logo
Poniedziałek, 23 lipca 2018 r.
imieniny:
Brygidy, Apolinarego, Sławy, Sławosza, Żelisławy – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Aneta Pisarczyk
Profesja czy powołanie?
wstań
 
fot. Matt McNulty | Unsplash (cc)


Opieka nad osobami chorymi i seniorami nie jest zwykłą pracą. Z jednej strony jest związana z wiedzą i umiejętnościami specjalistycznymi, z drugiej zaś wymaga sporo cierpliwości i wielkiego serca. Nie każdy będzie się dobrze czuł w takiej pracy, nie każdy też będzie ją dobrze wykonywał. Towarzyszenie osobie potrzebującej to wymagające, ale i satysfakcjonujące zajęcie. A więc – profesja czy powołanie?
 
Niełatwy kawałek chleba
 
Praca w zawodzie pielęgniarki lub opiekuna osoby starszej niesie ze sobą liczne wymagania. Pomaganie chorym i starszym wiąże się z wysiłkiem fizycznym, zwłaszcza wtedy, gdy są to osoby, które nie potrafią już samodzielnie wykonać podstawowych czynności. Podnoszenie chorych, mycie ich, pomaganie w korzystaniu z toalety lub zmienianie pieluchy, pionizowanie – to wszystko wymaga siły fizycznej. Opieka nad podopiecznymi to także spotkanie z ich bólem, cierpieniem i frustracją. Trudno jest przyjąć własną słabość, chorobę, utratę sił. Nie jest łatwo być zależnym. Z tymi trudnościami próbują radzić sobie chorzy, którzy w różny sposób przystosowują się do zmian, jakie zachodzą w ich ciele i psychice. Często osoby starsze tracą poczucie sprawstwa, samodzielne funkcjonowanie jest dla nich coraz trudniejsze lub wręcz niemożliwe, a otaczający świat wydaje się być zbyt skomplikowany, czasami wrogi. Ludzie ci przeżywają wiele trudnych emocji – towarzyszy im lęk, złość, brak zgody na niedołężność. Żal i smutek przeplatają się ze sobą. Opiekun staje się często osobą, na której chory wyładowuje swoją frustrację, stąd może on spotykać się z brakiem wdzięczności, złośliwością, narzekaniem, wytykaniem błędów, wulgaryzmami itp. Oczywiście to, jak będzie układała się wzajemna relacja, w dużej mierze zależy od samego opiekuna, mającego duży wpływ na jakość życia człowieka, któremu pomaga.
 
Coś więcej niż praca
 
Często pielęgniarki i opiekunowie w swojej pracy pomagają osobie starszej, z którą jest ograniczony kontakt. Nieraz towarzyszą swoim podopiecznym w umieraniu. Rozmawiają z rodzinami pacjentów. To wszystko sprawia, że ich codzienne zawodowe czynności to coś więcej niż zawód, to towarzyszenie. W kontakcie z drugim człowiekiem wykorzystujemy całych siebie, pracujemy sobą. Nasza osobowość, emocje, samopoczucie, wiara są równie ważne, jak posiadana wiedza i fachowe umiejętności. Pomagając, musimy wiele rzeczy w sobie przepracować, by być rzeczywistym wsparciem i dawać drugiej osobie to, co w nas cenne i dobre. Nie powinniśmy na podopiecznego przerzucać własnych ograniczeń, lecz wspierać go w takim zakresie, w jakim oczekuje naszego wsparcia. Ludzi starszych, chorych należy zawsze traktować osobowo, z szacunkiem, godnością, miłością bliźniego. To szczególnie ważne, gdy wchodzimy w intymność chorego. Zawsze powinniśmy pytać pacjenta o zgodę na wykonywane czynności, a także o jego potrzeby, preferencje, oczekiwania. Praca pielęgniarki czy opiekuna nie może ograniczać się tylko do świadczenia określonych usług – medycznych, opiekuńczych. Usługi te powinny iść w parze z ofiarowanym ciepłem, cierpliwością, otwartością na drugą osobę.
 
