logo
Piątek, 25 maja 2018 r.
imieniny:
Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny, Bedy, Grzegorza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Łukasz Wysocki SJ
Gdy wdzięczność jest szczera...
Szum z Nieba
 
fot. Tn Nguyen | Unsplash (cc)


Gdyby ktoś mnie zapytał, czy wdzięczność jest pierwszym celem Ignacjańskiego Rachunku Sumienia, odpowiedziałbym: oczywiście, że tak. Co więcej, każdemu, kto zaczyna praktykować ten rewelacyjny sposób modlitwy, powiedziałbym, by nie podejmował dalszych kroków bez wcześniejszego doświadczenia wdzięczności i szczerego wyrażenia jej Panu Bogu za Jego dary otrzymane w ciągu tego konkretnego dnia.
 
Z pewnością ten rodzaj modlitwy nie służy babraniu się w swoich grzechach ani skrupulanckiemu dzieleniu włosa na czworo, nie jest też przyglądaniem się wyłącznie swoim emocjom, uczuciom, myślom, postawom, zachowaniom w nurcie psychodynamicznym, behawioralno-poznawczym, strukturalnym, Gestalt czy transakcyjnym… Wiecie, co mam na myśli. Rachunek sumienia to modlitwa, w której wdzięczność nie zajmuje przedostatniego miejsca, lecz absolutnie pierwsze. A bez wdzięczności jest on zły, szkodliwy, jest daremnym trudem, marnowaniem czasu i sił. Jest dłubaniną wokół siebie i swojego grzechu, wokół swojego ja. Jest zawracaniem Panu Bogu głowy i nudzeniem Go. Jest obrzydliwością egocentrycznego skupienia się na sobie.
 
Czas na praktykę
 
Skoro brak wdzięczności powoduje tak opłakane skutki, jak to opisałem, to proponuję ci małe ćwiczenie duchowe. Drogi Czytelniku, nie musisz dalej czytać tego artykułu. Odłóż na chwilę „Szum z Nieba”, wycisz się przez kilka sekund i otwórz okno. Pooddychaj sobie głęboko i przewietrz się trochę. Pomyśl przez chwilę: jakie mogą być owoce wdzięczności Panu Bogu w twoim życiu? Możesz zapytać: po co to pytanie i po co to ćwiczenie? Po to, byś sobie uświadomił, co motywuje cię do tej postawy, abyś nie dziękował Bogu „mechanicznie”, rutynowo, ale abyś szczerze wylewał przed Nim serce pełne prawdziwej wdzięczności. Teraz ja zrobię przerwę, a ty zastanów się przez moment. Za chwilę wrócę z herbatą i dalej pomyślimy już razem. Wszak gdzie dwóch albo trzech, tam On jest... „Nieustannie się módlcie, w każdym położeniu dziękujcie (por. 1Tes 5,18). Gdy przyjrzymy się naszej sytuacji, zawsze znajdzie się jakiś powód do dziękczynienia. I wcale nie chodzi mi o efekt Pollyanny, sztandarowej optymistki…
 
Ekstrawagancka dobroć Boga
 
Wdzięczność to pierwsza postawa człowieka wobec Boga, który obdarowuje – jak mówią dokumenty Kościoła – „w nadmiarze swej miłości”. I to prawda, ponieważ miłość Boga jest nadmiarowa. Ona, patrząc naszymi ludzkimi kategoriami, powinna być mniejsza. To by było uczciwsze, bardziej sprawiedliwe, łatwiejsze do przyjęcia. Tymczasem Jego miłość wszelkie miary przekracza. Z niej pochodzą wszystkie dary dla ciebie i dla mnie, i to jest powód do wdzięczności. Poza tym, wdzięczność ma tę przedziwną właściwość, że gdy ją praktykujesz – rozszerza się w tobie i zaczynasz powoli dostrzegać, jak bardzo jesteś obdarowany, ile masz. I co masz, czego byś nie dostał od Niego?
 
Terapia wdzięcznością
 
A teraz kilka praktycznych właściwości wdzięczności. Jest ona jak lekarstwo dla duszy w świecie ludzkich głodów, gdzie często wmawia się nam, że gdy będziemy mieć to i to, i jeszcze tamto – wtedy dopiero będziemy szczęśliwi! Wdzięczność jest jak kojący balsam, jak ciepły obiad. Zauważenie tego, co mam od Boga każdego dnia, wyrywa nas ze zgorzknienia, narzekania, małostkowości, zazdrości, porównywania się z innymi. Wdzięczność uwalnia. Uskrzydla. Czyni duchowo i psychicznie lekkim – nas, ludzi obciążonych, przybitych, skupionych na sobie i na codziennych problemach, koncentrujących się na tym, czego jeszcze nie mamy. To prawdziwa recepta na życie pełne pokoju, bez pogoni, bez zapychania się byle czym. Ona też otwiera nas na bliskość z Tym, który nas kocha. Skraca dystans, ośmiela nas w relacji, a wtedy zdajemy sobie sprawę z tego, jak bardzo jesteśmy obdarowani i kochani, i jak bardzo komuś na nas zależy. Wdzięczność daje siłę i zapał do kochania i służby. Postawa wdzięczności na modlitwie Ignacjańskim rachunku Sumienia (IRS) jest prawdziwa, bo jesteśmy ponad miarę obdarowani z miłości. Osiągnięcie stanu wdzięczności w ramach IRS otwiera nas na jego kolejne etapy, ale gdy jej nie ma, to daj sobie spokój z dalszym ciągiem rachunku. Poproś lepiej Ducha Świętego o łaskę wdzięczności. O zobaczenie prawdy o twoim obdarowaniu. I nie idź dalej, jeśli jej nie doświadczysz.
 
