logo
Niedziela, 17 grudnia 2017 r.
imieniny:
Jolanty, Łukasza, Olimpii, Floriana – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
skrzynka intencji
 

ISMCH

___________________
 
 reklama
 
Wtedy odszedł od Niej anioł
 
Zdarzają się nam w życiu takie chwile, w których dzieje się coś bardzo ważnego i wzniosłego. To mogą być jakieś niezwykłe rekolekcje, podczas których przeżyjemy głębokie nawrócenie, to może być spowiedź, podczas której zrzucimy z siebie ogromny ciężar, to może być coś pozornie bardzo zwyczajnego – jakaś chwila w której bardzo wyraźnie doświadczymy obecności Boga. Chwila – jak to chwila – nie trwa zbyt długo. Co się dzieje potem?

Maryja też przeżyła taką arcyważną chwilę. Pojawił się u Niej anioł Gabriel by oznajmić Jej, że będzie matką Syna Bożego. 

Co stało się potem?

Pismo święte ujmuje to w kilku słowach: „Wtedy odszedł od Niej anioł” (Łk 1, 38). Pozornie to zdanie jest tylko stwierdzeniem prostego faktu – kiedy anioł powiedział już to, co miał do powiedzenia, odszedł. Możemy się jednak temu przyjrzeć nieco głębiej.

Anioł Gabriel jest wysłannikiem samego Boga. Jego słowa, są zatem słowami Boga. Jego obecność jest również obecnością Boga. Co zatem oznacza, że anioł odszedł od Maryi?

Maryja została w pewnym sensie – sama. W pewnym sensie, bo Bóg JEST zawsze. Ale czasem Jego obecność jest dla nas widoczna, a czasem mamy wrażenie, że jesteśmy sami. Maryja więc – pozornie – została sama. Musiała udźwignąć to, co jej zwiastował anioł, swoją zgodę na to, zmierzenie się z tym, co powiedzą inni ludzie – czy jej uwierzą, czy nie? W szczególności – czy jej uwierzy mąż?

Musiała to wszystko udźwignąć bez kojącego poczucia obecności Boga. Musiała uwierzyć w to, co usłyszała i na tym się oprzeć, nie wiedząc, co ją czeka dalej.

Bo kiedy się doświadcza obecności Bożej, człowiek jest w stanie przenosić góry. A kiedy Bóg pozornie się odsuwa – wtedy przychodzi czas na prawdziwą wiarę.

Dlatego, gdy myślimy o fiat Maryi, myślmy nie tylko o tej chwili, kiedy rozmawiała z aniołem. Myślmy przede wszystkim o tym, co było potem – o dziewięciu miesiącach ciąży, o konieczności zaufania, że Józef również uwierzy w słowa anioła, o tym wszystkim, co musiała przejść potem.

Bo tak naprawdę – to, co dzieje się POTEM jest najważniejsze. Bo to POTEM decyduje o tym, czy rzeczywiście poszliśmy tam, gdzie prowadzi nas Bóg, czy mimo szumnych deklaracji zrobiliśmy po swojemu. 
 
Agnieszka Ruzikowska
at6626.34@gmail.com
 
***

Litania na Uroczystość Niepokalanego Poczęcia NMPodmów

***

Biblia pyta:
Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat; tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara.
A kto zwycięża świat, jeśli nie ten, kto wierzy, że Jezus jest Synem Bożym?

1 J 5, 4-5

***

Wypowiadając na spowiedzi jedno słowo, którego wypowiedzieć jest wam wstyd, moglibyście się uchronić przed o wiele większym, strasznym wstydem, jaki was czeka na Sądzie Ostatecznym. A piekło, w jakie sami siebie wtrącacie, moglibyście zamienić na wieczną szczęśliwość.

św. Jan Maria Vianney,
O zadośćuczynieniu, pokucie i umartwieniu

***

KSIĘGA II, Zachęty do życia wewnętrznego
Rozdział XII O KRÓLEWSKIEJ DRODZE KRZYŻA ŚWIĘTEGO

 
11. Gdy dojdziesz do tego, że cierpienie stanie ci się miłe i zasmakujesz w nim dla miłości Chrystusa, bądź pewny, że jesteś na dobrej drodze, że znalazłeś raj na ziemi. Ale dopóki `uginasz się pod ciężarem cierpienia i chcesz go uniknąć, źle jeszcze z tobą. Ono i tak dosięgnie cię, gdziekolwiek byś uciekł.

12. Do czego tu jesteś? Jeśli zrozumiesz, że do cierpienia i śmierci, od razu staniesz się lepszy i znajdziesz pokój ducha. Nawet gdybyś razem z Pawłem został porwany do siódmego nieba 2 Kor 12,2, nie zabezpieczy cię to przed żadnym cierpieniem. Ja mu pokażę - rzecze Jezus - ile ma wycierpieć dla mego imienia Dz 9,16. A więc pozostaje ci cierpieć, jeżeli chcesz miłować Jezusa i na zawsze Mu służyć.

13. Obyś tylko był godny cierpieć dla imienia Jezusa! Dz 5,41. Jakaż czekałaby cię chwała, jaka to radość dla wszystkich świętych Pańskich, jaki przykład dla bliskich! Bo wszyscy cenią sobie cierpliwość, choć mało jest tych, którzy chcą cierpieć. To sprawiedliwe, abyś ty chętnie pocierpiał choć trochę dla Chrystusa, gdy inni więcej jeszcze cierpią dla świata.

14. Zrozum, że musisz żyć umierając nieustannie. A im kto więcej umiera dla siebie, tym bardziej zaczyna żyć w Bogu. Ten tylko potrafi pojąć sprawy Boże, kto pochyli się nisko, aby dźwigać swe niedole dla Chrystusa. Nic nie jest milsze Bogu i nic dla ciebie bardziej zbawienne na świecie niż chętne znoszenie cierpienia dla Chrystusa.

A nawet gdybyś mógł wybrać, powinieneś pragnąć raczej cierpieć dla Chrystusa niż cieszyć się i radować, bo przez to upodobnisz się bardziej do Niego i do wszystkich Jego świętych. Nasze zasługi i doskonałość nie zależą od szczęścia i radości, ale raczej od umiejętności przyjmowania ciężarów i nieszczęść.

15. Gdyby była jaka lepsza i skuteczniejsza droga zbawienia dla człowieka niż cierpienie, Chrystus ukazałby nam ją słowem lub przykładem. A przecież idących za Nim uczniów i wszystkich, którzy chcieli postępować za Nim, wyraźnie zachęca do niesienia krzyża i mówi: Jeśli kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie i weźmie krzyż swój, i naśladuje mnie Mt 16,24; Łk 9,23. 

Na koniec, gdyśmy już tyle przeczytali i rozważyli, zjawia nam się jedno zdanie: Tylko przez wielkie cierpienie wejść można do Królestwa niebieskiego Dz 14,22.

TU KOŃCZĄ SIĘ ZACHĘTY DO ŻYCIA WEWNĘTRZNEGO

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa'

***

SŁOWO I CZYN

W słowach tylko chęć widzim, w działaniu potęgę;
Trudniej dzień dobrze przeżyć niż napisać księgę.

Adam Mickiewicz

***

Używaj ulubionego zdjęcia kochanej osoby jako zakładki do książek.
H. Jackson Brown, Jr. 'Mały poradnik życia'

Patron Dnia



św. Olimpia

Św. Olimpia, pani znakomitego rodu i dużej fortuny, urodziła się około roku 368. Wychowała się pod opieką Teodozji, siostry św. Amfilochiusza. Bardzo młodo wyszła za Nebrydiusza, prefekta Konstantynopola, skarbnika cesarza Teodozjusza Wielkiego, ale szybko owdowiała. Stanowczo odmówiła powtórnego zamążpójścia i odtąd oddała siebie i swój majątek w służbę Kościoła. Nektarjusz, patriarcha Konstantynopola, uczynił ją diakonisą; urząd ten w Kościele Wschodnim datuje się od tego czasu. Serdeczna przyjaźń łączyła ją ze św. Janem Chryzostomem, który został patriarchą w roku 398; po jego wygnanu cierpiała wiele za swą wierność dla arcypasterza. .Korespondencja ze św. Janem Chryzostomem była dla niej wielkim pocieszeniem i zachętą do dalszej pracy dla Boga. W zamian za wskazówki otrzynane od świętego, wysłała hojne dary, dzięki którym już na wygnaniu zdołał wykupić wielu więźniów. Potem majątek skonfiskowano, a zgromadzenie pobożnych niewiast, które założyła rozpędzono. Usuneła się do Nikomedii, gdzie umarła 25 lipca 408 roku.

jutro: św. Gracjana

wczoraj
dziś
jutro