logo
Piątek, 19 grudnia 2014 r.
imieniny:
Beniaminy, Dariusza, Gabrieli, Urbana, Eleonory – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
ks. Roman Pindel
Radość Ojca z powrotu syna
 


Następny stopień degradacji to czynność pasienia zwierząt, według Prawa nieczystych (15,15b), do której zmusza syna polecenie „obywatela owej krainy”. Dla żydowskich słuchaczy oznacza to odpadnięcie od wiary ojców i popadnięcie w przekleństwo. Następnym przejawem pogorszenia się sytuacji jest pragnienie pokarmu, który był dawany zwierzętom nieczystym (15,16). Ocena jego sytuacji jest jednoznaczna: niedawny pan i właściciel 1/3 dużego majątku jest w tej chwili w hierarchii istot żywych poniżej świń. Dla mentalności semickiej nie jest osobą ludzką.
 
Powrót i spotkanie z ojcem
 
Początek zmiany myślenia opisany jest zwrotem przyszedłszy do siebie, co bywa oddawane przez zastanowił się (15,17). Zwrot ten wskazuje na podstawowe doświadczenie człowieka: grzesznik żyje jakby poza sobą, żyje nie swoim życiem!
 
Motyw powrotu do ojca nie jest zbyt szlachetny. Jest konsekwencją prostej kalkulacji człowieka w sytuacji krytycznej: jemu w tej obcej krainie grozi śmierć z głodu, a tymczasem pracownicy najemni u jego ojca mają chleba pod dostatkiem (15,17).
Realistyczna ocena sytuacji przez młodszego syna ma za podstawę zagrożenie jego biologicznej egzystencji. Tak więc głód i zagrożenie życia doprowadzają go do poważnego zatroskania się o samo życie, a w konsekwencji doprowadzą do ojca.
 
Wybierając się do ojca zamierza uznać grzeszność swojego postępowania. Konsekwencją grzechu jest niegodność wobec tytułu syn (15,19). Zwrot uczyń mnie jak jednego z pracowników najemnych wskazuje na to, że syn nie może przedstawić jakiegoś gotowego projektu przyjęcia przez ojca. W prośbie tak sformułowanej widać w dalszym ciągu troskę jedynie o zabezpieczenie egzystencji: nie prosi o bycie sługą, co by go włączyło do rodziny. Prosi natomiast o takie warunki, które mu zapewnią dostatek chleba (por. 15,17).
W kontekście tych zgodności ostro odbija się istotna niekonsekwencja: Syn na obczyźnie przygotowuje prośbę: Uczyń mnie choćby jednym z pracowników najemnych (15,19), ale jej nie wypowiada.
 
Jeśli dotąd główną postacią był młodszy syn, o tyle teraz inicjatywę przejmuje ojciec i na jego działaniu skupia się obecnie uwaga autora tekstu i czytelnika. Najpierw tekst podkreśla, że ojciec dostrzegł powracającego syna, gdy ten był jeszcze daleko (15,20). Może to wskazywać na wcześniejsze wyczekiwanie i wyglądanie ojca na powrót syna. Tekst wprawdzie wprost nie opisuje takiej postawy ojca, ale jego późniejsze zachowanie pozwala przyjąć taką interpretację.
 
Tekst mówi o silnym przeżyciu ojca na widok syna (15,20) używając przy tym terminu, który może oznaczać zarówno wzruszyć się, jak i ulitować, zaś w Ewangeliach bywa używany do opisywania reakcji Jezusa na ludzką biedę i cierpienie.
 
Ojciec nie czeka w drzwiach domu aż syn podejdzie, ale wybiega mu naprzeciw. Czyni to wbrew dobrym zwyczajom, a nawet wbrew przynależnej mu godności. Rzuca się synowi na szyję i całuje go (15,20). Dla żydowskich słuchaczy nie mogło ujść uwagi to, że ojciec nie zwraca uwagi na fakt, iż syn zajmując się świniami zaciągnął nieczystość rytualną (Kpł 11,7; Pwt 14,8). Z drugiej strony ucałowanie syna przez ojca może też być odczytane jako znak przebaczenia, pojednania i ojcowskiego przyjęcia do domu (por. 2 Sm 14,33).
 
To, co jest zwykle oznaką zażyłości, przyjaźni, miłości, tu staje się znakiem, że syn zostaje przyjęty do domu jak syn, niezależnie od tego, co dotąd zrobił, co teraz powie i co jeszcze zrobi. Ojciec okazuje mu miłość niczym nie uwarunkowaną, wyprzedzającą wszystkie możliwe słowa i czyny powracającego syna.
 
Jest znamienne, że ojciec pozwala mu tylko uznać przed nim swój grzech: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw niebu i przeciw tobie (15,21). Gdy syn zaczyna mówić o utracie godności syna, ojciec przerywa mu wydając  polecenia sługom, które jednoznacznie wskazują, że powracający młody człowiek ma być traktowany jak syn, a nie jak sługa czy najemnik (15,22). Zdecydowanie ojca w swoistym uhonorowaniu syna podkreślają: przynaglenie sług - (szybko), szata wierzchnia, a nie tunika jak dla najemnika, do tego nie byle jaka, ale pierwsza, przednia albo uroczysta, polecenie włożenia na niego przez sługi także  pierścienia i sandałów. Uroczysta szata jest formą uhonorowania zaszczytnego gościa, albo może oznaczać pana w domu, pierścień jest symbolem władzy, uprawnień, sandały odróżniają go od niewolników.
 
Do tego ojciec zarządza przygotowanie wystawnej uczty, jako że mięso spożywano stosunkowo rzadko, a utuczone cielę uświetniało jakąś wyjątkową okazję. Cała uczta (z muzyką i tańcami) będzie manifestowała rehabilitację syna w oczach innych i pełną wspólnotę rodzinną. Uzasadnieniem radości, do której jest zaproszony cały dom, są słowa: albowiem ten syn mój był martwy i ożył, zaginął i odnalazł się (15,24). Ze słów ojca wynika, że powracający nie przestał być nigdy jego synem. Jedynie zagubił się. Dla opisania zmienionej sytuacji zawsze syna zastosowana jest para czasowników: był umarły i ożył. Radość z powrotu syna jest wyrażona przez ucztę i wesołą zabawę (15,23n).
  
 
Zobacz także
Elżbieta Wiater
Dawno, dawno temu, w pewnym dalekim kraju żył sobie król, który miał potężne wojsko, pełen skarbiec, i któremu dobrze się wiodło. Miał kilka żon i wiele dzieci, a jednak pewnego dnia zakochał się w żonie dowódcy swoich wojsk i pod nieobecność męża uwiódł ją. Kłopoty się zaczęły, gdy wyszło na jaw, że kobieta jest brzemienna...
 
ks. Dariusz Salamon SCJ
Z sakramentem pojednania łączy się jedno z trudniejszych zagadnień naszej wiary, a mianowicie „grzech przeciw Duchowi Świętemu”. Niepokój budzi stwierdzenie Pisma Świętego, iż bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu nigdy nie będzie odpuszczone (por. Mt 12,31 n.). Co to za grzech, który nie będzie odpuszczony? 
 
 
Jan Halbersztat
Co byś zrobił mając świadomość, że już zawsze będzie ciężko i pod górkę? Że zawsze już będziesz musiał zmagać się ze zniechęceniem, z brakiem poczucia Bożej obecności, z duchowym chłodem, z pustką w sercu? Że już zawsze modlitwa czy Eucharystia będą (na poziomie uczuć) ciężkim obowiązkiem, a nie radością? Że już do końca będziesz musiał walczyć z pokusą grzechu, nie mając za grosz satysfakcji ze zwycięstwa? Że miejsce radości wiary i poczucia bliskości Boga zajęła pustka - i że ta pustka wcale nie zniknie jutro, pojutrze ani za rok?
 

reklama