Nasze podejście do życia, osobowość, cechy charakteru mogą być dla nas niezwykle pomocne w pracy z ludźmi. Po pierwsze powinniśmy po prostu lubić ludzi i przebywanie z nimi. Ważna jest uważność na potrzeby drugiej osoby, umiejętność empatii, chęć niesienia pomocy i ofiarowania cząstki siebie. Pokora, cierpliwość, szacunek do życia – to kolejne cenne cechy potrzebne w pracy opiekuna. W kontakcie z drugim człowiekiem niezwykle istotne jest przyjęcie go takiego, jakim jest. Dobrze mieć w sobie zgodę na słabość, nieporadność drugiego, jego błędy, emocje, odczucia. Jego inność. Niezwykle ważna jest tak zwana odporność psychiczna, radzenie sobie ze stresem, umiejętność empatycznej komunikacji. Przyda się optymizm, ale też wiara w Boga. Tematy, od których nie można uciekać, pracując z osobami w podeszłym wieku, to zależność, choroba, śmierć. Trzeba więc zmierzyć się z własnym lękiem przed starzeniem się, cierpieniem i umieraniem. Dopiero wtedy można być oparciem, nadzieją, dobrym spotkaniem w życiu podopiecznego.
 
Wypalenie zawodowe
 
Osoby pracujące w zawodach polegających na udzielaniu wsparcia innym ludziom są szczególnie narażone na wypalenie zawodowe. Długotrwały stres, uciążliwe warunki pracy, brak szybkich i widocznych efektów pracy, brak możliwości rozwoju i awansu, przeciążenie obowiązkami, częsty kontakt z trudnymi emocjami innych osób itp. to czynniki wpływające na pojawienie się wypalenia zawodowego. Objawy są widoczne tak w sferze fizycznej, jak i psychicznej. Początkowo możemy mieć do czynienia z niepokojem, bezsennością, spadkiem odporności, słabnącą motywacją do podejmowania wysiłku, obniżeniem nastroju. W późniejszej fazie wypalenia możemy borykać się z wybuchami złości, irytacji, spadkiem efektywności pracy, traktowaniem innych osób przedmiotowo. Trzecia faza wypalenia zawiera w sobie groźne dla naszego zdrowia i życia objawy, takie jak depresja, poczucie wyobcowania, samotność, napady lękowe, ale też wrzody żołądka czy nadciśnienie.
 
Dlatego tak ważne jest dbanie nie tylko o pacjentów, ale też o siebie. Troszczmy się o własną higienę psychiczną, nie lekceważmy pierwszych objawów wypalenia, a w razie potrzeby szukajmy pomocy u odpowiednich specjalistów.
 
Aneta Pisarczyk
wstan.net 
 
Zobacz także
dk. Jacek Wolan SP
Bóg powołując wkracza w codzienność człowieka. Przychodzi często w najmniej oczekiwanym momencie. Czasem jego wezwanie spada "jak grom z jasnego nieba". W wyborach Boga nie liczą się ludzkie kalkulacje. Powołanie rodzi w człowieku wielki lęk, niepewność. Proś Boga o znak. Pan odpowiada, bo rozumie niepewność człowieka...
 
ks. Krzysztof Porosło
W październiku będziemy wymadlać na Różańcu tysiące różnych intencji przez wstawiennictwo Maryi. Czy to oznacza, że modlimy się tylko dla własnych interesów? I kiedy nasza modlitwa jest tak naprawdę skuteczna? 
 
Tomasz P. Terlikowski
W katolickim domu w centrum powinna być zawsze modlitwa. Bez niej trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie. Tyle że choć modlimy się codziennie, i co do teorii dzieci świetnie opanowały zasady modlenia, to w praktyce nasze modlitewne spotkanie dalekie jest od doskonałości. Szczególnie dobrze widać to wieczorem. Gdy już klękniemy (co, powiedzmy sobie szczerze, wcale nie jest proste, bo każdy – akurat wtedy chce się napić albo przytulić), zaczyna się rytuał podziękowań, próśb i przeprosin.  
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama