logo
Piątek, 31 października 2014 r.
imieniny:
Urbana, Krzysztofa, Wolfganga – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Rafał Masarczyk SDS
Niedzielna Msza święta a grzech śmiertelny
materiał własny
 


Niedzielna Msza święta a grzech śmiertelny

Wszyscy księża z jakimi do tej pory rozmawiałem jednoznacznie stwierdzili, że opuszczenie niedzielnej Mszy św. (w sposób świadomy i dobrowolny) jest grzechem ciężkim. Czy do kogoś z Was to dotarło??? Jeżeli opuścisz mszę św. w niedzielę to, według tego co powiedzieli mi księża, grozi Ci za to POTĘPIENIE WIECZNE, PIEKŁO z którego nigdy się nie wydostaniesz!!! To KARA SMIERCI!!! - Czy takie są konsekwencje tego grzechu?

Sprawa nie jest taka prosta jak ją Pan przedstawia. Definicja grzechu jaką Pan podaje jest prawdziwa, gdyż faktycznie grzech ciężki w skróconej wersji Katechizmu podany jest jako "Świadome i dobrowolne przekroczenie przykazania Bożego lub Kościelnego w sprawie ważnej." Jednakże, żeby dobrze zrozumieć, jak należałoby to stwierdzenie zinterpretować, warto zajrzeć do nowego Katechizmu Kościoła Katolickiego, który mówi że: Grzech jest wykroczeniem przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu; jest brakiem prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego z powodu niewłaściwego przywiązania do pewnych dóbr. Rani on naturę człowieka i godzi w ludzką solidarność." (KKK 1848). Dalej możemy przeczytać także, że: Grzech jest więc "miłością siebie, posuniętą aż do pogardy Boga"(KKK 1850). 

Grzech śmiertelny, o którym Pan pisze wymaga: "pełnego poznania i całkowitej zgody."(KKK 1859). Należy się zapytać, o jakie poznanie i o jaką zgodę tutaj chodzi. Pełne poznanie i pełna zgoda występuje wtedy, gdy świadomie nie idę do Kościoła chcąc w ten sposób wyrazić swoją pogardę do Boga. Wiem wprawdzie, że Msza św. jest wyrazem wielkiej miłości Boga do człowieka, a nie idę do kościoła by pokazać Bogu i innym, że tą miłością gardzę. Wtedy na pewno należy mówić o grzechu śmiertelnym, który prowadzi do potępienia. Jednakże takie przypadki występują niezmiernie rzadko. Zazwyczaj nie uczestniczenie w niedzielnej Mszy św. ma inne powody.

Często nie chodzi się do Kościoła ze zwykłej obojętności religijnej, nie do końca rozumie się znaczenie Mszy św., jako uczty miłości Boga do człowieka. Traktuje się ją często jako rytuał religijny który nie do końca się rozumie i przeżywa, dlatego nie dostrzega się znaczenia uczestniczenia w Mszy św. Taka sytuacja jest czasami zawiniona, a czasami jest wynikiem wychowania, lub odbiciem poglądów środowiska w którym się przebywa. Nie ma więc w tej sytuacji świadomości pogardy Boga.

Może być także inaczej. Wiem, że Msza św. jest ważna, ale ze względu na lenistwo nie uczestniczę w niej. Nie ma tutaj świadomości pogardy Boga, jest tylko brak woli by odpowiedzieć na miłość Boga. Nie jest to dobra sytuacja, choć to trudno nazwać grzechem śmiertelnym. Bardziej należałoby określić ją jako grzech powszedni. Katechizm mówi o nim, że: "Grzech powszedni pozwala trwać miłości, chociaż ją obraża i rani." (KKK 1854). Taka postawa lenistwa może jednak zawsze doprowadzić w końcu do pogardy Boga, jest więc niebezpieczna i nie należałby w nie trwać.

Inna sytuacja może być wtedy, gdy jesteśmy przemęczeni, źle zorganizowani. Wiem wprawdzie, że powinniśmy pójść do Kościoła, ale nie potrafimy się zmobilizować, by to uczynić. Nie ma tu świadomości i zgody na odrzucenie Boga, jest tylko nieumiejętność, zawiniona lub niezawiniona, w realizacji naszej powinności wobec Niego. Trudno to zakwalifikować jako świadome i dobrowolne odrzucenie Boga, z jakim mamy do czynienia w grzechu śmiertelnym.

Bywa także tak, że jesteśmy chorzy, w podróży lub w innych sytuacjach, gdy nie możemy pójść do Kościoła, wtedy w ogóle nie może być mowy o jakimkolwiek grzechu.

Jak więc Pan widzi nie każde opuszczenie niedzielnej Mszy św. jest grzechem i, że rzadko pojawia się tutaj grzech śmiertelny, często natomiast mamy do czynienia z grzechem powszednim, który nie powoduje śmierci wiecznej. Pozwala bowiem "trwać miłości, choć ją obraża i rani" (1855).

ks. Rafał Masarczyk SDS

 
Zobacz także
Fr. Justin
Chrzciliśmy wnuczkę w naszym kościele. Cała ceremonia była piękna i wzruszająca. Jednak nasi goście z Brooklina byli nią bardzo zdziwieni. I gdy się dowiedzieli, że tej ceremonii przewodniczył diakon, ojciec dwojga dorosłych dzieci, niczego nie mogli zrozumieć. Mówili, że to kościół protestancki, gdyż księża katoliccy nie mogą się żenić, a tymczasem tu żonaty diakon "odprawia Mszę" i udziela ślubów. Ja również tego nie rozumiem. A może tak się dzieje tylko w naszym kościele? Mamy wystarczającą liczbę księży, więc nie wiem, dlaczego ksiądz nie może wypełnić swoich obowiązków.
 
Fr. Justin
Kiedyś byłem człowiekiem głęboko wierzącym i praktykującym. Dziś przeżywam kryzys wiary. Nie wiem nawet, czy jestem wierzącym czy niewierzącym. Raz przeżywam Boga jako Kogoś bliskiego, innym razem Bóg znika z mojego serca i pozostawia mnie na pastwę bezradności i osamotnienia.
 
Robert Krawiec OFMCap
Człowiek, który usłyszy przypadkowo czyjeś grzechy, nie ponosi za to osobistej winy moralnej. Jeśli jednak by je ujawnił, to popełni grzech ciężki. Naganne również stałoby się wykorzystanie usłyszanych informacji w celu zyskania osobistych korzyści, manipulacji czy pozbawienia kogoś dobrego imienia.  
 


reklama