logo
Piątek, 15 grudnia 2017 r.
imieniny:
Celiny, Ireneusza, Ninony, Niny, Waleriana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Remigiusz Recław SJ
Jak Bóg nawraca ”nawróconych”
Szum z Nieba
 


Niektórzy uważają, że wystarczy raz się nawrócić i już mamy spokój na całe życie. Inni sądzą, że są już po nawróceniu, więc osiągnęli taki poziom bezpieczeństwa duchowego, że zbłądzenie im nie grozi. Tymczasem niewiele potrzeba, aby nawrócony człowiek odłączył się od Chrystusa…

Unikanie mielizn

Po pierwszym nawróceniu staje przed nami bardzo ważne zadanie: troska o naszą relację z Bogiem. Podobnie dzieje się w małżeństwie – po decyzji o ślubie i samej ceremonii, małżonkowie podejmują się dbania o wzajemną relację. A jest to zadanie trudne, wystawione na ciągłe przeszkody, wymagające wysiłku związanego z przekraczaniem siebie i z próbą zrozumienia drugiej strony. W życiu duchowym ten wysiłek polega na nieustannym procesie łączenia wydarzeń życiowych – zarówno tych trudnych, jak i pięknych – z naszą wiarą. Jest to proces o tyle trudny, że wymaga nieustannej czujności. Niektóre doświadczenia mogą być tak bolesne, że zaczniemy od nich uciekać i we wszystkim, co nas spotyka – dopatrywać się „prześladowań za wiarę”, czyniąc z siebie wiecznych męczenników.

Może się też zdarzyć, że nasze słabości będą w nas tak dominować, że grzeszne wydarzenia życiowe zaczną osłabiać naszą wiarę i postawę wymagania od siebie. Do tej pory byliśmy ludźmi duchowymi, a teraz czujemy, że nie słyszymy Boga. Aby sobie z tym poradzić, zazwyczaj przyjmujemy wówczas maskę zewnętrzności. Przed innymi osobami ze wspólnoty wyglądamy niby porządku, ale unikamy głębszych rozmów lub konkretnych pytań, które są nam zadawane, a wobec których czujemy się niekomfortowo.

Innym razem będziemy podważać niezmienne decyzje, zatwierdzone sakramentem małżeństwa lub ślubami zakonnymi. Wtedy bardzo wyraźnie widzi się błędy w tych podjętych decyzjach i… konieczność rozwodu albo opuszczenia zakonu. W takich sytuacjach trzeba robić wszystko, aby nie koncentrować się na sobie. Niewskazane jest wówczas korzystanie z terapii, która właśnie odwrotnie – koncentruje nas na nas samych. A wtedy potrzebujemy zupełnie innego działania – wpatrzenia się w Chrystusa i zaparcia się siebie.

Zdarzają się też sytuacje, że człowiek nawrócony nie wytrzymuje własnych ograniczeń, które trzeba nieustannie konfrontować z doświadczeniem wiary i w konsekwencji – rezygnuje z tej konfrontacji, godząc się na podwójne życie. Czyli z jednej strony prowadzi, życie religijne i wspólnotowe, a z drugiej strony – życie w grzechu lub w braku przebaczenia. Konflikt wewnętrzny, że tak nie można, jakby stracił na sile. Taka osoba przyjmuje, że nic się nie da zrobić, bo taki jest dzisiejszy świat i przecież wszyscy tak robią...

 
1 2  następna
Zobacz także
Jacek Prusak SJ
Artykuł został usunięty, ponieważ redakcja Tygodnika Powszechnego zakończyła współpracę ze wszystkimi serwisami internetowymi, także z naszym.

Zapraszamy do czytania innych ciekawych artykułów w naszej czytelni.
 
ks. prof. Mariusz Rosik
Obraz Rembrandta Powrót syna marnotrawnego zdobi ściany petersburskiego Ermitażu. Wszyscy dobrze znamy stojącą postać ojca i klęczącego przed nim syna (ojciec z narzuconym na ramiona czerwonym płaszczem, syn z pochyloną głową). Gra światła i cienia została przez artystę wykorzystana tak, aby niemal cała uwaga widza skupiła się na błogosławiących, spoczywających na ramionach syna dłoniach ojca.  Biografowie twierdzą, że Rembrandt, malując powrót marnotrawnego syna, w pewien sposób uwiecznił na nim własne doświadczenie. 
 
ks. Przemysław Zgórecki
Świętujemy dziś czwartą niedzielę Wielkiego Postu, w tradycji chrześcijańskiej nazywaną Laetare, czyli Niedzielą Radości. Dlatego właśnie dziś Pan Jezus przychodzi do nas jako lekarz, który chce uzdrowić nasze duchowe oczy, abyśmy mogli już niebawem czerpać radość z oglądania chwały Zmartwychwstałego. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama