-karmic-wlasciwego-wilka/

Tam jest opisany problem od strony naukowej, kilka technik pomagających w walce z masturbacją, a po wszystkim grupy 12-krokowe i zachęcenie do modlitwy.
Z Bogiem, Piotruś

 Re: Masturbacja mnie chyba wykonczy.
Autor: Damian (---.dip0.t-ipconnect.de)
Data:   2014-06-26 13:53

Jesli naprawde tego chcesz i sie o to szczerze pomodlisz to Pan Bog Cie wyslucha nie ma inne opcji bo sam tak powiedzial. Nie robie juz tego od 6 miesiecy jak widze dziewczyne to podoba mi sie i pociaga mnie seksualnie, ALE po prostu nie mam ochoty i wgl mnie nie karci aby sie zadowolic samemu.Jak gdybym stracil ten odruch. Sam tego nie pojmuje po prost Bog to ode mnie zabral i tyle, jestem wolny w Jezusie Chrystusie. Zaufaj Mu, to bardzo prosta relacja. Tez musisz sobie uswiadomic jak wielka przykrosc sprawiasz Bogu i jak wielki jest to grzech. Pozdrawiam Bog z wami.

„Beze Mnie nic nie możecie uczynić” (J 15, 5)

"Nie troszczcie się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i błaganiach z dziękczynieniem powierzcie prośby wasze Bogu, A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie"
(Fil 4, 6-7)

"Dlatego powiadam wam: Wszystko, o cokolwiek byście się modlili i prosili, tylko wierzcie, że otrzymacie, a spełni się wam."
(Mk 11,24)

"Gdy będziecie mnie wzywać i zanosić do mnie modły, wysłucham was. A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem"
(Jer 29, 12-13)

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat: