logo
Sobota, 21 lipca 2018
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Dlaczego nie umiem radykalnie pójść za Jezusem?
Autor: Mati (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2018-04-08 11:48

Witajcie, mam trochę załamkę i chiałbym prosić o pomoc.
Zdałem sobie sprawę z ważnej rzeczy, że moja wiara jest bardzo słaba. Nie mam relacji z Bogiem, staram się na co dzień żyć Ewangelią, myśleć o Bogu, ale nie robię tego radykalnie, moje modlitwy są marne, trwają po 5 minut, nigdy nie potrafię Pana Boga słuchać, zawsze tylko mówię. Dodatkowo wczoraj na czuwaniu nocnym z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie podłamała mnie inna rzecz. Zobaczyłem jak bardzo mi brakuje wiary. Śpiewaliśmy dla Boga, uwielbialiśmy Go, potem ksiądz opowiadał jak przyjmować uzdrowienie, jak reagują ludzie kiedy jest modlitwa do Ducha Świętego. No i rzeczywiście wiele osób zostało uzdrowionych np. z bólu nadgarstków, kilka osób miało dar śmiechu/ radości, takiej szczerej, mimowolnej. Było też kilka uwolnień od zniewoleń i to z bardzo mocnymi manifestacjami. To już są niemal widoczne znaki, że duchowa rzeczywistość dzieje się na prawdę. A ja? Załamka. Nic nie czuję, proszę, wysilam się, ale Bóg nie daje mi żadnego znaku, nie umiem przyjąć przez wiarę że mnie dotyka, że jest, że mnie kocha. Po prostu nie potrafię w to uwierzyć. Czytałem artykuł z Marcinem Zielińskim, co do tego, że katolicy potrzebują nowej ewangelizacji i w 100% się zgadzam. Moja wiara to jest też taka tradycja. Religijność, tak to nazwę, ale nie WIARA. Strasznie się na Boga pogniewałem i zwątpiłem. Nie wiem czy ma to znaczenie, ale jestem DDA i strasznie stawiam w życiu na uczucia. Czy to od dziewczyny, od bliskich, ogromnie tego potrzebuje i gniewam się na Boga, że nic mi nie dał odczuć, że widzi, iż brak mi wiary a nie chce mi pomóc. No i taka to jest ta moja "wiara". Jest mi smutno, skąd ją wziąć? Jak być człowiekiem wiary? Dlaczego nie umiem radykalnie pójść za Jezusem? Dlaczego ważniejsza jest dla mnie opinia innych i strach?

 Re: Dlaczego nie umiem radykalnie pójść za Jezusem?
Autor: iksia (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2018-04-08 16:08

Mati, na ogół z każdego nabożeństwa o uzdrowienie wychodzę z płaczem. Mam jedną dolegliwość (właściwie chorobę), z powodu której wiele osób sprawia mi przykrość. Za każdym razem idę z ogromną nadzieją, że zostanę uzdrowiona i wracam rozczarowana. Bezpłodne kobiety zachodzą w ciążę, ludzie wstają z wózków inwalidzkich... a ja? Może na mnie kiedyś przyjdzie kolej.
Nie jestem DDA, ale jestem dzieckiem, dla którego rodzice nigdy nie mieli czasu. Nie miałam przyjaciółek od serca, Chłopcy ode mnie stronili, bo byłam brzydka. Mąż mnie nie kocha. Jedynie Bóg mnie kocha, choć do mnie nie mówi, nie okazuje mi tego, jak bym chciała. Ale wiem, że tak jest. Wyciągnął mnie z bagna ciężkiego grzechu, bo Mu na mnie zależy, bo mnie kocha. Jestem tego pewna i ciągle się modlę o większe zaufanie do Niego.

