logo
Sobota, 18 listopada 2017 r.
imieniny:
Klaudyny, Romana, Tomasza, Karoliny – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
o. Remigiusz Recław SJ
Pragnienie ciszy i przygoda duchowa
Szum z Nieba
 


Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo człowiek się zmienia, gdy jest w ciszy. Otwierają się przed nim wtedy horyzonty, z których istnienia nawet nie zdawał sobie sprawy. Na co dzień nie doświadczamy tego, bo rzadko kiedy spotykamy prawdziwą ciszę. Życie za bardzo nas popędza, byśmy mogli w niej trwać. Świat za bardzo dba o to, byśmy nie mogli się wyciszyć…
 
Rekolekcje w Porszewicach są takim wyjątkowym momentem, kiedy możemy się zatrzymać. To zaledwie kilka dni spędzonych w ciszy, a jednak jest to czas wystarczający na spotkanie się z samym sobą, a przede wszystkim z Bogiem. Bardzo często rozmawiam z ludźmi rozwijającymi się duchowo, którzy nie rozumieją, dlaczego nie słyszą Boga. Dodają, że On milczy, jakby obraził się na nich. Tymczasem Bóg mówi, ale problem jest w tym, że my Go nie słyszymy. On mówi, ale Jego głos nie dochodzi do człowieka. On przytula, ale tego przytulenia nie odczuwamy. Dlaczego? Bo żyjemy za szybko i za głośno. W codzienności życia jest to dla nas zrozumiałe. Mówię pięćdziesięcioletniemu mężczyźnie: „Powiedz teraz żonie komplement”. A on na to: „Do tego potrzeba klimatu, tak z marszu to nie umiem”. Innym razem zachęcam żonę: „Otwórz się bardziej na męża”. A wtedy ona tłumaczy mi: „Nie da się tak na zawołanie! Za długo oddalaliśmy się od siebie, aby teraz automatycznie otworzyć się na siebie na nowo”. Rozumiemy to w małżeństwach, dlaczego więc w relacji do Boga nie wydaje nam się to logiczne? Klękamy do modlitwy i zadajemy Bogu pytanie. I wydaje się nam oczywiste, że nasza gotowość do usłyszenia Boga jest natychmiastowa. Czasem potrzeba lat świetlnych, by usłyszeć od męża komplement na swój temat i przyjąć go całym sercem – a uważamy, że zawsze mamy idealną kondycję, żeby usłyszeć Boga! Tylko że… On jakoś nic nie mówi. Naprawdę?
 
Przestrzeń dla Boga
 
Wyjazd na rekolekcje w ciszy daje nam czas na oswojenie się z Bogiem. Jesteśmy oswojeni z tym, co zewnętrzne, z formami modlitwy, ale niekoniecznie z zasłuchaniem się w Boga. Bo zasłuchanie to adoracja, to nicnierobienie i bycie blisko Niego. To – według myślenia światowego – marnowanie czasu! Nawet jeśli w naszej codzienności podejmujemy czas ciszy, jest to cisza wystarczająca tylko na to, aby posłuchać samego siebie, spotkać się z sobą i usłyszeć własne myśli. A spotkanie z Bogiem i usłyszenie Go – jest już kolejnym etapem ciszy. Niestety, nie da się przeskoczyć tych etapów: najpierw muszę usłyszeć siebie, a dopiero potem Boga, ponieważ On mówi do mnie, a nie w próżnię. Na rekolekcjach ignacjańskich proponujemy ciszę, która prowadzi do spotkania z sobą samym i z Bogiem. Cisza podczas rekolekcji jest absolutna i choć nie jest celem sama w sobie – jest niesłychanie ważna i trudna. Pozwala na oderwanie się od świata, abyśmy mogli być tylko z Bogiem. W dzisiejszych czasach najtrudniejsze jest całkowite wyłączenie telefonu. Niestety, wiele osób właśnie tutaj ponosi porażkę. Poświęcają swój czas i urlop na wyjazd na rekolekcje, ale później cisza tak bardzo je boli, że najłatwiejszą ucieczką jest włączenie telefonu i odebranie sms-ów. Rekolektanci wiedzą, że to „wycina” z ciszy, a jednak pokusa ucieczki od samego siebie jest bardzo silna. Dzieje się tak, ponieważ prawdziwa cisza aż boli; ona przeszywa człowieka i dotyka dna jego serca. Wprawdzie marzymy o takiej ciszy, ale gdy pojawia się jej możliwość – okazuje się, że nie spodziewaliśmy się, że będzie to tak potężne doświadczenie.
 
Etapy rekolekcjii
 
Rekolekcje ignacjańskie rozpoczyna „Fundament”. To pięć pełnych dni w milczeniu, do tego dochodzi jeszcze dzień przyjazdu i wyjazdu, czyli należy zarezerwować sobie siedem dni. Pierwszy etap rekolekcji może być trudny, ponieważ wszystko jest nowe, a cisza momentami wydaje się nie do wytrzymania. Przestaje „boleć” dopiero w momencie, kiedy zaczynamy słyszeć głos Boga, a to przychodzi najczęściej trzeciego dnia rekolekcji. Fundament jest jednak pięknym czasem, ponieważ dla wielu osób jest to pierwsze spotkanie z Bogiem, który naprawdę mówi do człowieka. A to są momenty, które pamięta się do końca życia… Fundament jest też pewnego rodzaju weryfikacją preferencji duchowych rekolektanta – czy duchowość ignacjańska jest dobra dla danej osoby. Nie wszystkim wszystko pasuje i nie należy nikogo przymuszać do jakiejś duchowości. Niech każdy korzysta z tego, co go karmi, aby mógł wzrastać w Bogu. A zatem po tych siedmiu dniach rekolektant powinien już mieć jasność, czy ten rodzaj modlitwy w ciszy jest dla niego dobry. Po przeżyciu Fundamentu można przyjechać na kolejne etapy rekolekcji ignacjańskich, które nazywamy „Tygodniami”. W ten sposób po Fundamencie przeżywamy I Tydzień, potem II Tydzień, III i IV. Uczymy się na nich różnych form modlitwy, poznajemy reguły rozeznawania duchowego i uczymy się stosować je w praktyce. Poszczególne Tygodnie trzeba odbywać kolejno, jeden po drugim. Pomiędzy nimi powinniśmy mieć roczną przerwę, nie chodzi bowiem o szybkie „zaliczenie” całych rekolekcji, ale o to, aby przeżyte na nich treści wdrażać w życie codzienne.
 
Porszewice
 
Jezuici prowadzą rekolekcje ignacjańskie w swoich domach rekolekcyjnych w wielu miejscach Polski – w Gdyni, Kaliszu, Warszawie-Falenicy, Czechowicach-Dziedzicach, Częstochowie, Zakopanem oraz w Porszewicach (pod Łodzią). W Porszewicach do rekolekcji ignacjańskich mamy dodane elementy charyzmatyczne: pod koniec rekolekcji jest Eucharystia z modlitwą o uzdrowienie, a podczas wieczornej adoracji jest trochę więcej śpiewu niż w tradycyjnych domach rekolekcyjnych. Posługę muzyczną w Porszewicach pełni wtedy zespół Mocni w Duchu.
 
Gorąco zachęcam do udziału w rekolekcjach ignacjańskich – to niezwykła przygoda duchowa, której warto posmakować!
 
Remigiusz Recław SJ 
Szum z Nieba nr 129/2015

 
fot. Anna Teler | Studio Katolik © 
 
Zobacz także
Elżbieta Małasiewicz-Machula
Zastanawiasz się, czy wybaczając, nie dasz komuś daru, na który nie zasłużył. Brak przebaczenia byłby przecież karą dla niego. Pomyśl jednak o przyszłości. Ten człowiek dostaje właśnie od ciebie szansę na poprawę, na wynagrodzenie. Być może to właśnie zachęci go do pracy nad sobą. Jeśli z tego nie skorzysta, to ty i tak niczego nie stracisz. Przebaczenie wyda owoce w tobie...
 
O. Anselm Grün OSB
Wielu ludzi "trzyma się" kurczowo samych siebie. Lękają się oni utraty samych siebie oraz kontroli nad sobą. Mają potrzebę kontroli własnych uczuć, aby się im nie poddać. Paradoks jednak polega na tym, że temu, kto wszystko chce kontrolować, z pewnością wszystko wymknie się spod kontroli. Kto stara się kontrolować własne uczucia, z pewnością znajdzie się w sytuacji, w której w sposób nieopanowany wyładuje swoją agresję na otoczeniu.
 
Małgorzata Janiec
Rachunek sumienia jest modlitwą odpowiedzialności. Nie tyle za popełnione złe czyny, ile za łaskę, którą trzeba dostrzec i z wdzięcznością wykorzystać w codziennym dążeniu do Boga i Jego dobra, które dzieje się w naszym życiu. Tak naprawdę jednak rachunek sumienia powinniśmy odprawiać nie tylko przed spowiedzią. Jego znaczenie, sens i cel nie polega wyłącznie na doszukiwaniu się swoich win. 
 
 

NASZ SKLEP

___________________
 
 reklama