logo
Niedziela, 22 kwietnia 2018 r.
imieniny:
Łukasza, Kai, Nastazji, Epipodiusza, Leonida – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Mariusz Pohl
Sady i ogrody - smak raju na ziemi
Przewodnik Katolicki
 


Już chyba coraz mniej ludzi wie, co to ogród czy ogródek przy domu, jak smakuje pomidor zerwany prosto z krzaka, co to znaczy uszczypać nieco szczypiorku czy koperku do twarożku na śniadanie – prosto z grządki. Dziś to wszystko kupujemy w hipermarkecie lub wyciągamy z zamrażarki. Zatraca się przez to świadomość, że warzywa, jarzyny, owoce i zioła są darem natury, a natura darem Boga. 
 
Jak cudownie jest wyjść w letni, wakacyjny poranek do ogrodu, by zerwać pierwszą czerwoną truskawkę. Jeśli noc był chłodna, na trawie zebrała się rosa: nogi w sandałach szybko stają się mokre. Wtedy najlepiej zrzucić obuwie, by poczuć kropelki wody gołą stopą. Jeśli jest gorąco, nagrzana słońcem murawa miło grzeje pięty. Ale człowiek rozgląda się za cieniem, a najlepiej leżakiem w pobliżu oczka wodnego. Wokół pachnie mięta i macierzanka. I całe kępy najróżniejszych kwiatów: wysokie malwy, dumne słoneczniki, dziewanna, kuliste dalie, łany pomarańczowych turków. Słychać buczenie os, uwijających się wokół kwiatów, a potem obgryzających opadłe papierówki i klapsy. Trzeba być bardzo ostrożnym, by nie nadepnąć takiej osy – ból użądlenia jest nie do wytrzymania, a dla osób uczulonych może być wręcz groźny dla zdrowia i życia.
 
Ziemia jak tabliczka czekolady

Ale ogród to nie tylko kwiaty, leżak i sadzawka. To przede wszystkim warzywniak. Zanim jednak wyrośnie bujna marchewka, koper, ogórki i cukinie, grządki wymagają wiele pracy. Wiosną trzeba skopać glebę, wygrabić resztki chwastów i wyrównać ziemię. Potem sznurkiem wytycza się równe poletka i wydeptuje ścieżki. Cały zagon przypomina wtedy wielką tabliczkę czekolady: pulchna, brązowo-czarna ziemia jest pocięta prostopadłymi, wklęsłymi ścieżynkami. Bardzo ważny jest termin siewu: przed pełnią, po pełni, na świętą Zofię. Od tego zależy, kiedy zaczną się pojawiać delikatne, lekko faliste linie zielonych wschodów.

A potem trzeba często grządki podlewać i jeszcze częściej pielić. Po spulchnionej motyczką i grabkami grządce, po małych kupkach przywiędłych chwastów na ścieżce, poznaje się dobrą gospodynię. A jest co robić. Chwasty rosną z niewiarygodną prędkością i intensywnością: potrafią zagłuszyć wszelkie szlache­tne siewki. Zresztą podobnie jest w życiu: to co podłe i grzeszne, zaślepia człowieka pozorami i złudzeniami, i zawsze działa z większą mocą niż dobro. Pielęgnacja ogrodu uczy, że z chwastami trzeba prowadzić wytrwałą, systematyczną walkę. Ale gdy pożyteczne rośliny się zagęszczą, wypuszczą bujną nać, pokryją ziemię gęstymi splotami grochowin i fasolowych łodyg, włochatych pędów ogórka, wtedy chwasty nie są im już groźne. Za to pojawiają się gąsienice, ptaki, nornice i chłopaki z sąsiedztwa: słodka marchewka prosto z ziemi, wszystkim smakuje.

Czysto utrzymany, bujny ogród to chluba gospodyni. To prawda, że taniej wyszłoby kupowanie jarzyn w sklepiku warzywnym. Ale chodzi nie tylko o żywność – chodzi o dumę i satysfakcję, że się współpracuje z naturą, że to moja rzodkiewka. Człowiek takiej satysfakcji bardzo potrzebuje. Pamiętam, jak po objęciu wiejskiej parafii, zaraz pierwszej wiosny, chciałem wykorzystać twórczą moc ziemi. Przygotowałem grządki, posiałem fasolę, ogórki, posadziłem pory i kapustę. Potem chodziłem koło tego kilka miesięcy: podlewałem, pieliłem, robiłem opryski. Główki kapusty prawie wcale się nie zawiązały, liście były postrzępione przez gąsienice i wróble; ogórki miały kształt gruszek, a pory były cienkie jak palec. W dodatku w pobliskim sklepie wielki wór poszatkowanej kapusty kosztował sto razy mniej niż wszystkie moje nakłady i wysiłki. A jednak, byłem dumny ze swego trudu, choć już później nigdy więcej go nie powtórzyłem.
 
 

 
1 2  następna
Zobacz także
Marek Orzechowski
Jakiej skali potworności trzeba, by świat uznał mord za ludobójstwo? Czy nie wystarczy, że giną całe wspólnoty? Czego trzeba, by cywilizowany świat dostrzegł holokaust chrześcijan na Bliskim Wschodzie? A może ów ateistyczny świat w duchu cieszy się z eksterminacji wyznawców Jezusa Chrystusa?...
 
Marek Orzechowski
Jest w tym jakaś prawidłowość, że siebie spontanicznie oszczędzamy, zaś bliźni tak łatwo „wpadają” w ogień naszej krytyki. Skąd w nas tyle gotowości, by pod adresem innych formułować żądania, wymagania czy nawet oskarżenia (choćby tylko w myślach)? Skąd tyle determinacji w rozprawianiu się ze złem (faktycznym czy domniemanym) u bliźniego, a taki brak zdecydowania w eliminowaniu własnych wad i grzechów?
 
Ewa Olszewska
Tytułowa walka o szabat nie oznacza obecnie walki o prawo do odpoczynku. W tej ważnej kwestii właściwie nie musimy już walczyć, chyba że z samym sobą. I jako społeczeństwo, i jednostkowo posiadamy solidną wiedzę o potrzebie odpoczywania. Rozumieją to pracodawcy, przełożeni, rodzice. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama