logo
Niedziela, 17 grudnia 2017 r.
imieniny:
Jolanty, Łukasza, Olimpii, Floriana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aleksandra Wojtyna
Jak być dobrą dziewczyną, córką, żoną, matką i zakonnicą?
Rycerz Młodych
 


Czy to możliwe, by w jednej osobie, drobnej kobiecie, pomieściły się właściwie wszystkie powołania? Św. Rita z Cascia, która żyła we Włoszech w XV w., może być wzorem właściwie dla wszystkich, ona pomieściła w sobie skromność kobiety, posłuszeństwo córki, miłość żony, troskę matki i pobożność zakonnicy.
 
Skromność kobiety i córki
Była jedynaczką szczególnie ukochaną przez swych rodziców, którzy wychowali ją w posłuszeństwie i prostocie. Była skromna w po-stępowaniu i ubiorze. Bardzo dużo pomagała rodzicom, wesoła, wdzięczna, rozmodlona, już w dzieciństwie wiedziała, na czym polega prawdziwe piękno, że jest nim oddanie Bogu. Gdy była malutka, rodzice zabierali ją na pole, gdzie pracowali. Leżała na kocyku, a nad nią latał rój pszczół. Owady wchodziły jej nawet do ust, nie czyniąc żadnej szkody. Rita po prostu się z nimi bawiła. Gdy zobaczył to pewien rolnik, który akurat tamtędy przechodził, próbował ręką, którą wcześniej bardzo zranił, odgonić pszczoły. Po chwili jego ręka była zupełnie zdrowa. Pobiegł o tym powiedzieć rodzicom dziewczynki. To był pierwszy cud Rity.
 
Dziewczynka wzrastała w atmosferze modlitwy i miłości, nic zatem dziwnego, że szybko zrozumiała wartość pokuty i umartwienia i ochoczo je podejmowała. Wszystkie prace, jakie podejmowała, czyniła dokładnie i sumiennie, chcąc jak najbardziej pomóc rodzicom. Bardzo wcześnie kiełkowało w niej pragnienie oddania Bogu swego życia w zakonie, jednak jej rodzice zapragnęli inaczej i wbrew jej woli wydali ją za mąż za człowieka, którego długo nie potrafiła pokochać. Posłuszna woli matki i ojca wyszła za mąż.
 
Kochająca żona i troskliwa matka
 
Poślubiła wbrew swojej woli człowieka gwałtownego i aroganckiego. Małżeństwo dostarczało jej bólu i upokorzeń, znosiła je jednak mężnie i wobec męża była cierpliwa, łagodna, kochająca do tego stopnia, że on sam, pieniak i raptus, zaczął dostrzegać niezwykłe cechy swej żony. Jej przykład stał się przyczyną zmiany męża. W pewnym momencie małżeństwo Rity stało się naprawdę zgodne, a stan ten utrwaliło przyjście na świat dzieci – dwóch synów, na które bardzo oczekiwał mąż Rity, Paolo. Chłopcy, bliźniacy, dojrzewali pod czułym okiem mamy i taty, którzy byli dla nich przykładem miłości. Szczęście rodziny nie trwało jednak długo. Oto Paolo podczas pojedynku został śmiertelnie raniony. Poinformowana o tym Rita biegnie co sił, by ratować męża, ten jednak umiera na jej kolanach, przebaczając w ostatniej chwili życia swym zabójcom i ofiarując siebie samego Bogu. Wieloletnia, wytrwała modlitwa Rity została wysłuchana – mąż pojednał się z Bogiem. To jej przykład życia, łagodność i cierpliwość zmieniły Paolo w innego człowieka.
 
Synowie nie mogą poradzić sobie ze śmiercią ojca, poprzysięgają zemstę. Wystraszona Rita woli raczej, by umarli, niż splamili się morderstwem zabójcy ojca. Prosi więc Boga, by nie doszło do samosądu, w którym to jej synowie mieliby dokonać morderczego aktu. Bóg wysłuchuje próśb swej służebnicy. Bliźniacy umierają w obecności matki podczas epidemii, która nawiedziła miasto. Rita modli się za nich żarliwie. Pod wpływem jej modlitw i tłumaczeń synowie przebaczają oprawcom ojca tuż przed swoją śmiercią i odchodzą pojednani z Bogiem, zostawiając matkę, która przez jakiś czas nie może poradzić sobie z utratą całej rodziny. Ulgę znajduje, całkowicie powierzając się Bogu jako zakonnica augustianka.
 
Pobożna zakonnica
 
Choć w zakonie żyła krótko, dała się poznać swym współsiostrom jako osoba pokorna, pracowita i rozmodlona, całkowicie zanurzona w Bogu. Chrystus u schyłku życia naznaczył ją stygmatami swej męki. Cierń z róży w nadprzyrodzony sposób zranił ją głęboko w czoło i utworzyła się rana, która krwawiła i wydzielała nieprzyjemną woń aż do śmierci Rity. Był to znak najgłębszego zjednoczenia się z Chrystusem. Naznaczona stygmatem siostra Rita kontemplowała mękę Zbawiciela i odeszła do Pana w opinii świętości. Na łożu śmierci poprosiła jedną z sióstr, by ta przyniosła jej różę z ogrodu. Był styczeń, panował tęgi mróz, a w ogrodzie leżał śnieg. Jednak siostra, która usłuchała prośby Rity, zauważyła piękną różę, która rozkwitnięta wychylała główkę ponad złogi śniegu i zeschłe liście sąsiednich kwiatów, i zerwała różę dla Rity. To był ostatni cud, jaki wydarzył się za jej życia.
 
Patronka wszystkich stanów
 
Św. Rita poznała życie we wszelkich jego przejawach. Była córką, matką, żoną i zakonnicą – poznała smak życia we wszystkich stanach: doświadczyła radości bycia matką, cudu narodzin, szczęścia małżeńskiego, ale przeżyła też gorycz wdowieństwa, boleść utraty dzieci, osamotnienie i opuszczenie po nagłej śmierci bliskich osób. Trauma, jaka była jej udziałem, nie oddaliła jej od Boga, ale przybliżyła i zjednoczyła w mistycznym uścisku. Św. Rita jest zatem patronką kobiet w szczególny sposób, bo ona w ciągu życia zaznała niemal wszystkiego, czego może doświadczyć kobieta. Od niej możemy się uczyć, jak przeżywać swe powołanie, bo przykład mamy świetlany.

Aleksandra Wojtyna
Rycerz Młodych 3/2012
 
 
fot. Roman Kraft | Unsplash (cc) 
 
Zobacz także
ks. Dariusz Salamon SCJ
Cur Deus homo, dlaczego Bóg człowiekiem? - pytał u progu XII-wiecznego renesansu św. Anzelm z Canterbury. Pytał - zafascynowany na równi Bogiem, jak i człowieczeństwem, w imię rozkwitającego na nowo, tym razem z chrześcijańskich korzeni, humanizmu. Dla współczesnego człowieka wierzącego podobne pytanie winno być równie fascynujące: Co skłoniło Syna Bożego, aby przyjął ludzką naturę? I co z tego wynika dla nas ludzi?
 
Ks. Piotr Pawlukiewicz
4 kwietnia 2005 roku w godzinach popołudniowych, na Placu Piłsudskiego w Warszawie trwały przygotowania do mającej odbyć się tam w dniu następnym uroczystej Mszy świętej w intencji zmarłego papieża Jana Pawła II. Powołany w ekspresowym tempie komitet organizacyjny składał się z przedstawicieli księży, policjantów, żołnierzy, Straży Miejskiej, pogotowia i innych służb...
 
Henryk Bejda
Za młodu Franz Jaegerstaetter nie stronił od rozrywek. Uważano go za lekkoducha, chłopaka wesołego, kochającego życie i lubiącego się bawić. Jako przystojniak cieszył się powodzeniem u dziewcząt. Jeszcze wtedy nie wiedział, że zostanie świętym...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama