logo
Sobota, 18 sierpnia 2018 r.
imieniny:

Bogusława, Bronisława, Ilony, Heleny, Agapita – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Józef Naumowicz
Kościół domowy w myśli Jana Chryzostoma
Pastores
 


 
 Określenie rodziny jako „Kościoła domowego” upowszechnił Sobór Watykański II, a następnie Jan Paweł II. Wywodzi się ono jednak z tradycji wczesnochrześcijańskiej i ma głębokie podłoże biblijne. Bardzo wcześnie bowiem zrodziła się idea, aby porównywać ze sobą dom rodzinny i Kościół, albo też, by w chrześcijańskiej rodzinie odnajdywać cechy istotne dla Kościoła. Pozwalało to określić wartość tej podstawowej wspólnoty, która obejmowała rodziców i dzieci, a w starożytności – często także krewnych oraz służących.
 
Naukę tę rozwijał zwłaszcza św. Jan Chryzostom, który działał jako kapłan w Antiochii (386-97), a potem był biskupem Konstantynopola (397-407). Z zapałem pisał on o wartości rodziny. Kierował się niezwykłym wyczuciem teologicznym i duszpasterskim. Pewną rolę odegrało również jego osobiste doświadczenie, w dzieciństwie zaznał on bowiem ciepła rodziny, a także poznał jej wartość w kształtowaniu wiary. Podstawy teoretyczne jednak czerpał przede wszystkim z Biblii.
 

W domu Pryscylli i Akwili
 
Pierwszym powodem mówienia o „Kościele domowym” były wzmianki na ten temat w Nowym Testamencie. W zakończeniu Pierwszego Listu do Koryntian Paweł Apostoł przekazywał pozdrowienia od różnych wspólnot i ludzi. Wymieniał Pryscyllę i Akwilę, „razem z Kościołem w ich domu” (1 Kor 16,19). To określenie św. Pawła nie było wyjątkowe. Także Pryscylla i Akwila należeli do znanych jego przyjaciół i bliskich współpracowników. Znano ich również w Koryncie, gdzie mieszkali przez długi czas. Wtedy też przez dwa lata gościli u siebie Apostoła. Zorganizowali mu pracę przy wyrabianiu namiotów, by mógł zdobywać środki do życia (zob. Dz 18,3). Wspierali go w pracy misyjnej. Gdy przenieśli się do Efezu, tam również ich dom był otwarty dla innych. Przyciągnęli wielu do wiary. Przede wszystkim udostępnili swoje mieszkanie na spotkania modlitewne. Dlatego Paweł mówił o „Kościele w ich domu”. Gdy kilka lat później znów zmienili miejsce zamieszkania i przenieśli się do Rzymu, ich dom ponownie stał się jednym z ważniejszych ośrodków życia religijnego w mieście. W Liście do Rzymian Paweł pozdrawiał ich jako swoich współpracowników w Jezusie Chrystusie, pozdrawiając również wszystkich domowników: „Pozdrówcie także Kościół w ich domu” (Rz 16,5).
 
Zatem w Efezie i w Rzymie, „w domu” Pryscylli i Akwili gromadził się Kościół. Co to oznaczało? Przede wszystkim to, że ich dom był miejscem modlitwy. W początkach chrześcijaństwa – w czasach apostolskich i później, w całym okresie prześladowań – nie było specjalnych budowli przeznaczonych na zgromadzenia liturgiczne. Odbywały się one w domach prywatnych, a więc w rodzinach. Dom oznaczał jednak nie tylko pomieszczenie, ale także środowisko rodzinne. W podobnym sensie Dzieje Apostolskie wspominają, że w „domu Marii”, matki Jana zwanego Markiem, „zebrało się wielu na modlitwie” (Dz 12,12). Inny list św. Pawła wymieniał „Kościół w domu” Filemona (Flm 1,2). Zawsze chodziło o Kościół pojęty jako zgromadzenie, zebranie wiernych.
 
Takim miejscem modlitwy była rodzina Pryscylli i Akwili. Stała się nim dzięki wierze tych niezwykłych małżonków, ich gorliwości i oddaniu. W ten sposób interpretował to Jan Chryzostom: „Tak byli wypróbowani, że nawet pomieszczenie swoje uczynili Kościołem, gdyż wszystkich nauczali wiary oraz dla wszystkich obcych otworzyli swój dom”. Sami prowadzili nauczanie, a ich dom stał się prawdziwym ośrodkiem życia wiary. Zasłużyli więc, by był nazwany Kościołem. Nie każda bowiem rodzina – wyjaśniał Jan Chryzostom – mogła być określona w ten sposób. Św. Paweł „nie miał zasadniczo zwyczaju nazywać domów Kościołami, jeśli nie było w nich wzniosłej religijności i głębokiej bojaźni Bożej” (Homilie na List do Rzymian, 30,3)1.
Rodzina staje się zatem Kościołem, jeśli ma głęboką wiarę i szczerą pobożność. Ważny jest nie tyle sam dom, ile ludzie w nim mieszkający i atmosfera, jaka wśród nich panuje.
 
Jan Chryzostom przypominał o apostolskim zapale Pryscylli i Akwili. Nieśli oni pomoc św. Pawłowi. Ci skromni, prości i gorliwi małżonkowie stawali w jego obronie, narażając swe życie. Nie na darmo nazwał ich swymi współpracownikami. Wspierali oni także „wszystkie Kościoły wywodzące się z pogan” (Rz 16,4). Sami byli ubodzy, więc tym „wszystkim Kościołom” nie mogli pomóc swym majątkiem czy wpływami, ale wspierali je nauczaniem, modlitwą i gorliwością. Jak zauważa Chryzostom, nic im nie stanęło na przeszkodzie, by mogli się w to angażować: ani wychowanie dzieci, ani prowadzenie gospodarstwa, ani praca zawodowa. Apollosa nawrócili w ten sposób, że „zabrali go ze sobą” – a więc do swego domu – i tam „wyłożyli mu dokładnie drogę Bożą” (Dz 18,26).
 
 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Dariusz Piórkowski SJ
Młodzi w naszym kraju często nie rozumieją moralności dotyczącej małżeństwa i seksualności. Różnie też bywa z ich wiarą. Często jest ona bardzo wątła. Coraz więcej narzeczonych pochodzi z niepełnych lub rozbitych rodzin, dlatego mają za sobą mało pozytywnych doświadczeń z małżeństwami, niepewni, czy dadzą radę, czy ich związek się nie rozpadnie. Te braki w wierze i różne lęki nie wynikają z ich złej woli czy wojowniczego nastawienia do Boga i Kościoła... 
 
Monika Białkowska
Koptowie od wieków tatuują na nadgarstku niewielki znak krzyża, na znak przynależności i wierności Chrystusowi. Trwające prześladowania nie zmieniły tego zwyczaju, choć dzięki tatuażom łatwiej ich zidentyfikować i potraktować jako cel. Choć zaczynamy się oswajać z informacjami o przelewanej w Egipcie krwi i kolejnych zamachach na tamtejsze kościoły, choć niewiele wiemy o codzienności chrześcijan – Koptów, to właśnie oni są dziś największą grupą wierzących, którzy za Jezusa oddają życie. 
 
ks. Wojciech Przybylski
Bóg nieustannie szuka człowieka. Chce się z nim spotkać, wnieść w jego życie światło. Ale klucz do drzwi ludzkiego serca znajduje się w ręku człowieka. Wiara w Boga jest ciągle poddawana próbom. Dlatego nie może stać w miejscu. Brak rzetelnej wiedzy religijnej, znajomości Pisma Świętego, pogłębionego życia sakramentalnego – to wszystko prowadzi do niezrozumienia zasad wiary i moralności.
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama