logo
Poniedziałek, 27 luty 2017
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Boję się o swoje zbawienie.
Autor: Piotr (23 l.) (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2017-02-10 22:46

Boję się o swoje zbawienie. Jestem, tak mi się wydaję, w kryzysie duchowym i życiowym. Boję się trafić do piekła, choć zapomniałem jak smakuje cierpienie. Czuję w sobie pychę, z drugiej strony czasem nie wiem, czy mi się to tylko wydaje, czy tak jest. Spowiedź? Chciałbym, ale boję się nie być w stanie udźwignąć ciężaru zmiany, mam problem z masturbacją, to materia ciężka, a wielkości swojej dobrowolności oceniać nie umiem a lękam się świętokradzkich spowiedzi (byłem niby tydz. temu do spowiedzi, ale często miewam takie wątpliwości) Mocno pozmieniałem swoją psychikę i emocjonalność, osobowość w ciągu ostatniego półtorej roku, tak że teraz trochę się gubię i do końca sam nie wiem jaki jestem. Jeszcze moje obrażenie się/odrzucenie na religii trwające ok. rok, które ciąży nade mną (bo np. "wtedy się nie masturbowałem", "wtedy czułem się lepiej", różne rzeczy pogłębiające dezorientację) Chciałbym uciec od tej wygodnej sielanki, której żyję, choć czasem gubię się w moralnej ocenie siebie, może zdarzać mi się zanadto się obwiniać, albo usprawiedliwiać (to chyba często). Nie pracuję, nie studiuję, robię zaległą pracę dyplomową, ale sam nie wiem czy to że mi ona do przodu dość słabo idzie, szukać przyczyn w swoim lenistwie, czy usprawiedliwiać się przyczynami zewnętrznymi, psychicznymi (?) (np. bo rodzice na mnie źle wpływają albo bo nie spotykam się z ludźmi za wiele). W sumie często znajduję usprawiedliwienie na wszystko, a z drugiej strony bywa, że obwiniam się za wszytko i mam myśli "jestem złym człowiekiem", "nic ze mnie dobrego nie będzie".
Rodzice myślą, że robię pracę dyplomową, ja też tak często myślę, choć często mam myśli, że tylko udaję przed samym sobą, że ją robię, tak na prawdę uciekając od życia. Dość łatwo uciekam w odrealnienie. Poza tym nie ogarniam relacji z rodzicami, mam wrażenie, że mi szkodzą, ale raz nie wiem co z tym zrobić, dwa nie wiem czy to tylko wrażenie.
Trochę się zatkałem w życiu, ale czuję się egoistą i egocentrykiem myślącym prawie tylko o sobie.
W ramach wdzięczności obiecuję się pomodlić za odpowiadających.

 Re: Boję się o swoje zbawienie.
Autor: 0987 (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2017-02-11 13:19

Polecam Ignacjański Rachunek Sumienia (klik). Nie usprawiedliwiaj się, ale też umiej zauważać w swoim życiu również dobro. Proś Pana Jezusa o pomoc, o potrzebne łaski i nie poddawaj się.

Polecam Ci książkę ks. Jana Kaczkowskiego i Joanny Podsadeckiej „Dasz radę. Ostatnia rozmowa". Większość pytań zadają internauci. Jest tam też dział o masturbacji, lecz polecam przeczytać całą książkę. Zapomnij o niej. Staraj się robić coś innego, próbuj nie ulegać pokusom, a gdy one będą, proś Matkę Bożą lub św. Michała Archanioła o pomoc w walce o czystość, o nieuleganie pokusom.

Nie poddawaj się, a gdy upadniesz, to spójrz w górę i zobacz, że Jezus wyciąga do ciebie rękę, abyś podniósł się.

 Re: Boję się o swoje zbawienie.
Autor: Maggy (78.11.237.---)
Data:   2017-02-11 18:59

A ja radzę terapię żebyś nie musiał pisać już, że "Mocno pozmieniałem swoją psychikę i emocjonalność, osobowość w ciągu ostatniego półtorej roku, tak że teraz trochę się gubię i do końca sam nie wiem jaki jestem".
Niczego nie "pozmieniałeś tylko się mocno zaplatałeś w sobie i szukanie przyczyn tego stanu w sferze ducha (relacji z Bogiem) nie wydaje mi się trafnym kierunkiem szukania. Terapia profesjonalnie prowadzona zaoszczędzi Ci dużo sił w mocowaniu się z samym sobą bez celu. To co piszesz w jaki sposób myślisz pokazuje jak bardzo jesteś w labiryncie swoich myśli zamknięty, totalny chaos. Zamiast dalszego myślenia które prowadzi na manowce zrób konkretny krok i idź na terapię. Ona uporządkuje Ci swój świat uczuć nieponazywanych, znajdzie przyczynę takiego a nie innego myślenia, działania bądź jego braku i wtedy relacja z Bogiem może być ulepszona. Jak chcesz być w dobrej relacji z kimkolwiek (człowiek/ Bóg) jak z samym sobą jest Ci ciężko być? No, właśnie. Proś Boga żeby Ci pomógł znaleźć fachową pomoc specjalisty terapeuty, a zobaczysz że zacznie się wszystko w życiu po kolei, stopniowo układać.

 Re: Boję się o swoje zbawienie.
Autor: m. (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2017-02-11 20:33

O jak się cudownie złożyło, że zamieściłeś Twój post 10 lutego i to tak późno, czyli w tuż przed uroczystością Najświętszej Maryi Panny z Lourdes.
Drogi Piotrze, nic Ci lepszego poradzić nie mogę niż oddanie Matce Bożej swojego życia.
"Jeśli życie sprawia, że nie możesz ustać - uklęknij", jak powiedział Richard Paul Evans
Od modlitwy się zaczynają najpiękniejsze rzeczy!
Powiedz Jej, że sobie nie radzisz z grzechami, życiem, sobą. I po prostu oddaj Jej siebie i wszystko, co masz. Ona z miłością na Ciebie patrzy i pragnie Twojego zbawienia bardziej niż Ty sam. Ona jest najpewniejszą drogą do Jezusa. Maryja poprowadzi Cię zawsze, gdy Jej zawierzysz. Ile jest świadectw ludzi potwierdzających Jej wielkie miłosierdzie. Chociażby na tej stronie:
http://www.pompejanska.pl/5,swiadectwa.html
Bez Niej trudniej znaleźć Jezusa, trudniej wytrwać w cierpieniu, trudniej wyjść z grzechów, bo Jej wstawiennictwo może więcej niż nasze najlepsze starania "na własną rękę".
Idź do Spowiedzi, jak najszybciej.
Nie bój się, że powiesz coś źle, że będzie świętokradztwo i wyjdzie jeszcze gorzej.
Do Spowiedzi nie idzie się nawróconym. Tam się idzie, żeby się nawrócić. Dlaczego? Bo prawdziwie spotkanie z Bogiem daje nawrócenie, pokój, radość. W konfesjonale jest Ktoś, kto tak kocha, że widząc Twój nieskończony dług wobec Niego - odpuszcza Ci go natychmiast, gdy tylko poprosisz pokornie. Taki jest właśnie Jezus. Spójrz, jak tylko zmartwychwstał powiedział Apostołom:
'Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane' (J 20, 19-23). Bóg pragnie Twojego zbawienia tak bardzo, że wydał się na mękę. By Ciebie uwolnić - On wziął na siebie Twoje grzechy. On jest 24h/7 dni w tygodniu.
On wie, że Ty nie zmienisz swojego życia sam. Ale w tym sakramencie chce Cię uleczyć, odziać Cię w królewskie szaty, a potem nakarmić swoją miłością w Eucharystii.On każe szatanowi zamknąć usta, gdy cię oskarża.