 Re: Dlaczego nie umiem radykalnie pójść za Jezusem?
Autor: Alina (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2018-04-08 17:14

Piszesz, że zdałeś sobie sprawę, że Twoja wiara jest bardzo słaba. Jeśli dobrze zrozumiałam, to dostrzegłeś to w czasie czuwania z modlitwą o uzdrowienie. Przyszedłeś na to czuwanie z jakimiś konkretnymi pragnieniami, chciałeś, żeby Bóg coś zrobił, dał Ci jakiś znak. To, że inni doświadczali uzdrowień, darów, a Ty nie, to nie oznacza, że Cię Bóg opuścił. Zauważ, że dostałeś coś innego, może ważniejszego. Otrzymałeś łaskę poznania stanu swojej wiary, stanięcia w prawdzie. To przecież bardzo ważny znak. Spróbuj być za to Bogu wdzięcznym.

Poznanie, że brakuje Ci wiary jest punktem wyjścia. Ale jest on bardzo ważny! Pamiętaj że "Moc w słabości się doskonali (...) Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny." (2 Kor 12, 9-10). Twoja słabość jest Twoją drogą do Boga. Trudna to droga, ale uczy pokory. Zmaganie się ze słabością wiary, walka z grzechem - to wszystko jest trudne, ale prowadzi do Boga. Uświadomienie sobie słabości wiary jest dla Ciebie szansą do przejścia od praktyk religijnych do wiary.

Piszesz, że masz trudności z modlitwą. Że bardziej mówisz niż słuchasz, że jest jej mało. Że Bóg nie odpowiada. Bóg czasem jednak mówi przez różne codzienne wydarzenia. Trzeba się jednak nauczyć rozpoznawać Jego znaki.
(Nie wiem czy to Ty pisałeś post "Nie umiem tak jakby połączyć Boga z codziennością." czy to zbieżność nicków, ale jeśli to Ty, to zachęcałam Cię w nim do podjęcia ignacjańskiego rachunku sumienia - to bardzo pomocne narzędzie).

Wspominasz, że uczucia są dla Ciebie ważne. To bardzo dobrze, że zwracasz uwagę na rodzące się w Tobie uczucia! Nie można jednak oceniać modlitwy na podstawie odczuć jej towarzyszących (zniechęcania, smutku). Nie oceniaj, że Twoja modlitwa jest marna. Ona jest taka, na jaką Cię w danej chwili stać. Warto przyglądać się swoim, odkrywać ich źródła, ale nie oceniać przez ich pryzmat jakości swojej modlitwy. To jest pułapka prowadząca do zaniechania modlitwy, bo nie warto/bo byle jaka / bo nic nie daje/ bo nie ma owoców. Uważaj na to.
Dobrze, że jest te 5 minut modlitwy. Próbuj odrobinę wydłużać ten czas. Może dziś będzie to 6 minut, za kilka dni 7 itd.?

Stawiasz kilka ważnych pytań, ale adresatem tych pytań nie są czytelnicy forum, ale Bóg. To dobrze, że szukasz na nie odpowiedzi. Ale Bóg nie zawsze natychmiast na nie odpowiada. Czasem potrzeba, żebyśmy trochę dojrzali.

Na koniec, o ile przebrnąłeś do końca ;-) kilka wskazówek:
1) Wydłużaj po troszkę czas modlitwy
2) Staraj się przychodzić na modlitwę bez oczekiwań co do jej przebiegu, owoców
3) Sięgaj często po Ewangelię i próbuj rozważać jej treść w kontekście Twojego życia
4) Szukaj stałego spowiednika i kierownika duchowego. On pomoże Ci rozwijać życie z Bogiem w codzienności

Mati, co o tym sądzisz? Czy mogę Ci jakoś jeszcze pomóc?

 Re: Dlaczego nie umiem radykalnie pójść za Jezusem?
Autor: Mati (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2018-04-09 00:17

Dziękuję za bardzo mądre wypowiedzi. Alino, nie mam odwagi i zaparcia, żeby zacząć żyć wiarą. Żeby modlić się o uzdrowienie i głosić Ewangelię innym, a Pan Jezus nas do tego posyła. Byle tekst ateisty i rozważanie tego typu potrafi mnie zdemotywować i spowodować wątpliwości, taka jest moja wiara. No i fakt, jak na modlitwie nic nie czuję, to wydaje mi się, że nie wyszła, jest bezowocna.

 Re: Dlaczego nie umiem radykalnie pójść za Jezusem?
Autor: Marek_Piotrowski (---.global.tygrys.net)
Data:   2018-04-09 11:18

Wiara nie polega na tym, by "czuć wiarę". Wiarę sprawdza się tym, że kiedy jest trudno dochować wierności (w różnych rzeczach - czystość, podatki, świadectwo, stanięcie za życiem etc) - dochowujemy.

Co do manifestacji charyzmatycznych - niektóre z nich są, delikatnie mówiąc, problematyczne. Już dawno organ teologiczny Odnowy wypowiadał się przeciw tzw. "spoczynkom w Duchu", olbrzymie zastrzeżenia są wobec (wymienionego przez Ciebie) "daru śmiechu".
Jakkolwiek jest (nie chce tu rozwijać tematu, rzecz zresztą nie jest przesądzona w oficjalnym nauczaniu) nie dostąpienie charyzmatów lub uniesienie emocjonalne jest świadectwem nawrócenia.
I nie ten, kto mówi językami (a nawet prorokuje i czyni cuda!) podoba się Bogu, lecz ten, kto zachowuje wierność:

Mt 7, 21-24 "Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.
Wielu powie Mi w owym dniu:
„Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?”
Wtedy oświadczę im:
„Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości”.
Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale."

J 14,21a "Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje."

 Re: Dlaczego nie umiem radykalnie pójść za Jezusem?
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2018-04-09 18:29

"Nie wiem czy ma to znaczenie, ale jestem DDA i strasznie stawiam w życiu na uczucia".

Możliwe, że bycie DDA ma znaczenie. Chcesz żeby Twoja wiara była doskonała. Bo jeśli nie jesteś w czymś wyjątkowo dobry, wydaje Ci się, że jesteś beznadziejny.

Przypuszczam, że postrzegasz radykalizm ewangeliczny jako ogromny ciężar, którym Bóg Cię obarczył. Nie jest to dla Ciebie życiowe wyzwanie, które dobrowolnie podejmujesz, bo dostrzegasz w nim wielką wartość.

Wyobraź sobie, że pojechałeś na wycieczkę w góry i wspinasz się na odległy szczyt. Ale w ogóle nie cieszysz się, że wyrwałeś się z czterech ścian, że oddychasz świeżym powietrzem, obcujesz z przyrodą, możesz podziwiać piękne widoki, których też nie brak w niższych partiach gór. Ty wciąż myślisz, jak daleko masz jeszcze do celu. Skupiasz się na tym, że nogi Cię bolą, plecak ciąży, pot zalewa. Podliczasz, ile razy zboczyłeś ze szlaku, ile razy się poślizgnąłeś. Twoją uwagę przyciągają inni turyści, sprawniejsi od Ciebie, którzy Cię wyprzedzają. Koniecznie chciałbyś być na ich miejscu, choć nikt Ci nie każe maszerować w ich tempie. I na dodatek wydaje Ci się, że ktoś wymaga od Ciebie, żebyś już teraz był górskim przewodnikiem.


"Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie»" (Mt 11, 28-30).

 Re: Dlaczego nie umiem radykalnie pójść za Jezusem?
Autor: 77 (---.7.ftth.classcom.pl)
Data:   2018-04-09 20:10

Iksia, otwórz się na łaski, które Bóg Ci daje, a nie płacz, że czegoś nie dostałaś. Nie wszystkie są aż tak widoczne, jak piszesz. Czyż to, że Bóg dotyka Miłością Twojego serca nie jest dla Ciebie ważne? To co najważniejsze nie jest widoczne dla oczu.

 Re: Dlaczego nie umiem radykalnie pójść za Jezusem?
Autor: danusia (178.219.104.---)
Data:   2018-04-09 22:13

Nie można iść radykalnie za kimś kogo się nie zna. Poznajesz kogoś przez obcowanie z nim czyli przez obecność, przez rozmowę która prowadzi do wymiany myśli , uczuć np. tęsknisz itd. Tak małymi krokami budujemy nasze relacje.

To o czym piszesz i przeżywasz, to opis czegoś bardzo zewnętrznego gdyż obserwujesz i mierzysz jak to inni a czemu nie Ty?

Najważniejsze o czym powinieneś wiedzieć, to każda Msza Święta w której uczestniczysz w pełni czyli przyjmując Pana Jezusa w sakramencie komunii, uzdrawia Ciebie w całości. To taka błogosławiona wymiana gdzie mówisz Panie ja Tobie oddaję wszystko, Ty to zabierz a mnie daj to co Twoje :)

Kiedyś wychodząc z kościoła po Mszy Świętej, mając problem z astmą czyli z oddychaniem, poprosiłam Pana, że weź moje płuca a daj mi swoje bym doszła do domu. No i bez problemu doszłam do domu.

Poszukaj proszę Cię takiej więzi z Bogiem i pamiętaj że każda Msza Święta jest cudem dla nas wszystkich. Wiem ,że znaki są dla początkujących umocnieniem i o tym mówi Ewangelia. Niemniej, kiedy nie oczekujesz a nade wszystko kochasz Pana, to On Sam zatroszczy się o taki znak, że aż jękniesz :)
Wiesz to wszystko rozbija się o miłość, która 'nie szuka swego' (1 Kor 13,5).

 Re: Dlaczego nie umiem radykalnie pójść za Jezusem?
Autor: dali (---.play-internet.pl)
Data:   2018-04-09 22:15

Właśnie dlatego jestem przeciwna chodzeniu na spotkania z tzw. charyzmatykami. Takim ludziom jak Ty (DDA) robią dużo szkody, wpędzając w jeszcze większe poczucie winy, bo przecież każą Ci wiarę CZUĆ. A wiara nie polega na płytkich emocjach jakie serwuje się w "odnowie", ale na głębokiej relacji z Bogiem. Radzę porozmawiać z mądrym księdzem, zainteresować się medytacją, może dobrym pomysłem będzie spróbować rekolekcji ignacjańskich, przede wszystkim szukać takiej duchowości która zbliży Cię do Boga. Ty potrzebujesz pokoju serca, a nie huśtawek emocjonalnych po spotkaniach z "manifestacjami złego ducha". Mówię z własnego doświadczenia, tez jestem DDA, tez chodziłam na spotkania "odnowy" i wiem że nic dobrego stamtąd nie wyniosłam.

 Re: Dlaczego nie umiem radykalnie pójść za Jezusem?
Autor: Alina (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2018-04-10 20:12

Mati, pomyślałam o jeszcze jednej kwestii. Z Twojego tekstu wyłania się ogromna chęć podjęcia działania, głoszenia innym Jezusa. Spróbuj podjąć refleksję nad tym czy przypadkiem nie ma w Tobie pragnienia sprawowania kontroli nad wszystkim. To absolutnie nie jest zarzut, ani Twoja wina. To może mieć związek z tym, że jesteś DDA. Czasem trudniej jest zgodzić się z wolą Boga i przyjąć z pokorą to, co nas spotyka niż podejmować np. akcje ewangelizacyjne. Może radykalizm, o którym wspominasz, powinien być kierowany w stronę większego zaufania Bogu, a z czasem może będziesz odkrywał, do jakich konkretnie dzieł Bóg Cię zaprasza. Daj Bogu "wolną rękę" do działania. I próbuj Boga poznawać bez oczekiwań co do tego, jak spotkania z Nim na modlitwie mają przebiegać.

