logo
Wtorek, 02 września 2014 r.
imieniny:
Ingrydy, Dionizy, Izy, Juliana, Stefana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Roman Pindel
Radość Ojca z powrotu syna
 


Następny stopień degradacji to czynność pasienia zwierząt, według Prawa nieczystych (15,15b), do której zmusza syna polecenie „obywatela owej krainy”. Dla żydowskich słuchaczy oznacza to odpadnięcie od wiary ojców i popadnięcie w przekleństwo. Następnym przejawem pogorszenia się sytuacji jest pragnienie pokarmu, który był dawany zwierzętom nieczystym (15,16). Ocena jego sytuacji jest jednoznaczna: niedawny pan i właściciel 1/3 dużego majątku jest w tej chwili w hierarchii istot żywych poniżej świń. Dla mentalności semickiej nie jest osobą ludzką.
 
Powrót i spotkanie z ojcem
 
Początek zmiany myślenia opisany jest zwrotem przyszedłszy do siebie, co bywa oddawane przez zastanowił się (15,17). Zwrot ten wskazuje na podstawowe doświadczenie człowieka: grzesznik żyje jakby poza sobą, żyje nie swoim życiem!
 
Motyw powrotu do ojca nie jest zbyt szlachetny. Jest konsekwencją prostej kalkulacji człowieka w sytuacji krytycznej: jemu w tej obcej krainie grozi śmierć z głodu, a tymczasem pracownicy najemni u jego ojca mają chleba pod dostatkiem (15,17).
Realistyczna ocena sytuacji przez młodszego syna ma za podstawę zagrożenie jego biologicznej egzystencji. Tak więc głód i zagrożenie życia doprowadzają go do poważnego zatroskania się o samo życie, a w konsekwencji doprowadzą do ojca.
 
Wybierając się do ojca zamierza uznać grzeszność swojego postępowania. Konsekwencją grzechu jest niegodność wobec tytułu syn (15,19). Zwrot uczyń mnie jak jednego z pracowników najemnych wskazuje na to, że syn nie może przedstawić jakiegoś gotowego projektu przyjęcia przez ojca. W prośbie tak sformułowanej widać w dalszym ciągu troskę jedynie o zabezpieczenie egzystencji: nie prosi o bycie sługą, co by go włączyło do rodziny. Prosi natomiast o takie warunki, które mu zapewnią dostatek chleba (por. 15,17).
W kontekście tych zgodności ostro odbija się istotna niekonsekwencja: Syn na obczyźnie przygotowuje prośbę: Uczyń mnie choćby jednym z pracowników najemnych (15,19), ale jej nie wypowiada.
 
Jeśli dotąd główną postacią był młodszy syn, o tyle teraz inicjatywę przejmuje ojciec i na jego działaniu skupia się obecnie uwaga autora tekstu i czytelnika. Najpierw tekst podkreśla, że ojciec dostrzegł powracającego syna, gdy ten był jeszcze daleko (15,20). Może to wskazywać na wcześniejsze wyczekiwanie i wyglądanie ojca na powrót syna. Tekst wprawdzie wprost nie opisuje takiej postawy ojca, ale jego późniejsze zachowanie pozwala przyjąć taką interpretację.
 
Tekst mówi o silnym przeżyciu ojca na widok syna (15,20) używając przy tym terminu, który może oznaczać zarówno wzruszyć się, jak i ulitować, zaś w Ewangeliach bywa używany do opisywania reakcji Jezusa na ludzką biedę i cierpienie.
 
Ojciec nie czeka w drzwiach domu aż syn podejdzie, ale wybiega mu naprzeciw. Czyni to wbrew dobrym zwyczajom, a nawet wbrew przynależnej mu godności. Rzuca się synowi na szyję i całuje go (15,20). Dla żydowskich słuchaczy nie mogło ujść uwagi to, że ojciec nie zwraca uwagi na fakt, iż syn zajmując się świniami zaciągnął nieczystość rytualną (Kpł 11,7; Pwt 14,8). Z drugiej strony ucałowanie syna przez ojca może też być odczytane jako znak przebaczenia, pojednania i ojcowskiego przyjęcia do domu (por. 2 Sm 14,33).
 
To, co jest zwykle oznaką zażyłości, przyjaźni, miłości, tu staje się znakiem, że syn zostaje przyjęty do domu jak syn, niezależnie od tego, co dotąd zrobił, co teraz powie i co jeszcze zrobi. Ojciec okazuje mu miłość niczym nie uwarunkowaną, wyprzedzającą wszystkie możliwe słowa i czyny powracającego syna.
 
Jest znamienne, że ojciec pozwala mu tylko uznać przed nim swój grzech: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw niebu i przeciw tobie (15,21). Gdy syn zaczyna mówić o utracie godności syna, ojciec przerywa mu wydając  polecenia sługom, które jednoznacznie wskazują, że powracający młody człowiek ma być traktowany jak syn, a nie jak sługa czy najemnik (15,22). Zdecydowanie ojca w swoistym uhonorowaniu syna podkreślają: przynaglenie sług - (szybko), szata wierzchnia, a nie tunika jak dla najemnika, do tego nie byle jaka, ale pierwsza, przednia albo uroczysta, polecenie włożenia na niego przez sługi także  pierścienia i sandałów. Uroczysta szata jest formą uhonorowania zaszczytnego gościa, albo może oznaczać pana w domu, pierścień jest symbolem władzy, uprawnień, sandały odróżniają go od niewolników.
 
Do tego ojciec zarządza przygotowanie wystawnej uczty, jako że mięso spożywano stosunkowo rzadko, a utuczone cielę uświetniało jakąś wyjątkową okazję. Cała uczta (z muzyką i tańcami) będzie manifestowała rehabilitację syna w oczach innych i pełną wspólnotę rodzinną. Uzasadnieniem radości, do której jest zaproszony cały dom, są słowa: albowiem ten syn mój był martwy i ożył, zaginął i odnalazł się (15,24). Ze słów ojca wynika, że powracający nie przestał być nigdy jego synem. Jedynie zagubił się. Dla opisania zmienionej sytuacji zawsze syna zastosowana jest para czasowników: był umarły i ożył. Radość z powrotu syna jest wyrażona przez ucztę i wesołą zabawę (15,23n).
  
 
Zobacz także
o. Andrzej Kiejza OFMCap.
Kiedyś mój przyjaciel, zamiłowany podróżnik, opowiadał, że w czasie jednej z wypraw w góry spotkał muzułmanina, z którym rozmawiał na różne tematy. W pewnym momencie ów człowiek zapytał go wprost: „Powiedz mi, dlaczego się modlisz?”. On odpowiedział: „Dlatego, żeby Pana Boga prosić o pomoc dla mojej rodziny albo o bezpieczną podróż i powrót do domu”...
 
Józef Augustyn SJ
Pojawienie się kobiety i sposób zachowania się Jezusa Szymon faryzeusz uznał wręcz za pomoc Opatrzności w rozwiązaniu swoich wątpliwości odnoszących się do Osoby Jezusa: Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą. Także w tej nowej atmosferze faryzeusz zachowuje się w sposób dwuznaczny, wręcz obłudny. Przez grzeczność nie zwraca uwagi ani Jezusowi, ani kobiecie, ale surowo osądza zarówno ją, jak i Mistrza. 
 
ks. Eugeniusz Zarzeczny MIC
Oto Pan Bóg wchodzi w historię człowieka w sposób nieoczekiwany i najgłębszy z możliwych. W swoim Synu, Jezusie Chrystusie, staje się człowiekiem. Bierze udział w ludzkim życiu jako jeden z nas. To „wejście” Boga czyni historię życia każdego z nas świętą. To ważne, gdyż często mamy pokusę myślenia, że niewiele znaczymy. Nie należąc do „wielkich tego świata”, czujemy się trybikiem w potężnej maszynie rzeczywistości.
 


reklama