logo
Czwartek, 27 listopada 2014 r.
imieniny:
Franciszka, Kseni, Maksyma, Waleriana, Wirgiliusza – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Tadeusz Basiura
O dobrej śmierci
materiał własny
 


O dobrej śmierci



Wstrzymajmy rękę... wstrzymajmy krok...
Cyt! to gra śmierć... Przez blady mrok
płynie muzyka z dali, z dali...
Wstrzymajmy oddech, wszelki ruch,
abyśmy nic nie postradali
z tej pieśni, co nam koi słuch;
abyśmy nic nie uronili
z tej pieśni, co nam serce leczy
abyśmy w jednej krótkiej chwili
odczuli byt pozaczłowieczy...

Fragment wiersza Kazimierza Przerwy-Tetmayera pt. "Cyt... to gra Śmierć" jest jakby podpowiedzią do rozważań, zamyśleń w dniu Wszystkich Świętych. Czy tak odczuwa człowiek śmierć? Czy stając przed jej obliczem, zanika strach przed nią? Czy już w chwili śmierci dostrzega człowiek nowy byt?

Widząc inny świat

Stojąc nad grobami tych, co odeszli, człowiek w pewnym sensie dotyka śmierci, doświadcza jej nieuchronności, dostrzega jej majestat. Czasami nawet ją zrozumie. Stojąc nad kamienną płytą grobu człowiek widzi inny świat - świat umarłych, chociaż świat żywych przepływa obok bezwiednie. Bywa, że zastanowi się przez chwilę nad swoim kresem ziemskiej wędrówki, próbując powiedzieć sobie, jaka będzie jego śmierć. Gdyby mógł ją sobie wybrać... Jest przecież nieuchronną; jest tak ściśle przypisana życiu, że św. Franciszek nazwał ją "siostrą życia cielesnego". Jest nierozerwalną częścią życia. Przychodzi nagle, niespodziewana, nieproszona, czasem i oczekiwana. Nie słucha próśb o jeszcze jedną chwilę czasu. Każe zostawić wszystko i iść z sobą. A człowiek rzadko kiedy jest na to gotowy. "Na ostatnie karcie księgi tego świata zapisaną jest: "śmierć" czasem w połowie tomu. Lecz od następującej kartki poczyna się jasna księga nowego żywota, która ostatniej kartki nigdy mieć nie będzie." (kard. M. Wiseman - "Fabiola").

Człowiek raz się rodzi i raz umiera

Postanowione ludziom raz umrzeć (Hbr 9,27). Dlatego też chwila ta przełomowe znaczenie dla wierzącego człowieka. Przychodzi do każdego człowieka według tylko woli Bożej, której nikt nie zna - ani chwili, w której przyjdzie, ani w jakiej postaci. "Nikt z nas nie umiera przed czasem, ani nikt nie żyje za długo." - mówiła prof. Anna Świderkówna, historyk Uniwersytetu Warszawskiego, biblistka. Słowa te nakazują człowiekowi potrzebę nieustannej gotowości na przyjście śmierci, aby jej nadejście nie było bolesne, zwłaszcza dla duszy.

Oczywiście, łatwiej to czynić ludziom starszym, którzy ze spokojem przyjmują fakt kończącego się ich życia. Młodszym jest o wiele trudniej, bowiem nie zrealizowali jeszcze tylu planów, nie dokończyli tylu prac, nie wypowiedzieli tylu myśli. Im jest trudniej przyjąć fakt cielesnego końca, którego najczęściej nie zestawiają z początkiem nowego życia. To samo dotyczy wiary. Ludziom wierzącym łatwiej przychodzi zaakceptować śmierć, przyjąć ją ze spokojem, bez obaw, że coś się kończy. Wiara pomaga im zrozumieć przemijanie życia i nieuchronność śmierci, a nadzieja i ufność, którą rodzi obietnica Chrystusa: Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, choćby umarł, żyć będzie (J 11,26) powoduje, że nadejście śmierci nie jest dla nich samych czymś ostatecznym. W zupełnie innej sytuacji znajdują się ludzie niewierzący bądź małej wiary - nie chcą jej przyjąć, boją się niej, próbują się przeciw niej buntować. Nagle dostrzegają bezsens swojego życia. Dla nich śmierć jest tylko czarną ścianą, za którą nie ma nic. Im jest zdecydowanie ciężej umrzeć. Do nich Jezus mówi: Nie bój się, wierz tylko. (Mk 5,36).

Śmierć smutna

Są też sytuacje, kiedy śmierć zdaje się być celowo okrutna. Nigdy ze śmiercią nie pogodzi się matka zostawiająca małe dzieci. Dla niej śmierć niesie konieczność zostawienia ich bez matczynej opieki. Sama świadomość tego dla umierające matki jest okrutniejsza niż wyniszczająca ja choroba. Smutna jest śmierć każdego dziecka. Rodzi się zawsze wtedy pytanie do Boga - dlaczego to uczyniłeś, Boże? Przecież ono nawet życia nie poznało? Ciężko umiera się człowiekowi, który dla drugiego są niezbędnym oparciem - matka zostawiająca nieuleczalnie chore dziecko, mąż zostawiający ukochaną żonę. Nieuchronność śmierci spowodowana chorobą zakłóca niepokój o los pozostawianych na zawsze. Trudno uznać, że ktoś miał dobrą śmierć, jeśli ginie tragicznie - w wypadku samochodowym, pożarze, poprzez utonięcie, czy wręcz najtragiczniejsza śmierć, jeśli jeden człowiek odbiera życie drugiemu. Z taką śmiercią trudno się pogodzić, trudno ją zaakceptować. Odciska ona swoje trwałe piętno u tych, których bezpośrednio dotknęła - najbliższych. Ale i w tym trzeba dopatrywać się woli Bożej, bo nic nie dzieje się bez niej. Zdało się oczom głupich, że pomarli, zgon ich poczytano za unicestwienie, a oni trwają w pokoju. Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni, nadzieja ich pełna nieśmiertelności. (Mdr 3,2-3).

Pragnienie dobrej śmierci

Nigdy nie wypowiadanym, choć tkwiącym gdzieś głęboko w podświadomości, życzeniem człowieka jest pragnienie dobrej śmierci. Nie chodzi bynajmniej o jej jak najszybsze przyjście, lecz o chwilę, gdy nadejdzie ta właściwa pora, aby się nie bać jej. O tym, czy śmierć będzie dobra czy zła, człowiek decyduje każdego dnia swoim życiem. O jego zgodności z własnym sumieniem. W takim życiu nie może nigdy zabraknąć Boga, z którym stara się zawsze być pojednanym; wypełniać je musi miłość; będzie w nim brak przywiązania do doczesności, której nie będzie żal zostawić. A gdy nadejdzie już ten czas, to nie strach będzie wypełniał serce, lecz nadzieja, że oto nic się nie kończy, lecz zaczyna nowe. Bo dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka - uczynił go obrazem swej własnej wieczności (Mdr 2,23). Swoim życiem sprawia, czy w ostatecznym rachunku, śmierć stanie się tylko przewodniczką na tamten świat, a nie tą, która niweczy życie.

Iść właściwą drogą

Nie zawsze akceptowany przez Kościół brazylijski pisarz Paulo Coelho w książce "Weronika postanawia umrzeć" napisał: "Umiera się nie po to, by przestać żyć, lecz po to, by żyć inaczej." Dlatego też każdy człowiek obierając dla siebie drogę życia nie powinien widzieć, jakie radości i przyjemności na niej spotka, ale powinien pomyśleć, jakie powody do wstydu i grzechu na niej spotka. Dobra śmierć jest potwierdzeniem, że człowiek szedł tą właściwą drogą, której skutkiem staje się dalsze życie i trwałe zjednoczenie z Bogiem.

Tadeusz Basiura

 
Zobacz także
Cezary Sękalski
Jeśli robisz pranie, to wszystko zanurzasz w wodzie. Podobnie jest z chrztem w Duchu Świętym: nowe życie, uzdrowienie i samoakceptacja pojawiają się wtedy, kiedy zanurzamy siebie w Bożym Pocieszycielu...

Z ojcem Jimem McManusem CSsR rozmawia Cezary Sękalski
 
Joanna Petry-Mroczkowska
Św. Patryk (ok. 385-461) urodził się w Anglii. Kiedy miał 16 lat został porwany przez irlandzkich piratów i sprzedany jako niewolnik. W niewoli przez sześć lat był pasterzem owiec. W końcu udało mu się uciec do Francji. Zdobył znakomite wykształcenie i został duchownym. Ale w snach ciągle słyszał: "Wróć do Irlandii, zanieś jej Chrystusa"...
 
o. Andrzej Napiórkowski, paulin
20 lutego, niedziela godz. 12.30 - Mszą świętą pod przewodnictwem ks. abp. Józefa Kowalczyka, Nuncjusza Apostolskiego w Polsce zostanie zainaugurowany Rok Świętych Aniołów na Skałce. Co kryje się pod pojęciem Roku Aniołów? Skąd wzięła się ta idea?
 


reklama