Złodzieje radości
 
Dobry rachunek sumienia powoduje, że odzyskujemy nadzieję i stajemy się radośni. A czy mamy jej za dużo, by tak łatwo rezygnować z tego źródła? To szukanie i odnajdywanie Boga w codzienności (o które przecież chodzi w duchowości ignacjańskiej) opiera się o doświadczenie tego, jak On działał, jak mnie obdarował, za co jestem Mu wdzięczny. W ubiegłym roku, gdy ze współbraćmi prowadziłem rekolekcje dla nauczycieli i uczniów jednego z warszawskich liceów, postanowiłem zrobić mały test. Nie znałem jego wyników, ale postanowiłem zaryzykować. Rozdałem uczestnikom gazety najczęściej czytane przez Polaków. Były w śród nich: Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza, Nasz Dziennik, Super Express i Fakt. Poprosiłem także o przegląd popularnych portali internetowych (Onet.pl). Zadanie polegało na tym, by wyszukać, ile ich zdaniem jest w nich złych wiadomości, ile dobrych a ile obojętnych. W dalszym kroku prosiłem także, by postarali się wypisać dobre i złe strony ich pracy, klasy, grupy. Jak myślicie jakie wiadomości dominowały? Dobre? Niestety nie... Na co dzień z każdej strony słyszymy szum złych wiadomości. Dziennikarze wręcz mówią: „dobra wiadomość to zła wiadomość”. A zło, którego codziennie doświadczamy, wydaje się przesłaniać dobro. Lubi być dostrzegane, nadyma się i chce być widoczne. I tak od złych wiadomości przechodzimy do zła w naszym codziennym życiu – ono sączy się w nas niepostrzeżenie i powoduje rozdrażnienie, frustrację, zdenerwowanie, poczucie osaczenia, agresję, zniechęcenie itp.
 
Odbij od dna – dziękuj!
 
Lekarstwem na to, co do nas dociera z zewnątrz, jest właśnie ta „rachunkowa wdzięczność”. Ona naprawdę leczy nasz umysł. Pozwala zwrócić się ku dobru, a odwrócić od zła. Dostrzeganie dobra (szczególnie podczas IRS), świadomość, od Kogo ono pochodzi, rodzi w nas pragnienie wdzięczności Panu Bogu – a to z kolei rodzi naszą otwartość i gotowość do realnego, nieprzymuszonego uwielbienia Go. Czy nie o takich czcicieli chodziło Jezusowi, gdy mówił o oddawaniu Bogu chwały w Duchu i prawdzie? Być wdzięcznym, to nie przyjmować rzeczy jako oczywistych, ale iść aż do ich początku – a początek mają w Bogu. Dlatego gdy modlisz się IRS, zatrzymaj się na konkretnych zdarzeniach, doświadczeniach, spotkaniach i spróbuj dostrzec, jak bardzo zostałeś tego dnia obdarowany przez Boga. Przyjrzyj się, w jakim kierunku prowadził cię Pan Bóg, jakie były Jego delikatne natchnienia, do czego zapraszały? Możesz sobie zadawać pytania: co dobrego dzisiaj zdarzyło się w moim życiu? Kiedy doświadczałem radości? Kto był dla mnie dobry? Ile i jakie dobro okazałem innym? Zobacz, co Pan Bóg czyni dla ciebie i dla twoich bliźnich, ale także i w tobie. Zobacz te dary, jakimi cię obdarowuje, jako prezent od Niego. Ale uwaga, to wszystko działa wtedy, gdy twoja wdzięczność jest szczera, gdy nie polega na mechanicznym wymienianiu tego samego, bez serca, bez zaangażowania. Może lepiej jest w ramach IRS podziękować za mniej, ale szczerze, niż bez zaangażowania wyliczać kilkanaście standardowych powodów do wdzięczności. I ważne: nie zostajesz z tym sam, bo jest Ktoś, kto przychodzi z pomocą naszej słabości, gdy jeszcze nie umiemy w pełni dziękować…
 
Łukasz Wysocki SJ
Szum z Nieba nr 146/2018 
 
Zobacz także
Katarzyna Kolenda-Zaleska
Pamiętam dyskusję w Episkopacie z bp. Pieronkiem, który powiedział, że Kościół jest też towarem i Kościół powinniśmy umieć sprzedać. Myśmy protestowali, że Kościół nie może być towarem. Ale on mówił, że te idee, które niesie ze sobą Kościół, też powinny być dobrze opakowane, żeby były nośne. Zastanawialiśmy się długo, jak to pokazać i nie znaleźliśmy dobrej recepty...
 
Jacek Poznański SJ
W naszej zabieganej, poszarpanej i powierzchownej codzienności trudno nam dojść do wyciszenia i skupienia. Nie potrafimy nieraz znaleźć czasu na odpoczynek, a co dopiero na dłuższą (np. pięciominutową) modlitwę. Jednak biografie wielu świętych pokazują, że kontemplatywny stan, a nawet mistyczne doświadczenia często były ich udziałem właśnie w tym okresie życia, gdy byli zajęci mnóstwem spraw. Przykładem może być Ignacy Loyola, a w naszych czasach Matka Teresa z Kalkuty czy Jan Paweł II. 
 
Stanisław Łucarz SJ

Pycha jest w istocie postawą wymuszania na innych takich zachowań, bym czuł się kochanym, bym był kimś dla innych. A ponieważ serce człowieka zaspokaja tylko bezwarunkowa miłość Boga, na którą drugiego człowieka nie stać, stąd też owo wymuszanie miłości, czy jej atrybutów, jest studnią bez dna. Ciągle jej za mało. Widać tu wyraźnie, jak pycha jest źródłem innych grzechów.

 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama