logo
Sobota, 25 października 2014 r.
imieniny:
Ingi, Maurycego, Sambora, Darii, Blanki, Gaudentego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Ks. Wojciech Pikor
Jak być wiernym dzisiaj?
Pielgrzym
 


BIBLIJNE PYTANIA O BOŻE MIŁOSIERDZIE

Jak być wiernym dzisiaj?
Pytanie Ozeasza o sens wierności powołaniom życiowym

O potrzebie stałości, cierpliwości czy wierności nie trzeba chyba nikogo przekonywać. Bez nich nie sposób myśleć o udanym związku małżeńskim, powołaniu przeżywanym w prawdzie, przyjaźni rodzącej zaufanie. Coraz częściej jednak poddaje się w wątpliwość sens bycia wiernym do końca. Wierność jawi się jako rzeczywistość nieludzka, naruszająca wolność i godność człowieka. Czemu ma służyć wierność współmałżonkowi, który pije? Dlaczego trwać przy "tak" powiedzianym Bogu wobec Kościoła ileś lat temu, skoro niesie ono ze sobą trud i osamotnienie? Jak "bez próby" podjąć decyzję o małżeństwie wymagającym wierności aż do śmierci? Warto odłożyć na bok gotowe odpowiedzi, jeśli takie w ogóle istnieją, i otworzyć Księgę Ozeasza, która z niezwykłą otwartością podejmuje problem wierności w życiu Boga i człowieka.


Historia zranionej miłości Ozeasza

Perypetie proroka Ozeasza, żyjącego w Izraelu w drugiej połowie VIII w. przed Ch., opisane w trzech pierwszych rozdziałach księgi noszącej jego imię, musiały szokować mu współczesnych. Jego wybranką była Gomer, która zostaje nazwana "nierządnicą". Można przypuszczać, że uczestniczyła w prostytucji sakralnej przy którymś z sanktuariów, które w kult jedynego Boga Jahwe wprowadziły elementy pierwotnej religii kananejskiej. Pozostają niejasnymi motywy, dla których Ozeasz, już po ślubie, wciąż na nowo przebaczał swojej małżonce, mimo że ta nie rezygnowała z przelotnych związków z innymi mężczyznami. Zdumiewać musiała jego miłość, która nie zważając na kolejne zdrady, nie tylko trwała, ale jeszcze się bardziej intensyfikowała. Działanie Ozeasza odbiegało od naszych norm kulturowych, gdy ten w swojej naiwności uciekł się do szantażu: pozbawił swoją żonę środków do życia, by ta z konieczności powróciła do niego. Tymczasem Gomer opuściła ostatecznie swego męża. Ten jednak pozostał jej wiernym. Odnalazł ją, gdy miała zostać sprzedana na targu niewolników, wykupił ją i na nowo pojął za żonę. Fakt, że musiał zapłacić za nią równowartość niewolnicy (por. 2,2), zdaniem niektórych egzegetów sugerowałaby, że Gomer po porzuceniu męża była rzeczywiście prostytutką, której ciało stało się później przedmiotem handlu. I znowu ratując ją, prorok postąpił wbrew Prawu.


Bóg małżonkiem Izraela

Ozeasz jest niezapomniany nie tylko z powodu swojej zranionej, a mimo to wciąż wiernej miłości. Okazuje się bowiem, że jego dramat ma jeszcze jednego bohatera - Boga. Po raz pierwszy w dziejach profetyzmu Pan Bóg posłużył się tak wyraziście życiem proroka dla opowiedzenia historii swojej miłości do narodu wybranego. Niezwykła wierność Ozeasza od początku do końca była prowadzona Bożym Słowem. Będąc posłusznym Bogu, poślubił Gomer (1,2-3), nadał symboliczne imiona swoim dzieciom (1,4.6.9), wreszcie przyjął na powrót swą niewierną małżonkę (3,1-5). W jego miłości odbijała się miłość Boga do Izraela. To Bóg został zraniony w swojej miłości ludzką niewiernością, a mimo wszystko nie przestał miłować człowieka.

Czym była niewierność ludzi? Najpierw niepamięcią o dobroci Boga, której Izrael zawdzięczał cały swój dobrobyt materialny (por. 2,10.15). Przypisywał go pogańskim bóstwom płodności Baalowi i Asztarcie. Chcąc zyskać sobie ich przychylność, naród  wybrany powrócił do kananejskich rytuałów (por. 2,7.10.15). Podobnemu celowi służyły różne sojusze polityczne zawierane przez Izraelitów z obcymi narodami, które miały stanowić przeciwwagę dla wzrastającej potęgi Asyrii (por. 6,11). W ocenie Boga wszystkie te czyny były "uprawianiem nierządu" (2,4.7) i "bieganiem za kochankami" (2,9.15).


Bóg - Miłość, która jest przebaczeniem

Ludzka sprawiedliwość domagałaby się ukarania tego, który okazał się niewiernym. Działanie Boga zdaje się wchodzić w tę samą logikę. Sygnalizują to symboliczne imiona, jakie z polecenia Bożego Ozeasz nadał swoim dzieciom. Imię Jizreel ("Bóg sieje") ukazywało gorzką prawdę o bałwochwalstwie Izraelitów, odrzucających Jahwe jako źródło wszelkiego życia; Lo Ruchama ("Bez litości") zapowiadało ukaranie ludu i wreszcie Lo Ammi ("Nie mój lud") wskazywało na konsekwencje zerwania przymierza. Więź Izraela z Jahwe była definiowana formułą wzajemnej przynależności: "Będę im Bogiem, oni zaś będą mi ludem", która w swoim brzmieniu przywoływała zdanie potwierdzające zawarcie małżeństwa. Zaprzeczenie tej formuły zapowiadało zatem oddalenie Izraela jako niewiernej oblubienicy, bez możliwości powrotu do Jahwe, swego Oblubieńca. Powyższa kara była jednak zaproszeniem do odnowienia życia (por. 5,13-15). Człowiek musiał paradoksalnie doświadczyć na sobie konsekwencji swojej niewierności, by wejść na drogę przemiany i nawrócenia.

Wybór takiej pedagogii nie był łatwy dla Boga: "Jakże cię mogę porzucić, Efraimie, i jak opuścić ciebie, Izraelu? [...] Moje serce na to się wzdryga i rozpalają się moje wnętrzności. Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu i Efraima już więcej nie zniszczę, albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja - Święty i nie przychodzę, żeby zatracać" (11,8-9). Bóg nie podporządkowuje się ludzkim zasadom sprawiedliwości, gdyż Jego miłość nie jest w żaden sposób skrępowana grzechem człowieka. Świętość, rozumiana po ludzku jako mur oddzielający Boga od ludzi, jest w swej istocie pragnieniem spotkania i obdarowania grzesznika życiem. Potrzebne jest nawrócenie, ale ono zanim stanie się dziełem człowieka, jest łaską, której Bóg nikomu nie odmawia. Im bardziej Izrael oddala się od Boga, tym bardziej Bóg go szuka (por. 2,16), a znalazłszy, poślubia na nowo. Tym razem naród wybrany zostanie obdarowany nie ziemią Kanaan czy licznym potomstwem, lecz samym Bogiem, jakością Jego osoby zawierającej się w miłości i wierności: "I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność i poznasz Pana" (2,21-22).


Być wiernym jak Bóg

Czy obdarowując sobą, Pan Bóg zakłada, że Izrael będzie Mu wierny już do końca? Jeśli w prawdziwej miłości nie ma lęku, to Bóg nie obawia się takiej możliwości. Siła Jego miłości leży w przebaczeniu. Ilekroć naród wybrany będzie się otwierał na dar miłości przebaczającej Boga, tylekroć będzie zdolny do więzi z Bogiem, doświadczając przy tym jej życiodajnej mocy (por. Pwt 30,15-20).

To nie Bóg odmawia swego miłosierdzia. Problem leży w nas, w towarzyszącym nam przekonaniu o naszej pozornej doskonałości i nieskazitelności. Wierząc w siebie, odrzucamy nie tylko ludzi, którzy w naszych oczach nie znajdują uznania, ale również Boga, który wobec zakładanej przez nas perfekcji nie wydaje się być koniecznym. Dopiero uznanie własnej słabości, grzechu i niewierności otwiera na Boga i dar Jego przebaczenia. W perspektywie Bożego miłosierdzia wszystkie elementy naszego życia odnajdują swoją właściwą proporcję i miejsce. Lęk wobec wytrwania w naszych powołaniach życiowych zostaje usunięty przez wciąż nowe doświadczenie miłości Boga, który wychodzi nam naprzeciw mimo, a może właśnie z powodu naszego grzechu. Tę prawdę zrozumiał Ozeasz. Sens swego trwania przy żonie znalazł w Bogu. Odkrył, że wierność to imię Bożej miłości, która pragnie ogarnąć każde życie. Jeśli Boża wierność jest wzorem dla ludzkiej wierności, to małżeństwo Ozeasza pokazuje, iż Pan Bóg poprzez ludzką wierność pragnie objawić swoje miłosierdzie światu.

Ks. Wojciech Pikor

 
Zobacz także
ks. Mieczysław Maliński
Człowiekiem, który odegrał w życiu Jezusa olbrzymią rolę, nie do przecenienia, był Jego kuzyn Jan Chrzciciel. Można sobie jakoś wyobrazić ich braterskie współdziałanie. Choć Jan prowadził życie pustynne, wszystko wskazuje na to, że – prawie równolatkowie – spotykali się oni po wiele razy. Do rozpaczy doprowadzały ich zabobon i ciemnota ludu, w które wciągnęli go faryzeusze...
 
Wilfrid Stinissen OCD
Wszyscy marzymy o idealnej wspólnocie miłości. Przynależymy do jakichś grup, pracujemy i żyjemy razem. Może należymy do jakiejś grupy modlitewnej albo dyskusyjnej. Wspólnie przemierzamy naszą drogę. Przykład naszych braci daje nam siłę, aby powstawać z upadków. Jakież to błogosławieństwo! Jednak często bywamy zawiedzeni...
 
Siostra Milena
Każdy z nas może stać się ewangelicznym Samarytaninem w obecności chorego, przelewając na innych swoją miłość do bliźniego, wyrażającą się w trosce o dobro drugiego. Miłość jest twórcza. Wystarczy użyczyć swych rąk, nóg, oczu i rozumu... Ta samarytańska posługa chorym i cierpiącym, jest posługą przez którą wyraża się miłość i czułość do chorego, która sprawia, że dany człowiek czuje się kochany.
 


reklama