logo
Poniedziałek, 24 lipca 2017 r.
imieniny:
Kingi, Krystyny, Michaliny – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Jakub Szymański
Antychrześcijańskość masońskiego rytuału
Któż jak Bóg
 



Działalność "ideowa"

Aby zdać sobie sprawę z tego, jak obcą dla Kościoła Chrystusowego organizacją jest masoneria, najwłaściwszym będzie zwrócenie uwagi na jej rytuały i ceremonie (czyli centrum działalności "ideowej"), poprzez które to, nazwane tam "pracą", wyraża się sama istota "kultu masońskiego".

Najpierw należy zatem stwierdzić, iż masoneria proponuje inną od Chrześcijaństwa formę "uniwersalizmu". Gdy bowiem Chrześcijaństwo jest udzielone dla wszystkich, którzy zechcą przyjąć Wiarę w Jezusa Chrystusa, co jest też synonimiczne z Drogą do Zbawienia, zaś Kościół stąd też jest nazwany Katolickim, tj. Powszechnym. O tyle masoneria stara się to naśladować w krzywy sposób, proponując "oświecenie" dla tych, którzy spełnią jej restrykcyjne założenia, od razu odrzucające jednych, a promujące drugich (szczególnie uwzględniając tych, którzy posiadają status materialny i społeczny) - "uniwersalizm" masoński nazywa się zaś noachityzmem. Co oznacza prawa, które miałyby zostać udzielone Noemu po potopie, i do których to przestrzegania miałaby być zobligowana cała powstała na nowo wówczas ludzkość. Każdy zatem mason uważa się za takiego noachitę.

Nieprzypadkowy regres

Co to jednak oznacza w sensie moralnym? Otóż prawa owe cofają moralny rozwój ludzkości, który nastąpił po zaakceptowaniu Chrześcijaństwa, do dawnych, podstawowych jedynie wskazań moralnych. Ten regres nie jest jednak przypadkowy, ale w masońskim założeniu promowanie go ma właśnie na celu doprowadzenie do osłabienia wpływu Chrześcijaństwa na życie ludzkie. Po to, aby tam gdzie zmniejszy się oddziaływanie Uniwersalizmu Chrześcijańskiego, a głównie Kościoła Katolickiego, mógł wkroczyć masoński, ekskluzywny "uniwersalizm", czyli noachityzm. Zresztą w najbardziej ekstremalnej wersji owego noachityzmu Jezus Chrystus jest uznawany za "fałszywego proroka", zaś przeciw tym, którzy nie będą się chcieli Go wyprzeć (czyli Prawdziwym Chrześcijanom) jest przewidziana w stosowaniu kara ścięcia głowy. Co chyba mówi samo za siebie. I takimi to "ideami" zajmuje się masoneria.

Cyrkiel i kątownica

Innym z wyznaczników wskazującym, iż masoneria stanowi organizację w ogóle przeciwstawiającą się Objawieniu Bożemu, jest sposób w jaki potraktowano tam Pismo Święte. Co prawda bowiem na zebraniach masońskich znajduje się otwarta Biblia, niemniej zostają zawsze umieszczone na Niej złożone cyrkiel i kątownica. Zresztą ów cyrkiel i kątownica wraz ze znajdującą się w środku literą G, stanowią też najbardziej rozpoznawalny masoński znak, którym afiszuje się owa organizacja. Co zaś oznaczają elementy owego znaku, których wyjaśnienie pozwoli też następnie zrozumieć masońskie odniesienie do Boga, jak i do Bożego Przekazu zawartego w Piśmie Świętym? Otóż cyrkiel oznacza zasadę światłości, zaś kątownica oznacza zasadę ciemności, z których to - współ złożonych - składa się wg masońskich nauk "najwyższe bóstwo". W czym jednak, jak widać, odznacza się po prostu dawny błąd manichejski, zakładający, iż dobro i zło stanowiły dwie, współ egzystujące, wymieszane, cechy "bóstwa". Z czego widać, iż i masońskie pojęcie "najwyższej istoty" jest całkiem różne od Prawdziwego Boga, Który jest czczony w Kościele Katolickim, bowiem jak mówi św. Jan Ewangelista: Bóg jest światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności (1 list św. Jana 1,5).

Zgubny dualizm

Tymczasem masoneria wyznaje właśnie ów wspomniany wcześniej zgubny dualizm, zakładający, iż zło jest częścią "bóstwa" (co oczywiście stanowi też wskazanie, w kierunku jakiego to "bóstwa" tak naprawdę jest nastawiona dążyć owa organizacja), gdyż mówi się tam jeszcze, że "ciemność" zostanie kiedyś zniszczona przez "światło", które jednak w masońskich "naukach" ma lucyferyczny poblask. Zresztą i rzeczona litera G też ma tu swoją symbolikę, gdyż oznacza ona: gnozę - czyli te wszystkie błędne, tajemne i ukryte "nauki", które sprzeciwiały się zawsze Prawdom Objawionym. A z tymi to właśnie "naukami" zapoznaje się masoński kandydat na poszczególnych stopniach masonerii, tak, iż po owej "edukacji" jest wyszkolony we wszelkich gnostyckich i heretyckich doktrynach, podczas gdy jednocześnie bardzo niewiele dowiaduje się o Chrześcijaństwie.

Taki sposób "edukacji" nie jest jednakże prowadzony w masonerii bezcelowo. I tutaj należy ponownie powrócić do Pisma Świętego nakrytego owymi masońskimi elementami, co choć mogłoby wydawać się "pobożną" praktyką - tzn. jako organizacja, która na swych zebraniach posiada otwartą Biblię - niemniej stanowi to właśnie zaprzeczenie tego, gdyż kandydat wyszkolony w tych wszystkich wspomnianych wcześniej heretyckich i hermetycznych sztukach, które w istocie stanowią jednak najgłębszy zabobon, będzie wiedział, iż znajdujące się na Świętej Księdze cyrkiel i kątownica (z ich symboliką) mają właśnie oznaczać, iż Biblia ma być odczytywana nie w Świetle Prawdy zawartej w Niej Samej jako Słowie Bożym, ale właśnie przez pryzmat owych zgubnych masońskich "nauk" dualizmu i wszelkiej herezji. Oznaczonych zaś przez masońskie cyrkiel i kątownicę, które symbolicznie pomniejszają jeszcze, poprzez miejsce ich umieszczenia, wartość i znaczenie Samego Bożego Przekazu Słowa (zresztą wg masońskiego nazewnictwa Biblia stanowi tylko jeden z elementów "umeblowania, czy wyposażenia" loży).

W taki to zatem sposób potraktowanie Pisma Świętego w loży masońskiej dąży nie do potwierdzenia, czy całkowitego uwierzenia w zawarty w Nim Przekaz, ale do Jego zminimalizowania, czy wręcz zanegowania.

 

 
1 2 3  następna
Zobacz także
Agata Pawłowska
Ściśnięta w gęstej ciżbie, popychana tu i ówdzie, stała nieruchomo, wpatrując się z napięciem w pięknego, młodego mężczyznę. Zdjął on swe odzienie i rzucił ojcu pod nogi, pozostając w samej włosienicy. Gawiedź pukała się w czoło, mrucząc: „Szaleniec!” lub śmiała się, pokazując go sobie palcami. Poruszona, wstrząśnięta do głębi duszy, patrząc na Franciszka wiedziała, co ma robić. Pan ją wzywał!
 
Agata Pawłowska
Droga przed nami długa i trudna – w ekumenizmie nie chodzi o to, żeby stworzyć sztuczną jedność za cenę wyrzeczenia się prawdy wyznawanej. Ale kolejne kroki czynione na tej drodze pokazują, że warto w niej nie ustawać. Cel jest odległy i kto wie, czy osiągalny, ale nie godzi się, by uczniowie Jezusa nie umieli ze sobą rozmawiać.
 
Ks. Andrzej Grefkowicz
Korzystanie z usług wróżki, zabawianie się wróżeniem - wszystko jedno w jakiej postaci - korzystanie z jakichś form medycyny niekonwencjonalnej (czyli nieudokumentowanej naukowo), wywoływanie duchów i słuchanie muzyki satanistycznej prowadzą do popadania w uzależnienie od złego...
 
 
___________________
 
 reklama