logo
Poniedziałek, 16 lipca 2018 r.
imieniny:
Eustachego, Mariki, Mirelli, Marii – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Urszula Janicka-Krzywda, Sylwia Palka
O Bożym Narodzeniu i polskiej tradycji
Wychowawca
 


Z Urszulą Janicką-Krzywdą doktorem folklorystyki rozmawia Sylwia Palka
 
 – Potrzebujemy świąt, czekamy na nie z utęsknieniem. Dlaczego?
 
– We wszystkich kulturach istnieje czas powszedni i czas święty. Święto związane jest z wyobrażeniami człowieka o świecie niematerialnym. Jest niezbędne do egzystowania kultury, zbiorowości i jednostki. W kręgu kultury chrześcijańskiej święto ma wymiar szczególny –  łączy się z wyobrażeniem człowieka o jego życiu na ziemi, i po śmierci. Jest okazją do refleksji, a jednocześnie do integracji w rodzinie, społeczności. W tradycjach świątecznych, zwyczajach, obrzędach obecnych na terenie Polski wyraźnie widać spotkanie dwóch nurtów –przedchrześcijańskiego i chrześcijańskiego.
W nurcie przedchrześcijańskim rok obrzędowy dzielono zgodnie z cyklem astronomicznym, zaś w chrześcijańskim tworzą go dwa główne cykle – cykl odkupienia, który rozpoczyna się od narodzenia Jezusa (cykl Bożego Narodzenia), i cykl związany z męką Pańską (cykl Wielkiej Nocy).
 
– Święta Zmartwychwstania są najważniejsze w kalendarzu liturgicznym. Która z tradycji – bożonarodzeniowa czy wielkanocna – była w Polsce pierwsza?
 
– Trudno powiedzieć, która była pierwsza. Obie wchodziły równolegle w tradycje Kościoła, obie spotkały się z dawnymi rytami pogańskimi i obie je częściowo wchłonęły. W Wielkanoc mamy np. palenie Judasza. Korzenie tego obrzędu tkwią bardzo głęboko w tradycji przedchrześcijańskiej: wyrzucanie zimy, palenie czy topienie Marzanny. W wiekach wczesnochrześcijańskich głównie były przeżywane święta Zmartwychwstania Pańskiego – z postem, długim przygotowaniem do świąt, rozmyślaniem nad męką Chrystusa, w czym pomagały misteria. Tu nie było miejsca na żadne zabawowe akcenty.
 
– Czy obecnie wiemy, co świętujemy?
 
– Świat zachodni jest bardzo skomercjalizowany. Tam najważniejsze jest, aby dużo kupić, aby było wesoło, kolorowo. Mają być prezenty – na tym żerują instytucje komercyjne. Ale w wielu krajach Zachodu ludzie mają świadomość, że to, co dzisiaj świętują, jest ich tradycją o bardzo starych korzeniach. Myślę tu choćby o Skandynawach, o Norwegach, o Finach. Tam cała symbolika światła, jemioły – bardzo skomplikowana, związana z przedchrześcijańską wizją kosmosu – jest uznawana i rozumiana. Natomiast w Polsce strasznych spustoszeń dokonał komunizm. Usiłowano kompletnie zatrzeć tradycję chrześcijańską i nadać jej (bo wykorzenić się do końca nie dało) charakter świecki, komunistyczny. Typowy przykład to Dziadek Mróz i Śnieżynka.
 
– Czy przedchrześcijańskie zwyczaje znalazły miejsce w nowej tradycji?
 
– Zbieżność wielu dat sprawiła, że szereg przedchrześcijańskich zwyczajów znalazł dla siebie miejsce w tradycji chrześcijańskiej. Przy chrystianizacji ludów słowiańskich Stolica Apostolska odpowiednimi rozporządzeniami akceptowała ten stan rzeczy, ponieważ w obrzędach Słowian w zasadzie nie było takich, które naruszałyby w rażący sposób chrześcijańską moralność. Jedynym obrzędem o takim akcencie były obrzędy związane z Kupałą.
 
– A jakie obrzędy były dla Słowian szczególnie ważne?
 
– Kult przodków i kult przyrody – święte źródła, gaje, drzewa. To wszystko znalazło dla siebie miejsce w nowej tradycji, co wyraźnie widać w tekstach folklorystycznych. W obrzędowości dorocznej te dwa różne ryty egzystowały w zgodzie ze sobą, np. okres Bożego Narodzenia i zimowe przesilenie. U Słowian był to bardzo ważny okres obrzędowy, ponieważ z jednej strony wierzono, że następuje niejako koniec słońca i oczekiwanie na zagrożenie, które stąd płynie dla życia, a z drugiej strony okres, kiedy następował bardzo intensywny kontakt sfery ziemskiej ze sferą niebieską i sfera podziemną, zwłaszcza z duchami przodków.
 
– Czy ślady tego pozostały w samej tradycji Bożego Narodzenia?
 
– W ludowej obrzędowości chrześcijańskiej Bożego Narodzenia te elementy znalazły swój wyraz. Na przykład do wigilijnych potraw używa się maku, rośliny śmierci, snu (a więc pozornej śmierci), która u Słowian odgrywała ogromną rolę w obrzędowości pogrzebowej i w obrzędach zadusznych. Poza tym cały szereg różnych zwyczajowych zakazów, nakazów, które dotyczą wigilijnego wieczoru, np. zakaz przędzenia, bo można wprząść duszę w nitkę. Dalekim echem tego jest zostawianie poczęstunku dla dusz, np. w niektórych regionach na oknie wykłada się resztki potraw wigilijnych, posypuje parapet mąką (Polska północna, Ukraina, Huculszczyzna) i obserwuje, czy na tej rozsypanej mące są jakieś ślady, czy dusze przyszły na ten poczęstunek. Innym echem jest zostawianie miejsca przy stole dla zbłąkanego wędrowca. Zresztą taki ciekawy motyw powtarza się w różnych legendach ludowych, gdzie albo zmarły, albo sam Chrystus, czy Matka Boża pod postacią ludzką przychodzi, aby sprawdzić, jak ludzie reagują na biednych, chorych, opuszczonych – powszechny motyw w całym folklorze słowiańskim.
 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Andrzej Gołąb
Ufam, iż dożyję chwili, kiedy my - katolicy uświadomimy sobie, iż naszym największym świętem, najważniejszym czasem w Kościele i szczególnym wyrazem miłości Boga do człowieka, są trzy dni Triduum Paschalnego: Wielki Piątek (poprzedzony wigilią Wielkoczwartkowej Wieczerzy Paschalnej), Wielka Sobota i Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego. Może przyjdzie chwila, kiedy w miejsce pogańskich obyczajów malowania jajek i chuligańskich kąpieli ulicznych, zwanych tradycyjnie śmigusem-dyngusem, nadamy tym właśnie dniom wymiar głównego święta chrześcijańskiego, z wszystkimi tego - ustawowymi także - konsekwencjami...
 
Andrzej Gołąb
Choć nie wszyscy uczestniczymy w balach, to jednak jest w nas coś z tej karnawałowej atmosfery. Nieczęsto zwracamy na to uwagę i nie odkrywamy tego w sobie. Lubimy, podobnie jak bawiący się w Wenecji, zakładać maski i odgrywać różne role, kryjąc się za zasłoną, która w naszym mniemaniu upiększa nas...
 
Jacek Stojanowski
Przyleciała, wyszła na dwie godziny na scenę, po czym zwinęła manatki i odleciała. Mowa o ekspresowej wizycie artystki, która określa się jako Madonna. Ogólnie wśród fanów piosenkarki przeważało poczucie niedosytu. Żadnych bisów, pojedyncze i ledwo zauważalne przejawy spontaniczności, emocjonalnego kontaktu z uczestnikami imprezy...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama