logo
Niedziela, 18 lutego 2018 r.
imieniny:
Bernadetty, Konstancji, Krystiana, Sylwany – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Paweł Siedlanowski
Maryja mnie chroni
Różaniec
 
fot. Josh Applegate | Unsplash (cc)


Jedną z podstawowych potrzeb człowieka, których zaspokojenie jest niezbędne do jego prawidłowego rozwoju, jest poczucie bezpieczeństwa. Dotyczy to nie tylko sfery fizycznej życia, ale także sfery ducha.
 
Imię Boga brzmi „Jahwe” – Jestem, Który Jestem. Najświętsze, onieśmielające – wręcz obezwładniające – porażające swoją potęgą i mocą! Żydzi Go nie wymawiali, Mojżesz stojący przed płonącym krzewem zdjął sandały. Usłyszał, że nawet ziemia naznaczona Bożą obecnością jest święta! Może dlatego miłosierny Bóg, pragnąc stać się bliskim – chcąc nas ośmielić, skrócić dystans – posłał na świat swojego Syna Jezusa. Nazwano Go Emmanuel – „Bóg z nami”. Pod krzyżem otrzymaliśmy też Maryję za Matkę. Nie był to gest tylko symboliczny, nie chodziło o ornament. Jej opieka jest nazbyt realna i prawdziwa, by tak sądzić.

Nie ma we mnie lęku
 
Kilka lat temu Pan Bóg postawił na mojej drodze młodą kobietę. Przyszła z rozpaczliwą prośbą o pomoc: wplątała się w koszmarne relacje, jak się potem okazało, satanizm. Rozpoczęły się dręczenia, demoniczne manifestacje. Pomogłem tyle, ile mogłem. Sprawą zajął się egzorcysta. Zły duch jednak nie odpuścił. Ponieważ świetnie posługuje się technologiami informatycznymi, zacząłem dostawać od niego (posługiwał się telefonem mojej podopiecznej) dziesiątki SMS-ów, zawierających bluźnierstwa, groźby, obietnice profitów w zamian za rezygnację z walki o duszę Justyny. Ataki nasilały się zazwyczaj w sobotę wieczorem, w święta maryjne i podczas wizyt w sanktuarium na Jasnej Górze. W trakcie jednej z pielgrzymek, tradycyjnie, w całej serii otrzymanych na tę okoliczność bluźnierstw przeczytałem i takie zdanie: „Zniszczyłbym cię, klecho, ale chroni cię ta, którą poślubiłeś”. Niedługo potem spotkałem się z Justyną na spowiedź. W pewnym momencie jej oczy (naturalnie błękitne) stały się czarne. Wiedziałem, że to już nie jest ona. Zauważyłem też, że chce mnie uderzyć. Skuliłem się, czekając na cios. W ostatniej chwili jednak demon jakby czegoś się przestraszył. Justyna uciekła z kościoła. Za kilka minut dostałem „pozdrowienia” na komórkę: „I co? Przy...łbym ci, klecho! (…) i znowu ta [bluzgi] nie pozwoliła nam cię dotknąć!”.
 
Od tego czasu nie ma we mnie lęku. Maryja mnie chroni! Wiem o tym, czuję Jej opiekę! Teraz już nigdy nie zastanawiam się, co mówić na kazaniu podczas świąt maryjnych. I jaką wartość ma różaniec. To doświadczenie tak fizyczne, dotykalne, że granica wiary została przekroczona. Wiara stała się pewnością.
 
Wiedzieć to nie to samo co odkryć
 
Kiedyś przeczytałem zdanie: „Wiedzieć to nie to samo co odkryć”. Można zgłębiać teologię, znać Biblię niemalże na pamięć, przeczytać ją „od deski do deski”, a nie spotkać nigdy Tego, o którym ona opowiada. Recytować Psalm 23 o Panu, który „jest moim pasterzem”, a jednocześnie nie znać Pasterza. Mówić o Maryi, wspominać potop szwedzki i cud nad Wisłą, czcić Ją i jednocześnie nie zauważać, że jest tuż obok – że Jej macierzyńska troska to nie strofy poezji, słowa hymnów, ale konkretna obecność. Bliższa, niż może się to komukolwiek wydawać.
 
Kto ją odkryje, przestanie się czegokolwiek bać. I pozna, co to miłość.
 
ks. Paweł Siedlanowski
Różaniec 1/2017 
 
Zobacz także
Michał Gryczyński
Dla Matki Pana Jezusa był to dzień rytualnego oczyszczenia, czyli wyzwolenia z dziedzictwa grzechu pramatki Ewy. Stąd jeszcze do niedawna Ofiarowanie Pańskie nazywano Oczyszczeniem Maryi Panny. Natomiast tradycja polska nazywa ów dzień świętem Matki Bożej Gromnicznej. Obecnie akcent położony jest jednak bardziej na Osobie Chrystusa niż Maryi.
 
Jan Uryga
Święty czas adwentowy jest także przypomnieniem pewnej prawdy, ogarniającej całe dzieje ludzkie, że Chrystus przyjdzie powtórnie, aby chwałą zmartwychwstania umarłych zakończyć dzieje świata. Zapowiadał przecież: "Przyjdę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem". On przyjdzie, dlatego życie całego świata, życie każdego z nas jest czekaniem na Jego przyjście...
 
ks. Radosław Rafał MSF
Stając na pierwszej linii frontu – np. posługując modlitwą uwolnienia i uzdrowienia –narażasz się na strzały wroga. Ale jeśli skupisz się tylko na nich, utkniesz w okopach w obawie przed atakiem. Jak więc prowadzić walkę duchową tak, żeby to diabeł się bał, a nie my? 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama