logo
Piątek, 21 listopada 2014
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Jak sie nauczyc radosci z przystapienia do sakramentu pokuty?
Autor: Leti (---.internetdsl.tpnet.pl)
Data:   2004-07-12 23:12

Długo wahalam sie czy przystapic do spowiedzi sw., balam sie i nie wiedzialam jak mam sie do niej "zabrac". W koncu przelamalam sie (raczej z koniecznosci) oraz wyznalam grzech ktorego sie wstydzilam. Bylam strasznie zdenerwowana, nie moglam pozbierac mysli, brakowalo slow... Po odejsciu od konfesjonalu czulam dziwny niedosyt... Pomimo ze sie "przelamalam", pokonalam niesmialosc czulam ze ta spowiedz nie byla taka jaka powinna byc, ze byla "glupia", nie dala mi radosci z tego ze Pan mi przebaczyl... wrecz przeciwnie. Czulam przygnebienie i smutek w sercu... Tak jest do dzisiaj... Dalej nie umiem sie spowiadac, dalej boje sie nastepnej... Ciagle cos mi mowi "NIE UMIEM SIE SPOWIADAC, JEST ZLE". Dreczy mnie pytanie: jak mam sie tego nauczyc abym osiagnela pelna satysfakcje, radosc z przystapienia do sakramentu pokuty?
Jezeli ktos moglby mi pomoc, prosze o rade, modlitwe... Z gory dziekuje. Pozdrawiam.

 Re: Jak sie nauczyc radosci z przystapienia do sakramentu pokuty?
Autor: Dariusz Kowalczyk SI (---.axs4u.net)
Data:   2004-07-13 15:45

Moze warto poszukac ksiedza, z ktorym mozna by sie bylo umowic na dluzsza rozmowe-spowiedz i to nie przy kratkach konfesjonalu, ale po prostu twarza w twarz w jakiejs tzw. rozmownicy. Bywa bowiem tak, ze samo "neurotyczne" wyrzucanie z siebie grzechow nie wystarcza. Potrzebna jest dluzsza rozmowa w sakramentalnej atmosferze modlitwy i Slowa Bozego o milosierdziu.
Pozdrawiam

 Re: Jak sie nauczyc radosci z przystapienia do sakramentu pokuty?
Autor: Martina (---.ny325.east.verizon.net)
Data:   2004-07-13 18:24

Zachecam do skorzystania z kierownictwa duchowego albo przynajmniej znalezienia sobie stalego spowiednika. Mi bardzo to pomoglo.

 Re: Jak sie nauczyc radosci z przystapienia do sakramentu pokuty?
Autor: Michał (---.zabrze.net.pl)
Data:   2004-07-13 21:38

Spoko, to tylko spowiedź. Masz do czynienia z kimś kto Cię bardzo kocha i chce wyłącznie Twojego dobra. Myślę (może się mylę), że spowiedź to nie jest rodzaj egzaminu, który trzeba zdać, czy rozmowa o pracę, gdzie trzeba najlepiej sprzedać swoją osobę. Nie jest to też chyba doznanie uczuciowe, czy estetyczne, choć naturalnie przyjemnie jest odczuwać ulgę po wizycie u dentysty, gdy ząb już nie boli i w dziurze nie zbierają się cuchnące resztki. Ja tam się nie chcę wypowiadać, bo od tego są spowiednicy i być może że ze mną coś nie tego, ale jakoś nigdy nie łączyłem przeżycia pełnej satysfakcji i radości z sakramentem pokuty. Jeśli rzeczywiście ze mną coś nie tak, to chętnie skorzystam z dobrej rady. Do tej pory myślałem, że mam stanąć w świetle Bożej prawdy o mnie, a ona mnie wyzwoli, ale zawsze lepiej się poprawić, póki nie jest za późno. Bo po tylu latach przyznaję bez bicia, że JA TEŻ NIE POTRAFIĘ SIĘ SPOWIADAĆ! I jest to dla mnie tak samo trudne jak za pierwszym razem. To jak mam osiągnąć pełną satysfakcję?

 Re: Jak sie nauczyc radosci z przystapienia do sakramentu pokuty?
Autor: Calina (---.131.0.93.Dial1.Chicago1.Level3.net)
Data:   2004-07-14 00:58

Droga Leti, zrobiłaś wielki krok i nie cofaj się. Iluż dręczy sumienie, a nie odważą się pójść, pojednać i zrzucić jarzmo grzechu, odrzucając łaskę pokuty.
Twoja dusza tęskni za Bogiem i to co przeżywasz, to pokusy złego ducha, bo wymykasz mu się z rąk. On będzie wmawiać ci i strach i inne głupstwa, abyś tylko nie poszła znowu do spowiedzi. Może dobrze byłoby przygotować się i odbyć spowiedź generalną? Wybrać się na jakąś pielgrzymkę, aby nawiedzić sanktuarium Maryjne? Teraz sezon pielgrzymkowy i warto znaleźć na to czas (www.pielgrzymki.w.pl).
Pan Jezus wyciąga rękę do ciebie... Żebyś tylko nie zmarnowała tej łaski. A ..radość dziecka Bożego będzie twoim udziałem.
Pomodlę się za ciebie.

 Re: Jak sie nauczyc radosci z przystapienia do sakramentu pokuty?
Autor: Michał (---.zabrze.net.pl)
Data:   2004-07-14 16:44

Calina zwróciła uwagę na bardzo istotny moment sakramentu, a zwłaszcza sakramentu pokuty i pojednania. Jest to widzialny znak pewnej rzeczywistości, rzeczywistości Bożej, która dzieje się w sposób niewidzialny w sercu i duszy człowieka. Ja po swoim nawróceniu nie dla tego poszedłem do spowiedzi, że chciałem doznać dodatkowych przeżyć, a dla tego, że szatan zaczął podważać realność tego co dokonało się w moim sercu. (Jak widać przeżycie nie wystarczyło.) To nam są potrzebne widzialne znaki, nie Bogu. Co do satysfakcji, rzadko udawało mi się ją łączyć z przeżyciem sakramentu pokuty i tak sobie myślę, że po prostu Bóg w ten sposób chciał mi pokazać, że nie to stanowi istotę tego sakramentu, a co najwyżej miły dodatek w szczególnych okolicznościach. Mamy widzialny znak pojednania z Bogiem i ludźmi i potężną broń w walce z szatanem. Mało? Dla mnie wystarczająco, zważywszy jak skutecznie szatan przez lata odwodził mnie od spowiedzi i jak długo była ona świętokradzka. Widocznie nie bez powodu robi dzisiaj wszystko, by ją usunąć z Kościoła.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat: