logo
Poniedziałek, 01 września 2014 r.
imieniny:
Bronisławy, Belindy, Bronisza, Idziego – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Andrzej Tomalak, Olga Nadskakuła
Magiczny czas
Przewodnik Katolicki
 


Najpiękniejsze dni w roku

Jest taki dzień: bardzo ciepły, choć grudniowy;
Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszelkie spory.
Jest taki dzień, w którym radość wita wszystkich.
Dzień, który już każdy z nas zna od kołyski.
(sł. Krzysztof Dzikowski)

Wszyscy wiemy, o jakim dniu tak pięknie zaśpiewał przed laty Seweryn Krajewski, lider zespołu Czerwone Gitary. Rzeczywiście, Wigilia i święta Bożego Narodzenia należą do najpiękniejszych dni w roku i trudno znaleźć w Polsce kogoś, kto myśli inaczej. Zapach choinki, blask lampek odbijających się w kolorowych bombkach, atmosfera przygotowań i oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę, stół nakryty białym obrusem i opłatek... Najcenniejsze, najmilsze wspomnienia z rodzinnego domu, z dzieciństwa. Ważna część depozytu na dorosłe życie.

Za kilka godzin zasiądziemy do wieczerzy wigilijnej. W gronie najbliższych podzielimy się opłatkiem, złożymy sobie życzenia. Popłynie niejedna łza, gdy wspomnimy tych, którzy wyemigrowali; zapłaczemy z tęsknoty za tymi, którzy odeszli do Boga, a którzy jeszcze w ubiegłym roku...

Niech nigdy się nie kończy

Prawdziwie wyjątkowy to wieczór, święta i jedyna noc. Ludzie garną się do siebie, wybaczają urazy, skłaniają się ku pojednaniu. Cichną waśnie i spory. Ludzkość staje się jakby jedną wielką, miłującą się rodziną. Obserwując to wszystko, chce się wołać z całych sił: „Niech ta noc trwa zawsze! Niech nigdy się nie kończy!”.

Niestety – święta miną, powróci szara rzeczywistość, a z nią dawne zatargi, nieporozumienia. I pozostanie tylko żal, że wśród natłoku codziennych zajęć i obowiązków zagubiliśmy przepiękny klimat wzajemnej miłości i pokoju. Czy tak musi się stać? Przecież Wigilia i święta Narodzenia Pańskiego są dowodem na to, że miłość, radość i pokój mogą zapanować między ludźmi! Dlaczego tak ich mało w naszej codzienności?

Przyznać pierwszeństwo Jezusowi

Adam Mickiewicz pisał: „Wierzysz, że się Bóg zrodził w betlejemskim żłobie, lecz biada ci, jeśli nie zrodził się w tobie”.

Jeżeli święta nie staną się autentycznym, głębokim przeżyciem spotkania z nowo narodzonym Jezusem; jeżeli przyznamy pierwszeństwo temu, co materialne, zewnętrzne, to nie damy szansy Chrystusowi, aby zagościł w naszym życiu. Otwórzmy przed rodzącym się Zbawicielem serca pełne miłości i pokory; niech staną się domem dla Niego. Wtedy Boża radość i Boży pokój zapanują na stałe w naszym życiu.

Zmęczeni grudniową gonitwą

Antoine de Saint-Exupéry wyrażał przekonanie, że „Najważniejsze jest, by gdzieś istniało to, czym się żyło: i zwyczaje, i święta rodzinne. I dom pełen wspomnień”. Słowa francuskiego pisarza i poety naświetlają określoną perspektywę spojrzenia na radosny czas Bożego Narodzenia. Czy zmęczeni grudniową gonitwą, znajdziemy w sobie podczas Wigilii i świąt pokłady dobroci i życzliwości dla najbliższych? Czy będziemy umieli przeżyć ten czas we wzajemnej miłości, wykorzystać go dla umocnienia rodzinnych więzów i wewnętrznego ubogacenia?

Pachnąca choinka, prezenty, pięknie nakryty wigilijny stół są ważnymi akcentami świątecznego nastroju. Należy jednak pamiętać, że stanowią one symbole naszej religijnej tożsamości, elementy chrześcijańskiej tradycji, zatem nie powinny stać się wyznacznikami coraz bardziej skomercjalizowanej praktyki świątecznych przygotowań. Jeśli bowiem nad zewnętrznym wymiarem świąt nie będzie górowała głęboka refleksja nad przesłaniem Dobrej Nowiny, to aura towarzysząca czasowi Bożego Narodzenia zniknie wraz z powrotem do codziennych zajęć.

Pielęgnować duchowy aspekt świąt

Jako ludzie wiary jesteśmy zobowiązani pielęgnować duchowy aspekt świąt, zachowując w ten sposób jakość chrześcijańskiego dziedzictwa, fundamenty naszej tradycji. Bożonarodzeniowego ducha nie oddamy świąteczną dekoracją, budowaniem zewnętrznej atmosfery. Zachowamy go, pielęgnując rodzinną bliskość, ciepło wzajemnych relacji, podejmując trud wspólnej refleksji nad Bożą miłością.

Przypominał nam o tym w orędziu na Boże Narodzenie z 2005 roku Ojciec Święty Benedykt XVI. Mówił wówczas o coraz bardziej zauważalnej sekularyzacji, o zmianie ludzkich przyzwyczajeń, próbie życia bez Boga i religii. „Zbudź się człowieku, bo dla ciebie Bóg stał się człowiekiem” – powtórzył Papież za św. Augustynem i dodał: „Zbudź się człowieku trzeciego tysiąclecia! W Boże Narodzenie Wszechmocny stał się dzieckiem i prosi o pomoc i opiekę. Jego sposób bycia Bogiem poddaje krytyce nasz sposób bycia człowiekiem; Jego pukanie do naszych drzwi domaga się odpowiedzi na pytanie o naszą wolność i zrewidowania naszego stosunku do życia i naszego pojmowania życia”.

Betlejemska noc wyznacza początek radosnego przeżywania narodzin Zbawiciela, ale może też stanowić impuls do przewartościowania postaw, do zastanowienia się, jakie wartości tworzą ścieżkę naszych życiowych priorytetów. Taka refleksja pomoże nam dłużej cieszyć się odnawiającą siłą świątecznej atmosfery; umocnieni Bożą miłością łatwiej pokonamy codzienne trudności.

ks. Andrzej Tomalak, Olga Nadskakuła

 
Zobacz także
Józef Augustyn SJ
Z Waldemarem Krajewskim, terapeutą uzależnień, rozmawia Józef Augustyn SJ

Krótko można ująć to tak: pijak pije, bo lubi, alkoholik, bo musi. Pijak ma ochotę napić się w towarzystwie, alkoholik musi się napić – w towarzystwie lub bez – by zmienić swój stan emocjonalny, by uciec od emocji i uczuć, z którymi sobie nie radzi. Granica między pijaństwem a alkoholizmem jest jednak bardzo cienka, wręcz niewidoczna. Tak naprawdę trudno powiedzieć, kiedy pijak staje się alkoholikiem, kiedy przekracza tę granicę...
 
Józef Augustyn SJ
Emigrując, ludzie integrowali się z miejscową ludnością, wnosząc do niej świat swoich wartości i jednocześnie ubogacając się wartościami miejscowych, pośród których przyszło im żyć. Niestety, nie zawsze była to wymiana pozytywna; czasem była to wzajemna demoralizacja przynosząca szkody obu stronom. Również w wymiarze religijnym emigracja może ubogacać, wnosić nowe wartości w wymiarze misyjnym, czyli poznania prawdziwego Boga...
 
Grzegorz Bernard Błoch OFM
Wokół żłóbka z Synem Bożym odgrywa się ciągle dramat, który trwa od czasów proroków i w który jakoś uwikłani jesteśmy i my żyjący współcześnie. Nie chodzi tu bowiem o jakieś przyznawanie się tylko do wiary w Boga-Człowieka i Jego Kościół, ale o coś bardziej podstawowego: o życie z Bogiem lub bez Niego...
 


reklama