logo
Czwartek, 16 sierpnia 2018 r.
imieniny:

Joachima, Nory, Stefana, Rocha – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Maria Rogaczewska, Grzegorz Roś
Jak wychowywać liderów chrześcijańskich?
Więź
 


Przywództwo (angielskie leadership, tłumaczone na polski coraz częściej jako liderstwo) jest już od wielu lat bardzo gorącym tematem nie tylko w naukach politycznych, społecznych i biznesie, ale także w edukacji i naukach o wychowaniu. Najlepsze uniwersytety świata – takie jak Stanford czy Harvard – definiują umiejętności przywódcze i zdolność pociągania za sobą innych ludzi jako absolutnie kluczowe elementy przyszłej kariery swoich absolwentów. Ogłaszają wprost, że chcą kształcić nie uczonych i klerków, ale prawdziwych przywódców, dla których doskonałe akademickie wykształcenie ma być jedynie elastycznym narzędziem w ich codziennym działaniu, nie zaś celem samym w sobie.
 
Tak rozumiane przywództwo nie oznacza dążenia do jakiejś pozycji władzy w hierarchii czy strukturze społecznej po to, aby z tej pozycji korzystać dla własnych celów. Jest rozumiane raczej jako unikalna postawa danej osoby wobec życia, pracy i innych ludzi.
 
Na postawę przywódczą składa się wiele elementów, a przede wszystkim: gotowość do podejmowania ryzyka; działanie w oparciu o długofalową wizję; umiejętność pociągania za sobą innych ludzi, często (choć niekoniecznie) związana ze specyficzną charyzmą. Liderzy posiadają przede wszystkim tę wyjątkową postawę, ale najczęściej też konkretne, „twarde” umiejętności: potrafią w skupieniu słuchać, sprawnie się komunikować, łączyć ludzi oraz inicjować współpracę między nimi. Liderzy są innowatorami, nie boją się nowości, eksperymentów i zmian. Jak pokazują przykłady wielu firm (Google, Apple), w toku ich powstawania nie tyle potencjał materialny, ile odważne, osobiste przywództwo ich szefów budowało potencjał kreatywności tych przedsiębiorstw, przez tworzenie coraz to nowych rozwiązań i wizji.
 
Czy również chrześcijanie potrzebują dzisiaj liderów? Czy kościelni decydenci (na różnych szczeblach) powinni odznaczać się postawą przywódczą? Czy potrzebne są nowe wzorce w wychowywaniu elit katolickich?
 
Niezbędni w czasach kryzysów
 
We współczesnym biznesie już od dawna wiadomo, że zwykli menedżerowie, nawet najlepsi specjaliści od zarządzania, sprawdzają się jedynie w spokojnych, nudnych czasach. W chwilach wielkich wyzwań i kryzysów, w momentach niepewności – niezbędni są liderzy. Oni nie boją się nowatorskich rozwiązań czy ryzyka utraty własnej pozycji. Patrzą dalej niż tylko w perspektywie kolejnego szczebla awansu w karierze czy chęci robienia dobrego wrażenia na innych – i dlatego widzą o wiele więcej. Są zdolni do twórczej krytyki, zakwestionowania rutyny, wykreowania śmiałej wizji oraz obmyślenia sposobu jej realizacji w przyszłości. Czy tego typu podejście do przywództwa – rozumianego jako pewna postawa człowieka wobec innych i wobec społeczności, szczególnie potrzebna w czasach przełomowych – może mieć rację bytu także na gruncie kościelnym?
 
Skoro Kościół katolicki w Europie, także w Polsce, staje obecnie wobec nieznanych przedtem wyzwań, jakimi są przemiany demograficzne (szybkie starzenie się społeczeństw), pluralizm etniczny, religijny i kulturowy, gwałtowna modernizacja i trendy sekularyzacyjne – to znaczy, że Kościołowi są niezbędni ludzie, którzy potrafią patrzeć dalej i widzieć więcej, czyli właśnie liderzy. Potrzeba ich pilnie na każdym szczeblu – i globalnie, i narodowo, i lokalnie. To właśnie oni dostrzegają zasoby i szanse tam, gdzie inni widzą tylko problemy i zagrożenia. Oni są w stanie zaproponować wizję przyszłości, a przede wszystkim potrafią uważnie słuchać ludzi, by znaleźć sposób na zbudowanie z nimi mostów porozumienia.
 
Autorzy tego tekstu mają silne przekonanie, że do bycia liderem można w sposób systematyczny kształcić i wychowywać. Inaczej mówiąc – każdy z nas jest potencjalnym liderem, o ile system wychowania w rodzinie i edukacja publiczna nie zniszczą jego lub jej talentów, nie złamią radości życia i nie podważą wiary w siebie, co, niestety, często się dzieje, zwłaszcza w polskiej szkole, a niekiedy także w polskich instytucjach kościelnych.
 
Poniżej proponujemy niestandardowe, interdyscyplinarne ujęcie tematu kształcenia i formacji liderów. Formacja ta jest, naszym zdaniem, absolutnie priorytetowa dla dalszych losów społeczeństwa i Kościoła w naszym kraju. Kluczowe pojęcia w naszym myśleniu o formacji liderów to: równowaga aspektów duchowych i cielesnych, synergia i umiejętność współpracy oraz zdolność koncentracji na celu, połączona jednak z szeroką perspektywą patrzenia.
 
Świadomie nie podejmujemy w tym tekście zbyt dogłębnie kwestii ściśle religijnej formacji liderów chrześcijańskich. Ogromnie ważne, wręcz fundamentalne, jest znaczenie odpowiedniej duchowości, głębokiej modlitwy, życia sakramentalnego, solidnej inicjacji chrześcijańskiej czy wiedzy o prawdach wiary i nauczaniu Kościoła. To nie podlega dyskusji. Skupiamy się tu jednak na innych kwestiach. Dostrzegamy bowiem, że w formacji religijnej młodzieży i młodych dorosłych wiele działań jest czasem „postawionych na głowie”. Formacji tej powinna towarzyszyć formacja czysto ludzka, co niestety nie zawsze się dzieje w szkole, parafii, w ruchach i organizacjach religijnych. Wspólnoty kościelne często zapewniają swoim członkom wysokiej próby formację religijną, ale prześlizgują się nad potężnymi, wyniesionymi często z domu deficytami osobowości, charakteru, duszy i ciała. Te słabości formacji ludzkiej sprawiają, że nawet osoba głęboko uduchowiona może po prostu źle sobie radzić w życiu – ze sobą samym i z innymi. By tego uniknąć, należy wyposażyć młodego człowieka w podstawowe umiejętności zarządzania sobą i „wyrównywania” swoich słabych stron samodzielnie.
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Joanna Piestrak, Andrzej Iwański
Według koncepcji św. Ireneusza Bóg powiedział do aniołów: - Człowiek jest moim umiłowanym dzieckiem, chcę wynieść go na górę, do mojego domu, wy macie mu służyć. Część aniołów powiedziała: - Nie, człowiek do pięt nam nie dorasta. Nie zdobyła się na akt pokory - służenia istotom niższym. Doszło do rebelii aniołów....
 
Ewelina Gładysz
Czy macierzyństwo jest trudne? Nie, skądże. Ostatnio na portalach internetowych rekordy popularności bije film, na którym widać mamę opowiadającą o tym, jak to bardzo chciałaby zjeść obiad ciepły, nawet nie gorący, no i pogryziony, a nie połknięty. Nawet śmieszne. Z reguły jednak matkom w naszej kulturze nie wolno narzekać. Przyjrzyjmy się tym kilku nieistniejącym problemom. 
 
ks. Artur Filipiak
Na pierwszy rzut oka tytułowe pytanie wydaje się być banalne. Każdy wierzący od momentu chrztu żyje przecież – chce czy nie chce – w jakiejś parafii. Nawet jeśli nie korzysta zbyt gorliwie z tej przynależności, to pozostaje członkiem parafii, przynajmniej z socjologicznego, prawnego i statystycznego punktu widzenia...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama