logo
Wtorek, 17 stycznia 2017 r.
imieniny:
Antoniego, Henryki, Mariana, Rościsława  – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Zbigniew Łuczyński
Po nocy nadchodzi dzień
Życie Duchowe
 


Rozmowa poświęcona depresji. Z Anną Potoczek - psychiatrą, Ryszardem Stachem - psychoterapeutą, Bogdanem Białkiem - redaktorem naczelnym "Charakterów" oraz Józefem Augustynem SJ rozmawia Zbigniew Łuczyński
 
Czy depresja zjawia się po to, aby dać nam szansę, a jeśli tak, to jaką szansę?
 
Ryszard Stach: W moim przekonaniu depresja nie jest szansą dla nikogo i w żadnej sytuacji. Depresja jest chorobą i cierpieniem, a my urodziliśmy się, by być szczęśliwi. Nie widzę w cierpieniu nic wartościowego, co trzeba by było przeżywać.
 
Anna Potoczek: Jednak depresja istnieje i jako zjawisko medyczne, i psychologiczne, i egzystencjalne. Dotyczy wszystkich grup wiekowych. Jej objawy to: przygnębienie, smutek, apatia, poczucie beznadziejności, spowolnienie myślenia, zaburzenia koncentracji, subiektywne poczucie, że pamięć działa gorzej i ogólna życiowa niedyspozycja. Występują one oczywiście w różnym nasileniu i pojawiają się u osób w różnym wieku. 
 
W ciągu ostatnich dwudziestu lat Klinika Psychiatrii Collegium Medicum prowadziła dwukrotnie badania nad trzema grupami dzieci krakowskich. Każda z tych grup obejmowała kilka tysięcy dzieci, które nie były nigdy leczone na depresję i u których jej ewentualne objawy nie były na tyle wyraźne, by rodzice tych dzieci szukali specjalistycznej pomocy. I co się okazało? Że około 50 procent badanych cierpi na tak zwaną depresyjność, czyli ma problemy ze swoimi nastrojami, ze swoją emocjonalnością, z twórczą aktywnością. Tak więc nawet dzieciństwo otoczone mityczną atmosferą "sielskiego i anielskiego" okresu może być czasem smutku. 
 
Jeśli chodzi o osoby dorosłe, to stwierdzono, że około 25 procent populacji cierpi w ciągu życia na depresję w znaczeniu klinicznym, czyli przez co najmniej miesiąc występują u nich objawy depresji w sposób znacząco upośledzający ich funkcjonowanie. Oczywiście z punktu widzenia psychologicznego i psychiatrycznego nie możemy mówić o depresji wtedy, gdy mamy zły nastrój czy gorsze samopoczucie. Depresja to poważny kryzys, który dezorganizuje życie. Zdarza się on jednak bardzo często. 
 
A w jaki sposób można określić, czy już mamy do czynienia z depresją, czy też jest to przejściowa niedyspozycja psychiczna? 
 
Anna Potoczek: Nie można odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie, ponieważ depresja w starym, ortodoksyjnym rozumieniu jest chorobą psychiczną związaną z zaburzeniami mózgu. Skłonności do niej są dziedzicznie uwarunkowane, a jej objawy wyjątkowo głębokie i zupełnie dezorganizujące życie. Ten rodzaj depresji pojawia się "znikąd". Brak okoliczności, które byłyby adekwatne do tego rodzaju reakcji organizmu. Przypadki takiej depresji są jednak stosunkowo rzadkie. 
 
Obecnie o wiele częściej zdarzają się depresje, których przyczyną jest niekorzystny splot jakichś ważnych wydarzeń życiowych. Te wydarzenia przekładają się później na funkcjonowanie mózgu. Na przykład śmierć bliskiej osoby wywołuje zrozumiałą społecznie rozpacz, ta rozpacz przedłuża się i naprawdę potem trudno jest określić, w którym tygodniu, w którym miesiącu rozpacz ta staje się depresją wymagającą leczenia. 
 
Bogdan Białek: Ja uważam, że pojęcie depresji jest dziś bardzo mocno nadużywane. Zaryzykowałbym nawet tezę, że zostało ono wylansowane przez koncerny farmaceutyczne, zwłaszcza te, które wprowadziły na rynek farmakologiczne antydepresanty. W ten sposób słowo "depresja" stało się "słowem-wytrychem", które zastępuje parę dobrych, tradycyjnych pojęć, takich jak: smutek, rozpacz, żałoba, a czasami zwyczajne lenistwo. Tymczasem obowiązująca obecnie klasyfikacja nozologiczna (czyli przewodnik dla lekarza psychiatry) mówi o bardzo ostrych kryteriach, jakie musi spełniać taka choroba, a są nimi na przykład minimum dwutygodniowy, ciągły okres przygnębienia, dezorganizacji życia, wycofania. Stan, który ich nie spełnia, nie jest depresją. 
 
Myślę więc, że depresję się demonizuje. Oczywistą rzeczą jest to, że w ciągu życia nie jesteśmy cały czas radośni i nastawieni optymistycznie. Wynika to chociażby z normalnych cykli, w ramach których możemy opisać ludzkie życie i które otwierają się lub zamykają kryzysem. Ten kryzys dla jednych jest katastrofą, a dla drugich stanowi wyzwanie. 
 
Czy z depresji mogą wynikać jakieś korzyści? Kiedy człowiek ma złamaną nogę, to z jednej strony jest to ogromnie dokuczliwe, ale z drugiej odnosi pewne korzyści - na przykład nie musi chodzić do pracy. Podobnie jest z dolegliwościami, mówiąc skrótowo, psychologicznymi czy psychicznymi. Warto więc człowieka cierpiącego na taką dolegliwość zapytać, co zmieniłoby się w jego życiu, gdyby wyzdrowiał? Co by robił, gdyby był zdrowy? 
 
1 2 3  następna
Zobacz także
Krzysztof Zanussi, o. Bartłomiej Kucharski OCD
Myślę, że tajemnice ducha są blisko tajemnic materii. Warto sobie uświadomić to, że życie duchowe ma swoją postać materialną w osobie człowieka. Mnie to dręczyło od dzieciństwa. Filozofowie od greckich czasów szukali miejsca, gdzie mieści się dusza. A ja, patrząc przez ramię neurologa, próbowałem zrozumieć, czy Bóg ma swoje odzwierciedlenie w mózgu?...
 
o. Dariusz W. Andrzejewski CSSp
Kardynał Adam Kozłowiecki – niedawno zmarły nestor polskich misjonarzy – często mawiał: "Przyjdzie moment, przyjdzie światło, ja wam powiem kiedy przyjdzie i kiedy odejdę". W przededniu śmierci ksiądz kardynał powiedział szeptem: "Już jestem gotowy. Światło jest!..." Następnego ranka Anioł przyszedł po niego i powiedział: "Kardynale, idziemy do domu!.."
 
ks. Henryk Pietras SJ
W licznych beatyfikacjach i kanonizacjach ukazuje nam Kościół różnorakie sposoby życia na tym świecie z Panem Bogiem. W dokumentach, przygotowywanych na okoliczność tak zwanego "wyniesienia na ołtarze" podkreśla się zwykle aktualność przesłania, jakim dla współczesnego świata może być taki lub inny Sługa Boży...
 
__________________

 
___________________
 
 reklama