logo
Piątek, 22 czerwca 2018 r.
imieniny:
Pauliny, Sabiny, Tomasza, Jana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Lucyna Słup
Napełnieni na nowo
Zeszyty Odnowy
 


 
Na początku
 
 “Odczuwamy wielką radość, kiedy czujemy w sobie pierwsze poruszenie Ducha Świętego. [...] Zaczynamy mieć wgląd w tajemnice wiary, jesteśmy zdolni prorokować i mówić z mądrością. Umacniamy się w nadziei i otrzymujemy dar uzdrawiania”(*1).
Wbrew pozorom słowa te nie są fragmentem współczesnego świadectwa członka grupy modlitewnej Odnowy w Duchu Świętym. Napisał je prawie 1700 lat temu Hilary - święty biskup pochodzący z Poitiers w dzisiejszej Francji. Nawrócił się i został ochrzczony, będąc dorosłym człowiekiem. W tamtych czasach była to rzecz normalna. Naturalne było też to, że chrzest - przyjmowany wówczas razem z dwoma innymi sakramentami: Eucharystią i bierzmowaniem - łączył się z (jak określilibyśmy to dzisiaj) “wylaniem Ducha Świętego”, “napełnieniem Duchem Świętym” czy też “chrztem w Duchu Świętym”. [...]
 
Tak było w pierwszych trzech wiekach istnienia Kościoła. Jednak już św. Jan Chryzostom żyjący na przełomie IV i V wieku pisał: “Obecny Kościół jest jak kobieta, dla której skończyły się dawne pomyślne czasy. W wielu sprawach zachowała jedynie ślady tej dawnej pomyślności”2. [...]
 
Zapewne na osłabienie żywej świadomości działania Ducha Świętego wśród wierzących wywarły wpływ herezje pierwszych trzech wieków chrześcijaństwa. Jednak był to również skutek mniejszej gorliwości, gdyż faktem jest, że właśnie w IV wieku, kiedy - według świadectwa św. Jana Chryzostoma dary duchowe wśród ogółu wiernych były już tylko wspomnieniem - odnowiły się one w powstałym wówczas ruchu monastycznym. Mnisi całe lata spędzający na pustyni w milczeniu, poście, ustawicznej modlitwie i rozważaniu słowa Bożego okazywali się zdolni nie tylko postępować drogami Ducha, ale też wprowadzać na nie innych.
Działanie Ducha Świętego przejawiało się zresztą zawsze w okresach intensywnej odnowy Kościoła, a wielu świętych posługiwało charyzmatami, co nie zmienia jednak faktu, że w ciągu prawie 1500 lat w codziennym życiu Kościoła (zwłaszcza zachodniego) o Duchu Świętym mówiło się niewiele.
 
Przebudzenie
 
Prawdziwą eksplozję Jego działania przyniósł dopiero XX wiek. Jedną z osób, która się do niej przyczyniła, była skromna włoska zakonnica bł. Elena Gerra. To właśnie ona pod wpływem osobistych objawień napisała list do papieża Leona XIII, prosząc go, by odnowił w Kościele nauczanie o Duchu Świętym - wychowawcy świętych. [...]
 
Modlitwa papieża Leona XIII do Ducha Świętego zanoszona za cały Kościół została wysłuchana w sposób nieco zaskakujący. Dokładnie tego samego dnia w Topeka, w Stanach Zjednoczonych, Agnez Ozman doświadczyła chrztu w Duchu Świętym i zaczęła mówić językami. Stało się to podczas modlitewnego czuwania prowadzonego przez studentów szkoły biblijnej pod wodzą pastora Charlesa Parhama. Parham i jego uczniowie przez wiele tygodni studiowali Biblię pod kątem “chrztu w Duchu Świętym”, a później modlili się przez siedem dni w tygodniu dwadzieścia cztery godziny na dobę, błagając Boga, by udzielił im tej łaski. Istotnie, w pierwszych dniach stycznia 1901 roku wszyscy jej doświadczyli.
 
Przebudzenie, które rozpoczęło się w stanie Kansas (a sześć lat później w stopniu jeszcze większym dotknęło Kalifornię), dało początek kościołom zielonoświątkowym, które wyodrębniły się z macierzystych wspólnot protestanckich. To właśnie one, przekonane, że są jedynymi głoszącymi “pełną Ewangelię”, w szczególny sposób zaczęły podkreślać wagę “chrztu w Duchu”, odcinając się równocześnie od wszystkich Kościołów historycznych (w tym od Kościoła katolickiego). “Głosiliśmy [...] chrzest w Duchu Świętym, Zielone Święta - ale nasze poselstwo brzmiało: «Wyjdźcie spośród nich i przyłączcie się do nas». Byliśmy przekonani, że poselstwo zielonoświątkowe jest ostatnim przed powtórnym przyjściem Chrystusa i że Bóg nie będzie już używał Kościołów historycznych. Jak Bóg mógłby mieć z nimi coś wspólnego? Z Kościołem reformowanym, anglikanami, metodystami, prezbiterianami, katolikami?”4 - pisał David du Plessis, wybitny kaznodzieja zielonoświątkowy. Jakież więc musiało być jego zdumienie, kiedy pewnego słonecznego poranka 1936 roku usłyszał wypowiedziane przez jednego ze współbraci słowa proroctwa, które zmieniły całkowicie jego życie i skierowały ku służbie jedności: “W Kościołach historycznych rozpocznie się przebudzenie, które zaćmi wszystko, co było dotąd. Nic takiego nie miało jeszcze miejsca w przeszłości jak to, co się teraz zacznie”5.
  
 
1 2  następna
Zobacz także
Mariola Orzepowska
Posłuszeństwo Duchowi Świętemu to poddanie się Jego prowadzeniu. Duch Święty jest nauczycielem i wewnętrznym przewodnikiem na drodze do świętości. On prowadzi nas przez kolejne etapy tej drogi – dzięki Niemu przyjmujemy świadomie łaskę Bożego synostwa i dar wewnętrznej wolności przychodzącej przez uzdrowienie wewnętrzne...

Z Lucyną Słup rozmawia Mariola Orzepowska
 
Mariola Orzepowska
Jeden z dziennikarzy zapytał kiedyś kard. Suenensa, jednego z ojców Soboru Watykańskiego II: Dlaczego Eminencja jest człowiekiem nadziei, mimo panującego dziś zamętu? Kardynał niewiele zastanawiając się odpowiedział: Ponieważ wierzę w Ducha Świętego...
 
Jacek Borkowicz
Męczeństwa nie należy szukać. Do tego wybiera Bóg. Męczennik ginie z krzyżem w dłoni, nie z karabinem. I wybacza swoim oprawcom – jak św. Szczepan. Czy Kościół nadal potrzebuje męczenników? Gdy szukamy odpowiedzi na to pytanie, z pomocą przychodzi papież Franciszek, który w wywiadzie udzielonym ostatnio gazecie „La Repubblica” powiedział: „Czy trzeba było broni i wojen? Nie. Męczenników? Owszem, i to wielu”. 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama