logo
Niedziela, 17 grudnia 2017 r.
imieniny:
Jolanty, Łukasza, Olimpii, Floriana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Krzysztof Napora SCJ
Przekazał im swój majątek
Czas Serca
 
fot. Vitaly | Unsplash (cc)


„(…) przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. (…) Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: «Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem». Rzekł mu pan: «Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!». Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: «Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem». (…) Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: «Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: żniesz tam, gdzie nie posiałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypałeś. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!». Odrzekł mu pan jego: «Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem, i zbieram tam, gdzie nie rozsypałem. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma»”.
(Mt 25,14-29)
 
Lectio
 
Jezus rozpoczyna przypowieść o talentach od słów: „Podobnie też [jest z królestwem niebieskim] jak z pewnym człowiekiem…” (Mt 25,14). Greckie wyrażenie ὥσπεργὰρ wskazuje na porównanie lub służy jako element łączący z tym, co zostało powiedziane wcześniej. Rzeczywiście przypowieść ta opowiedziana została w kontekście pytania o nadejście królestwa i powtórne przyjście Syna Człowieczego. Opowieść o ludziach obdarzonych talentami stanowi trzecie z opowiadań mających przekonać słuchaczy/czytelników o konieczności oczekiwania na przyjście Pana. Obok obrazu sługi czekającego na powrót swego pana oraz historii panien, które z lampami wyczekiwały na Oblubieńca, również ta przypowieść kładzie nacisk na konieczność czuwania, to znaczy oczekiwania w postawie gotowości.
 
Meditatio
 
Warto zwrócić uwagę na podobne opowiadanie, które pojawia się w Ewangelii św. Łukasza: „Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się do dalekiego kraju, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić” (19,12). Również i ten człowiek pozostawia swój majątek pod opieką sług. Przypowieści te mają wiele punktów wspólnych: w obydwu dodatkowe środki zostają przydzielone tym, którzy mają najwięcej, bo „kto ma, temu będzie dodane” (por. Mt 25,29), podobny los spotyka także tych, którzy nie zrobili dobrego użytku z pieniędzy zostawionych pod ich opieką. Tym bardziej warto zwrócić uwagę na różnice. To właśnie one pozwolą nam odkryć elementy charakterystyczne dla każdego z ewangelistów oraz dostrzec to, co każdy z nich chciał uwypuklić w swoim przekazie.
 
O ile św. Łukasz wspomina o dziesięciu sługach, z których każdy dostał od swego pana jedną minę, o tyle w przekazie św. Mateusza są tylko trzej słudzy . Pierwszą zatem różnicą jest liczba tych, którym pan powierza swoje dobra. A jednak w obu przypadkach słudzy pozostają dla nas postaciami anonimowymi. Ponieważ Ewangelia nie podaje ich imion ani dokładnej charakterystyki, każdy ze słuchaczy czy też czytelników Ewangelii może odnaleźć siebie pośród nich. W odróżnieniu od św. Łukasza, który nie wspomina o różnicach pomiędzy dziesięcioma sługami, św. Mateusz od początku zaznacza, że każdy z nich dostaje środki „według jego zdolności” (Mt 25,15). Język grecki używa tu słowa δύναμις, które oznaczać może siłę, potencjał czy też zdolność do określonego działania, możliwość lub wydajność. Zatem w opisie św. Mateusza pan owych sług doskonale ich zna, wie dokładnie, jakie są ich możliwości w dziedzinie pomnażania pieniędzy i na tej podstawie rozdziela każdemu stosowną sumę. W naszym odczuciu podział ten może nie wydawać się sprawiedliwy. A jednak nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Ewangelia św. Mateusza lepiej oddaje sytuację zróżnicowania pomiędzy ludźmi. Pan z tej Ewangelii zadziwia trafnością sądu co do potencjału swoich sług. Jego „nierówny” podział okazuje się lepiej uwzględniać kondycję podległych mu ludzi, a słowa, jakie wypowiada do pierwszych dwóch: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!”(Mt 25,21.23), są najlepszym dowodem, że w swojej ocenie wyników pracy poszczególnych sług jest naprawdę sprawiedliwy.
 
