logo
Poniedziałek, 24 lipca 2017 r.
imieniny:
Kingi, Krystyny, Michaliny – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Wiesław Pietrzak SCJ
Pokusa koncentracji na sobie
Przewodnik Katolicki
 


Egoizm wpisany w skazę grzechu pierworodnego przybiera różne, często bardzo subtelnie ukryte formy – na przykład perfekcjonizmu, pracoholizmu, pragnienia zdobycia informacji. Jak przeciwstawić się tym zakusom?
 
Wiele razy spotkałem ludzi, którzy nie potrafili ukończyć pracy magisterskiej finalizującej studia, gdyż wciąż wydawało się im, że to, co napisali, dalekie jest od ideału.
 
Czasem słyszę: Proszę Księdza, na nic nie mam czasu. Tylko praca, praca, praca. Zapominam, jak się nazywam, gdzie mieszkam i już nawet nie wiem, po co to wszystko.
 
Konferencja na wysokim szczeblu. Ważne osobistości, istotny temat, a jeden z uczestników nieustannie spogląda na komórkę, natychmiast odbiera przychodzące wiadomości – tak trudno mu poczekać na zakończenie spotkania.
 
Ja, ja, ja…
 
Opisane sytuacje, które zdarzają się w naszej codzienności, często bez naszej wewnętrznej kontroli, są przejawem wszechobecnej współczesnej pokusy koncentracji na sobie. Zauważamy ją już w raju, gdy człowiek okazał nieposłuszeństwo, zrywając owoc z drzewa zakazanego. Nieuporządkowanie w sercu człowieka, dysharmonia wnętrza właśnie tam ma swe źródło.
 
Koncentracja na sobie to moje „ja” w centrum – czyli ja ponad wszystko; to przekonanie, że to, co robię, jest najdoskonalsze albo że wiem coś najlepiej czy też jako pierwszy. To przeświadczenie, że nie ma ważniejszej osoby, ważniejszych spraw niż te, które sam uważam za najważniejsze. To mówienie – często w emocjach – że przecież mnie też się coś od życia należy; odmienianie słowa „ja” przez wszystkie przypadki – i wtedy na myślenie o innej osobie nie ma już miejsca. To pokusa i zarazem choroba naszego wieku.
 
Przez całe wieki rozwoju wiary, kultury, obyczajów tę koncentrację na sobie, egoizm wpisany w skazę grzechu pierworodnego, obserwować możemy pod różnymi, często bardzo subtelnie ukrytymi formami. W raju nieposłuszeństwo Bogu, czyli zło pokazane jest przez Szatana jako coś dobrego, wręcz pożytecznego. Czyż tak nie jest i w przypadku rozważanych przez nas współczesnych pokus? Koncentracja na sobie może mieć różne przejawy, m.in.: perfekcjonizmu, pracoholizmu, pragnienia zdobycia i posiadania informacji.
 
Perfekcjonizm, pracoholizm, pokusa informacji 
 
Wielu powie: skoro staram się, aby w mojej pracy zawodowej, w nauce czy w relacjach rodzinnych wszystko było perfekcyjnie, doskonale – czy to źle? Przecież tego wymagają ode mnie pracodawcy, nauczyciele, tego wymaga ideał rodziny, małżeństwa! I tak, i nie. Wydaje się, że tak trzeba, że to konieczne, ale bardzo często zdobywanie tego, co perfekcyjne w każdej dziedzinie, mąci ideał Bożej harmonii, burzy właściwą hierarchię wartości. Nie wszystko można zrobić idealnie, jesteśmy ograniczeni i słabi. Starając się o perfekcyjność, możemy po drodze zniszczyć lub nie zauważyć tego, co najważniejsze: relacji z Bogiem i drugim człowiekiem.
 
Pokusa nazwana pracoholizmem zaślepia do tego stopnia, że ponad tę konkretną pracę, ponad ten wysiłek nie widzimy nic innego. On zabiera nam czas. Czy fakt, że niejednokrotnie rodzina się rozpada, że brakuje nam sił fizycznych, że w dni wolne od pracy oddajemy się bezrozumnemu marnotrawieniu czasu i niszczącym rozrywkom, lecząc w ten sposób stres wywołany pracą – czy nie są to owoce ulegania pokusie pracoholizmu? Praca staje pokusą, bo nie daje czasu, aby myśleć, aby wzbogacać swe wnętrze. Pokusa, bo zaciemnia prawdę o tym, że to praca jest dla człowieka, a nie człowiek dla pracy.
 
Żyjąc w dobie powszechnej informacji dostępnej we wszelkiego rodzaju mediach, już od dziecka podlegamy pokusie informacji. Staje się ona fundamentem, bez którego, jak wydaje się kuszonym, nie ma możliwości funkcjonowania w dzisiejszym społeczeństwie. Jeśli od słuchania radia, czytania gazety, sięgania po komórkę czy sprawdzenia poczty zaczynam mój dzień, to znak, że cały porządek mego umysłu i serca poddany jest nieopanowanemu poszukiwaniu informacji. Pokusa, by wiedzieć natychmiast, sprawia, że to, czego się dowiem w danej chwili, jest o wiele ważniejsze niż to, co obiektywnie na to zasługuje. Pokusa ta, jeśli się jej oddaję, zaciemnia pytanie o to, skąd jestem i dokąd idę. Pytanie, na które odpowiada Bóg, a nie media.
 
Jak walczyć?
 
Jak przeciwstawić się zakusom, które wypływają z nadmiernej koncentracji na sobie?
 
Egoizm leczy się zawsze miłością. Miłość to zapomnienie o sobie i położenie akcentu poza sobą samym. W życiu człowieka wierzącego to Bóg i z Boga wypływające poszanowanie bliźniego i siebie. To wielkoduszność, umiejętność ofiary i poświęcenia się dla drugiego człowieka z miłości, której źródłem jest Bóg.
 
Doskonałym jest tylko On – Bóg, Stwórca nieba i ziemi. Cokolwiek dokonuję tutaj na ziemi, posługując się moimi talentami, umiejętnościami, to dar Tego, który dał mi wszystko! Jeśli o tym pamiętam i umiem moje pragnienie doskonałego wypełnienia zadań podporządkować Wszechmocnemu Bogu, jeśli od Niego czerpię natchnienie do doskonalenia swoich dzieł i jeśli Bogu potrafię za wszystko dziękować, będąc jednocześnie świadomy, że jestem tylko słabym człowiekiem – wtedy jestem na właściwej drodze walki z pokusą.
 
Pracoholizm trzeba leczyć ciągłym przypominaniem sobie, że człowiek jest ważniejszy niż praca. Jeśli doskonali ona moje człowieczeństwo, moje wnętrze, wtedy daję dowód, że ma właściwe miejsce w moim życiu i mogę nią uświęcać każdy mój dzień. Jeśli naśladując Boga Stworzyciela po tygodniu pracy staram się odpocząć, mam czas dla rodziny i dla siebie, wówczas rozumiem, jaka jest rola mojego wysiłku. Jeśli obok pracy, która przynosi materialne zyski, podejmuję też pracę nad sobą, kształtuję świadomie moją duszę, wtedy zewnętrzne zajęcia znajdą na pewno właściwe miejsce i nie będzie to tylko pokusą.
 
Dozowanie informacji i pewien dystans do nich konieczne są nie tylko ze względu na zdrowie psychiczne, ale i z troski o właściwą hierarchię wartości. „Wszystko mogę, ale nie wszystko jest pożyteczne” – ta zasada św. Pawła jest w tym przypadku złotą regułą postępowania i walki z pokusą. Wiedzieć – tak, ale nie za wszelką cenę; wiedzieć nie zaraz i nie przede wszystkim. Wiedzieć w Tym, który wie wszystko i wie właściwie. Wiedzieć w Bogu i dla mojego zbliżenia się do Niego. Oto właściwy porządek zdobywania informacji.
 
*
Nie powinniśmy się zamartwiać, jeśli efekty naszych starań nie są perfekcyjne. Pozwólmy działać łasce Bożej. Polecajmy swoje prace Temu, który był synem cieśli, On uczy nas, jak harmonijnie łączyć pracę i wypoczynek. Bóg, który jest Miłością, porządkuje całe nasze życie. Na Nim powinniśmy koncentrować swoje wysiłki i Jemu wszystko ofiarować. Wtedy w naszym życiu spełnią się słowa „Bóg mój i moje wszystko”.
 
PYTANIA:
1. Czy denerwuje cię to, że nie potrafisz czegoś zrobić doskonale? Czy umiesz przyznać, że popełniasz błędy, że nie wszystko potrafisz, że nie jesteś Panem Bogiem?
2. Co jest dla Ciebie ważniejsze: Pan Bóg i Twoi bliscy czy praca? Czy masz tak ułożony program dnia, tygodnia, aby znaleźć czas na modlitwę, spotkanie z bliskimi, wypoczynek?
3. Czy jesteś wolny od gorączkowego sprawdzania przychodzących e-maili i SMS-ów? Czy w sposób uporządkowany sięgasz po informacje?

ks. Wiesław Pietrzak SCJ
Przewodnik Katolicki 10/2015
 
fot. PublicDomainPictures Red 
Pixabay (cc) 
 
Zobacz także
Wojciech Giertych OP
Tradycyjne formy pobożności czerpią nie tylko ze słowa Bożego, z prawd wiary przemyślanych i precyzyjne sformułowanych przez Magisterium Kościoła, ale również z pewnych obrazów i skojarzeń, którymi kaznodzieje oraz zaawansowani duchowo ludzie posługiwali się w celu przybliżenia tychże prawd. Te obrazy i przykłady są, oczywiście, naznaczone bieżącą kulturą, potocznie przyjętymi filozoficznymi założeniami, a niekiedy nawet odrębnymi od wiary ideologiami lub aktualnymi aspiracjami społecznymi. 
 
O. Leon Knabit OSB
Jeżeli na słupie elektrycznym widzimy napis "nie dotykać", a mimo wszystko sprawdzamy, czy to faktycznie niebezpieczne to ponosimy ryzyko zamienienia się w węgielek. Człowiek, który popełni grzech ciążki staje się trochę takim węgielkiem. To znaczy, że przekraczając przykazania Boże, człowiek stawia się w ten sposób ponad Boga...
 
Maciej Tabor
Ewangelia opowiada o kilku sytuacjach, w których ludzie pragnący uzdrowienia musieli przepchnąć się przez tłum i stanąć na środku tacy, jacy byli: sparaliżowani i niewidomi. Tak było w synagodze z mężczyzną, który miał uschłą rękę, tak było z paralitykiem przyniesionym na łóżku, tak było z niewidomym Bartymeuszem wrzeszczącym o zmiłowanie u bram Jerycha i uciszanym przez przechodzących.
 
 
___________________
 
 reklama