logo
Poniedziałek, 11 grudnia 2017
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
Kanał czerwony
Kanał zielony
 
 
 Tak bym chciał żeby Bóg był.
Autor: Mati (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2017-12-08 11:46

Cześć, chciałem poruszyć jeszcze jeden dręczący mnie temat i już nie spamuję. Może ktoś będzie miał wiedzę w tej dziedzinie :)

Miałem wczoraj straszne załamanie wiary. Dzieje się tak u mnie w wyniku "czyjejś opinii". Dyskutowałem z kimś w obronie wiary i kiedy ta osoba przedstawiła trudne argumenty, ja od razu tysiąc myśli, może to w co wierze to nieprawda, może tylko sobie wmawiam że Bóg jest, bo Go potrzebuję? Nie ukrywam, że jestem człowiekiem z trudną przeszłością o słabej psychice, pracuję nad jej poprawą poprzez terapię. Odkrywam różne swoje schematy i zaburzenia, wydaje mi się, że właśnie ten schemat z upadkiem w wierze też tego dotyczy. Mam ogromny problem z posiadaniem swojego zdania, tracę motywację z byle powodu np w nauce, w związku, w życiu, jak zobaczę, że ktoś jest przystojniejszy i lepiej zbudowany ode mnie wpadam w kompleksy i zastanawiam się, dlaczego ja jestem taki.

Boje się, że w Bogu szukałem tylko zaspokojenia moich kompleksów. Często o to się modliłem. "Boże pomóż mi pokochać siebie, zbuduj nasz związek, daj mi siłę do rozwoju". I tak naprawdę, bez nawrócenia i proby życia Ewangelią byłem oschłym i obojętnym człowiekiem, na wszystko. I przyszły ogromne zwątpienia, czy ja po prostu nie zaprogramowałem tak mojej psychiki, że dzieki wierze w Boga (istotę wyższą) nie zapychalem tych problemów psychicznych? Albo jak zdarzy mi sie grzech ciężki i atakują mnie myśli, że Boga nie ma, a ja to sobie zmyśliłem, to dalej nienawidzę mojego ojca alkoholika. I nie rozumiem, czy po spowiedzi, uruchamia mi się mechanizm w głowie, że teraz mam być dobry i Go kochać, czy na prawdę się zmieniam pod wpływem Jezusa. Proszę pomóżcie mi. Tak bym chciał żeby to była prawda, żeby Bóg był, tak tego pragnę.

 Re: Tak bym chciał żeby Bóg był.
Autor: Ania (---.44.45.29.ip.redstone-isp.net)
Data:   2017-12-08 14:11

Mam dokładnie to samo jeśli chodzi o wiarę i sytuacje życiową. Myśle jednak ze internet w niczym nie pomoże. Nikt nie wie co mamy w sercu tylko Bóg i to Jego trzeba prosić o pomoc. Do skutku. 'Proście a będzie wam dane'. Może po prostu brakuje nam cierpliwości i chcielibyśmy, aby nasze problemy zostały od razu rozwiązane. Uciekamy od cierpienia i trosk, a może to właśnie Bóg działa w naszym życiu i nas przemienia. Tez miałam ojca alkoholika i przez to bardzo niska samoocenę. Pozostaje wierzyć i czekać, choćby zawalił się cały świat bo Bóg nie pozostaje obojętny wobec tych którzy do Niego wołają.

 Re: Tak bym chciał żeby Bóg był.
Autor: 3393 (---.96.185.226.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2017-12-08 14:17

Zostawię cytat, który piszę pod podobnymi wątkami:

"Naturalnie, nie usuwa to potrzeby zastanawiania się. Widzieliśmy to już powyżej. "Czy to naprawdę Ty jesteś?" - o to pytał z niepokojem w utrapieniu ducha Jan Chrzciciel, a wiec prorok, który sam kierował swych uczniów do Nauczyciela z Nazaretu i uznawał Go za większego od siebie; mógł mu tylko służyć jako poprzednik. Czy to naprawdę Ty jesteś? Człowiek wierzący będzie zawsze doświadczać owej ciemności, w której pokusa niewiary otacza go niczym posępne, zamknięte więzienie, podczas gdy obojętność świata, który toczy się dalej bez zmian, jakby nic się nie stało, zdaje się tylko szydzić z jego nadziei. Czy to naprawdę Ty? To pytanie powinniśmy stawiać nie tylko ze względu na uczciwość myślenia i odpowiedzialność rozumu, ale także na mocy wewnętrznego prawa miłości, która pragnie coraz bardziej poznawać, komu dała swe przyzwolenie, ażeby Go móc więcej kochać. Czy to naprawdę Ty?"
"Wprowadzenie do chrześcijaństwa" - Joseph Ratzinger - serdecznie polecam:)

Co do samej dyskusji w obronie wiary to ja jestem przeciwnikiem. Bardzo, bardzo malutko chrześcijan ma odpowiednią wiedzę by podejmować takie tematy, nie potrafimy się bronić, ba, niewielu z nas w ogóle przeczytało Pismo Święte a co dopiero książki uzupełniające wiedzę. Dlatego ja najwyżej wyrażam swoje stanowisko i staram się nie wchodzić w dyskusję bo byle zażarty ateista zjada mnie na śniadanie. Druga sprawa wynikająca z braku wiedzy to głupie bronienie się - w sensie możemy mówić coś niezgodnego z naszą wiarą bo nam się wydaje czym jeszcze bardziej siebie pogrążamy, nie wspominając już o tym, że dyskutantowi przekazujemy bzdury, które może łatwo wyśmiać.

Wiesz, że jesteś DDA? Stąd się bierze ta cała niewiara w siebie.
Jest mnóstwo książek na ten temat. Czasem wystarczy poznać przyczyny swoich reakcji żeby móc z tym walczyć, być wolnym.

Myślałeś może o stałym spowiedniku?

 Re: Tak bym chciał żeby Bóg był.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2017-12-08 14:45

Jestem przekonana, że Bóg jest. W pewnym sensie zaryzykowałam dla Niego życie i wieczność. I znam sporo osób, które podzielają to przekonanie.
Ale chciałam o czymś innym. Do trudnych dyskusji trzeba być przygotowanym. Brak przygotowania obnaża nasze słabe punkty. Niektórzy tracą wtedy poczucie sensu, dają się zbić z tropu, wątpią. Zatem skoro wiesz, że tak z Tobą bywa, to nieprzygotowany nie angażuj się może w dyskusje religijne, bo Ci to szkodzi, wpędza w zamęt. Nie masz obowiązku dyskutować.

 Re: Tak bym chciał żeby Bóg był.
Autor: Monika (---.122.7.51.dyn.plus.net)
Data:   2017-12-08 23:39

Mati proszę bądź ostrożny i wyrozumiały dla siebie. W chorobie alkoholowej jest system iluzji i zaprzeczeń. Terapia pomoże na pewnym etapie. Modlitwa codzienna i czytanie Ewangelii na każdy dzień wesprze Cię. Polecam także Adorację Najświętszego Sakramentu.

Osobiście nie zadaję już pytania: Boże czy istniejesz? Tylko mówię Panu Jezusowi, że bardzo Go kocham.

Poproś Matkę Bożą, aby Cię otoczyła płaszczem opieki, może pójdź na pieszą pielgrzymkę na Jasną Górę.

 Re: Tak bym chciał żeby Bóg był.
Autor: Ludzik (---.play-internet.pl)
Data:   2017-12-09 16:42

Zdrowy psychicznie człowiek ma wątpliwości. Rozważając sprawę logicznie: opłaca się zaryzykować wierząc, że Pan Bóg jest - zakład Pascala.
Ja osobiście wiem, że Pan Bóg jest, gdyby Go nie było to bym się zabił, bo wtedy moje życie nie ma sensu.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: