logo
Piątek, 01 lipca 2016 r.
imieniny:
Ottona, Bogusza, Haliny, Mariana, Teodoryka – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 

Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Lech Dokowicz
Próba pokory
Fronda
 



 
 Wielu charyzmatyków stawało przed dylematem, jak podporządkować się czemuś, co ma kształt bezdusznej kurialnej biurokracji, podczas gdy samemu posiada się bezpośredni dostęp do Ojca. Mistyk wie, że ma osobistą więź z Bogiem i nie potrzebuje do tego żadnych pośredników, a jednak musi podporządkować się takiemu pośrednikowi, który często działa tak, jakby nie miał pojęcia o rzeczywistości nadprzyrodzonej i osobowej więzi z Bogiem.
 
Czy Pius XI był narzędziem szatana, gdy w 1931 roku zawiesił ojca Pio w czynnościach kapłańskich, zabraniał mu spowiadania, publicznego odprawiania mszy i kierownictwa duchowego? Wiadomo, że zakonnik z Pietrelciny był prawowiernym, głęboko wierzącym kapłanem, który w niczym nie uchybił nauczaniu Kościoła, a wielu zagubionych przywiódł do wiary. Miał bezpośrednią relację z Bogiem, a jednak spotkały go surowe sankcje i restrykcje ze strony zwierzchników.
 
Historycy chrześcijaństwa pokazują, że najtrudniejszą próbę, przez którą przejść musi każdy mistyk lub charyzmatyk, jest próba pokory, zwana też próbą posłuszeństwa. Ma on osobiste objawienia od Boga, przeżywa intymną więź z Najwyższym – i z tego właśnie powodu doznaje szykan i odrzucenia ze strony najbliższych i przełożonych w Kościele. Taki był los św. Jana od Krzyża, św. Teresy od Jezusa czy bł. Mariam Małej Arabki.
 
Jeden z polskich teologów dokonał niedawno porównania objawień, jakich doświadczały dwie zakonnice w naszym kraju: Franciszka Kozłowska i Faustyna Kowalska. Do pewnego momentu ich wczesne wizje były zbieżne ze sobą: kult Miłosierdzia Bożego, pobożność eucharystyczna, głęboka maryjność. Punktem, w którym rozeszły się ich drogi, okazała się kwestia posłuszeństwa. Gdy spotkały się z zakazami i krytyką zwierzchników, zareagowały różnie. Kozłowska sprzeciwiła się niesprawiedliwości, a Kowalska podporządkowała się krzywdzącym rozporządzeniom. Pierwsza została założycielką nowego wyznania, tzw. mariawitów, w którym jest czczona jako „Oblubienica Barankowa” (staromariawici) lub jako wcielenie Ducha Świętego (nowomariawici). Drugą czcimy jako świętą Kościoła katolickiego, który po latach przyznał jej rację i oddał chwałę.
 
Już św. Paweł z Tarsu, uważany za pierwszego mistyka w dziejach chrześcijaństwa, wkrótce po swym mistycznym spotkaniu z Chrystusem, spotkał się ze św. Piotrem i mu się podporządkował. Ukorzył charyzmat przed urzędem. W Kościele zawsze istnieje napięcie między tymi dwoma pierwiastkami, charyzmatem i urzędem, ale to do tego drugiego należy głos rozstrzygający. Dlatego że Chrystus zbawił świat nie przez wizje i cuda, ale przez posłuszeństwo. Przez Krzyż. Przez cierpienie zadane mu przez swoich. Prawdziwy uczeń Jezusa podąża tą samą drogą – przez przyjęcie Krzyża.
 
Uwagi te dotyczą także wspólnot religijnych, grup misyjnych czy inicjatyw ewangelizacyjnych, jakie w ciągu wieków pojawiały się w historii Kościoła. Był taki okres, że dominikanie czy jezuici, a w czasach nam bliższych Opus Dei czy Legioniści Chrystusa, doświadczali szczególnego odrzucenia nie ze strony obcych – to można jeszcze przeboleć, ale od swoich. W XIII wieku pojawiło się wiele ruchów żebraczych, afirmujących ubóstwo, a jednak do naszych czasów dotrwali tylko franciszkanie. Znikły te, które rozmnażały się przez podział, rozłam i konflikt z przełożonymi. W takich wspólnotach była często pobożność i żarliwość religijna większa niż w macierzystych formacjach, od których się odrywały, ale nie było w tym woli Bożej.
 
Trudno osądzać bliźnich i oddzielać motywacje czysto ludzkie od nadprzyrodzonych, ale u podstaw wielu tego typu dzieł leżała często doznana krzywda, rzeczywista lub wyimaginowana, poczucie niesprawiedliwości, urażona duma. W efekcie napędzał je resentyment a nie wola Boża.
 
Wielu charyzmatyków stawało przed dylematem, jak podporządkować się czemuś, co ma kształt bezdusznej kurialnej biurokracji, podczas gdy samemu posiada się bezpośredni dostęp do Ojca. Mistyk wie, że ma osobistą więź z Bogiem i nie potrzebuje do tego żadnych pośredników, a jednak musi podporządkować się takiemu pośrednikowi, który często działa tak, jakby nie miał pojęcia o rzeczywistości nadprzyrodzonej i osobowej więzi z Bogiem. W średniowiecznych klasztorach najmądrzejsi zakonnicy nieraz rozwiązywali ten dylemat w ten sposób, że wybierali na opata najgłupszego współbrata. Po to, by ćwiczyć się w pokorze.
 
Bóg dopuszcza pewne sytuacje, takie jak niezrozumienie, lekceważenie, odrzucenie czy krzywda ze strony najbliższych, by sprawdzić nasze serca, zbadać intencje. Uraz i resentyment to nie jest dobra odpowiedź. Bunt, sprzeciw i rozłam to nie sposób na budowanie Kościoła. Słychać w nich pogłos odwiecznego non serviam.
 
Wzorem, jak przejść ową próbę pokory pomyślnie, może być św. ojciec Pio, który posłusznie podporządkowywał się zaleceniom swoich przełożonych, choćby miały charakter szykan i były dla niego krzywdzące. Jeśli bowiem dzieło, któremu służy, jest Boże – to sam Bóg znajdzie sposób, żeby je obronić. Nawet jeśli mistyk miałby tego nie doczekać i umrzeć z krzywdzącą go opinią w oczach współczesnych mu współbraci.
 
Są zresztą różne przejawy pokory, a jedną z nich może być posługa… władzy. Przykładem tego może być postać św. Grzegorza Wielkiego, który pragnął poświęcić się życiu monastycznemu, ale – wbrew swej woli i chęciom – został obwołany papieżem. Długo wzbraniał się przed przyjęciem tego obowiązku, gdyż miał już inny plan na swe życie, pełen wyrzeczeń i świątobliwości. A jednak jeszcze większym wyrzeczeniem stało się dla niego przyjęcie najwyższej godności w Kościele. Przejął władzę, gdyż zwyciężyła pokora. Sam pisał o tym następująco w swej Regola pastorale: „Nie jest prawdziwie pokorny ten, kto rozumie, że musi stać na czele innych na mocy dekretu Bożej woli, a mimo to gardzi tą wyższością”. Grzegorz wiedział, że tą decyzją uczyni wielu swoich dotychczasowych przyjaciół wrogami, ale okazał posłuszeństwo.
 
Mądrość Kościoła polega na tym, że czeka długo nim wyda orzeczenie o prawowierności mistyka czy katolickim charakterze dzieła. Daje sobie czas, a w tym czasie poddaje próbom. Najtrudniejszą z nich jest próba pokory. Dlatego Pius XI, doświadczający ciężko ojca Pio, nie był narzędziem szatana, lecz Boga samego.
 
Lech Dokowicz
 
Zobacz także
Ks. Jan Zalewski
Na wstępie niniejszej prezentacji, należy podkreślić, że Julia Urszula Ledóchowska pochodzi z bardzo zasłużonej dla Kościoła i Polski Rodziny. Musiała Ona emigrować do Austrii po upadku Powstania Listopadowego. Brat ojca Julii, kard. Mieczysław Ledóchowski Prymas Polski (1822-1902), był arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim...
 
Krzysztof Guzek
Ostatnio suwerenne władze hiszpańskiej Katalonii ogłosiły, że ferie Bożonarodzeniowe i Wielkanocne będą zwać się odpowiednio: feriami zimowymi i wiosennymi. Decyzję powzięto po to, by rzekomo nie urazić osób innej wiary (choć spora grupa muzułmanów dziwi się tej decyzji), bądź niewierzących. Czy zatem, według tego typu mentalności, Boże Narodzenie ma być obchodzone bez Dzieciątka Jezus, a Wielkanoc bez Zmartwychwstałego Chrystusa? Czy z największych katolickich uroczystości ma pozostać jedynie Mikołaj, karp, zajączek, kurczaczek, prezenty i jedzenie? Czy swoiście pojmowana tolerancja i szacunek ma oznaczać rezygnację z własnej tożsamości religijnej i kulturowej?...
 
Krzysztof Wons SDS
Bliskość człowieka, którego głos i ciało drżą ze wzruszenia, zawsze nas peszy. Czujemy się niezręcznie. Zaskoczeni, nie wiemy, jak się zachować. A co powiedzieć, gdy wzrusza się i szlocha sam Bóg-Człowiek. Ewangeliści wiedzieli, że potrzebujemy spotkań z Jezusem, który nie kryje swoich uczuć: smuci się, lęka, cały drży, ma oczy zalane łzami, gniewa się. Potrzebujemy ich zwłaszcza, gdy kryjemy twarz pod maską udawania, grzęźniemy w niesłusznym samozadowoleniu.
 

___________________
 

reklama