Kolejną różnicą jest suma, jaką otrzymali poszczególni słudzy. W przypadku św. Łukasza każdy otrzymał jedną minę, zaś u św. Mateusza trzej słudzy otrzymali odpowiednio pięć talentów, dwa talenty i jeden talent. Warto teraz zwrócić uwagę na różnicę w rzędzie wielkości. Święty Łukasz wspomina o minach, tymczasem św. Mateusz pisze o talentach. Talent (gr. τάλαντον) był pierwotnie miarą wagi wynoszącą od 26 do 36 kg w zależności od czasu i miejsca, gdzie używano tej jednostki. Wartość talentu zależała również od kruszcu, ponieważ talent miał zastosowanie przy ważeniu złota, srebra lub miedzi. Zdaniem egzegetów, w czasach Jezusa jeden talent wart był 60 min, mina zaś stanowiła równowartość stu dniówek robotnika. Pierwszy sługa otrzymał zatem do dyspozycji sumę wartą 30 000 (5 × 60 × 100) dniówek, drugi – 12 000, a trzeci – 6000. W każdym przypadku jest to suma ogromna i świadczy niewątpliwie o ogromnym zaufaniu, jakim właściciel obdarzył swoich poddanych.
 
Współcześnie, mówiąc o talentach, rzadko myślimy o wartościach materialnych, najczęściej chodzi nam o pewne zdolności człowieka, niekiedy trudne do oszacowania. Być może refleksja nad pierwotnym znaczeniem słowa τάλαντον oraz uświadomienie sobie wartości materialnej daru powierzonego sługom powinny i nas skłonić do spojrzenia chłodnym, „bankowym” okiem na inwestycję, którą uczynił Bóg, powierzając nam nasze talenty. I nie chodzi o przeliczenie na dolary czy euro naszych talentów muzycznych, poetyckich, organizacyjnych itd. Chodzi o to, byśmy wreszcie dostrzegli rozmach Bożej inwestycji, szaleństwo zaufania i konieczność zaangażowania wszystkich naszych sił, by pozostawionych nam talentów nie zmarnować.
 
Oratio
 
Panie, naucz mnie liczyć. Naucz mnie dodawać: ziarnko do ziarnka, chwilę do chwili, grosik do grosza. Naucz mnie odejmować: to, co jest zbędne, i to, co nie służy. Naucz mnie mnożyć: każdy talent, który mi dałeś, i dobro, którym mnie obdarzyłeś. I naucz mnie dzielić: sprawiedliwie – to znaczy nierówno.

Contemplatio
 
W odróżnieniu od św. Łukasza, który przekazuje polecenia pana skierowane do sług, aby zarabiali przy pomocy przekazanych im min, św. Mateusz wspomina tylko, że słudzy otrzymali swoje talenty, a ich pan wyjechał. Słudzy u św. Mateusza bez słowa instrukcji wiedzą, co mają robić z talentami, które otrzymali. Ewangelista mówi: „Zaraz (εὐθέως) ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obieg i zyskał drugie pięć” (Mt 25,15-16). Ε oznacza „natychmiast”, „bezzwłocznie”, „bez chwili wahania”, „bez dyskusji”. A ja? Czy wiem, czego Bóg ode mnie chce? Czy potrafię Jego wolę pełnić bez zwłoki? Bóg złożył w moje dłonie skarb, który muszę pomnożyć – nie jutro, nie w przyszłym roku, nie kiedy przejdę na emeryturę albo kiedy się zestarzeję. Ε – zaraz, natychmiast, bezzwłocznie!
 
ks. Krzysztof Napora SCJ
Czas Serca nr 129 
 
Zobacz także
Ks. Stanisław Haręzga
Wielu chrześcijan zadowala się kontaktem z Biblią jedynie przez uczestnictwo w sakramentalnym życiu Kościoła, zwłaszcza w Eucharystii. Dziś naglącą potrzebą staje się jednak konieczność bardziej osobistego czytania i rozważania Pisma Świętego. Przychodzi czas, by posługa egzegetów, teologów i duszpasterzy stawała się coraz bardziej inicjacją w rozumienie i życie słowem Bożym...
 
Przemysław Stodulny
Jeśli mówimy o budowaniu jedności w Kościele i w świecie to przychodzi ta właśnie myśl o trudnościach. Każdy z nas ma jakieś doświadczenie w tej dziedzinie. Bliższe lub dalsze. Jedności, którą udało się zbudować lub nie. Trud jednak kojarzy nam się z czymś niełatwym, może nawet nieprzyjemnym. Po co się trudzić, narażać? Pytam więc najpierw o motywy. Czym jest jedność, że warto o nią zabiegać?
 
Siostry Augustianki
Mieszkałam sobie „spokojnie i wygodnie”. Było mi dobrze i nie chciałam niczego w swym życiu zmieniać. Pewnego dnia otwierając okno zdawało mi się słyszeć głosy. Wybiegłam przed chatkę, a do mych uszu doszły słowa: "Musicie od siebie wymagać chocby inni od Was nie wymagali"... Wróciłam i próbowałam o tym zapomnieć. Jednak nie dawało mi to spokoju, wprowadzało zamęt w to dotychczas „spokojne i wygodne życie...
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama