logo
Poniedziałek, 27 kwietnia 2015 r.
imieniny:
Sergiusza, Teofila, Zyty, Felicji – wyślij kartkę
Szukaj w
 
Posłuchaj Radyjka
kanał czerwony
kanał zielony
 
 
Facebook
 
Drukuj
A
A
A
 
Cezary Sękalski
Rozbite lustro, czyli kilka uwag o rozeznawaniu duchowym
Głos Ojca Pio
 


Na początku baśni Jana Christiana Andersena „Królowa śniegu” znajdujemy przypowieść o tym, jak to diabły zapragnęły zakpić z Boga, stawiając przed Jego obliczem krzywe zwierciadło. Jednak kiedy unosiły je w przestworza, nagle wypadło im ono z rąk i roztrzaskało się w drobny pył, a jego ziarenka utkwiły w oczach i sercach wielu ludzi, którzy odtąd przestali prawidłowo widzieć.

Przypowieść ta doskonale oddaje prawdę o zawodności ludzkiego postrzegania rzeczywistości, a opisana na kolejnych stronach baśni historia Kaja ukazuje, że nieraz potrzeba długiego procesu duchowej przemiany, aby pozbyć się kawałka szkła, które deformuje nasz prawidłowy ogląd rzeczy. Dotyczy to także podstawowego dla życia duchowego pojęcia, jakim jest wola Boża.

Wolność czy posłuszeństwo woli Bożej?

Mimo że wszyscy w modlitwie „Ojcze nasz” wypowiadamy słowa „Bądź wola Twoja”, to jednak wśród ludzi wierzących możemy znaleźć najrozmaitsze interpretacje tej frazy. Wielu uważa, że modlitwa modlitwą, ale człowiek powinien zupełnie samodzielnie, bez oglądania się na Boga, kształtować swoje życie, gdyż po to została mu dana wolność. Na przeciwległym biegunie znajdują się poglądy tych, którzy twierdzą, że nawet najbardziej drobne decyzje wymagają każdorazowego uzgodnienia z wolą Bożą, bo inaczej ryzykujemy realizowanie woli własnej, która z natury jest egocentryczna i zepsuta.

Równie szerokie jest spektrum poglądów na to, co wydarza się w naszym życiu bez naszego wpływu. Jedni chcieliby wszystko, co na nas spada, przypisywać nadprzyrodzonej Bożej ingerencji, drudzy dopuszczają myśl, że część – zwłaszcza bolesnych – wydarzeń, które nas dotykają, jest raczej sprawą Bożego dopustu aniżeli Bożej woli. Uporządkowanie tej stajni Augiasza, choć nie jest zadaniem łatwym, stanowi życiową konieczność, bo tylko właściwa perspektywa w spojrzeniu na ludzką wolność decydowania może nas ustrzec od poważnych błędów w rozwijaniu własnego życia duchowego.

Pozorne powaby grzechu

Z punktu widzenia teologii duchowości możemy powiedzieć, że celem naszego życia jest pełne zjednoczenie z Bogiem w miłości. Wiedzie doń długa droga, bo zwykle nie umiemy kochać ani Boga, ani ludzi, ani siebie i potrzebujemy czasu, nieraz całego życia, aby tę umiejętność posiąść. Dodatkowo proces ten utrudnia działająca w nas pożądliwość i zaburzone postrzeganie rzeczywistości (skutki grzechu pierworodnego), dlatego często dobrem wydaje nam się coś, co wcale dla nas nim nie jest.

Trafnie obrazuje to historia opisana w Księdze Rodzaju: Ewa, wbrew ostrzeżeniu, jakie dał jej Bóg, przyjmuje rolę prawodawcy i sięga po owoc poznania dobra i zła, bo wydaje jej się dobry do jedzenia, jest rozkoszą dla oczu i nadaje się do zdobycia wiedzy (por. Rdz 3). Podobnie dzieje się z każdym z nas, kiedy popełniamy jakikolwiek grzech. W naszym zamglonym namiętnością umyśle to, czego pragniemy, wydaje się dobre, obiecuje rozkosz i stanowi nowy, wartościowy rodzaj wiedzy. Dopiero po fakcie okazuje się, że to, co jawiło się jako dobre, ma gorzki smak, rozkosz zmienia się w palący ogień wyrzutów sumienia, a zdobyta wiedza jest zbyt kosztowna i lepiej byłoby takich kosztów nie ponosić.

Dodatkowym skutkiem grzechu, zwłaszcza ponawianego, jest uzależnienie, które zaczyna krępować naszą wolność, a czasem prowadzi do całkowitej degradacji człowieczeństwa. Paradoksalnie to, co wydawało się naszym wolnym wyborem, wolność nam odbiera, a gdyby nie lekarstwo sakramentu pojednania i pokuty, byłaby to droga bez wyjścia.

Pan Bóg, znając ludzką słabość, pozostawił nam Dekalog, abyśmy nie musieli metodą prób i błędów dochodzić do poznania tego, co dobre i złe. Pierwszym etapem życia z Bogiem jest więc szkoła współpracy z łaską w kierowaniu się przykazaniami Bożymi i odrzucania wszystkiego, co z nimi sprzeczne.

 
1 2 3  następna
Zobacz także
ks. Michał Olszewski scj
Bardzo często słyszę skargi na Pana Boga, że oto już tak długi czas ktoś się modli i nic z tego nie wynika. I wtedy zadaję sobie pytanie: czy aby na pewno to sam Pan Bóg jest temu winien? Odpowiedź jednak brzmi tak samo jak ta, której Jezus udzielił apostołom przed dwoma tysiącami lat, kiedy byli oni przerażeni i zasmuceni z powodu nieskuteczności ich modlitwy, choć przecież zostali posłani, by uzdrawiać, uwalniać i głosić słowo Boże.
 
Krzysztof Osuch SJ
Wszyscy jesteśmy wezwani, by wziąć sobie do serca Jezusowy los i odkryć, że Jego droga jest naszą drogą. Jesteśmy powołani, by uczynić ją własną pod każdym względem, we wszystkim. Znaczy to, że i nas Bóg Ojciec zaprasza do otwarcia się na uwielbienie, na wieczne życie i chwałę. Jednak na drodze do tego wspaniałego celu napotkamy swoistą przeszkodę: coś, co kosztuje i coś, co trwoży. Kosztuje: całożyciowa służba, trwoży: śmierć. 
 
Fr. Justin
W naszej parafii ksiądz mówił o franciszkańskim zakonie świeckich. Jestem tercjarką należącą do tzw. III zakonu św. Franciszka z Asyżu. Czy franciszkański zakon świeckich jest czymś innym?
 
 ___________________
 

reklama