logo
Niedziela, 17 grudnia 2017 r.
imieniny:
Jolanty, Łukasza, Olimpii, Floriana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Michał Gryczyński
Który idzie w imię Pańskie
Przewodnik Katolicki
 


Dzień szczególnego wytchnienia

Niedziela Palmowa jest dniem szczególnego wytchnienia pomiędzy Środą Popielcową a dramatycznymi wydarzeniami Wielkiego Tygodnia. Jak przed dwoma tysiącami lat tłum stojący z palmami w ręku na drodze do Jerozolimy, tak i my z gałązkami wierzbowymi wiwatujemy dzisiaj na cześć Mesjasza.

Po edykcie wolnościowym Konstantyna Wielkiego (313 r.), kiedy ustały prześladowania chrześcijan, zainaugurowano uroczyste procesje inscenizujące wjazd Mesjasza do Jerozolimy. Na czele jechał biskup na osiołku, wierni pozdrawiali go palmami, a droga wiodła z Betanii przez Górę Oliwną do świątyni Zmartwych­wstania Pańskiego. Od IX w. podczas procesji śpiewano hymn, który ułożył w czasie swego uwięzienia biskup Teodulf z Orleans. Widząc zza krat nadchodzącą procesję, Teodulf zaczął głośno śpiewać swój hymn, a wtedy cesarz, który szedł w orszaku, tak się wzruszył, że nakazał go uwolnić.

Hosanna! Błogosławiony Król...

Nie bój się, Córo Syjońska! Oto Król twój przychodzi, siedząc na oślęciu...

Chyba nie tylko przedstawicielom rzymskiego okupanta wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy na święto Paschy musiał przypominać cesarskie przybycie (adventus) do stolicy imperium. Takie oficjalne wkroczenie cesarza do Rzymu bywało w czasach późnego Imperium Rzymskiego wspaniałą uroczystością, której towarzyszył przepych i bardzo bogaty ceremoniał.

Bo Pan Jezus przybył do Jerozolimy nie jako pielgrzym, lecz jako Król, świadomie przyjmując symbole monarchy i odbierając hołdy od wiwatujących tłumów. Słano przed Nim barwne płaszcze, pozdrawiano Go gałązkami palmowymi jako Syna Dawidowego i wznoszono triumfalne okrzyki. A On jechał na osiołku jako Ten, który przychodzi w imię Pańskie. Nareszcie naród rozpoznał w nim Mesjasza!

Tylko faryzeusze – jak to oni – byli zdegustowani tym królewskim powitaniem, a nawet protestowali, żądając, aby zganił wiwatujących. On jednak odrzekł im: ...jeśli ci umilkną, kamienie wołać będą (Łk 19, 40).

Płacz, gniew i zdrada


I nauczał codziennie w świątyni. Lecz arcykapłani i uczeni w Piśmie oraz przywódcy ludu czyhali na Jego życie (Łk 19, 47).

Niedziela Palmowa tylko pozornie przepełniona jest samą radością. Wystarczy przypomnieć, że na widok Jerozolimy Pan Jezus... zapłakał. Jakże to przejmujący widok – płaczący Mesjasz! Dobrze wiedział, jaki los czeka miasto: Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu, za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia (Łk 19, 44).

A kiedy udał się do świątyni, wybuchnął gniewem, wypędzając przekupniów. Płacz i gniew – uczniowie byli zapewne zdumieni, bo takim Go nie znali...

Wiwaty na cześć Jezusa wzbudziły niepokój tych, którzy obawiali się jawnego buntu; mógłby się on przerodzić w powstanie. Ten, którego tak wielbił rozentuzjazmowany tłum, mógł stanąć na czele ludu z mieczem w ręku. Na to liczyli zeloci, a może i Judasz, ale wkrótce rozczarowali się. To właśnie w Niedzielę Palmową Judasz – być może zawiedziony politycznie Mistrzem, który nie chciał sięgnąć po władzę świecką – zaczął dojrzewać do zdrady. Niebawem wyda Go za marnych trzydzieści srebrników.

A w głowie arcykapłana żydowskiego Kajfasza zaczęła świtać myśl, aby doprowadzić do śmierci tego niebezpiecznego Człowieka i uchronić naród przed gniewem władz rzymskich. W skandalicznym procesie Jezusa Kajfasz będzie przewodniczył Wysokiej Radzie.

 
1 2  następna
Zobacz także
Michał Gryczyński, Piotr Krysa
W Środę Popielcową kapłani posypują nam głowy popiołem, pochodzącym ze spalonych palm, którymi przed rokiem pozdrawialiśmy Zbawiciela w Niedzielę Palmową. Spróbujmy słowa – "Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!" przyjąć jako wezwanie do przemiany serca, zerwania z grzechem oraz własnymi słabościami...
 
Ks. Mariusz Pohl
W dzisiejszych czasach uroczystość Świętej Rodziny i wzorzec, jaki nam ona ukazuje, są bardzo potrzebne. Jest to wzorzec z najwyższej półki, ideał. Ale nie ma w sobie niedościgłej nieskazitelności, która czyniłaby go nieosiągalnym i przez to nieprzydatnym. Wzorzec ten jest bliski i ludzki, wręcz swojski. W domu nazaretańskim każdy z nas czułby się zapewne jak u siebie, bez onieśmielającej sztuczności czy poczucia obcości...
 
o. Remigiusz Recław SJ
Listy św. Pawła pokazują, że jedną z częstszych przyczyn konfliktów między wspólnotami i wewnątrz nich są poglądy na temat praktykowania pobożności. Jedni wywodzą się ze środowiska konserwatywnego, inni z bardziej liberalnego. Problem pojawia się wtedy, gdy jedni drugim zaczynają udowadniać, że czegoś nie powinni robić, bo... jest to sprzeczne z Prawem Bożym.
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama