logo
Niedziela, 21 września 2014 r.
imieniny:
Darii, Mateusza, Wawrzyńca, Hipolita – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
O. Joseph-Marie Verlinde
Jedyna Droga, Prawda i Życie
Zeszyty Odnowy
 


Jedyna Droga, Prawda i Życie

Wszystkie tradycje religijne wymagają od nas szacunku, jako pewne świadectwo wysiłku człowieka poszukującego Boga. Ale na końcu czasów Bóg objawił się, ponieważ widział, że człowiek starając się odnaleźć Go po omacku, gubi się. Pan Jezus mówił, że jeśli niewidomy prowadzi niewidomego, to obaj wpadną w dół, i dodał: Ja jestem światłością świata, kto idzie za Mną, nie będzie chodził w ciemności.

Wielkie tradycje religijne są owocami wysiłku człowieka, który szuka Boga, ale nie może osiągnąć swojego celu ze względu na grzech, który go zaślepia. Zachwycony pięknem natury człowiek zaczyna mylić Boga ze stworzeniem i oddaje boską część naturze. Stąd rodzą się wszelkie rodzaje pogaństwa, a także różne bardziej rozwinięte formy naturalizmu, z których najbardziej znanymi są tradycje hinduizmu, buddyzmu i taoizmu.

Człowiek nie szukałby Boga, gdyby On sam nie złożył w nim tego pragnienia. W pewien sposób Bóg zawsze wychodzi na spotkanie człowieka, który naprawdę Go poszukuje, a więc w tych tradycjach nie wszystko jest fałszywe. Są elementy prawdy - Ojcowie Kościoła mówili, że są tam ziarna prawdy nawiązujące do Chrystusa, które ku Niemu kierują, a w Jezusie odnajdują swoją pełnię. Ale obok tych prawd jest wiele błędów i, jak już zauważyliśmy, nieprzyjaciel chce zagarnąć te tradycje dla siebie. Jednak Hindus, który z przekonania pozostaje w religii, w której się urodził, będzie zbawiony dzięki tym ziarnom prawdy, tym słowom prawdy, które są obecne w jego religii mimo błędów, które także się w niej znajdują. Bóg widzi zawsze dobrą intencję swoich dzieci. Hindus idąc za swoją tradycją, podąża za tym, co uważa za najprawdziwsze i nie wiedząc o tym, kieruje się ku Chrystusowi, nawet jeśli Go nie zna. Odkryje Go dopiero, kiedy stanie przed Nim twarzą w twarz.

Inna jest jednak sytuacja chrześcijanina, który poznawszy już pełnię prawdy, zwraca się do prawd częściowych, zwraca się do religii przedchrześcijańskich. Dla takiego człowieka opuszczenie chrześcijaństwa dla innej tradycji jest apostazją, tzn. zaparciem się wiary. Wówczas cześć oddawana tym częściowym prawdom staje się bałwochwalstwem. Bożek nigdy nie jest kłamstwem. Bożek jest częściową prawdą, która jest uznana za absolut, której oddaje się boską cześć. A więc jeśli Hindus może być zbawiony dzięki niektórym prawdom swojej religii, to sytuacja jest zupełnie inna dla chrześcijanina, który cofa się do tamtych tradycji. Stąd wynikają problemy, które przeżywają ludzie Zachodu zwracający się ku tradycjom wschodnim.

Moje osobiste doświadczenie nauczyło mnie, że przejście przez rytuał inicjacji, to wydanie samego siebie w ręce nieprzyjaciela. Dla chrześcijanina jest to naprawdę zaparcie się Chrystusa, bo w rytuale inicjacji - mówię tutaj o inicjacjach buddyjskich czy też hinduskich - kandydat przynosi kilka symbolicznych przedmiotów, np. kwiaty, owoce, białą chusteczkę, kadzidło i inne przedmioty, reprezentujące całą jego osobę. Ten zaś, kto dokonuje rytu inicjacji, ofiarowuje wszystkie te przedmioty któremuś z bóstw tradycji hinduskiej, które pochłaniają naszą uwagę i odwracają nas od Chrystusa. Są to uosobione siły natury, które Ojcowie Kościoła nazywali wprost demonami, my zaś mówimy o duchach demonicznych. Kiedy więc uczestniczymy w rycie inicjacyjnym, zgadzamy się na - wynikające z niego - przymierze z tymi duchami.

Dlatego wszystkim osobom, które przeszły tego typu inicjację, radzę wyspowiadać się z grzechu apostazji i - jeśli jakieś problemy będą się pojawiać dalej - poprosić o modlitwę o uwolnienie. Sprawa jest poważna. Doświadczenie egzorcystów dowodzi bowiem, iż inicjacje powodują bardzo silne związania. Ale Pan Jezus jest zwycięski we wszystkim i gdy prosimy, by uwolnił nas z więzów, którymi związaliśmy się przez swoją nieświadomość czy przez nieuwagę, także głosimy Jego zwycięstwo.

Joga

Jak widzicie, nie jestem przychylnie nastawiony do używania technik wschodnich w życiu chrześcijańskim. Weźmy przykład jogi, którą w Europie usiłuje się traktować jako gimnastykę. Kiedyś powtarzałem jednemu guru to stwierdzenie, a on mnie wyśmiał. Powiedział: "Wy na Zachodzie jesteście naprawdę dziwaczni, joga przecież nie jest żadną gimnastyką! Jeśli chcecie ją używać jako gimnastykę, to proszę bardzo, ale to nie przeszkodzi jej, by dokonała swego". Co jest dla nas szkodliwe? Jaki jest skutek jogi?
Jest to ćwiczenie cielesne, które ma za zadanie uwolnienie ziemskiej energii, z którą jesteśmy w kontakcie przez stawianie stóp na ziemi czy też przez podstawę kręgosłupa - jeśli siedzimy na ziemi, i poprowadzenie jej aż do czubka czaszki. Tam powinna się ona spotkać z energią niebieską. W momencie spotkania zaniknie iluzja osobowego "ja".

To wszystko jest zrozumiałe wyłącznie w kontekście panteistycznym. Wszystko jest bogiem i we wnętrzu boskiej energii oddzielają się dwa bieguny: energia ziemska i energia niebieska, a cały świat jest tylko konsekwencją tego oddzielenia. Iluzja, że istniejemy jako byty osobowe, jest jedną z konsekwencji oddzielenia tych dwóch energii. Po to, aby uświadomić sobie, że jesteśmy bogami, wystarczy połączyć te dwie energie, i moment ich zetknięcia jest właśnie iluminacją. Zanika wtedy świadomość osobowa i pozostaje tylko świadomość istnienia. Oto prosty schemat mistyki naturalnej, która stara się spowodować wycofanie świadomości osobowej.

Freud porównywał to doświadczenie z doświadczeniem przedosobowym, jakie przeżywa dziecko w łonie swej matki. Nie jest ono jeszcze świadome na sposób osobowy, ale żyje w fuzji ze swoją matką.
W mistyce naturalnej żyje się w fuzji, w stopieniu z całą naturą, a ponieważ natura jest uważana za boską, jest się w "bogu" i jest się "bogiem". Taka droga prowadzi nas dokładnie w odwrotnym kierunku niż modlitwa chrześcijańska.

Modlitwa chrześcijańska jest przede wszystkim dialogiem międzyosobowym. "Ja" zwracam się do Bożego "Ty". Mój Ojcze, nasz Ojcze. Modlitwa chrześcijańska zakłada odrębność osób. Jeśli ćwiczę jogę, moje "ja" osobowe się rozpływa, coraz mniej jestem w stanie się modlić. Owszem, mogę wprawdzie odczuwać naturalną pogodę ducha, uspokojenie, ale nie ma to nic wspólnego z pokojem nadprzyrodzonym, który może nam dać wyłącznie Duch Święty. Pokój Ducha Świętego jest wspólnotą, komunią z Ojcem i Synem w osobowej relacji zaufania i miłości.

Nie można przygotowywać się do modlitwy, ćwicząc jogę czy zen. Modlitwa chrześcijańska jest historią miłości. W mistyce naturalistycznej miłość nie ma najmniejszego sensu. By kochać trzeba być we dwoje. Natomiast w mistyce naturalnej wszystko ogranicza się do nieosobowego, boskiego "ja". Jedyną definicję Boga w Biblii znajdujemy u św. Jana: Bóg jest miłością (1 J), a buddyzm mówi o miłości jako o niebezpiecznej iluzji. Trzeba więc dokonać radykalnego wyboru.

Zobaczcie, w jaki sposób umarł Budda - odszedł w pozycji lotosu. Wszystkie energie są wtedy skoncentrowane na pępku i w ten sposób on wycofał się w głąb siebie, do wnętrza. Tymczasem Jezus jest całkowicie rozciągnięty na krzyżu w geście ukazującym pragnienie przyciągnięcia wszystkich do siebie. Jezus to człowiek całkowicie oddany, który błaga Ojca, by przebaczył Jego oprawcom, daje Ducha Świętego przed odejściem do Ojca. Z jednej strony Budda, skoncentrowany na samym sobie, z drugiej strony Chrystus, który pokazuje nam drogę daru z siebie. Musimy wybrać.

Kiedy poprzez praktykę jogi energia podnosi się w górę wzdłuż kręgosłupa, otwiera pewne centra energetyczne, które nazywamy czakramami. Czakramy otwierają nas na moce okultystyczne. Te energie ziemskie i niebieskie nazywamy energiami okultystycznymi, czyli nieznanymi, tajemnymi*, a więc takimi, o których nauka nie jest w stanie nic powiedzieć. Nie można ich zmierzyć ani ich opisać, objawiają się jedynie przez skutek. Każdy z czakramów otwiera nas na kolejny poziom energii okultystycznej. W systemach naturalistycznych bóg jest energią, istnieje więc szerokie spektrum energii okultystycznych, poczynając od najwyższego poziomu duchowego aż po materię, a czakramy otwierają nas na różne poziomy tych energii.

Okultyzm

Teraz chcę wam pokazać, jaki jest związek między praktykami wschodnimi a okultyzmem. Praktyki jogi otwierają czakramy i powodują fuzję z energiami. Jeżeli macie dostęp do technik, umożliwiających współpracę z tymi energiami, to wchodzicie w okultyzm. Magia jest używaniem energii okultystycznych, ale duchowość wschodnia zabrania posługiwania się tymi energiami.
Ważny autor wschodni, Patandżali, który zebrał wszystkie teksty dotyczące jogi, bardzo surowo przestrzega przed używaniem tych energii, które są do dyspozycji człowieka w miarę otwierania się konkretnych czakramów. Mówi tak: "żeby używać tych energii, musicie współpracować z duchami, które zarządzają danymi poziomami tych energii". Tutaj pojawiają się duchy.

Zachód nie posłuchał ostrzeżenia mędrców Wschodu. Zachód używa technik wschodnich, aby otworzyć czakramy, i natychmiast chce używać tych energii, a więc zajmować się magią. Nie można jednak uzyskać rezultatów w świecie okultystycznym bez współpracy z duchami, które rządzą tym światem. Wszyscy, którzy podejmują działania w świecie okultystycznym, współpracują z duchami. To, co wam mówię, jest owocem mojego osobistego doświadczenia oraz długiego doświadczenia duszpasterskiego w tej dziedzinie i długich studiów nad dokumentami literatury okultystycznej, które ujawniają fakt współpracy z duchami. Oczywiście autorzy ci mówią nam, że te duchy są dobre, ale nie należy w to wierzyć.

Nie ma zasadniczej różnicy między magią czarną a białą. W obu przypadkach używamy sił okultystycznych, tajemnych, z pomocą jakiegoś posługującego nam ducha, chcącego zafascynować nas mocą, władzą, którą nam daje i w ten sposób odciągnąć nas od Jezusa Chrystusa. Zawrócić nas z drogi ewangelicznego ubóstwa, odwrócić od ducha służby naszego Pana i wprowadzić nas na drogę pychy i władzy nad innymi, a więc na drogę kłamstwa.

Jeśli ktokolwiek z was uczestniczył w jakichś działaniach okultystycznych, nawet z intencją czynienia dobra, tak jak było to w moim przypadku, niech przeczyta na nowo Katechizm Kościoła Katolickiego, szczególnie rozdział o bałwochwalstwie, który komentuje pierwsze z przykazań: będziesz oddawał cześć tylko twojemu Bogu. Znajdziecie tam potępienie wszystkich praktyk okultystycznych. Czarnej magii oczywiście, bo to jest magia czyniąca zło, ale również magii białej, nawet jeśli jej celem jest czynienie pozornego dobra. To dobrze, że chcesz czynić dobro, ale nie wszystkie środki są dozwolone. Nie możemy wzywać złego ducha po to, by czynić dobro, ponieważ on będzie umiał subtelnie poprowadzić was tam, gdzie wcale nie chcecie pójść. Już św. Ignacy z Loyoli mówił, że - aby nas odciągnąć od Chrystusa - szatan nigdy nie przedstawia nam zła jako zło, ale jako rodzaj, pozór dobra, żebyśmy za nim poszli. W ten sposób stopniowo odciąga nas od Boga i zostaniemy pochwyceni w jego sidła. Wtedy trzeba krzyczeć do Jezusa: "Panie Jezu, ulituj się nade mną grzesznikiem". Pan Jezus wyzwolił nas od śmierci grzechu przez swoją śmierć na krzyżu. Takie jest zwycięstwo, które Jezus chce objawiać w naszym życiu, ale do tego potrzebna jest pokora wyznania tego, że odeszliśmy i złożenie wszystkich złych mocy u stóp krzyża Jezusa, a także wyrzeczenie się tego wszystkiego, by pozostać wyłącznie pokornym sługą Jedynego Pana.

Nieznane moce

Św. Augustyn twierdził tak: trzeba zauważyć, czy otrzymany skutek jest proporcjonalny do przyczyny. Żeby np. przesunąć jakiś przedmiot, muszę go popchnąć. Doświadczam kontaktu dotyku i pewnej siły użytej w stosunku do tego przedmiotu. Przesunięcie się przedmiotu jest proporcjonalne do przyczyny, a więc do siły mojej ręki, która go przesuwa. Ale, jeśli koncentrując się tylko, mówię do tego przedmiotu: "przesuń się" i obiekt się przesuwa, to należałoby postawić sobie pytanie, jak się to dzieje. Samo moje słowo nie ma takiej władzy, żeby przesuwać przedmioty. Przyczyna nie jest proporcjonalna do skutku. W takich przypadkach, mówi św. Augustyn, a później św. Tomasz, musi koniecznie zaistnieć jakaś przyczyna pośrednia, która w sposób niewidzialny spełnia to, co ja powiedziałem. Te moce pośrednie, niewidzialne, to złe duchy. Dlaczego są one złe? Ponieważ anioł, duch dobry, jak mówi to jego nazwa, jest posłańcem Bożym, który ogłasza nam drogę zbawienia w Jezusie Chrystusie.

Anioł, który mówi mi o czym innym niż o zbawieniu w Jezusie Chrystusie, nie jest posłany przez Boga. Bóg nie posyła swoich aniołów po to, byśmy pracowali na niwie okultyzmu. Bóg nie chce, żebyśmy byli wielkimi czarnoksiężnikami tajemnego świata. On chce, byśmy byli prorokami, królami i kapłanami łaski z nieba. Nie jesteśmy magami niskich sił, ale jesteśmy sługami łaski z "wysoka". Aniołowie pomagają nam przyjąć tę łaskę, tak jak anioł Gabriel, który przychodzi ogłosić Maryi tajemnicę wcielenia. On przychodzi, by pomagać nam budować nadchodzące Królestwo Boże, które nigdy nie przeminie, a nie po to, by dać nam władzę nad przemijającym światem. Demony chcą nas fascynować, byśmy skoncentrowali się na tym, co niskie i byśmy zapomnieli, że nasze życie jest ukryte w Bogu. Jak to mówi św. Paweł: ...szukajcie tego, co w górze,[...] ponieważ wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu (Kol 3,1-3). Dlatego jest tak ważne, żebyśmy byli ludźmi rozeznawania i odwracali nasz wzrok od wszelkich fascynacji okultystycznych, tajemnych, które są pułapką dla naszej duszy. Tak samo jak wszelkie wieści, otrzymywane za pośrednictwem zmarłych.

Spirytyzm

Już Księga Powtórzonego Prawa skazuje na ukamienowanie tych, którzy wywołują duchy i pytają zmarłych. Jeśli uwzględnimy statystyki, trzeba by we Francji ukamienować co trzecią osobę... Na szczęście nie jesteśmy fundamentalistami. Ten zachwyt i pociąg do spirytyzmu wskazuje na to, że gdy gaśnie nadzieja na zmartwychwstanie, ludzie są gotowi chwycić się byle jakiej nadziei przetrwania. Niestety, na końcu tej linii "telefonicznej" są złe duchy...

Nasi zmarli mają na szczęście coś dużo ciekawszego do roboty niż rozmowy z żywymi. Kontemplują oni Oblicze Boga lub też kończą swoją drogę oczyszczenia i zagłębiają się w uszczęśliwiającej miłości. Św. Katarzyna z Genui w swoich uznanych przez Kościół objawieniach o czyśćcu, mówi te pocieszające słowa, że za nic w świecie dusza czyśćcowa nie zechciałaby wrócić na ziemię, bo już spotkała Boga. A jej cierpienie powoduje to, że nie może bardziej zbliżyć się do Niego. Oczyszczanie się dusz w czyśćcu, to ogień miłości spalający to, co w tej duszy nie jest jeszcze miłością, ale przywiązaniem do ziemi. Dusza czyśćcowa chciałaby rzucić się w ramiona Boga, ale przywiązania ziemskie jej to uniemożliwiają i to jest jej cierpieniem. Czy myślicie, że taka dusza będzie chciała przyjść, żeby rozmawiać przy stoliku z talerzykiem, który się kręci? Tymczasem są duchy, które podszywają się pod naszych zmarłych, żeby nas zniewolić. Warto wiedzieć, że jeżeli na tego typu seansach ktoś zacznie się modlić, to - jakby przypadkiem - zmarły nie jest w stanie przyjść. Czy to nie dziwne? Współcześni psychologowie odradzają praktykowanie spirytyzmu i okultyzmu, bo statystyki pokazują, że wielu pacjentów szpitali psychiatrycznych, to właśnie adepci tego typu praktyk.

Co zrobić, by się od tego uwolnić? Trzeba wyspowiadać się z podejmowania praktyk, które są potępiane przez Kościół i Pismo Święte. Jeśli jakieś symptomy będą się dalej objawiać, to wtedy poproście braci i siostry o modlitwę o uwolnienie. Jest bardzo ważne, żeby w takiej grupie modlącej się o uwolnienie był obecny kapłan, chociaż czasem nie jest to konieczne. A jeśli i to nie będzie wystarczające, to mamy w Kościele posługę egzorcysty. Jest ona przeznaczona przede wszystkim dla osób, które są opętane, co zresztą nie musi dotyczyć tych, którzy w zwykły sposób mieli kontakt z okultyzmem.

Reiki

Chcę jeszcze powiedzieć kilka zdań na temat reiki. Reiki jest bardzo niebezpieczne. Przez dłuższy czas przyglądałem się temu, ponieważ początkowe rezultaty wydają się bardzo pozytywne. Byłem bardzo zdziwiony. Jednak bardzo szybko, bo po sześciu miesiącach praktyki, zmieniłem zdanie... Jak zawsze w innych tego typu praktykach okultystycznych, negatywne skutki pojawiają się później, by osoba nie podejrzewała reiki o złe oddziaływanie. Negatywne skutki mogą pojawić się na poziomie fizycznym, psychicznym lub duchowym. Mógłbym podać mnóstwo przykładów, dotyczących każdego z tych poziomów. Na ogół problemy zaczynają się w parę tygodni po rozpoczęciu praktyki reiki.
Reiki jest drogą inicjacji okultystycznej. Pierwszy poziom wtajemniczenia dotyczy panowania nad energiami okultystycznymi, by móc przekazywać je na miejscu. Później można je już przekazywać na odległość i stopniowo posiadana moc potęguje się. Jeśli zastosujecie tu kryterium rozeznania św. Augustyna, to zastanówcie się, jak można przez telefon uzdrowić kogoś, kto jest oddalony o 100 km? Albo to się nie uda - i wówczas nie ma się czym przejmować, albo się uda - i wtedy trzeba zapytać, jaką mocą to się dokonało. Praktyka reiki jest niebezpieczna i by się z niej wyzwolić potrzeba bardzo silnej modlitwy o uwolnienie.

Chrześcijanin a New Age

Trzeba wiedzieć, że chrześcijaństwo będzie coraz bardziej konfrontowane z kulturą zdominowaną przez New Age. Taka była też sytuacja pierwszych wspólnot chrześcijańskich. Chcę was zachęcić nie do lęku i samoobrony, ale do ostrożności. Chrześcijanie bowiem gromadzą się po to, żeby umacniać się w wierze, nadziei i miłości, aby wciąż na nowo wybierać naszego Pana i Zbawiciela, pozwolić się napełniać Jego Duchowi, by móc stawać się prawdziwymi świadkami Ewangelii w tym świecie. Spotykamy się razem wyłącznie po to, by wspólnie móc iść dalej i głosić prawdę Ewangelii wszystkim naszym braciom w człowieczeństwie. I czynić to z tym samym pragnieniem, które płonie w sercu Jezusa, "aby wszyscy mogli poznać Ciebie, jedynego, prawdziwego Boga, i Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa". I aby poznając Go, mogli poznać zbawienie i życie wieczne. Amen

O. Joseph-Marie Verlinde
jest założycielem Rodziny św. Józefa, autorem wielu książek dotyczących New Age.

Fragm. konferencji wygłoszonej w czasie Strumieni Wody Żywej 2002 pt. "Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem"
tłum. Maria Pieńkowska

*Od łac. occulo - ukrywać, trzymać w tajemnicy; occultus - schowany, ukryty, tajemny.

 
Zobacz także
ks. Aleksander Posacki SJ
Człowiek wielokrotnie prowadzi walkę z Bogiem. Może mieć ona jednak wymiar pozytywny, mieszcząc się w biblijnym archetypie prorockich dyskusji czy potyczek z Bogiem, przeradzających się nierzadko w swoistą i uczciwą modlitwę. Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie (Iz 1,18). Ta zachęta Boga realizowana była przez Jakuba, Jonasza a szczególnie Hioba. Trzeba jednak odróżniać realnego Boga od Jego obrazu w psychice człowieka...
 
Emilia
Miałam niespełna osiem lat, kiedy po raz pierwszy zapukali do nas Świadkowie Jehowy. Przyjechaliśmy właśnie z wakacji. Rodzice zaprosili ich na rozmowę. Po kilku spotkaniach wyrazili zgodę na poznawanie ich nauk. W formie pierwszej zmiany rodzice postanowili zlikwidować choinkę. Wraz z bratem bezskutecznie próbowałam bronić dotychczasowych zasad...
 
Henryk Kiereś

Co to jest szczęście? Pytanie powyższe budzi respekt. Przypomina Piłatowe: „Cóż jest prawda?”, za którym kryją się – z jednej strony – wątpienie w istnienie prawdy lub w jej poznawalność albo przekonanie o jej względności, ale zarazem – z drugiej strony – nostalgia za prawdą, taką prawdą, która wyzwalałaby pytającego z kryzysu niewiedzy i dyktatu okoliczności.

 


reklama