 Re: Dlaczego nie umiem radykalnie pójść za Jezusem?
Autor: Tionne (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2018-04-12 22:28

"A ja? Załamka. Nic nie czuję, proszę, wysilam się, ale Bóg nie daje mi żadnego znaku, nie umiem przyjąć przez wiarę że mnie dotyka, że jest, że mnie kocha. "

To przestan się wysilać, tylko trwaj na modlitwie, tak po prostu. Bądz wierny, bez względu na wszystko. Nie patrz na innych, bo wtedy tracisz z oczu Boga. Kazdy ma inną drogę, więc nie ma się co porównywać, że ktos cos dostał teraz, a ja nie. Nie wiesz czy ktos nie prosił o uzdrowienie długimi latami, a ty akurat trafiłes na moment uzdrowienia z bólu nadgarstków itp. Zdarza się tez tak, że otrzymujemy znak jak o niego nawet nie prosimy. Ale nie znaczy, że nie masz prosić. Proś, ale mów Boże niech bedzie tak jak TY chcesz. Z czasem się przekonasz, że to modlitwa miła Bogu, bo stawia Go na pierwszym miejscu. Uczy pokory, o sobie samym, że naprawdę Bóg chce naszego dobra. Tylko my swoimi juz zaplanowanymi prośbami, zamykamy się na Jego działanie. Oczywiscie prosić można o konkretne sprawy, lecz nie wątpic jesli Bóg tego nie spełni. Bo On zna człowieka lepiej niz sam siebie. Czuć na modlitwie nie musisz. Modlitwa oschła może przyniesc większe owoce, bo oznacza, że naprawdę ufa się Bogu w ciemno.

 Re: Dlaczego nie umiem radykalnie pójść za Jezusem?
Autor: Monika (---.221.6.51.dyn.plus.net)
Data:   2018-04-12 23:36

Mati, w moim przypadku wiara to dar od Pana Boga. Kiedy moja mama się nawróciła i trafiła do Odnowy w Duchu Świętym zaczęła mnie namawiać. W nerwach, ale poszłam. Potem zaczęłam się modlić do Boga o trzy sprawy: aby mój tato przestał pić, aby mój braciszek z zespołem Downa był zdrowy i abym miała chłopaka. Tato dalej pije, braciszek umarł a ja nie mam chłopaka. Dostałam dzięki modlitwie dar wiary. Podczas pobytu w Ziemi Świętej w Ścianie Płaczu zostawiałam karteczkę z modlitwą "Dobry Boże daj mi męża, który będzie mnie kochał jak Ty mnie kochasz". Niedawno zrozumiałam, że Pan Bóg mnie wysłuchał.

Mati, zaufaj Panu Bogu, że znajdzie drogę do Ciebie. Odmawiaj Różaniec. Czytałam jest wiele spotkań dla mężczyzn. I przede wszystkim żyj codziennością i dziękuj Panu Bogu. Bądź ostrożny, w rodzinach alkoholowych jest system iluzji i zaprzeczeń. Nie roztrząsaj wielu spraw, tylko zaufaj Jezusowi i chodź na Adorację Najświętszego Sakramentu.

 Re: Dlaczego nie umiem radykalnie pójść za Jezusem?
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2018-04-13 18:47

Mati, o. Remigiusz Recław SJ, duszpasterz związany z Odnową, przestrzega:
"Warto podkreślić, że ludzie, którzy mają dysfunkcję w sferze uczuć, nie powinni angażować się w Odnowę. Chociaż ona im bardzo odpowiada, ponieważ jest zgodna z linią ich słabości. W rzeczywistości jednak – rozstraja ich i zaburza podjęte leczenie".
Cały artykuł tutaj: (klik).

Może jeszcze dodam, że byłam przez pewien czas związana z Odnową. Ale nigdy nie spotkałam się z zachętą do "czucia wiary". Wręcz przeciwnie. Wyraźnie ostrzegano nas przed ślepym podążaniem za uczuciami. Mówiono, że silne emocje, nawet takie, które pobudzają do dobrych działań (nie, nie pomyliłam się) mogą pochodzić od Złego. Dla mnie (nie jestem DDA) Odnowa była naprawdę znaczącym i pozytywnym zwrotem w wierze.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: