logo
Czwartek, 22 lutego 2018 r.
imieniny:
Piotra, Małgorzaty, Marty, Nikifora – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Wiesław Pietrzak SCJ
Pokusa koncentracji na sobie
Przewodnik Katolicki
 


Egoizm wpisany w skazę grzechu pierworodnego przybiera różne, często bardzo subtelnie ukryte formy – na przykład perfekcjonizmu, pracoholizmu, pragnienia zdobycia informacji. Jak przeciwstawić się tym zakusom?
 
Wiele razy spotkałem ludzi, którzy nie potrafili ukończyć pracy magisterskiej finalizującej studia, gdyż wciąż wydawało się im, że to, co napisali, dalekie jest od ideału.
 
Czasem słyszę: Proszę Księdza, na nic nie mam czasu. Tylko praca, praca, praca. Zapominam, jak się nazywam, gdzie mieszkam i już nawet nie wiem, po co to wszystko.
 
Konferencja na wysokim szczeblu. Ważne osobistości, istotny temat, a jeden z uczestników nieustannie spogląda na komórkę, natychmiast odbiera przychodzące wiadomości – tak trudno mu poczekać na zakończenie spotkania.
 
Ja, ja, ja…
 
Opisane sytuacje, które zdarzają się w naszej codzienności, często bez naszej wewnętrznej kontroli, są przejawem wszechobecnej współczesnej pokusy koncentracji na sobie. Zauważamy ją już w raju, gdy człowiek okazał nieposłuszeństwo, zrywając owoc z drzewa zakazanego. Nieuporządkowanie w sercu człowieka, dysharmonia wnętrza właśnie tam ma swe źródło.
 
Koncentracja na sobie to moje „ja” w centrum – czyli ja ponad wszystko; to przekonanie, że to, co robię, jest najdoskonalsze albo że wiem coś najlepiej czy też jako pierwszy. To przeświadczenie, że nie ma ważniejszej osoby, ważniejszych spraw niż te, które sam uważam za najważniejsze. To mówienie – często w emocjach – że przecież mnie też się coś od życia należy; odmienianie słowa „ja” przez wszystkie przypadki – i wtedy na myślenie o innej osobie nie ma już miejsca. To pokusa i zarazem choroba naszego wieku.
 
Przez całe wieki rozwoju wiary, kultury, obyczajów tę koncentrację na sobie, egoizm wpisany w skazę grzechu pierworodnego, obserwować możemy pod różnymi, często bardzo subtelnie ukrytymi formami. W raju nieposłuszeństwo Bogu, czyli zło pokazane jest przez Szatana jako coś dobrego, wręcz pożytecznego. Czyż tak nie jest i w przypadku rozważanych przez nas współczesnych pokus? Koncentracja na sobie może mieć różne przejawy, m.in.: perfekcjonizmu, pracoholizmu, pragnienia zdobycia i posiadania informacji.
 
Perfekcjonizm, pracoholizm, pokusa informacji 
 
Wielu powie: skoro staram się, aby w mojej pracy zawodowej, w nauce czy w relacjach rodzinnych wszystko było perfekcyjnie, doskonale – czy to źle? Przecież tego wymagają ode mnie pracodawcy, nauczyciele, tego wymaga ideał rodziny, małżeństwa! I tak, i nie. Wydaje się, że tak trzeba, że to konieczne, ale bardzo często zdobywanie tego, co perfekcyjne w każdej dziedzinie, mąci ideał Bożej harmonii, burzy właściwą hierarchię wartości. Nie wszystko można zrobić idealnie, jesteśmy ograniczeni i słabi. Starając się o perfekcyjność, możemy po drodze zniszczyć lub nie zauważyć tego, co najważniejsze: relacji z Bogiem i drugim człowiekiem.
 
Pokusa nazwana pracoholizmem zaślepia do tego stopnia, że ponad tę konkretną pracę, ponad ten wysiłek nie widzimy nic innego. On zabiera nam czas. Czy fakt, że niejednokrotnie rodzina się rozpada, że brakuje nam sił fizycznych, że w dni wolne od pracy oddajemy się bezrozumnemu marnotrawieniu czasu i niszczącym rozrywkom, lecząc w ten sposób stres wywołany pracą – czy nie są to owoce ulegania pokusie pracoholizmu? Praca staje pokusą, bo nie daje czasu, aby myśleć, aby wzbogacać swe wnętrze. Pokusa, bo zaciemnia prawdę o tym, że to praca jest dla człowieka, a nie człowiek dla pracy.
 
Żyjąc w dobie powszechnej informacji dostępnej we wszelkiego rodzaju mediach, już od dziecka podlegamy pokusie informacji. Staje się ona fundamentem, bez którego, jak wydaje się kuszonym, nie ma możliwości funkcjonowania w dzisiejszym społeczeństwie. Jeśli od słuchania radia, czytania gazety, sięgania po komórkę czy sprawdzenia poczty zaczynam mój dzień, to znak, że cały porządek mego umysłu i serca poddany jest nieopanowanemu poszukiwaniu informacji. Pokusa, by wiedzieć natychmiast, sprawia, że to, czego się dowiem w danej chwili, jest o wiele ważniejsze niż to, co obiektywnie na to zasługuje. Pokusa ta, jeśli się jej oddaję, zaciemnia pytanie o to, skąd jestem i dokąd idę. Pytanie, na które odpowiada Bóg, a nie media.
 
Jak walczyć?
 
Jak przeciwstawić się zakusom, które wypływają z nadmiernej koncentracji na sobie?
 
Egoizm leczy się zawsze miłością. Miłość to zapomnienie o sobie i położenie akcentu poza sobą samym. W życiu człowieka wierzącego to Bóg i z Boga wypływające poszanowanie bliźniego i siebie. To wielkoduszność, umiejętność ofiary i poświęcenia się dla drugiego człowieka z miłości, której źródłem jest Bóg.
 
Doskonałym jest tylko On – Bóg, Stwórca nieba i ziemi. Cokolwiek dokonuję tutaj na ziemi, posługując się moimi talentami, umiejętnościami, to dar Tego, który dał mi wszystko! Jeśli o tym pamiętam i umiem moje pragnienie doskonałego wypełnienia zadań podporządkować Wszechmocnemu Bogu, jeśli od Niego czerpię natchnienie do doskonalenia swoich dzieł i jeśli Bogu potrafię za wszystko dziękować, będąc jednocześnie świadomy, że jestem tylko słabym człowiekiem – wtedy jestem na właściwej drodze walki z pokusą.
 
Pracoholizm trzeba leczyć ciągłym przypominaniem sobie, że człowiek jest ważniejszy niż praca. Jeśli doskonali ona moje człowieczeństwo, moje wnętrze, wtedy daję dowód, że ma właściwe miejsce w moim życiu i mogę nią uświęcać każdy mój dzień. Jeśli naśladując Boga Stworzyciela po tygodniu pracy staram się odpocząć, mam czas dla rodziny i dla siebie, wówczas rozumiem, jaka jest rola mojego wysiłku. Jeśli obok pracy, która przynosi materialne zyski, podejmuję też pracę nad sobą, kształtuję świadomie moją duszę, wtedy zewnętrzne zajęcia znajdą na pewno właściwe miejsce i nie będzie to tylko pokusą.
 
Dozowanie informacji i pewien dystans do nich konieczne są nie tylko ze względu na zdrowie psychiczne, ale i z troski o właściwą hierarchię wartości. „Wszystko mogę, ale nie wszystko jest pożyteczne” – ta zasada św. Pawła jest w tym przypadku złotą regułą postępowania i walki z pokusą. Wiedzieć – tak, ale nie za wszelką cenę; wiedzieć nie zaraz i nie przede wszystkim. Wiedzieć w Tym, który wie wszystko i wie właściwie. Wiedzieć w Bogu i dla mojego zbliżenia się do Niego. Oto właściwy porządek zdobywania informacji.
 
*
Nie powinniśmy się zamartwiać, jeśli efekty naszych starań nie są perfekcyjne. Pozwólmy działać łasce Bożej. Polecajmy swoje prace Temu, który był synem cieśli, On uczy nas, jak harmonijnie łączyć pracę i wypoczynek. Bóg, który jest Miłością, porządkuje całe nasze życie. Na Nim powinniśmy koncentrować swoje wysiłki i Jemu wszystko ofiarować. Wtedy w naszym życiu spełnią się słowa „Bóg mój i moje wszystko”.
 
PYTANIA:
1. Czy denerwuje cię to, że nie potrafisz czegoś zrobić doskonale? Czy umiesz przyznać, że popełniasz błędy, że nie wszystko potrafisz, że nie jesteś Panem Bogiem?
2. Co jest dla Ciebie ważniejsze: Pan Bóg i Twoi bliscy czy praca? Czy masz tak ułożony program dnia, tygodnia, aby znaleźć czas na modlitwę, spotkanie z bliskimi, wypoczynek?
3. Czy jesteś wolny od gorączkowego sprawdzania przychodzących e-maili i SMS-ów? Czy w sposób uporządkowany sięgasz po informacje?

ks. Wiesław Pietrzak SCJ
Przewodnik Katolicki 10/2015
 
fot. PublicDomainPictures Red 
Pixabay (cc) 
 
Zobacz także
Tomasz Kot SJ
Wiele tekstów biblijnych prezentuje się jak obrazy impresjonistów, na których nie ma żadnych linii, a kolorowe plamki, dopiero gdy są oglądane z odległości pozwalającej ogarnąć cały obraz, nabierają sensu, tworząc kształty. Pisma świętego nie powinno się zatem czytać jak słownika lub książki telefonicznej, po które sięga się, by szybko znaleźć potrzebną informację. Niestety, nie tak rzadko można spotkać osoby, które w dobrej wierze otwierają Biblię na chybił trafił, poszukując dla siebie konkretnej wskazówki od Boga na dany dzień lub na konkretną sytuację. 
 
ks. Krzysztof Fijałkowski SJ
Rachunek sumienia jest praktyką konieczną dla każdego wierzącego. Jako bezpośrednie przygotowanie do spowiedzi jest czymś trudnym i często niezrozumiałym. Oderwany od doświadczenia nawrócenia, którego zewnętrznym przejawem jest sakramentalna spowiedź, wynaturza się w praktykę introwersji, której celem jest osobiste doskonalenie się. Rachunek sumienia powinien zmierzać do przypomnienia sobie grzechów; winien nas ustawić w prawdzie o sobie...
 
Józef Augustyn SJ
Któż z nas nie czuł się w jakiejś formie skrzywdzony? Wielu ludzi dorosłych cierpi z powodu krzywdzącego traktowania ich przez rodziców w okresie dzieciństwa. Wiele kobiet czuje się pokrzywdzonych przez ojców, mężów czy braci nadużywających alkoholu. Jakże wiele sytuacji z okresu dojrzewania nastolatek odbiera jako raniące. A ludzka miłość? 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama