KATOLIK.pl - Portal katolicki dla wierzących, wątpiących i poszukujących

szukaj w


 Działy czytelni
  Artykuły
  Książki
  Rekolekcje
  Fotoreportaże
  Konkursy
  Modlitewnik
 
 Kategorie tematyczne
Aborcja, Eutanazja
Biblia
Bóg, wiara, rozum
Cierpienie, Chorzy
Cuda
Czaty
Dekalog
Dogmaty
Duch Święty
Duchowość
F.A.Q.
Filozofia
Grzech
Historia Kościoła
Inne religie
Jezus Chrystus
Katechezy
Kościół
Maryja
Misje
Modlitwa
Moralność
Muzyka, kultura, sztuka
Nawrócenie
Powołanie
Prawo kościelne
Rodzina, Małżeństwo
Rozważania, opowiadania
Sakramenty
Seksualność
Sekty, okultyzm
Sens życia
Spowiedź święta
Szatan, piekło
Świadectwa
Świat wokół nas
Święci, Świątobliwi
Tradycje, Liturgia
Wywiady
Życie wieczne

Podział wg pochodzenia
 

 
 Polecamy



 


 

 

  Nie dotykaj mnie
Ks. Krzysztof Różański

Nie dotykaj mnie

Kobiety w życiu kapłana

 

Całe tygodnie dyskusji

Przed kilkunastu laty w poznańskim seminarium funkcjonowała minirozgłośnia "Radio Turyfer". Jedna z pierwszych audycji, jakie przygotowaliśmy, poświęcona była właśnie relacji pomiędzy kapłanem a kobietą. Choć nie pamiętam już dobrze (niestety) ani szczegółów audycji, ani też toczącej się potem przez całe tygodnie dyskusji na podjęty temat, to jednak w pamięci pozostała mi podgrzana atmosfera tego czasu.

Ojcowie duchowni, przełożeni, rekolekcjoniści nawiązywali wówczas powszechnie do zagadnienia. Jedni nas chwalili, inni stawiali pytania, jeszcze inni ganili, ale temat okazał się bardzo ważny.

Mężczyzna

Oczywistym wydaje się stwierdzenie, że mężczyzna podejmujący zobowiązanie do zachowywania celibatu ze względu na królestwo niebieskie, a przez to do dozgonnego życia w czystości na wzór Chrystusa, nie staje się przez to aseksualny. Seksualność bowiem obejmuje wymiar dużo głębszy niż tylko erotyka. Relacja pomiędzy mężczyzną a kobietą nacechowana jest seksualnością ze swej natury. Dotyczy to także relacji pomiędzy księdzem a kobietą. Tylko będąc w pełni mężczyzną, kapłan może na znak niepodzielnej miłości do Boga i Kościoła podjąć celibat. Nie można widzieć w celibacie drogi czy możliwości ucieczki od seksualności, bo to oznaczałoby okaleczenie.

Współczesna cywilizacja zacierająca różnice pomiędzy kobietami i mężczyznami, promująca zachowania mało męskie, zmierzająca do unifikacji płci, nie pomaga młodym chłopakom w odkrywaniu istoty swej męskości. Czasem wydaje się, że w powszechnym mniemaniu jedynym (i ostatnim) wyznacznikiem bycia mężczyzną jest rola w pożyciu seksualnym. W takim ujęciu powstaje problem określenia, na czym polega męskość mężczyzny, rezygnującego z erotycznego wymiaru relacji damsko-męskich? Czy mężczyzna żyjący samotnie w czystości nie traci czegoś istotnego? Czy więc kapłan celibatariusz pozostaje sobą?

Noli me tangere

Pewna interpretacja wielkanocnej Ewangelii o spotkaniu Jezusa z Marią Magdaleną w ogrodzie stała się wykrzywionym modelem relacji kapłańsko-damskich. Słowa Pana zwracające uwagę na odmienny wymiar spotkania ze Zmartwychwstałym (por. J 20, 17), przełożone zostały na łacinę jako noli me tangere, co oznacza nie dotykaj mnie (takie tłumaczenie podaje dziś ekumeniczny przekład Pisma Świętego). Mówiono, że Maria, jako dawna grzesznica, nie powinna dotykać Pana, którego Ciało po wyjściu z grobu jest nie w pełni ubrane.

W tym duchu kobieta stanowi zatem zagrożenie. Skoro kapłan jest reprezentantem Chrystusa, Jego przedstawicielem, obrazem Chrystusa – Głowy Kościoła (Alter Christus), to unikając wystawiania się na pokusy, kapłan powinien od kobiet stronić. W takiej interpretacji celibat może być wyłącznie ucieczką od siebie samego. Przestaje być wówczas darem, jaki się składa i otrzymuje, a staje się jedynie narzędziem samodyscypliny. Ksiądz stroniący od kobiet to wykrzywienie Chrystusowego wychodzenia do każdego człowieka z propozycją zbawienia. Chrystus od kobiet nie stronił, co więcej, był otoczony ich liczną rzeszą i wzór nam zostawił, abyśmy szli za Nim Jego śladami (por. 1 P 2, 21).

Dla uczciwości trzeba jednak dodać, że zbyt wielka śmiałość w otaczaniu się kobietami, łamanie naturalnego dystansu i brak samokontroli doprowadziły już niejednego kapłana do kryzysu kapłaństwa, a w konsekwencji do odrzucenia celibatu i porzucenia stanu duchownego. W niezręcznej i niejednoznacznej sytuacji te same okoliczności postawiły także zaangażowaną w tę relację kobietę.

Brat i siostra

Kościoły, salki i biura parafialne wypełnione są w większości kobietami. Można by podawać różne interpretacje tego stanu rzeczy. Dla nas istotne jest to, że kapłan na co dzień ma do czynienia z kobietą. Powierzona jego duszpasterskiej pieczy, spodziewa się, że znajdzie w księdzu duchowego przewodnika, dojrzałego w wierze, patrzącego na świat w duchu ewangelicznej czystości. Już w czasach apostolskich Paweł pouczał Tymoteusza, żeby w odpowiedni sposób traktował kobiety: starsze – jak matki; młodsze – jak siostry, z całą czystością! (1 Tym 5, 2).

Poświęcając duszpasterską uwagę kobietom, ksiądz realizuje swoje powołanie. To właśnie powołanie kapłańskie jest kluczem do rozumienia relacji kapłan - kobieta. Dojrzałość w powołaniu pozwala nam widzieć w kobiecie siostrę. Nie ulega wątpliwości, że "siostra" jest szczególnym objawieniem piękna duchowego kobiety, ale jest zarazem objawieniem jakiejś jego "nienaruszalności". (…) "Siostra" jest gwarantem bezinteresowności (Jan Paweł II, List do kapłanów, 1995). Tak pojmowana relacja pomiędzy kapłanem i kobietą nie budzi sprzeciwów, podejrzeń czy wątpliwości.

Szczególnym wymiarem obcowania księdza z kobietami jest współpraca z siostrami zakonnymi. Z doświadczenia wiem, że traktowanie sióstr zakonnych jako równoprawnych partnerów prowadzi do pogłębienia duszpasterstwa, pozwala bowiem wspólnie prowadzić dzieło, zachowując zdrową równowagę i spojrzenie obu płci, przy poszanowaniu własnych zadań i powołań w Kościele (zwłaszcza w odniesieniu do młodych). To osobiste doświadczenie pozwala mi także dziękować Bogu za dar braterstwa i przyjaźni, jakie zawiązywały się przy współpracy z kobietami konsekrowanymi.

Czystość i radość

Jeden z ojców duchownych, chcąc zilustrować problemy w relacjach pomiędzy kapłanem a kobietą mawiał, że choćby najczystszy piasek połączyć z najczystszą wodą, to zawsze powstanie tylko błoto… Należy więc zachować czujność!

Nie przecząc temu, uważam, że jeśli relacje pomiędzy kapłanem a kobietą są oparte na prawdzie, a zatem nie stają się wyłączne, a w konsekwencji zmysłowe, nie stanowią zagrożenia. Zagrożeniem może być nieporządek, jaki panuje w ludzkim wnętrzu (złe intencje, nieuporządkowane pragnienia, rozbudzona pożądliwość – por. Mt 15, 19).

Mając w pamięci słowa Jana Pawła II z Listu do kapłanów na Wielki Czwartek 1995, że matka i siostra, są to dwa podstawowe wymiary odniesienia kapłana do kobiety, można cieszyć się wypełnianiem powołania także w relacjach z kobietami. Apostoł uczy nas: bracia, powołani zostaliście do wolności. Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie! (Ga 5, 13).

Ks. Krzysztof Różański

wersja do druku 
wyślij znajomemu 


 

Gloria zaprasza!