logo
Piątek, 15 grudnia 2017 r.
imieniny:
Celiny, Ireneusza, Ninony, Niny, Waleriana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Michał Gołębiowski
Psalmy - szkoła wiary i ufności
List
 
fot. Carpecollum, Bible | Pixabay (cc)


Przykład proroka Jonasza
 
Kiedy prorok Jonasz został wyrzucony do morza, a następnie połknięty przez wielką rybę, przez trzy dni i trzy noce modlił się z wnętrza jej brzucha psalmami. Wtedy Pan wydał rozkaz, żeby ryba wyrzuciła Jonasza na ląd (Jon 2,11). Kiedy zatem nadszedł ratunek? Czy Bóg wpierw wydobył Jonasza z sideł śmierci, a następnie prorok, stojąc już bezpiecznie na brzegu, wzniósł modlitwę dziękczynną dla swego Wybawiciela? Nie, Pismo Święte wyraźnie mówi, że cudowna interwencja Opatrzności była dopiero odpowiedzią na cierpliwe, pełne ufności trwanie na modlitwie Księgą Psalmów. Jonasz dziękował zanim jeszcze doświadczył rzeczywistej pomocy. Był jej pewien, całym sercem zaufał i nie zawiódł się, bo przecież błogosławieni, którzy choć nie widzieli, to jednak uwierzyli (J 20, 29). Przystąpił on do modlitwy, która zdawała się mówić: "mam już zapewniony ratunek", na przekór kłębiącej się wokół ciemności.
 
Przykład proroka Jonasza ujawnia ważny aspekt modlitwy psalmami. Jest ona bowiem prawdziwą szkołą ufności, pomocną zwłaszcza w obliczu pokus i wszelkich niepomyślnych okoliczności, które zdają się odbierać wiarę i nadzieję. Psalmy nieustannie kierują wzrok człowieka ponad trudne okoliczności, ku temu, co ma dopiero nadejść. Stanowią one ponadto wsparcie na drodze ziemskiej pielgrzymki, są zbiorem wyznań pełnych mocnej wiary, lekarstwem na smutek i zwątpienie. Wierzyć zaś - mówi List do Hebrajczyków - to znaczy być pewnym, że się otrzyma to, czego się oczekuje; to znaczy być przekonanym o rzeczywistym istnieniu tego, czego się nie widzi (Hbr 11,1). Znamienny jest już sam fakt, że Jezus Chrystus, wraz z Apostołami, wyśpiewywał Psalmy pochwalne tuż przed własną śmiercią.

Wierność Boga wobec swoich wybranych
Czesław Miłosz we wstępie do autorskiego przekładu "Księgi Psalmów" zauważa, że każda z przedstawionych w niej pieśni porusza problem wierności Boga wobec swoich wybranych, a wraz z nim kwestię zawierzenia człowieka. Czym jest zatem wiara psalmisty, oddawana najczęściej przez dwa hebrajskie terminy: aman ("poczucie pewności", "mocy, stałości") i batach ("doświadczanie bezpieczeństwa", "opieki")? Czy jest jedynie intelektualnym przyjęciem pewnych prawd wiary płynących z Pisma, czy też stanowi konkretną propozycję życia zgodnie z tymi zasadami? Miłosz wyjaśnia:
 
"Jest zaufaniem, którym obdarza się osobę "wierną" i które angażuje całego człowieka, jest totalnym zawierzeniem się tej osobie (…). Owo poczucie zaufania płynie z elementarnego przeświadczenia o wierności Boga. Jego słowo nie kłamie. Skoro zawarł przymierze z ludem, dochowa przysięgi (…). Nie znajdziemy w psalmach cienia niepewności, podejrzliwości, kamuflażu, owego "na wszelki wypadek", które charakteryzuje wiarę człowieka dzisiejszego" [1].
 
Miejsce Księgi Psalmów w kanonie Starego Testamentu jest szczególne. Mowa tu bowiem o antologii stu pięćdziesięciu (według kanonu prawosławnego stu pięćdziesięciu jeden) utworów lirycznych, pierwotnie wyśpiewywanych przy akompaniamencie instrumentów muzycznych. Wbrew rozpowszechnionemu mniemaniu, przez wieki pieśni te wykonywane były nie tylko w ramach liturgii, ale stanowiły również podstawę dla modlitwy osobistej: stąd tak wiele tłumaczeń, parafraz, adaptacji… Wśród nich znajdują się różne typy utworów, takie jak uroczyste hymny, pieśni dziękczynienia, lamentacje, pieśni błagalne, poematy pielgrzymie, mądrościowe, prorockie, królewskie czy liryczne opisy dziejów Ludu Wybranego. Ciekawe, że nawet lamentacje i psalmy błagalne zawsze zawierają puentę pełną głębokiego przekonania co do nadchodzącej pomocy z nieba. Przypomina to naukę św. Jana Kasjana, który pisał, że "jeśli w czasie modlitwy do naszych ufnych błagań nie zakrada się niepewność czy zwątpienie, lecz przeciwnie, modląc się czujemy, że zostaliśmy wysłuchani - to możemy być pewni, że nasze prośby doszły skutecznie do Boga (…), nawet wtedy, gdy nie będziemy widzieli wysłuchania próśb" [2].

Wiara mimo wszystko
 
Księga Psalmów jako jedna ze starotestamentowych ksiąg mądrościowych była przez wieki praktycznym i podręcznym przewodnikiem po życiu duchowym. Budowała bowiem szereg biblijnych cnót, potrzebnych do jakże mozolnego pielgrzymowania według wiary, a nie według widzenia (2Kor 5,7). Może nas zdumiewać pełna zaufania postawa psalmisty, który w najstraszniejszych momentach swojego życia pozostał zawsze pewny Bożej opieki. Choć nie widział światła - wierzył. Nie sposób jednak ukryć, że cnotą tą cechowali się również wielcy święci i Doktorzy Kościoła. Dla przykładu, św. Jan od Krzyża, doświadczając ciemnej nocy duszy, ustawicznie odwoływał się do przesiąkniętych nadzieją wersetów psalmów; dzięki nim wiedział bowiem, że każda trudna sytuacja ma swój kres. Św. Franciszek Salezy widział w całej Księdze Psalmów skróconą historię zbawienia, prowadzącą od niewoli aż do ostatecznego wyzwolenia. W drugiej połowie siedemnastego wieku św. Klaudiusz de la Colombière ułożył z psalmów tzw. Codzienny akt zawierzenia Bożej Opatrzności. Z kolei św. Alfons Maria de Liguori pisząc o walce przeciwko pokusom rozpaczy, zalecał śpiewanie psalmów jako sposób na napełnianie udręczonej duszy pokojem, radością i nadzieją… 
 
Okazuje się zatem, że pełne zawierzenie psalmisty nie jest dla nas jakąś abstrakcyjną ideą, cechującą wyłącznie bohaterów biblijnych. Przeciwnie: z samego założenia psalmy mają uczyć, krok po kroku, tej samej spokojnej wiary, którą posiadał psalmista. Przypominają ponadto, że Bóg zsyła człowiekowi ratunek zawsze i wszędzie, a przy tym rozpraszają ciemności, napełniają naczynie serca balsamem dobrego słowa. Zdaje się, że to najlepszy sposób na wypełnienie polecenia Apostoła: starajcie się o przemianę waszych myśli, żebyście mogli zrozumieć, czego Bóg od was chce - co jest dobre, co miłe Bogu i co prawdziwie doskonałe (Rz 12, 2). Służy temu mądrość psalmów.