"Potem [Pan] ukazał mi arcykapłana Jozuego, który stał przed aniołem Pańskim, a po jego prawicy stał szatan oskarżając go. [Anioł] Pański tak przemówił do szatana: «Pan zakazuje ci tego, szatanie, zakazuje ci tego Pan, który wybrał Jeruzalem. Czyż nie jest on niby głownia wyciągnięta z pożogi?»
A Jozue, stojący przed aniołem, miał szaty brudne. I zwrócił się anioł do tych, którzy stali przed nim: «Zdejmijcie z niego brudne szaty!» Do niego zaś rzekł: «Patrz - zdejmuję z ciebie twoją winę i przyodziewam cię szatą wspaniałą». I tak mówił jeszcze: «Włóżcie mu na głowę czysty zawój». I włożyli mu na głowę czysty zawój, i przyodziali go wspaniale. A działo się to w obecności anioła Pańskiego. "
(Za 3, 1-5)

Poproś Ducha Świętego o pomoc w zrobieniu szybko rachunku sumienia, poproś o pomoc Maryję. Jak już pomyślisz co było źle, poproś o łaskę skruchy i nowe życie. A potem szybko znajdź księdza i powiedz co i jak nabroiłeś. Wiem, że niektóre grzechy cięzko wyznać. Ale zrób to dla Tego, który dla Ciebie umarł na krzyżu. Przebolej te ileś sekund, gdy będziesz miał do powiedzenia jakiś beznadziejnie wstydliwy grzech, z łaską Boża się da :)
A jak już dostaniesz rozgrzeszenie raduj się Bożym miłosierdziem :)

Droga do pokoju serca nie jest skomplikowana.
A przecież Paruzja tak blisko, więc warto ogarnąć przed przyjściem Zbawiciela parę spraw w życiu duchowym.
Jak mówił św. Ignacy Loyola
"To, co pochodzi od Boga, rodzi najpierw strach, przykrość, gorycz; a następnie radość i pokój. To, co pochodzi od diabła – odwrotnie."

Czasem warto iść do Spowiedzi nawet jak się nie wie po co tam iść. Bo Bóg wykorzystuje każde nasze najmniejsze zwrócenie się w Jego stronę i napełnia nas wtedy swą łaską.
Jasne, warunków sakramentu pokuty nie można bagatelizować, ale trzeba pamiętać, że najwazniejsze w spowiedzi jest spotkanie miłosiernego Ojca z zagubionym, grzesznym dzieckiem.

Tak więc w skrócie:

1. Oddaj, zawierz, poproś o pomoc Matkę Bożą.
2. Spowiedź, jak najszybciej.
3. Idź, żyj i kochaj Boga i ludzi.

 Re: Boję się o swoje zbawienie.
Autor: Marcin (---.opera-mini.net)
Data:   2017-02-12 13:03

W tej trudnej sytuacji warto modlić się Koronką do Bożego Miłosierdzia.

 Re: Boję się o swoje zbawienie.
Autor: Piotr (23 l.) (---.static.ip.netia.com.pl)
Data:   2017-02-12 21:47

Do spowiedzi byłem wczoraj. Czasem mi się plącze w myślach jak próbuję ogarnąć swoje życie, kiedy myślę o podejściu do masturbacji w kwestiach moralnych, unikaniu jej skutków psychicznych/emocjonalnych, o religii, zbawieniu, ocenie moralnej siebie i przeszłości, dorosłości, stosunku do rodziców i rodziców do mnie. Trudno mi to uporządkować, czasem zdaję mi się widzieć jakieś sprzeczności czy dwuznaczności. Z drugiej strony boję się stresować i frustracji, czuć jakiś żal do innych/siebie, bo boję się pokus do masturbacji. Jak próbuję się bardziej przyłożyć do pracy dyplomowej zdarza mi się napisać pół strony albo kilka linijek w kilka godzin, bo się ciągle rozpraszam i myślę o innych rzeczach. Trochę mnie przeraża, że istnieję.

 Re: Boję się o swoje zbawienie.
Autor: jj (193.242.212.---)
Data:   2017-02-14 20:45

Zapraszam na strone www.faustyna.pl

 Re: Boję się o swoje zbawienie.
Autor: m. (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2017-02-26 01:43

To dobrze, że myślisz o takich ważnych rzeczach. To jest takie ważne, a spychamy to na jakiś dalszy plan, bo jesteśmy zajęci, zapracowani, zmęczeni... ach chory jest ten świat.
Wspaniale, że byłeś u spowiedzi świętej :) Teraz tylko zawierzyć Jezusowi i Maryi, by wytrwać w dobrym.

Tak czasem jest w życiu, że nie wychodzi, że źle, że człowiek trochę się czuje pogubiony. Jednak Bóg zawsze daje kompas, nieważne jak daleko żeśmy poszli. Zawsze gotowy dać nam swoją łaskę, radę, pomoc. Sumienie, Kościół, Sakramenty, Maryja; Różaniec, Pismo święte, pisma świętych, inni ludzie, rekolekcje, wszystko to nam daje dobry Bóg, by nas zwrócić ku Niemu, pomóc nam iść dobrą drogą.

Szukaj Prawdy, na pewno znajdziesz. Może zapytaj jakiegoś mądrego księdza, jeśli masz wątpliwości w wierze, co do różnych kwestii, może jakaś dobra lektura (polecam np. "Alfabet Tishnera" ks. Józefa Tishnera) albo kazania np. na youtubie całkiem do rzeczy mówi. ks. Piotr Pawlukiewicz.

Kiedy jakiś czas temu zaczynałam zbliżać się do Boga, miałam podobnie. Patrzyłam zupełnie inaczej niż teraz na wiele rzeczy w odniesieniu do wiary. Tak więc, myślę, że im dłużej będziesz z Jezusem, tym będziesz coraz lepiej uczył się patrzeć na wszystko Jego oczami.

Myślę, że pomocna będzie też wizyta u psychiatry, psychologa, jeśli mówisz, o tym przerażeniu istnieniem, nieskupieniem itd. To nie musi być od razu choroba, ale czasem takie objawy mogą być wynikiem pewnych zaburzeń i rozmowa o tym z fachowcem, na pewno jest pomocna. Łatwiej CI będzie funkcjonować, jeśli z kimś to omówisz.
Warto zadbać o zdrowie psychiczne zawczasu ;) a to żaden wstyd prosić o pomoc, przecież każdy z nas jej jakoś potrzebuje. A żyjemy w czasach, gdzie każdy się stresuje, gdzieś się spieszy, za czymś goni i stres, stres, stres - więc psychika czasem szwankuje i ważne, by w porę ogarnąć różne niepokojące rzeczy.

A i jeszcze, bardzo pomocne będzie na pewno odmawianie Różańca. Jak się codziennie odmawia, to już wchodzi w nawyk.

"Różaniec, odmawiany powoli i rozważany – w rodzinie, grupie czy osobiście – stopniowo przybliży was do uczuć Jezusa Chrystusa i Jego Matki, przywołując wszystkie wydarzenia będące kluczem do naszego zbawienia." św. Jan Paweł II

Może spróbujesz codziennie dać Maryi choćby jedną dziesiątkę? :) Na pewno się ten czas nie zmarnuje.
Bardzo polecam też nowennę do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Nowenna na wszelkie utrapienie. Zwłaszcza, jeśli walczysz z grzechami przeciwko 6. Ona Cię wyciągnie z wszelkich brudów grzechów. Ona u Jezusa naprawdę wszelkie cuda jest w stanie załatwić, tylko tak z ufnością Ją o to poproś.

Daj znać, jak u Ciebie

pozdrawiam z modlitwą +

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat: