logo
Wtorek, 21 października 2014 r.
imieniny:
Celiny, Hilarego, Janusza, Jakuba Strzemię, Urszuli – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Adam Gul
Chleb, ręce i Eucharystia
materiał własny
 


Chleb, ręce i Eucharystia

Na zakończenie żniw odbywają się uroczystości dożynkowe: parafialne, dekanalne, diecezjalne i centralne. Przygotowane odpowiednio od strony artystycznej i liturgicznej, zwracają w szczególny sposób naszą uwagę na niepowtarzalny i podstawowy dar chleba. Jakkolwiekby patrzeć, na ten finalny produkt ludzkiej zapobiegliwości i pracowitości, nie jest on tylko efektem naszych starań. Chleb jest darem - jest cudownym znakiem, reminiscencją ukrytych w ziemi i naturze witalnych bogactw.

Te bogactwa poprzez obumieranie ziarna w glebie, kiełkowanie, wzrost i dojrzewanie, są w tym procesie asymilowane z ziemi i otoczenia, i przetwarzane tak, by służyły ludzkiemu życiu. Człowiek, mimo znajomości tego zjawiska i dysponowania pierwiastkami, które biorą w nim udział, nie odtworzy go w żadnych warunkach. Nie "wyprodukuje" chleba w laboratorium, używając najwspanialszych urządzeń i nowoczesnych technologii. Zawsze słońce śmiać się będzie, a wiatr szydził z tak myślących, deszcz zmyje po nich wszelkie ślady... . To, co ma służyć życiu - jego zachowaniu i rozwojowi - samo musi zasmakować życia; żyć i rozwijać się.

Do tego cudu i daru potrzebne są jednak ludzkie ręce. Tylko wtedy nabierze on znaczenia wymiaru ludzkiej egzystencji. Konieczne są dłonie, by zechciały z tego daru zrobić użytek - siać, pielęgnować, przygotowywać i karmić. Ten wysiłek łatwiej było zauważyć i zrozumieć dawniej. Dziś mechanizacja i specjalizacja zniekształcają wizerunek człowieka utrudzonego - jego wysiłku i owoców pracy. Często korzystając z pracy drugiego, jesteśmy jak "stojący" obok - patrzymy skrótowo - widzimy bardzo spłaszczony obraz, bez głębi...

Kto z tych niezliczonych zastępów zjadaczy chleba poznał zakłopotanie - bo trudno, ciężko zaorać, ... widział zmartwienie, bo sucho - i nie chce schodzić. A przygnębienie, kiedy na nie zamarzniętą ziemię spadł obfity śnieg i długo leżąc wyniszczył zasiewy. Kto pamięta żniwa z sierpem, może sobie przypomnieć ludzi mocno zgiętych ku ziemi, kobiety odbierające pokos w promieniach upalnego słońca, ... zna klepisko, cepy, czy żarna. Kto mógł obserwować matkę przy dzieży, przygotowującą ciasto do wypieku - jej napięcie i niepokój, tym bardziej zemocjonowaną im bliżej formowania go i podawania do pieca; czy rośnie, czy ciepły piec - oby nie było zakalca - wszyscy czekają, z lubością przełykając ślinę, wywołaną miłym rozchodzącym się po izbie zapachem wypiekanego chleba. I radość dzieci - jest już podpłomyk. I jak tu nie przeżegnać każdego bochna chleba - ileż w nim trudu umęczenia i zapomnienia o sobie, by inni mieli - by mogli nasycić łaknienie... . Jak tu nie podnieść i nie ucałować każdej spadającej na ziemię okruszyny. Przecież to wszystko w pocie czoła zostało zdobyte, "a chwasty i osty" dawały znać o sobie... . Jak nie ucałować matczynej i ojcowskiej dłoni !

Uroczystości dożynkowe to nie tylko święto dziękczynienia. To również okazją dla wszystkich - uświadomienia sobie, jak wiele potrzeba harmonijnego wysiłku we współczesnym świecie, by głodnym podać chleb. To świętowanie ma wyakcentować w końcu, szczególną  zasługę ludzi kochających ziemię - matkę żywicielkę - rolników! Tylko wtedy będzie wartościowym wydarzeniem - spełni pożyteczną rolę - będzie budzić wrażliwość potrzebną do uznania pracy i zasług drugich, będzie uczyć wdzięczności.

Dożynkowy korowód, z akcentami regionalnego rodowodu, zatrzymał się w prezbiterium. Misternie wykonany wieniec, z różnych zbóż i kwiatów został ustawiony przed ołtarzem - stołem eucharystycznym. Dla ciekawszego wyakcentowania tego wydarzenia, umieszczono go w stylizowanych, pełnych ekspresji dłoniach - odlanych z mosiądzu. Ta ekspozycja dłoni została wykonana dla przypomnienia i upamiętnienia wstrząsającego dramatu, jaki miał miejsce 10.01.1964 r. Wtedy w Maciejowej, na Dolnym Śląsku, został zamordowany przy ołtarzu ks. Józef Górszczyk SP. Celebrując Mszę Świętą przygotowywał dary ofiarne. Ręce, którym przez konsekrację dano moc sprawowania świętych czynności, przyjęły chleb i wino przyniesione do ołtarza. Unosząc z delikatnością patenę, a później kielich przedstawiły, zaprezentowały Ojcu Niebieskiemu materię konieczną do konsekracji. W tym momencie inne zaciśnięte na rękojeści siekiery dłonie, kierowane bezmyślnością i niechęcią, wykonywały śmiertelne misterium - jak na Golgocie, kiedy wbijały uderzeniem podobnego narzędzia tępe gwoździe - by te ręce nie wyciągały się już ku drugim, by nie błogosławiły, rozgrzeszały, karmiły... .

Ks. Józef mógł uciekać - był młodym, wysportowanym mężczyzną - morderca wchodził do kościoła z krzykiem i słowami gróźb, a siekiera to nie broń automatyczna. Wychowany w wielkim szacunku dla ołtarza - nie odszedł od niego - pozostał przy nim.  (więcej o tym wydarzeniu w naszym artykule - tutaj ) Żyjący jeszcze, ówczesny Prowincjał Księży Pijarów powiedział o nim: "Dla Józka byłoby to zejście z posterunku - on tego nie mógł zrobić". Czy niedostatek chleba, doskwierający nieraz głód - lata trudnego dzieciństwa - przygotowały go do zajęcia takiej postawy - bardziej uwrażliwiły go wobec Eucharystycznego Chleba? W jego rodzinnym domu brakowało chleba, tam okruszyna była na wagę złota - podnoszono ją i całowano.

Od października 2004 r. do października 2005 r. trwać będzie w Kościele katolickim Rok Eucharystii. W tym czasie szczególnie będzie podkreślana prawda, że w Eucharystii zawiera się całe duchowe bogactwo Kościoła, którym jest sam Chrystus, Chleb Życia. Będzie to również Wielkie Święto Dziękczynienia za Chleb Eucharystyczny. Nie ma Eucharystii bez kapłana - tak jak nie może być daru chleba bez ludzkich rąk. Na pewno Rok Eucharystii to nie dożynki… . Ale jedno może pomóc zrozumieć drugie - wydarzenie niższej rangi może być obrazem, metaforą dla Sacrum. Dożynki - święto plonów to wyakcentowanie pracy tych, którzy kochając matkę ziemię z cierpliwością i miłością karmią - dają chleb. Rok Eucharystii w podobny sposób stworzy okazję, by zauważyć tych, którzy karmiąc innych Eucharystią sami byli jak chleb.

ks. Adam Gul

 
Zobacz także
Anne Graham Lotz
Po wypadku 11 września 2001 córka Billy Grahama w wywiadzie TV na pytanie: - „Jak Bóg mógł pozwolić na coś takiego”? - odpowiedziała: -„Jestem przekonana, że Bóg jest do głębi zasmucony z tego powodu, podobnie jak i my, ale od wielu już lat mówimy Bogu, żeby wyniósł się z naszych szkół, z naszych rządów oraz z naszego życia, a ponieważ jest dżentelmenem, jestem przekonana, że w milczeniu wycofał się. Jak możemy się spodziewać, że Bóg udzieli nam Swojego błogosławieństwa i ochroni nas, skoro my żądamy, aby On zostawił nas w spokoju?...
 
o. Marek Machudera OFMCap.
Od lat obok adwentu kościelnego (liturgicznego) mamy tzw. miejski (handlowy). Wywodzi się on z fenomenu towarzyszącego adwentowi, z jarmarku przedświątecznego. Wraz z laicyzacją społeczeństwa adwent hadlowy usamodzielnił się i prowadzi swe "własne życie". I tak to posiadają oba adwenty swe niezależne kalendarze, reguły i cele. Wspólna jest im dekoracja świąteczna...
 
Grażyna Kich
Bułgaria - nieskażona przyroda, pasma gór oraz błękitny brzeg Morza Czarnego. Naród bułgarski został ochrzczony wcześniej niż polski, lecz niemal pięćset lat panowania Turcji pozostawiło do dziś widoczne ślady w wielu dziedzinach tamtejszego życia. Katolicy stanowią zaledwie jednoprocentową mniejszość wyznaniową. Żyją w diasporze oddalonej od środowisk i krajów katolickich...
 


reklama