Moc wyznania
 
Pozostaje jeszcze jeden istotny aspekt psalmicznej szkoły modlitwy. Jest nim moc wyznania. Kiedy Jonasz został pochłonięty przez rybę, nieustannie czytał na głos, a nawet wyśpiewywał zwycięskie zawołania psalmisty. Nawet jeśli jeszcze przez pewien czas musiał pozostać w trudnym położeniu, bez światła, a nawet - bez jakiejkolwiek ludzkiej nadziei, wyznawał jego słowa. Księga Psalmów została zatem dana człowiekowi, aby w każdej pustyni swojego życia ogłaszał prawdę o Bogu, który zsyła obfitość i pokój. Wiele jest takich odważnych i ufnych apostrof psalmisty: choćbym musiał zstąpić w otchłań bez światła, nie zlęknę się niczego, bo Ty jesteś przy mnie (Ps 23,4), Tyś moją skałą, twierdzą i wybawieniem, Boże mój, obrońco mój (Ps 18,3), Tyś, Panie, moim dziedzictwem i kielichem moim, a losy moje są w Twoich rękach (Ps 16,5)… Kiedy więc przychodzi na człowieka próba, a wraz z nią rodzi się pokusa pogrążenia się w zwątpieniu i rozpaczy, głośne czytanie Księgi Psalmów - mówili święci wszystkich epok, na czele z Ojcami Kościoła - pozwala wytrwać, a nawet wzmocnić się w wierze. Ciemne myśli stopniowo przemieniają się w myśli pełne światła. Dobrym tego przykładem jest Psalm 13, zaczynający się od niecierpliwego lamentu: O Panie, jakże długo jeszcze, kończący się natomiast na odważnym wyznaniu: Lecz ja zaufałem Twemu miłosierdziu, moje serce się cieszy, żeś mnie wspomógł. 
 
Psalmy mają zatem budować, leczyć, podnosić na duchu w każdej sytuacji: Zesłał im słowo swoje i uleczył ich, i ocalił ich od zguby (Ps 107, 20).
 
Michał Gołębiowski
Nowy List 9/2016 
 
[1] Czesław Miłosz, O psalmach [w:] Księga Psalmów, tłumaczył z hebrajskiego Czesław Miłosz, Paris 1982, s. 14-15.
[2] Jan Kasjan, Rozmowy o modlitwie, tłum. A. Nocoń, Tyniec 2012, s. 50-55.
 
Zobacz także
ks. Wojciech Przybylski
Bóg nieustannie szuka człowieka. Chce się z nim spotkać, wnieść w jego życie światło. Ale klucz do drzwi ludzkiego serca znajduje się w ręku człowieka. Wiara w Boga jest ciągle poddawana próbom. Dlatego nie może stać w miejscu. Brak rzetelnej wiedzy religijnej, znajomości Pisma Świętego, pogłębionego życia sakramentalnego – to wszystko prowadzi do niezrozumienia zasad wiary i moralności.
 
Beata Kołodziej
Pamiętam, z jakim niepokojem słuchałam przed laty na katechezach i kazaniach apelu: Kochaj Pana Boga! Trzeba było kochać Pana Jezusa, Matkę Bożą i całą gromadę osób, których nie widziało się na oczy! Nie bardzo mi ta miłość wychodziła, wstydziłam się o tym komukolwiek powiedzieć i w gruncie rzeczy miałam do Boga żal, że wymaga ode mnie czegoś niemożliwego. A z religii miałam piątkę!...
 
ks. Marek Dziewiecki
Pragnienie szczęścia jest tak intensywne, że człowiek nie musi być nieszczęśliwy, żeby czuł się nieszczęśliwy; wystarczy, że nie jest szczęśliwy. Radość to jedyny sposób istnienia, który sprawia, że człowiek ma ochotę żyć. Nie jest jednak łatwo być szczęśliwym, gdyż człowiek potrafi czynić to, co go od szczęścia oddala... 
 
 

ISMCH

___________________
 
 reklama