logo
Sobota, 18 sierpnia 2018 r.
imieniny:

Bogusława, Bronisława, Ilony, Heleny, Agapita – wyślij kartkę

Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
skrzynka intencji
 

ISMCH

___________________
 
 reklama
 

Jezus Chrystus w swoim ziemskim życiu doskonale wypełnił wolę Bożą, stąd jest On dla nas doskonałym przykładem do naśladowania. Gdy ktoś ma wątpliwości, co należy uczynić w danej sytuacji, niech spyta samego siebie, co uczyniłby Jezus?  On żąda od nas maksymalnego otwarcia się na potrzeby bliźnich: „Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie" (Mt 5, 40-42). Im bardziej człowiek otwiera się na potrzeby bliźnich, tym samym bardziej otwiera się na Boga i na Jego dary.

Chrystus wskazuje cel do którego należy dążyć. Chrześcijanin jest zobowiązany do ciągłego marszu w tym kierunku, chociaż nigdy na tej ziemi do tego celu nie dojdzie. Powinien cierpliwie dźwigać swój krzyż i wychowywać siebie do gotowości cierpienia, a nawet do oddania życia. Daje temu wyraz gdy uderzony w jeden policzek potrafi nadstawić drugi. Gdy zabierają mu suknie potrafi oddać i swój płaszcz, aby w ten sposób uratować i zachować wyższe wartości. Kto natomiast jest przekonany, że w obronie prawdy i sprawiedliwości zobowiązany jest walczyć, musi uwzględnić dwie rzeczy, czy dla prawdy i sprawiedliwości jest gotowy poświęcić siebie i czy w wystarczającym stopniu kontroluje swoje zachowanie, także w przypadku obrony ogranicza ją do koniecznego minimum? Jeżeli nie ma innego rozwiązania należy przyjąć cierpienie. Gdy w grę wchodzi prawo Boże naturalne dążenie człowieka do zachowania własnego życia musi być przez nas przezwyciężone. „Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu znajdzie je" (Mt 16, 25).

diakon Franciszek

diakonfranciszek@gmail.com

***

Bóg pyta:

Cóż za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?
Mt 16,26

***

KSIĘGA I, Zachęty pomocne do życia duchowego
Rozdział XV, O CZYNACH SPEŁNIANYCH Z MIŁOŚCI

 
1. Żadna rzecz tego świata ani miłość do żadnego człowieka nie przyzwala na czynienie zła, ale dla pożytku potrzebującego można jakieś dobre zajęcie przerwać lub zastąpić je lepszym. Bo w ten sposób dobre dzieło nie zostanie zniszczone, lecz zmienione na lepsze.

 Sam powierzchowny czyn bez miłości nic nie znaczy; to zaś, co czyni się z miłości, choćby było czymś najmniejszym i ułomnym, okazuje się zawsze owocne 1 Kor 13,3. Więcej bowiem waży u Boga to, w jakiej intencji kto działa, niż co robi.

2. Wiele czyni, kto wiele kocha. Wiele czyni, kto dobrze czyni. Dobrze czyni, kto służy raczej społeczności niż swojej chęci. Często wydaje nam się miłością to, co jest raczej siłą cielesności; bo z trudem pozbywamy się naturalnych popędów, osobistych ambicji, nadziei odpłaty i zwykłego wygodnictwa.

3. Kto ma w sobie miłość prawdziwą i doskonałą, w niczym nie szuka siebie, lecz pragnie tylko, aby okazywała się we wszystkim chwała Boża 1 Kor 13,5. Nie odczuwa do nikogo zawiści, bo osobiste zadowolenie jest mu obce, nie pragnie cieszyć się w sobie samym, lecz pragnie być szczęśliwy jedynie w Bogu, który jest ponad wszelkie szczęście ziemskie.

Nikomu nie przypisuje żadnego własnego dobra, ale wszystko odnosi do Boga, z którego jak ze źródła wypływa wszystko i w którym wszyscy święci zażywają ostatecznego odpocznienia. O, gdybyś miał w sobie choć iskrę prawdziwej miłości, zrozumiałbyś, jaką marnością jest cała świetność świata.

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa' 

Patron Dnia


bł. Sancja Szymkowiak
 
dziewica

Siostra Sancja (Janina Szymkowiak) urodziła się 10 lipca 1910 roku w Możdżanowie w rodzinie głęboko religijnej. Wykształcenie średnie zdobyła w Ostrowie Wielkopolskim; następnie studiowała na Uniwersytecie Poznańskim filologię romańską, apostołując gorliwie wśród młodzieży. Od młodych lat pragnęła poświęcić swe życie Bogu. W 1934 roku wyjechała do Francji i podczas pielgrzymki do Lourdes podjęła decyzję wstąpienia do Zgromadzenia Oblatek Najśw. Serca Jezusowego w Montluçon. Pod naciskiem rodziny wróciła do kraju.

W 1936 roku wstąpiła do Zgromadzenia Córek Matki Bożej Bolesnej "Serafitek". Jej życie, na pozór bardzo zwyczajne, kryło w sobie niezwykłą głębię zjednoczenia z Bogiem. Pragnęła zostać świętą i wytrwale do tego dążyła, zawsze gotowa na wszelkie ofiary i upokorzenia, by wynagrodzić za grzeszników. Trudne warunki wojenne i ciężka praca wyczerpały jej wątłe siły; niebawem stała się ofiarą nieuleczalnej choroby. Bliska śmierci, z radością złożyła wieczyste śluby 6 lipca 1942 roku. Zmarła w Poznaniu 29 sierpnia tego samego roku. Papież Jan Paweł II 18 sierpnia 2002 roku zaliczył ją w poczet błogosławionych.

jutro: św. Jana Eudesa

wczoraj
dziś
jutro