logo
Wtorek, 19 czerwca 2018 r.
imieniny:
Gerwazego, Protazego, Sylwii, Romualda – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Przemysław Radzyński
Przebywanie z Bogiem
eSPe
 


O modlitwie w ciszy opowiada ks. Andrzej Muszala, teolog i bioetyk, który modlitwy wewnętrznej uczył się we francuskiej wspólnocie Notre Dame de Vie, a dziś dzieli się tym doświadczeniem z innymi w kościele św. Marka w Krakowie oraz w Pustelni św. Teresy z Lisieux na jednym z beskidzkich szczytów.
 
Czym jest modlitwa w ciszy?
 
Po pierwsze to nie jest modlitwa „po cichu”. Różaniec czy litanie odmawiane po cichu to modlitwy słowne, tylko że po prostu po cichu. A „modlitwa w ciszy” oznacza zaniechanie mówienia. Skoro mówimy, że modlitwa jest rozmową z Panem Bogiem to znaczy, że trzeba tę drugą stronę dopuścić do głosu. W ciszy odkładamy na bok wszystkie nasze intencje, słowa, myśli. Po chwili skupienia otwieramy Pismo Święte i wtedy Bóg zaczyna mówić. Wystarczy jedno czy dwa zdania, które się rozważa. To ma doprowadzić do najważniejszego momentu – zawierzenia, czyli całkowitego oddania się Bogu. Teologicznie trzeba by powiedzieć: „w akcie wiary”, „w akcie miłości”. Człowiek może walczyć ze sobą, czasem z wolą Bożą, tak jak Jezus w Ogrójcu, ale ostatecznie mówi: „Nie moja, lecz Twoja wola niech się zawsze dzieje”. Podsumowując, modlitwa w ciszy to jest przebywanie z Bogiem, które prowadzi do całkowitego oddania się Bogu.
 
Do wewnętrznego wyciszenia potrzebujemy też ciszy na zewnątrz?
 
W Ewangelii jest napisane, że jak chcesz się modlić, to wejdź do swojej izdebki, zamknij drzwi, módl się w ukryciu (por. Mt 6, 6). Zamknięte drzwi to jest symbol – tu nie chodzi o fizyczne drzwi, tylko o bramy swoich zmysłów a zwłaszcza wzroku i słuchu. Gdy przeczyta się tekst Pisma Świętego i wzrok ukierunkowany jest na Słowo Boże, to później – jak mówi św. Teresa od Jezusa – oczy jakby samoczynnie się zamykają. Jezusa, którego widzieliśmy w Słowie, zaczynamy szukać w swoim wnętrzu. Dlatego trzeba dodać, że modlitwa w ciszy jest modlitwą wewnętrzną – prowadzi do wnętrza człowieka, do kontaktu z Bogiem, który mieszka w nas od zawsze. Tę żywą obecność mamy od momentu chrztu – ten skarb przechowujemy w naczyniach glinianych (por. 2 Kor 4, 7). Trudno, żeby przynajmniej raz dziennie do niego nie zaglądać.
 
Mówimy o ciszy zewnętrznej a jak radzić sobie z natłokiem myśli – żyjemy w codzienności jako studenci czy pracownicy, jako dzieci i rodzice, z różnymi problemami, które zaprzątają nasz umysł?
 
Najlepiej modlić się rano. Potwierdzam to jako bioetyk. W miarę upływu godzin organizm ludzki funkcjonuje podobnie do komputera – pracuje, zbiera informacje i działa coraz wolniej. Wtedy trzeba się wyłączyć, zresetować a poprawne działanie powróci. Bóg tak nas stworzył – my resetujemy się poprzez sen. Rano mamy o wiele mniej rozproszeń.
 
Jeśli nie możemy modlić się rano, to można to zrobić w dowolnym czasie w ciągu dnia. Żeby natłok myśli nie zabrał nam tego czasu modlitwy, można 10-15 minut wcześniej zacząć czytać Pismo Święte lub jakąś dobrą lekturę duchową. Chodzi o to, żeby umysł zajął się sprawami Bożymi, bo wtedy te wszystkie myśli zejdą na drugi plan. Potem można rozpocząć modlitwę w ciszy przez pół godziny lub więcej.
 
Dla kogo jest ta modlitwa? Pytam zarówno o predyspozycje człowieka jak i duchowe oczekiwania.
 
Te oczekiwania są trochę niebezpieczne, bo modlitwa jest dla Boga.

Czyli trzeba odwrócić nasze myślenie o modlitwie?
 
No właśnie. Nie idziemy na modlitwę dla siebie. To jest podstawowy błąd. Często ludzie modlą się dla siebie – żeby się dobrze poczuć, żeby Bóg ich umocnił, żeby mieli jakieś światło, co mają robić. Jezus w Ogrójcu nie dostał przecież żadnego światła, cierpiał, ale poszedł tam dla Ojca. My idziemy na modlitwę dla Boga. Ludzie gonią od jednej grupy do drugiej, szukają przeżyć, chcą „poczuć Ducha”. To jest przejaw egoizmu a nie szukania Boga.

Czy tej modlitwy trzeba się nauczyć?
 
Apostołowie mówią do Jezusa „Panie, naucz nas się modlić” (por. Łk 11, 1), szukają kompetentnego przewodnika. Jezus ich najpierw poucza na ten temat, a potem robi im ćwiczenia z modlitwy (np. na górze Tabor), ale oni nawet jednej godziny nie potrafili wytrzymać. Modlitwa nie jest improwizacją.
 
Mamy cudowne tradycje, np. Ojców Pustyni, Ignacego Loyolę, szkołę karmelitańską czy św. Dominika. Każda idzie trochę inną drogą – Ignacy kładzie większy nacisk na rozmyślanie, a karmelici na to, żeby jak najszybciej dojść do aktu wiary – aktu oddania się. Ale wszyscy spotykają się w tym samym punkcie, że na modlitwie chodzi o to, żeby całkowicie powierzyć siebie Bogu. Więc śmiało można korzystać z tego całego bogactwa, tylko warunek jest jeden – niech stoi za tym jakiś Doktor Kościoła, jakiś kompetentny święty – to jest znak, że ta nauka potwierdzona jest przez Kościół, a nie oparta na jakichś eksperymentach. Jestem bardzo zaniepokojony np. tzw. medytacją chrześcijańską. To jest coś bardzo niebezpiecznego – człowiek koncentruje się na sobie i jeszcze miesza do tego techniki wschodnie. Brak tu czegoś najbardziej istotnego – oddania siebie całkowicie i bez zastrzeżeń Bogu, a za to poszukiwanie jakiegoś „relaksu”, „uspokojenia”. W modlitwie wewnętrznej nie można eksperymentować, ale formować się w szkołach mistrzów.
 
1 2  następna
Zobacz także
Kamila Tobolska
Zły duch chce nas, zwykłych śmiertelników, przestraszyć. Próbował tego też ze mną. Zresztą w mojej posłudze cały czas doświadczam różnych jego sztuczek, takich jak chociażby SMS-y z groźbami wysyłane z nieznanych numerów najczęściej o godzinie piętnastej albo o trzeciej nad ranem...

Rozmowa z egzorcystą ks. Michałem Olszewskim o sztuczkach złego ducha, istocie egzorcyzmu i o tym, kto tak naprawdę powinien z niego skorzystać 
 
ks. Dariusz Salamon SCJ
Fascynujący jest początek, tzw. Prolog, Ewangelii św. Jana o Słowie, które było na początku, a przez które wszystko się stało (por. J 1,1.3). Pobrzmiewa tu echo pierwszych wersetów Księgi Rodzaju: Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię (1,1). Początek skupiający się jak w soczewce w Osobie Chrystusa, który jest odwiecznym Słowem Ojca. Jak zrozumieć to niezwykłe utożsamienie Słowa i Chrystusa? Jaka głębia treści za nim się kryje?
 
Maciej Zachara MIC
Mamy możliwość słyszeć orędzie Exsultet każdego roku, podczas Wigilii Paschalnej. Ta powtarzalność celebracji jest bardzo ważna. Możemy dzięki temu stopniowo smakować ten przepiękny tekst, będący arcydziełem łacińskiej twórczości liturgicznej. Każdego roku może nas dotknąć, poruszyć lub zachwycić jakiś inny fragment...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama