logo
Wtorek, 24 kwietnia 2018 r.
imieniny:
Bony, Horacji, Jerzego, Fidelisa, Grzegorza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Tadeusz Hajduk SJ
Niedziela Palmowa
Posłaniec
 


Niedziela Palmowa

Gdy się zbliżali do Jerozolimy, do Betfage i Betanii na Górze Oliwnej, posłał dwóch spośród swoich uczniów i rzekł im: "Idźcie do wsi, która jest przed wami, a zaraz przy wejściu do niej znajdziecie oślę uwiązane, na którym jeszcze nikt z ludzi nie siedział. Odwiążcie je i przyprowadźcie tutaj! A gdyby was kto pytał, dlaczego to robicie, powiedzcie: Pan go potrzebuje i zaraz odeśle je tu z powrotem". Poszli i znaleźli oślę przywiązane do drzwi z zewnątrz, na ulicy. Odwiązali je, a niektórzy ze stojących tam pytali ich: "Co to ma znaczyć, że odwiązujecie oślę?" Oni zaś odpowiedzieli im tak, jak Jezus polecił. I pozwolili im.
Przyprowadzili więc oślę do Jezusa i zarzucili na nie swe płaszcze, a On wsiadł na nie. Wielu zaś słało swe płaszcze na drodze, a inni gałązki ścięte na polach. A ci, którzy Go poprzedzali i którzy szli za Nim, wołali: "Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie. Błogosławione królestwo ojca naszego Dawida, które przychodzi. Hosanna na wysokościach!" Tak przybył do Jerozolimy i wszedł do świątyni. Obejrzał wszystko, a że pora była już późna, wyszedł razem z Dwunastoma do Betanii" (Mk 11,1-11).

Przyglądamy się Jezusowi zdążającemu do Jerozolimy, siedzącemu na oślęciu. Widzimy tłumy osób, które słały na drodze swe płaszcze i gałązki ścięte na polach. I słyszymy ich radosne: Hosanna! Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie. Błogosławione królestwo ojca naszego Dawida, które przychodzi. Hosanna na wysokościach!

Jezus wielokrotnie uchylał się wobec zabiegów ludu, który pragnął Go uczynić królem. Tu jednak widzimy Go w zupełnie innej postawie. Zostaje obwołany Tym, który przynosi zbawienie, który przychodzi wprowadzić królestwo Dawidowe. To Jezus wybiera odpowiedni czas i szczegóły swego mes-jańskiego wjazdu do Jerozolimy. Ten tryumfalny wjazd ma miejsce parę dni przed męką Jezusa. Wjazd na oślęciu, pośród rozentuzjazmowanego tłumu, wskazuje na godność królewską i mesjańską Jezusa. Potwierdzają to szaty złożone na oślęciu i ścielone na drodze oraz zielone gałązki słane przed Nim przez lud.

Widać tu aluzję do proroctwa Zachariasza: Raduj się wielce, Córo Syjonu, wołaj radośnie, Córo Jeruzalem! Oto Król twój idzie do ciebie, sprawied-liwy i zwycięski. Pokorny - jedzie na osiołku, na oślątku, źrebięciu oślicy (Za 9,9). Jezusowe królowanie nie jest królowaniem według modelu światowego. Wjazd Jezusa na osiołku, a nie na wspaniałym rumaku czy na rydwanie, symbolizuje pokorę tego króla.

Jezus jest w pełni świadomy, iż On jest obiecanym i oczekiwanym Mesjaszem i Królem Izraela. A jednocześnie jest głęboko świadomy, że za kilka dni On, który wjeżdża do Jerozolimy jako Król Izraela, zostanie wyprowadzony, czy wręcz wyrzucony przez tę samą bramę, poza miasto jako złoczyńca i bluźnierca; i tam umrze na krzyżu.
Bywa w Kościele wiele momentów tryumfalnych, wiele chwil wielkości. Czy nie jesteśmy nastawieni tylko na tego rodzaju przeżywanie Kościoła? Czy pociąga nas należenie do Kościoła pokornego? Czy skromność i pokora jako sposoby na życie są dla nas atrakcyjne?

Aklamacja hosanna jest radosnym wysławianiem Boga, zaczerpniętym z Psalmu 118, który jest używany w liturgii świątynnej, szczególnie podczas obchodów Paschy. Tym psalmem uczestnicy uroczystości wyrażali swoje uwielbienie i wdzięczność Bogu. W Nowym Testamencie hosanna pojawia się tylko w kontekście uroczystego wjazdu Jezusa do Jerozolimy jako okrzyk radości i oddanie hołdu Bogu i Jego wysłannikowi. Wołanie tłumu nawiązuje do psalmu: Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie! Błogosławimy wam z domu Pańskiego i oznacza pojawienie się kogoś na Boży rozkaz i z misją od Boga. Podkreśla się tym sposobem mesjański wymiar wydarzenia. Zaś w Jezusie widzi się osobę, w której wypełniają się oczekiwania i nadzieje mesjańskie. Aklamacja Hosanna na wysokościach wyraża jednocześnie przekonanie, że ten radosny nastrój, który zapanował na ziemi, przeniknął także do nieba, którego mieszkańcy cieszą się z przyjścia na świat oczekiwanego od dawna Mesjasza. Ale iluż spośród tych wołających tutaj hosanna w parę dni później będzie krzyczeć: ukrzyżuj Go, krew Jego na nas i na nasze dzieci?

W Sanctus, w czasie każdej Mszy świętej, Kościół w ramach liturgii eucharystycznej podejmuje wołanie tłumów z tryumfalnego wjazdu Jezusa do Jerozolimy. Zastanówmy się nad momentami, w których oddajemy Bogu cześć podczas naszej Eucharystii: Czy nasza postawa jest oddawaniem Bogu czci nie tylko ustami, lecz stałym szukaniem i pełnieniem Jego woli? Czy wołając jednego dnia w kościele: hosanna, w parę dni później nie jesteśmy zdolni wołać: nie mamy króla poza Cezarem, bo tak chce większość, która nas otacza w naszym środowisku pracy, w naszej rodzinie? Czy i tam potrafimy wyznać, że naszym królem jest Jezus, ten pokorny na osiołku?

Kiedy Jezus dociera do Jerozolimy, Jego kroki kierują się do świątyni. Idzie, by oddać hołd swemu Ojcu. Nie koncentruje się na swoim sukcesie. Jest świadom, że to, Kim jest, pochodzi wyłącznie od Ojca, od Boga Jahwe. Hołd otrzymany od ludu oddaje Ojcu. Również przyjęcie krzyża, które już niedługo nastąpi, będzie oddaniem Ojcu czci za tych, którzy Mu tej czci odmówili swoimi grzesznymi postawami.

Zastanówmy się nad momentami, kiedy ludzie nam oddają cześć. Czy wówczas potrafimy ją odnieść do Tego, któremu cześć się należy? Czy nie przywłaszczamy sobie tego, co jedynie Bogu się należy? Kiedy kierujemy nasze kroki do świątyni? Czy przypadkiem nie tylko wtedy, kiedy trzeba coś u Boga załatwić? Czy pociąga nas świątynia wtedy, gdy jesteśmy na szczycie naszych życiowych sukcesów?

Po tryumfalnym wjeździe do Jerozolimy Jezus wraca do swoich przyjaciół do pobliskiej Betanii. U przyjaciół spędzi ostatnie dni przed męką. Jezus bardzo lubił zatrzymywać się w Betanii w zaprzyjaźnionej rodzinie, u Marty, Marii i u ich brata Łazarza, bo Jezus miłował Martę i jej siostrę, i Łazarza (J 11,5). Chowa się przed tłumami, bo pragnie być w bardzo bliskim kontakcie ze swoimi najbliższymi, z rodziną z Betanii i z Apostołami.

Jezus nie skorzystał z okazji bycia obwołanym Mesjaszem, by teraz iść "na fali" powodzenia. Wraca do Betanii, by tam przygotować się do tego, czego nawet Jego uczniowie nie pojmują: Jezus będzie Mesjaszem cierpiącym. Uczniowie nie rozumieją krzyża. Dla nich nie do pojęcia jest to, by Mesjasz miał cierpieć i że w Nim mają się spełnić przepowiednie proroka Izajasza o cierpiącym "Słudze Jahwe".

Gdzie jest nasza Betania? Gdzie są osoby nam bliskie, które mogą nam dać umocnienie w chwilach trudnych? Jak przygotowujemy się do podejmowania naszego krzyża? Czy będąc na fali sukcesu, nie pozwalamy sobie na takie zachłyśnięcie się powodzeniem, że zapominamy o tym, co jest naszą drogą pełnienia woli Ojca? Czy nasz dom i my sami możemy być dla kogoś Betanią, czyli miejscem, gdzie może się on czuć zrozumiany, oczekiwany i gdzie może odnaleźć moc do podejmowania trudnych wyzwań?
Warto, byśmy prosili Boga o łaskę trzeźwego widzenia, tak by nasze tryumfy nie odciągały nas od pełnienia woli Bożej i byśmy potrafili Bogu oddawać chwałę nie tylko słownie, ale naszą postawą, szukając wypełniania Jego woli w tym, co nas na co dzień spotyka. I oby Jezus tryumfalnie wjeżdżający do Jerozolimy nie był jedynym Jezusem, za którym jesteśmy w stanie pójść, lecz by nas pociągał także w tym, co jest pokorne i skromne.

ks. Tadeusz Hajduk SJ

 
Zobacz także
o. Jerzy Gogola OCD
Doktorzy Kościoła pouczają o mądrości ewangelicznej, to znaczy, że pokazują drogi Ducha, którymi powinniśmy kroczyć, by spełnić Boże oczekiwania względem nas. Podobnie jak w przypadku innych wielkich mistrzów życia duchowego, osobiste życie duchowe Teresy z Lisieux i przesłanie dla wierzących stanowią nierozdzielną całość. 
 
ks. Krzysztof Porosło
Gdybym miał tylko troszkę wiary, odrobinę, jak ziarnko gorczycy, to by wystarczyło, to bym góry przenosił, mury rozwalał, z pułapek się uwalniał, zranienia wybaczał. Przecież to obiecał Chrystus, że tylko tyle potrzeba. Bo jak tę troszkę wiary znajdzie we mnie Bóg, będą się działy cuda... 
 
Anna Żelazowska
Mieszkanie w bloku z wielkiej płyty, widok z okna jakich wiele: betonowa szarzyzna, wysokie topole, szare gołebie i piaskownica, w której bawi się coraz mniej dzieci. Jednak 83-letnia pani Teresa Cieśliczko spędza dużo czasu, obserwując życie za oknem. Codzienność jest dla niej źródłem wiecznego zadziwienia - O, dzieci sąsiadów spod czternastki już są zdrowe - cieszy się...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama